19 kwietnia Żywot świętego Leona, papieża

(Żył około roku Pańskiego 1054)

Dzieje Kościoła świętego wspominają z wielką radością rok 1002 i dzień 21 czerwca, w którym narodził się hrabiemu Dachsburgowi z Dolnej Alzacji, spokrewnionemu z królami i cesarzami, syn imieniem Brunon. Ciało dzieciątka tego było pokryte małymi krzyżykami, co przypisywano modlitwie jego matki Helwigi, która co dzień cierpienia Jezusa z wielkim przejęciem rozpamiętywała. Gdy miał lat pięć, oddano go na wychowanie do biskupa Berchtolda w Toul, gdzie wkrótce zajaśniał świetnymi postępami w naukach, a przy tym był dla wszystkich przykładem pobożności, pokory i usłużności. Za powołanie życia obrał sobie stan kapłański, do którego przysposobił się za pomocą żarliwej modlitwy, usilnej pracy umysłowej i codziennego odwiedzania szpitali i chorych, przy czym skrycie udzielał ubogim obfitej jałmużny. Zostawszy diakonem zniewolony był udać się na dwór kuzyna swego, cesarza Konrada II, gdzie wzbudzał ogólny podziw skromnością w obcowaniu z ludźmi i nieposzlakowaną czystością obyczajów.

Kiedy biskup z Toul w roku 1025 z obowiązku posyłał cesarzowi posiłki na wojnę do Włoch, oddał nad nimi dowództwo młodemu Brunonowi, Posłuszny jak dziecko, poddał się temu przykremu dla siebie rozkazowi i ścisłą karnością, wielką roztropnością i nieustraszoną odwagą zdobył taką sławę, że go nazwano aniołem i opiekunem żołnierzy, a postrachem nieprzyjaciół. W czasie tej wyprawy umarł biskup Toulu, a jego następcą obrano jednomyślnie Brunona.

Jakkolwiek czuł się niegodnym tak wysokiego urzędu, mimo to chętnie zamienił miecz bojowy na laskę pasterską. Pierwszym jego staraniem było naprawić obyczaje duchowieństwa i zaprowadzić ścisły porządek po klasztorach. Wspierany przez dobrych współpracowników, podniósł świetność służby Bożej jak również muzykę kościelną. Jego gorliwość o zbawienie dusz była niestrudzona. Co dzień przy ołtarzu wylewał łzy w modlitwie za swe owieczki, co dzień w pokorze umywał nogi kilku ubogim, co dzień gościł kilku ubogich i sam usługiwał im u swego stołu. Nieprzyjaciół i zawistnych, którzy oczerniali go przed cesarzem, pokonał cierpliwością i łagodnością. Co roku odbywał pielgrzymkę do Rzymu, aby głowie Kościoła katolickiego w najgłębszej pokorze zdać sprawę z urzędowania i aby u świętych apostołów Piotra i Pawła uprosić błogosławieństwo dla swej diecezji.

Święty Leon

Święty Leon

Gdy w roku 1048 umarł papież Damazy II, Rzymianie prosili cesarza Henryka III o godnego następcę na stolicę świętą. Zjazd biskupów i książąt, zwołany przez cesarza do Wormacji, jednomyślnie obrał papieżem Brunona. Wzbraniał się Brunon usilnie, a gdy jego łzy i prośby na nic się nie zdały, uprosił sobie trzy dni do namysłu i spędził je na nieustannej modlitwie, czuwaniu i poście. Stanął potem przed całym owym świetnym zebraniem, ukląkł i wyspowiadał się publicznie z wszystkich grzechów żywota swego, ażeby tym sposobem dowieść zebranym książętom i biskupom, że się omylili w wyborze jego osoby i że nie powinni obstawać przy mężu niegodnym tak wysokiego stanowiska. Skutek był wprost przeciwny, bo jego pokora tak wszystkich wzruszyła, że płakali razem z nim, wołając: „Stolica papieska nie powinna być pozbawiona takiego męża!” Brunon musiał się skłonić do tych żądań, ale przystał tylko pod tym warunkiem, że tak duchowieństwo jak i lud rzymski potwierdzą jego wybór.

