24 kwietnia Żywot świętego Jerzego, Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 303)

Podobnie, jak swojego czasu rycerz Jerzy zajmował wybitne stanowisko w legionach cesarskich, tak samo teraz cały świat chrześcijański czci go jako najcenniejszego krwawego świadka w zastępie ukoronowanych Świętych Pańskich. Chrześcijanie, tak na Wschodzie, jak na Zachodzie, budowali pod jego opieką kościoły i klasztory, urządzali zakony, Anglia dzień jego imienia uznała za święto uroczyste, rzeczypospolita wenecka obrała go sobie za patrona, Ruś obrazu jego użyła za herb państwowy, rycerstwo wieków średnich czciło go jako opiekuna i składając przysięgę składało ją w imieniu świętego Jerzego, w Bawarii wreszcie zakon obrony Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny oddano pod jego opiekę.

Najcenniejsze dokumenty o jego świętym życiu i cierpieniach zaginęły niestety, tak że dziś mamy o nim tylko następujące wiadomości:

Jerzy, rodem z Kapadocji, po wczesnej śmierci męczeńskiej ojca swego, który w spadku pozostawił mu wielki majątek, wiódł z matką pobożne życie w Jerozolimie. Mając lat 20 obrał zawód wojskowy i wkrótce dzięki męstwu i znakomitemu wykształceniu doszedł do najwyższych godności.

Gdy cesarz Dioklecjan postanowił wytępić chrześcijaństwo w całym państwie, przedłożył ten plan zebranej radzie państwa i żądał potwierdzenia. Każdy z mężów składających radę pochwalał zamiar cesarza, Jerzy tylko stanowczo się oparł i oświadczył bez ogródki, że nie widzi powodu, dlaczego chrześcijanie mają być tępieni, skoro nauka ich jest rozsądna, ich prawo święte, ich życie bez skazy, a ich wierność wobec państwa bez nagany. Ta gorąca obrona ogromnie wszystkich zaskoczyła. Podejrzewając Jerzego, że sam został chrześcijaninem, zaczęli wyrażać zdziwienie, jak on, posiadając w tak wysokim stopniu łaskę cesarza, może się sprzeciwiać temu zamiarowi, i jak śmie bronić szkaradnego zabobonu chrześcijan i ich tajnych występków i knowań, a pogardzać wielkością i potęgą bogów. Zarazem lżyli w najokropniejszy sposób religię chrześcijańską i jej założyciela, nazywając Go oślą głową i koronowanym złoczyńcą.

Na te słowa powstał Jerzy pełen oburzenia i podniósłszy głos rzekł: „Oświadczam, że jestem chrześcijaninem! Pełen radości i szczęścia czczę jedynie prawdziwego Boga i za żadną inną łaskę, ani za jakiekolwiek doczesne względy czci tej nigdy się nie wyrzeknę, a za największą łaskę sobie poczytam, jeśli to moje wyznanie będę mógł potwierdzić przelaniem krwi własnej. Że zaś wy o religii chrześcijańskiej i o jej założycielu z taką pogardą mówicie, kładę to na karb waszej nieświadomości”.

Potem zwrócił się do Dioklecjana i rzekł: „Cesarzu, przestań nienawidzić chrześcijan i nie wydawaj niesprawiedliwych rozkazów prześladowania ich. Ty sam wątpisz o skuteczności własnej wiary, albowiem bożki twoje nie są bogami. Jeden tylko jest Bóg prawdziwy, a tym jest Jezus Chrystus. O! gdybyś Jego wyznał, dałby ci większe i szczęśliwsze państwo niż je posiadasz obecnie!” Dioklecjan oburzony, że mąż, którego szlachetny charakter wysoko nauczył się cenić, jest chrześcijaninem, w gniewie kazał go rozpiąć na kole. Okrutnie umęczonego wrzucono następnie do więzienia. W nocy objawił mu się Jezus Chrystus, zagoił jego straszne rany i rzekł: „Bądź stałym w wierze, albowiem przez ciebie wielu nawróci się do Mnie!”

