• Kapłan nie dopuszcza do zrównania sacrum i profanum

    Sacrum to zenit naszych wewnętrznych pragnień, zawsze wznosi w Górę, zbliża ku Bogu.
    „Widzę rzeczy lepsze i popieram je, a idę za gorszymi.” Owidiusz. Przestroga, dla tłumaczących i interpretujących zawile rzeczy proste.
    Sacrum i profanum to dwa światy nie mające ze sobą nic wspólnego. Nie wolno zrównywać porządku z chaosem. Chwały Bożej zastępować ludzką, tzn w miejsce Boga stawiać człowieka.
    Mieszkanie jest miejscem reprezentacyjnym, przestrzeń wyjątkowa. Coraz częściej piwnica jest wynoszona na poziom mieszkania.

    Ps 121.1 Wznoszę swe oczy ku górom:
    Skądże nadejdzie mi pomoc?
    2 Pomoc mi przyjdzie od Pana,
    co stworzył niebo i ziemię.


  • Jak kapłan powinien widzieć człowieka

    Człowiek ma ciało, uczucia, zmysły i duszę – wolną wolę, rozum i pamięć. Kaznodzieja powinien dostrzec napięcia i rozchwianie jakie zachodzą między ciałem i duszą parafian. Zadaniem wychowania jest wprowadzenie ładu i stałości.
    Ład wewnętrzny naturalny to: roztropność, umiarkowanie, męstwo, sprawiedliwość, a nadprzyrodzone cnoty to: wiara, nadzieja i miłość.
    Obowiązek wychowania człowieka spoczywa najpierw na rodzinie, później na szkole i różnych organizacjach.
    Pobożny człowiek powinien żyć w bojaźni Bożej – lękając się nie Boga, ale grzechu, który Boga obraża – wypełniając z radością prawo Boże.
    Bezbożność człowieka wynika z dopuszczenia kłamstwa przez radykalny racjonalizm.


  • Kapłan powinien często poruszać problem wychowania

    Wychowanie pozwala na przygotowanie odpowiednio pola pod zasiew Słowa, głębokie spulchnienie ziemi i wyrwanie kąkoli. Katolicki sposób bycia usprawnia nasz rozum, naszą wolną wolę, pamięć, uczucia i dopiero wówczas pojawia się odpowiedni grunt do zaszczepienia w nas darów nadprzyrodzonych. Przez kształtowanie edukacji moralnej i wyrobienie posłuszeństwa w nas, będzie wówczas Słowo Boże czymś trwałym, które będzie się zdrowo rozwijać.

    Słowo Boże, szlachetne ziarno nie rzuca się na ugór, nieprzygotowane pole.
    Brak katolickiego wychowania i dyscypliny prowadzi nieuchronnie do dechrystianizacji i życia w kłamstwie, egoizmie grzechu.

    Prz 24.30 Szedłem koło roli próżniaka
    i koło winnicy głupiego:
    31 a oto wszystko zarosło pokrzywą,
    ciernie całą jej powierzchnię pokryły,
    kamienny mur rozwalony.
    32 Skierowałem uwagę, spojrzałem,
    zobaczyłem i wysnułem naukę:
    33 Trochę snu i trochę drzemania,
    trochę założenia rąk, aby zasnąć,
    34 a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga
    i niedostatek jak biedak żebrzący.


  • Kapłan spowiednik chorych

    „Czy starasz się wyznaczyć chorym w swej troskliwości pasterskiej pierwsze miejsce?
    Powinieneś ich odwiedzać, pocieszać, umacniać i przygotować przez dobrą spowiedź na wielką chwilę przejścia do wieczności.
    Zastąp mię, synu mój, w tym miłosiernym obowiązku i pocieszaj me dzieci w tej krainie wygnania, zwłaszcza w chwili śmierci.
    Umiłowałem się nad biedną wdową z Naim, kiedy niesiono do grobu jej jedynaka.
    Ulitowałem się nad Martą i Marją i płakałem u grobu Łazarza, gdyż kocham ludzi i odczuwam aż do głębi serca ich smutek i ich nieszczęście.
    Nie wymawiaj się nigdy, kiedy cię wołają do łoża chorego.
    Jakiż smutek i zawód, kiedy czekano na cię z niecierpliwością, a ty się ociągałeś!
    A jakieżby to było nieszczęście, gdyby przez twe niedbalstwo, któryś z twych wiernych umarł bez spowiedzi.
    Jakżebyś zniósł bolesny wyrzut: Mój Ojcze, gdybyś tu był, nasz drogi zmarły nie zeszedłby z tego świata bez Sakramentów?