Opatrzywszy i uporządkowawszy wszystko w diecezji, którą dotąd rządził, ubrał się w skromne szaty pielgrzyma i w towarzystwie kilku biskupów, oraz wysoko cenionego Hildebranda, przeora z Clugny – późniejszego sławnego papieża Grzegorza VII, – udał się pieszo w podróż do Rzymu. Przybywszy tam boso, oświadczył kardynałom i ludowi: „Jeżeli wam to nie miło, iż mnie papieżem obrano, to chętnie powrócę w me strony rodzinne”. Omylił się w swych nadziejach, albowiem wszyscy powitali go z zapałem i osadzili na Stolicy świętej jako Leona IX.

Nowy papież silną ręką ujął ster łodzi świętego Piotra, miotanej gwałtownymi burzami. Szerzyło się wówczas jak zaraza świętokupstwo, tj. nabywanie godności kościelnych za pieniądze, co wywołało wielki upadek obyczajów wśród duchowieństwa. Leon natychmiast zwołał synod do Rzymu, ponowił ustawy kościelne przeciwko tym występkom i ukarał winnych. Następnie wyruszył w podróż do górnych Włoch, Niemiec i Francji, przewodniczył na synodach w tych krajach, łagodził spory i niestrudzenie naprawiał złe, napominał i karał. Wiekopomną pamiątkę ojcowskiej miłości pozostawił w urządzeniu i rozszerzeniu tak zwanego „pokoju Bożego”. W rozporządzeniu tym między innymi był warunek, że od każdej środy do poniedziałku rana nie wolno użyć przemocy nawet pod pozorem, że się szuka zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Wróciwszy do Rzymu zwołał w roku 1050 po Wielkanocy sobór powszechny, na którym potępił mylną naukę kapłana Berengariusza, który zaprzeczał obecności Jezusa Chrystusa w Hostii świętej. Ponieważ Berengariusz sam na soborze się nie stawił, przeto papież udał się we wrześniu na nowy sobór do Vercelli i potępił tam powtórnie nową naukę Berengariusza, a przy tym kazał spalić szkodliwą książkę Jana Szkota Eriugeny. Z powrotem jechał przez Alzację; w Augsburgu spotkał się z cesarzem Henrykiem III, oraz wielu duchownymi i świeckimi książętami. Poleciwszy im gorąco troskę o Kościół święty, udał się do dolnych Włoch, aby załagodzić spory Normanów z ludnością krajową, co mu się wszakże nie udało.

W roku 1053 odbył w Rzymie synod z powodu patriarchy konstantynopolskiego Michała Cerulariusza. Oderwali go od tej pełnej zasług działalności Normanowie, którzy dopuszczali się wielkich okrucieństw w posiadłościach papieskich. Leon zebrał wprawdzie mały oddział wojska, ale opuszczony przez cesarzy przegrał bitwę pod Ciwitellą i dostał się w niewolę, w której jednak nieprzyjaciele otaczali go wielką czcią. Podczas tej niewoli, trwającej dziewięć miesięcy, świątobliwość Leona zajaśniała niezwykłym blaskiem. Dniem i nocą modlił się, pościł i pracował w grubym odzieniu pokutniczym dla Kościoła świętego, a kiedy się udawał na krótki spoczynek, kładł się na gołej ziemi z kamieniem pod głową. Wycieńczony uciążliwymi podróżami, pracami pełnymi trosk i dolegliwymi cierpieniami, przeczuł, że zbliża się koniec jego życia i wyraził życzenie, aby mógł umrzeć w Rzymie. Normanowie uczynili mu zadość. Zaniesiony do kościoła świętego Piotra, upomniał duchowieństwo i lud i modlił się długo za Kościół święty, za jego przyjaciół i nieprzyjaciół. Oddaliwszy wszystkich przebył sam w kościele noc całą, a nazajutrz, otoczony ludem i duchowieństwem, położył się na twarz przed ołtarzem i modlił się godzinę; przeniesiony na łoże, wyspowiadał się publicznie przed kardynałami, przyjął Sakramenta święte i zasnął snem wiecznym dnia 19 kwietnia 1054, mając lat 52. świat katolicki długo opłakiwał ukochanego ojca, a Jezus Chrystus wielu cudami wsławił świątobliwość swego wiernego namiestnika.