Święty Jerzy

Święty Jerzy

Kiedy nazajutrz Jerzy całkiem zdrów i nietknięty stanął przed cesarzem, a lud pełen podziwu nad tym cudem wielbił Boga chrześcijan, Dioklecjan, tając złość, zapytał: „Powiedz mi, jaką sztuką czarodziejską utrzymałeś się przy życiu i jesteś nienaruszony po takich katuszach?” Jerzy odpowiedział, że niesłusznie nazywa sztuką czarodziejską to, co jest objawem wszechmocy i dobroci Boga. Dioklecjan, rozjątrzony odpowiedzią Jerzego, kazał siepaczom oćwiczyć go i rozszarpać mu usta. Święty Męczennik zniósł te tortury z wielką cierpliwością, wskutek czego cesarz rzekł do swego otoczenia: „Nie wierzę, aby ta cierpliwość mogła być naturalną; uważam ją za sztukę czarnoksięską”. Zausznicy przywtórzyli cesarzowi i radzili mu, aby kazał zawołać najsławniejszego czarnoksiężnika Atanazjusza i polecił mu zniweczyć te czary. Atanazjusz próbował wszelkich sposobów, ale nie udało mu się. Cesarz zapytał tedy Jerzego: „Skąd masz taką siłę, że i tego mistrza pokonałeś?” Jerzy odrzekł: „Tę siłę mam od Jezusa Chrystusa, który leczy wszystkie choroby na ziemi, wskrzesza umarłych, a wyznawcom swoim udziela mocy czynienia i takich cudów”. Na te słowa cesarz zwrócił się do Atanazjusza, pytając, co sądzi o odpowiedzi Jerzego? Atanazjusz odparł: „Jerzy kłamie, albowiem bogowie nigdy jeszcze umarłego nie wskrzesili, ale jeżeli tego dokaże, to sam uwierzę w jego Boga”.

Rzekł tedy cesarz do Jerzego: „Jeżeli wskrzesisz umarłego, to i ja uwierzę w twego Boga!” Święty odpowiedział: „Jakkolwiek wiem, cesarzu, że nie uwierzysz, to mój Bóg prawdziwy za moim wstawieniem się wskrzesi umarłego, aby lud weń uwierzył”. Natychmiast przyniesiono trumnę z ciałem zmarłego. Jerzy pomodlił się głośno do Boga, a umarły powstał, padł Jerzemu do nóg i podziękował mu, iż go wybawił z wielkich mąk, po czym gorąco napomniał wszystkich obecnych, aby się wyrzekli pogaństwa, gdyż inaczej pójdą na potępienie wieczne. Wskutek tego zadziwiającego cudu Boskiego nawróciło się wielu pogan, a pomiędzy nimi pierwszy Atanazjusz, który oświadczył, że odtąd każdej chwili gotów umrzeć za Chrystusa.

Dioklecjan pozostał zatwardziałym i powziął podejrzenie, że Jerzy jest w zmowie z Atanazjuszem, ten jednak zaprzeczył cesarzowi publicznie i zawstydził go wobec całego ludu. Oburzony cesarz kazał go za to ściąć razem z owym przed chwilą wskrzeszonym człowiekiem, a Jerzego kazał wrzucić do więzienia. Tam odwiedzali go nowonawróceni poganie, a on nauczał ich wiary świętej i przygotowywał do chrztu; uzdrowił również wielu chorych, których mu przyprowadzono.

Dioklecjan, szukając sposobu pozyskania Jerzego dla pogaństwa, kazał go przyprowadzić do siebie i z największą łaskawością i dobrocią przyrzekł mu, że go uzna za syna i podzieli z nim rządy, jeżeli złoży ofiarę bogom. Jerzy odpowiedział: „Owszem, zgadzam się na to. Pójdziemy do świątyni i zobaczymy, czy bogowie twoi przyjmą ode mnie ofiarę”. Uradowany cesarz udał się w otoczeniu całego dworu i ludu do świątyni, gdzie Jerzy zapytał posąg Apollina: „Czy chcesz jako bóg przyjąć ode mnie ofiarę, jaka należy się jedynie prawdziwemu Bogu?” i zrobił przy tym znak Krzyża świętego. Wtedy czart zamiast posągu odpowiedział: „Nie, nie, nie chcę od ciebie ofiary, albowiem nie jestem Bogiem, lecz aniołem strąconym z Nieba”. Jerzy mu pogroził: „Jak śmiesz tutaj jeszcze przebywać, skoro ja, sługa Boga prawdziwego, jestem obecny?” Natychmiast usłyszano, jak czart wyjąc uciekł, a posągi pospadały z ołtarzy i potrzaskały się na drobne kawałki. Kapłanów pogańskich ogarnęła wściekłość. Zawyli straszliwiej niż czarci i rzucili się na Świętego, wołając na cesarza, aby tego niebezpiecznego czarownika ukarał śmiercią. Dioklecjan rzekł z wściekłą złością: „Nędzniku!, tak się odwdzięczasz za moją dobroć?” Jerzy odpowiedział: „Cesarzu, wszakże ci najmniejszej krzywdy nie wyrządziłem! Bogowie twoi nie chcieli przyjąć ofiary ode mnie, przeciwnie, wyznali publicznie, że nie są bogami lecz czartami, zatem i ty wzgardź nimi!”

W tej pełnej znaczenia chwili ośmieliła się także Aleksandra, cesarzowa – która potajemnie była chrześcijanką – prosić cesarza, aby przestał oddawać cześć złym duchom i nie prześladował świątobliwych sług Boga prawdziwego.

