26 kwietnia Żywot świętego Marcelina, papieża

(Żył około roku Pańskiego 304)

Za panowania cesarza rzymskiego Dioklecjana szerzyło się zaciekłe prześladowanie Kościoła Bożego. Nauka Chrystusa tak się już była przyjęła pomiędzy ludnością, że poganie, a szczególnie kapłani pogańscy, lękając się upadku swych zabobonów, wmówili w cesarza Dioklecjana, że chrześcijanie są jego największymi nieprzyjaciółmi. Cesarz uległ tym namowom i rozkazał wytępić chrześcijaństwo. Tak więc przez dni trzydzieści zabijano w państwie rzymskim, gdzie tylko władza Dioklecjana sięgała, po siedemnaście i więcej tysięcy chrześcijan. Nie oszczędzano nikogo, byle tylko wpadł w podejrzenie, że jest chrześcijaninem, tak że niektóre miasta zupełnie opustoszały.

W tym okropnym dla chrześcijaństwa czasie umarł papież Gajus, krewny Dioklecjana. Po nim objął tron papieski Marcelin.

Gdy Dioklecjanowi doniesiono o Marcelinie, jako chrześcijaninie i mężu wywierającym wielki wpływ na współwyznawców, nie chciał wierzyć i postanowił sam się przekonać o prawdziwości tego doniesienia. Podburzony jeszcze namowami Urbana, najwyższego kapłana pogańskiego, kazał pojmać Marcelina i prośbami, obietnicami, a w końcu postrachem wymógł na nim, że udał się do świątyni Westy i Izydy i tam własną ręką spalił kadzidło na ofiarę bogom.

Zasmucił się głęboko wszystek Kościół Boży, że najwyższy pasterz chrześcijan tak nisko upadł, czyniąc to, od czego poprzednio sam współwyznawców odwodził, i wielu Męczenników Wierze świętej pozyskał, zachęcając do mężnej śmierci za Chrystusa. Wszystko tedy duchowieństwo chrześcijańskie zebrało się na synod, aby radzić nad sprawą Kościoła Bożego, a głównie nad złożeniem z urzędu Marcelina.

Dowiedział się o tym Marcelin, a natchniony Duchem świętym zaczął gorzko żałować za swój grzech. Przywdział tedy włosiennicę i w wielkim żalu i pokorze udał się na synod, gdzie wyznał swój błąd i upadek i oddał się pod sąd. Zebrani biskupi zgodnie mu odpowiedzieli: „Sam się osądź i sam się karz, najwyższy kapłanie. Własnymi ustami potępiony, własnymi też usprawiedliwiony będziesz. Najwyższa Stolica przez nikogo sądzona być nie może”. Tedy Marcelin sam się potępił, mówiąc: „Odsądzam się od kapłaństwa, którego nie jestem już godzien, i zaklinam wszystkich, aby, gdy umrę, ciała mego nie chowali, albowiem nie jest godne by w ziemi leżało”. Na to biskupi rzekli: „Święty Piotr poprzednik twój, także upadł, a jednak nie potępił go żaden apostoł a łzami i pokutą dostąpił zmiłowania Pańskiego”.

Pokrzepiony tymi szlachetnymi i godnymi słowami biskupów powrócił Marcelin zupełnie nawrócony do Rzymu, udał się bez zwłoki do cesarza Dioklecjana i potępiwszy grzech, który za jego namową był popełnił ofiarując bogom, sławił przed nim Chrystusa, jako jedynego Boga. Dioklecjan, rozgniewany słowami Marcelina, kazał go wziąć na długie męki, a potem ściąć. Rozkaz ten został wykonany. Razem z Marcelinem ponieśli śmierć chrześcijanie: Klaudiusz, Cyrin i Antonin, a prowadził ich Marcelus, kapłan, który po Marcelinie wstąpił na papiestwo. Marcelin prosił go, aby jego ciała nie chowano, gdyż sądził, że za owo zaparcie się Chrystusa nie jest godny pogrzebu.

W ten sposób, przelawszy krew za Chrystusa, nagrodził Marcelin swój upadek i stał się miłym Bogu i godnym korony męczeńskiej.

Ciało jego przez trzydzieści dni leżało niepochowane. Potem święty Piotr ukazał się we śnie Marcelusowi i pytał go, dlaczego ciała poprzednika tak długo nie chowa. Marcelus odpowiedział: „Boję się klątwy, którą rzucił na wszystkich, którzy by jego ciało chcieli pochować”. Święty Piotr rzekł: „Nie pamiętasz, co napisano: Kto się poniża, podwyższon będzie. Idźże, a pogrzeb go i połóż koło mnie”, co też Marcelus niezwłocznie uczynił.

Marcelin rządził Kościołem przez lat dziewięć na chwałę Bogu nieśmiertelnemu, którego sławią Święci po wszystkie wieki.

Nauka moralna

Rozważ, Czytelniku, jak biskupi, zebrani w liczbie 180 na synodzie, nie chcieli sądzić papieża, wiedząc, że synowie nie powinni sądzić ojca, a poddani przełożonego. Prosili go tylko, aby się sam osądził. Poznasz z tego, jak wysoko już wówczas ceniono zwierzchność papieską na stolicy świętego Piotra. Papież, jako najwyższa głowa całego chrześcijaństwa, może popełnić grzech jak każdy inny człowiek, ale jeśli wyrokuje z urzędu apostolskiego i uczy jako namiestnik Chrystusa, nigdy zbłądzić nie może, choćby był najgorszym. Na to ma obietnice Chrystusowe, iż jest opoką tajemnic wiary, która ani zachwiać się, ani zbłądzić nie może. Stąd też nieraz kapłani, którzy zanim wstąpili na stolicę świętą, mieli wady nie zgadzające się z duchem kościelnym, skoro wstąpili na papiestwo, wnet się w nich upamiętali. Tym, którzy Boga miłują, wszystko do pokuty służy, i gdy z grzechu się oczyszczą, to ten sam grzech przynosi im pożytek, albowiem poznawszy i porzuciwszy złe, stają się w cnotach gorętszymi i doskonalszymi. Tak sprawdzają się słowa o Panu Bogu jako gospodarzu, iż tam zbiera, gdzie nie rozsypał, tam żnie, gdzie nie siał. Pan Bóg grzechu nie sieje, to jest nie przyczynia się do niego, a przecież zbiera z niego wielką cześć, gdy Święci Jego w pokucie stają lepszymi i lepiej Mu służą po grzechu, niż przedtem.

Bóg, jako najwyższa, najdoskonalsza istota, jako nasz Stwórca i Zbawiciel ma najwyższe prawo do naszej miłości. Z czci ku Niemu winniśmy porzucić wszystko, co mamy najmilszego na ziemi, i iść za Jego wezwaniem. Do tego przekonania doszedł i ów święty Męczennik Marcelin i dlatego raduje się w Niebie szczęściem wiekuistym.

Modlitwa

Boże mój, kiedyż się nauczę kochać Cię najdoskonalej? Oczyść serce moje z wszelkiego przywiązania do stworzeń, jeśliby to miało być zawadą dla mnie w miłości ku Tobie, albowiem tylko Ty masz posiadać moją nieograniczoną miłość. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.