    Jakaż pociecha w domu chorego, gdy kapłan przybywa bez ociągania się! Jakież wzruszenie dla chorego, gdy widzi, jak dobry pasterz siada przy jego łóżku, nachyla się nad nim troskliwie, dowiaduje się pilnie o jego zdrowie i dodaje mu odwagi życzliwem słowem!
    Jakżesz prędko dowiaduje się cała parafia o tak dobrem i miłosiernem postępowaniu i jakżeż cieszą się wszyscy, że mają pasterza tak przystępnego i tak umiejącego się zniżyć!

    Dobry kapłan nie uważa swego zadania za skończone, gdy udzielił ostatnich Sakramentów. Chorego trzeba podtrzymywać i pocieszać. Trzeba mu jeszcze będzie udzielić częściej rozgrzeszenia i Komunji świętej.
    I moje serce też odczuwa potrzebę ściślejszego zjednoczenia się z nim, w miarę jak zbliża się śmierć, aby go oczyścić i umocnić przed straszną godziną przejścia do wieczności.
    Wszelki trud, jaki poniesiesz, odwiedzając chorych, uświęcając umierających, pocieszając zasmucone rodziny, poczytam jakby była uczynione dla mnie samego i dla mej biednej Matki, umierającej ze smutku u stóp mego krzyża.”

    str 121-123
    ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA (MYŚLI REKOLEKCYJNE)
    wydawnictwo oo. Redemptorystów Tuchów
    IMPRIMATUR Wilno, dnia 28 października 1935 L569/35

    To Orędzie Jezusa do swego kapłana poświęca autor Gwidonowi de Fontgalland, zmarłemu w r. 1925 w dwunastym roku życia.
    Ów chłopczyk marzył o tem, by zostać kapłanem, lecz Jezus mu rzekł: „Będziesz moim aniołem”.


  • Czy jest czyste miejsce dla Świętej Rodziny w gospodzie mojego życia?

    Łk 2.7 Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

    Czy wiesz, co Mnie przywiodło do tego stanu?… Ach, to miłość Moja zdradziła Mnie — to owoc niewdzięczności serc ludzkich!…
    Jestem jak pielgrzym, jak wygnaniec, nie mam ojczyzny, nie mam dachu rodzinnego… chodzę od wioski do wioski, od miasta do miasta, pukam do drzwi możnych i prostaczków, proszę o schronienie wśród nocy, drżę z zimna i głodu… nie ma dla Mnie przytułku. Odpychają Mnie od swych domostw, wyrzucają poza obręb swych miast i państw… jak trędowatego, jak zarażonego lub jak niebezpiecznego złoczyńcę…
    Fragment Adoracji Wynagradzającej do Najświętszego Serca Pana Jezusa za grzechy popełniane w nocy.


  • Ks. Tadeusz Guz Msza Święta jako centrum życia człowieka 5

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Pozdrowienie na początku Mszy św., które stawia nas przed obliczem Boga, uświadamia nam, że stoimy przed pełnią miłości – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz. W czwartek, 17 sierpnia 2017 r., w Szczecinie rozpoczęły się rekolekcje dla rodzin. Poprowadził je ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz. Tematem rekolekcji było: „Msza Święta jako centrum życia człowieka w małżeństwie i rodzinie”. Rekolekcje trwały do niedzieli, 20 sierpnia 2017 r.

    https://youtu.be/tbeS0OCG86M

    http://naszdziennik.pl/galeria/192043,msza-swieta-jako-centrum-zycia-czlowieka-cz-5.html?t=9


  • Ks. Tadeusz Guz Msza Święta jako centrum życia człowieka 4

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Chrystus pojawia się jako ta Osoba Boska, która w pełni czasu staje się człowiekiem – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz. W czwartek, 17 sierpnia 2017 r., w Szczecinie rozpoczęły się rekolekcje dla rodzin. Poprowadził je ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz. Tematem rekolekcji było: „Msza Święta jako centrum życia człowieka w małżeństwie i rodzinie”. Rekolekcje trwały do niedzieli, 20 sierpnia 2017 r., Szczecin, cz. 4.

    https://youtu.be/sVtYZRQLG0Y

    http://naszdziennik.pl/galeria/192003,msza-swieta-jako-centrum-zycia-czlowieka-cz-4.html?t=9