Cesarz, dowiedziawszy się, że i Aleksandra wyznaje wiarę Chrystusową, kazał ją ściąć razem z Jerzym. Pełni radości poszli oboje na śmierć, roku Pańskiego 303.

Świętego Jerzego przedstawiają zwykle jako rycerza w zbroi – niekiedy na koniu – mającego u stóp zabitego smoka. Jest to symbol męstwa chrześcijańskiego, które uzbrojone pancerzem sprawiedliwości, tarczą wiary, hełmem zbawienia, mieczem ducha, zwycięża smoka piekielnego, ojca kłamstwa i niewiary, i za to odbiera od Jezusa Chrystusa koronę zwycięstwa.

Nauka moralna

Jeśli jaki bezbożnik, który ma się za światłego, śmiać się będzie z ciebie, że cześć oddajesz świętemu Jerzemu, jako jednemu z czternastu świętych Przyczyńców; jeżeli szydzi z ciebie, że czcząc tego Świętego, pozbawiasz Boga jedynie Jemu przynależnej czci i że tym sposobem popadasz w pogaństwo, to odpowiedz po prostu: „My katolicy czcimy Świętych Pańskich dlatego, że są Świętymi”. A czy wiesz, kim jest Święty? Świętym jest chrześcijanin, katolik, członek wielkiej rodziny Boga, której niewidzialną głową jest Jezus Chrystus, a widzialną papież rzymski; jest on naszym bratem lub naszą siostrą w Chrystusie, zjednoczonym z nami przez chrzest święty oraz przez tę samą miłość, tę samą wiarę, tę samą nadzieję, tę samą łaskę i Komunię świętą.

Uzasadnioną zatem jest rzeczą, iż ze czcią i uszanowaniem pamiętamy o tych, którzy w tak chwalebny sposób nas wyprzedzili. Chwalimy żydów, którzy szanują pamięć patriarchów swych Abrahama, Izaaka, Jakuba, Józefa, natomiast ganimy tych, którzy Lutrowi i innym posągi stawiają.

Świętym następnie jest taki katolik, który żyje świątobliwie, tj. który do końca życia z odwagą czyni dobrze a brzydzi się złym; który wiernie wypełnia przyrzeczenie dane na chrzcie świętym, wyrzeka się czarta i jego spraw, który wyznaje wiarę w Trójcę świętą. Czyż nie mamy się radować, że takich bohaterów i bohaterki w miłości Boga i bliźniego nazwać możemy braćmi i siostrami? Katolicy mają prawo czcić tych wielkich przodków, których Pan Bóg za ich wzniosłe czyny powołał do swojej świętej chwały.

My katolicy czcimy tych Świętych z wdzięczności, albowiem oni są naszymi największymi dobroczyńcami. Jakaż byłaby wiara nasza, nasze nabożeństwo i nasza nauka, gdyby tylu świętych papieży nie było kierowało łodzią Chrystusa, gdyby tylu świętych Męczenników nie było przelało krwi za Chrystusa, gdyby tylu świętych Ojców Kościoła nie było spisywało nauk i Ewangelii, gdyby tylu świętych misjonarzy nie było przedsiębrało najniebezpieczniejszych podróży, gdyby tylu bohaterów miłości chrześcijańskiej nie było tworzyło szkół i zakładów wychowawczych?

Czym byłaby Europa bez świętego Leona I, bez św. Benedykta, bez św. Karola Wielkiego, bez św. Grzegorza VII, bez św. Franciszka z Asyżu, lub św. Ignacego Loyoli?

Dopóki świat wdzięczność uważać będzie za piękną cnotę, dopóty cześć dla Świętych pozostanie słodkim obowiązkiem.

Katolicy czczą Świętych także i z wdzięczności ku Jezusowi Chrystusowi. Nie mielibyśmy wcale Świętych i żadnego czcić nie moglibyśmy, gdyby Słowo Boskie nie było się stało Ciałem, nie było zesłane na ziemię, na śmierć skazane, na krzyż przybite, nie było zmartwychwstało i nie było potem zesłało Ducha świętego, – dalej, gdyby Jezus nie był ustanowił Kościoła świętego, nie był udzielił siedmiu Sakramentów świętych i nie był nam wpoił nadziei, że wszyscy możemy być dziećmi Boga.

Zatem dopiero oddając cześć Świętym, prawdziwie czcimy niesłychaną dobroć i miłosierdzie Boga i modlimy się do tego, który tymi Świętymi jest otoczony.

Modlitwa

O Boże mój! Ty chcesz, abym był zbawiony; potrzeba jeszcze, abym i ja tego chciał szczerze i zastosował się do woli Twojej, a za łaską Twoją dojdę do celu mych życzeń. Zatem całe życie moje powierzam opiece rąk Twoich, błagając Cię, Boże, abyś pragnienie Nieba we mnie zawsze ożywiał i utwierdzał. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.