Nauka moralna

Nie mała to rzecz uklęknąć na wielkiej sali wobec cesarza i dworu jego, wobec arcybiskupów i prałatów, wobec książąt i znakomitości potężnego państwa i głośno spowiadać się z grzechów swego żywota. Czy miałbyś, kochany Czytelniku, również wolę i odwagę do tego? Uczynił to przed dziewięciuset kilkudziesięciu laty biskup z Toul, a uczynił to wobec zebrania, w którym najdostojniesze osoby były jego krewnymi, większa część przyjaciółmi, a wszyscy znajomymi. Mógł to uczynić, albowiem w sercu pokornym był jak Jezus, kiedy świętego Jana wraz z innymi grzesznikami prosił o udzielenie chrztu świętego w rzece Jordanie, i jak Maryja, kiedy w świątyni jerozolimskiej z innymi niewiastami składała ofiary oczyszczenia. Ażeby przy łasce Boskiej być prawdziwie pokornym, winieneś pilnie ćwiczyć umysł i wolę w tej cnocie.

1. Ćwiczysz swój umysł w pokorze, kiedy lekceważysz samego siebie. Święty Paweł mówi: „Napominam każdego z was, iżbyście się wyżej nie cenili niż przystoi, a sądzili siebie samych ze skromnością”. Święty Leon poszedł za tą nauką, nie przeceniał się i uważał się za niezdolnego i niegodnego, by zostać papieżem i rządzić Kościołem jako jego głowa, albowiem przede wszystkim myślał o swoich grzechach, o swojej słabości. Pamiętaj i ty, chrześcijanie, bez ustanku o swoich grzechach, gdy inni cię chwalą i obdarzyć chcą jakimkolwiek zaszczytnym urzędem. Będziesz również ćwiczyć umysł swój w pokorze, jeżeli nie będziesz miał zbytniego zaufania do własnej umiejętności i doświadczenia, przeciwnie, gdy u innych zasięgać będziesz rady i nauki; jeżeli ani myśleć ani mówić nie będziesz, że sam wiesz, co masz czynić, że jesteś dosyć rozumnym, starym, doświadczonym… Święty Leon pilnie odbywał synody i zebrania, na których bliźnich, współpracowników, biskupów i prałatów prosił o rady. Przy wykonywaniu postanowień i ustaw miał wielką ufność w pomocy Boga. Czyń to samo, a umysł twój wzmocni się w pokorze.

2. Wolę ćwiczysz w pokorze, jeżeli tłumisz w sobie pragnienie zaszczytów i jakiegokolwiek odznaczenia, jeżeli – ilekroć powstanie w tobie uczucie upodobania w uznaniach i pochlebstwach – ofiarujesz to wszystko Bogu, a sam żałować będziesz za popełnione grzechy, jeżeli często stosować się będziesz do przepisu Jezusa Chrystusa, który opiewa: „Ktokolwiek między wami chciałby być większym, niech będzie sługą waszym. A kto by między wami chciał być pierwszym, niech będzie ostatnim z waszych” (Mat. 20,26. 27). Tak czynił święty Leon. Nie rozkazywał z góry, ani piśmiennych rozkazów w świat nie wysyłał, lecz sam odbywał uciążliwe podróże i był troskliwym sługą innych. Nie wstydź się naśladować tak wielkiego i sławnego papieża!

Następnie powinieneś ćwiczyć swą wolę w pokorze, w milczeniu znosząc niepowodzenia i zelżywości i postępując jak mówi Jezus: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze, dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści, a módlcie się za prześladujących i potwarzających was” (Mat. 5,44). Prawo to uznasz może za twarde, a środek za gorzki, ale zato słodką otrzymasz zapłatę za pokorę, a w sercu twym powstanie radość, że Pan Bóg łaskawie spojrzał na cichość twoją.

Modlitwa

Największą moją pociechą jest wiara, że Ty, Jezu najsłodszy, jesteś obecnym w Sakramencie świętym i chcesz być pożywieniem duszy mojej. Racz utrzymywać we mnie tę wiarę i udziel mi łaski, abym Cię godnie przyjął w godzinie śmierci, jako zadatek wiecznej szczęśliwości. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.