16 kwietnia Żywot świętego Saby, Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 368)

Święty Saba, z pochodzenia Got, poniósł śmierć męczeńską roku Pańskiego 372, licząc zaledwie lat 38. Było to wonczas, kiedy pogańscy Gotowie wśród wypraw wojennych weszli w styczność z Rzymianami i poznali chrześcijaństwo. Pomiędzy Gotami, którzy przyjęli naukę Chrystusa, znajdował się i Saba. Zajaśniał on wkrótce wielkimi cnotami i gorliwością w wierze chrześcijańskiej. Gorliwości tej dał dowody szczególniej wtedy, kiedy król Gotów Atanaryk w obawie przed coraz wzrastającą liczbą zwolenników chrześcijaństwa, do którego miał wstręt, postanowił wytępić religię chrześcijańską w swym państwie pogańskim i w tym celu kazał zmuszać chrześcijan do spożywania mięsa, które było ofiarowane bożkom, na znak, że zrzekają się chrześcijaństwa.

Gdy powtórzono ten rozkaz świętemu Sabie, oświadczył, że woli raczej umrzeć, niż wyprzeć się Chrystusa przez spożycie mięsa ofiarowanego bogom. Odważny ten szlachetny przykład wzmocnił w wierze jego towarzyszy, tak że nawet wtedy nie dali się obałamucić, kiedy im podano do spożycia mięso bogom pogańskim nie ofiarowane, albowiem Saba powiedział im, że takie wprowadzenie w błąd nie jest dozwolone i równa się wyparciu się Chrystusa. Rozsrożeni tym oświadczeniem poganie wypędzili go.

Był to mąż w wierze prosty, nabożny, w posłuszeństwie ochoczy, cichy, w mowie niebiegły, ale pełen mądrości Bożej. O kościół pilnie się starał, pieniędzmi gardził i używał ich tylko w potrzebie, trzeźwy, powściągliwy, wszystkich do dobrego życia pobudzał i często występował w obronie wiary.

Dlatego kiedy później prześladowanie chrześcijan z podwójną srogością na nowo się rozpoczęło, schwytano nasamprzód Sabę, którego najwięcej miano na oku.

Sąsiedzi jego uniewinniali się, mówiąc, że między nimi nie ma ani jednego chrześcijanina, ale Saba nie był zdolny do takiego przeniewierstwa i rzekł: „Za mnie nie przysięgajcie, albowiem ja wyznaję Chrystusa Pana”. Wtedy zataili swych powinowatych i wydali Sabę, mówiąc, że to jedyny chrześcijanin, który wśród nich żyje. Pojmanego zapytał król, czy ma jaką majętność, gdy mu jednakże odpowiedziano, że tylko to ma, w czym chodzi, wzgardził nim i kazał go wyrzucić z więzienia, mówiąc: „Taki nie może mi ani dopomóc, ani zaszkodzić”.

Nastąpiło potem trzecie prześladowanie. Gdy się zbliżał dzień wielkanocny, pobiegł Saba do pewnego miasta, szukając kapłana, aby z nim spędzić dzień święty; znalazł też niejakiego Zanzalę i z nim uroczystość na modlitwie przetrwał. Trzeciego dnia przybył do owego miasteczka Akarydus, syn księcia Rotesta, z wielką gromadą ludzi bezbożnych. Pojmawszy w nocy śpiącego Zanzalę wraz z Sabą, wsadzili kapłana na wóz, a Sabę rozebrali do naga i wlekli po ostrych cierniach za koniem, bijąc go przytem kijami; atoli odwaga Saby była niezłomna i drwił z męczarni, jakimi chciano go zniewolić do wyrzeczenia się Chrystusa.

Święty Saba

Święty Saba

Król kazał go utopić. Żołnierze, których do tego wyznaczono, pełni podziwu dla stałość odwagi Saby, wahali się zrazu i namyślali czy by go nie puścić na wolność, lecz Saba zawołał: „Czemuż się ociągacie i nie wypełniacie rozkazu, jaki wam dano? Widzę to, czego wam, dojrzeć nie pozwolono. Oto stoją przede mną niewidzialne dla was postacie, które mnie do wiecznej chwały zabiorą, a czekają tylko na to, iżby moja dusza rozłączyła się z ciałem”. Wtedy przywiązali go żołnierze do osi od wozu i wrzucili w rzekę piątego dnia po Wielkanocy.

Potem wyciągnęli siepacze ciało świętego Męczennika z wody i pozostawili je na brzegu, nie myśląc o pochowaniu, ale zabrali je chrześcijanie, a dowódca Soranus posłał ten skarb kosztowny do Kapadocji, swego kraju rodzinnego, gdzie zwłoki z wielką czcią pochowano.

Nauka moralna

Święty ten Męczennik przedstawia najdoskonalszy wzór prawości charakteru. Nienawidził on fałszu, udawania i obłudy. Mówił tylko to, co czuł, krótkimi słowy, i nie znał co bojaźń przed ludźmi. Mógł był łatwo uniknąć prześladowania, gdyby udał, że spożywa mięso ofiarne, ale obłuda była dlań wstrętna. Czuł, że oko Boga przenika serce ludzkie. Gdyby się stał obłudnym, byłby żył kilka lat dłużej, ale cóż by się było stało po śmierci? Czy mógłby pełen ufności stanąć przed obliczem Sprawiedliwego? Pamiętaj o tym, duszo chrześcijańska i postępuj podług swego sumienia i podług niezmiennych przykazań Boskich i Kościoła świętego. Serce, usta i czyny zawsze niechaj będą u ciebie w zgodzie. Co wobec wiary świętej uznajesz za prawe i dobre, to mów, to czyń i tego broń, to otaczaj opieką bez bojaźni i wahania, a Bóg, który kocha prawość, z upodobaniem wejrzy w twoje serce. Obłudą oszukasz ludzi, Boga nigdy. Powinien byś się samego siebie wstydzić, gdybyś był obłudnym i szedł podwójną drogą.

Szczególnie w czasie obecnym jest rzeczą konieczną, żeby chrześcijanin-katolik wyznawał swą świętą wiarę słowem i czynem. O! jakże wielu trzyma się wiary katolickiej wewnętrznie, ale na zewnątrz stara się uchodzić za ludzi wolnomyślnych, – a z drugiej strony iluż to ludzie na świecie, którzy wewnętrznie żadnej już wiary nie posiadają, ale zewnętrznie zachowują wszelkie obrządki katolickie, uczęszczają na nabożeństwa, przyjmują nawet Sakramenta święte, chcąc być uważanymi za katolików, chociaż w sercu odpadli od wiary. Powiedz, kochany Czytelniku, czy to nie jest niegodziwość? Czy Jezus takich obłudników kiedyś uzna za swoich? Cóż więc uczynić zamyślasz? Czy chcesz być prawym i otwartym, albo też kierować się niegodziwą obłudą?

Chcesz być chrześcijaninem-katolikiem! Więc bądź nim całkowicie, prawdziwie i otwarcie, jak św. Saba, a Bóg będzie i z tobą.

Modlitwa

O Panie Jezu, który rzekłeś: „Kto nie jest ze Mną, ten jest przeciwko Mnie”, przyrzekam Ci, że zawsze stać będę otwarcie i niezłomnie po stronie prawdy. Otwarcie, bez wahania i trwogi, bez obłudy chcę być wyznawcą Twego Kościoła św., błagam Cię przeto o Twą pomoc w tym przedsięwzięciu. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.