  • Ks. Tadeusz Guz Msza Święta jako centrum życia człowieka 3

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Potrzeba nam świadomego katolicyzmu – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz. Od 17 do 20 sierpnia 2017 r. w Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym w Szczecinie odbywały się rekolekcje dla rodzin. Poprowadził je ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz. Temat rekolekcji brzmiał: „Msza Święta jako centrum życia człowieka w małżeństwie i rodzinie”. Podczas nich, w czwartek, 17 sierpnia 2017 r., odbyła się dyskusja na interesujące uczestników rekolekcji tematy. Szczecin, cz. 3

    https://youtu.be/aBXpFfNtL6g

    http://naszdziennik.pl/galeria/191931,msza-swieta-jako-centrum-zycia-czlowieka-cz-3.html?t=9


  • Ks. Tadeusz Guz Rozprawa nad życiem i zdrowiem

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Niepokalanów 12 sierpnia 2017

    Ani jednej sekundy nie powinniśmy oderwać od Pana Życia – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz. W czwartek, 12 sierpnia 2017 r., pielgrzymi przybyli do sanktuarium w Niepokalanowie modlili się w intencji służby zdrowia. Modlitwa ta była związana z Wielkim Zawierzeniem Niepokalanemu Sercu Maryi, które odbywało się w Niepokalanowie w dniach od 6 do 22 sierpnia 2017 r. Podczas sprawowanej tego dnia Mszy św. homilię wygłosił ks. prof. Tadeusz Guz.

    https://youtu.be/sA1HP3tr8xg

    http://naszdziennik.pl/galeria/191549,rozprawa-nad-zyciem-i-zdrowiem.html?t=9


  • Ks. Tadeusz Guz Ewangelizacja w oparciu o dziedzictwo św. Maksymiliana M. Kolbego

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Niepokalanów 10 sierpnia 2017

    Mądry i światły naród na kolanach przed Panem wykuwa swój ziemski los, żeby stać się godnym niebiańskiego – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz. W czwartek, 10 sierpnia 2017 r., pielgrzymi przybyli do sanktuarium w Niepokalanowie modlili się w intencji bezpieczeństwa i pokoju oraz za sportowców. Modlitwa ta była związana z Wielkim Zawierzeniem Niepokalanemu Sercu Maryi, które odbywało się w Niepokalanowie w dniach od 6 do 22 sierpnia 2017 r. Z tej okazji ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił konferencję, w której poruszył temat ewangelizacji w oparciu o dziedzictwo św. Maksymiliana M. Kolbego.

    https://youtu.be/ongYchcz6JQ

    http://naszdziennik.pl/galeria/191497,ewangelizacja-w-oparciu-o-dziedzictwo-sw-maksymiliana-m-kolbego.html?t=9


  • Ks. Tadeusz Guz Klucz w komunikacji

    Niepokalanów 11 sierpnia 2017

    Rola mediów jest szczególna. Chodzi o komunikację między Bogiem a stworzeniem – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz. W dniach od 6 sierpnia do 22 sierpnia 2017 r. w sanktuarium w Niepokalanowie odbywało się Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi. Piątek, 11 sierpnia 2017 r., był dniem poświęconym modlitwie za wszystkie media. Tego dnia Msze św. sprawował i kazanie głosił ks. prof. Tadeusz Guz.

    https://youtu.be/1z2XWXPRoH0

    http://naszdziennik.pl/galeria/191459,klucz-w-komunikacji.html?t=9


  • Ks. Tadeusz Guz Najpewniejsza droga do Nieba

    Niepokalanów 10 sierpnia 2017

    W każdej sekundzie powinniśmy polecać się Bogu przez Niepokalaną, bo to najpewniejsza droga do Nieba – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz. W czwartek, 10 sierpnia 2017 r., pielgrzymi przybyli do sanktuarium w Niepokalanowie modlili się w intencji bezpieczeństwa i pokoju oraz za sportowców. Modlitwa ta była związana z Wielkim Zawierzeniem Niepokalanemu Sercu Maryi, które odbywało się w Niepokalanowie w dniach od 6 sierpnia do 22 sierpnia 2017 r. Tego dnia Mszę św. odprawił i homilię wygłosił ks. prof. Tadeusz Guz.

    https://youtu.be/uvbf-Hp5r7k

    naszdziennik.pl/galeria/191431,najpewniejsza-droga-do-nieba.html?t=9


  • Liturgia źródłem rozwoju modlitwy

    Modlitwa miejscem odkrywania swojej tożsamości – katecheza Benedykta XVI z 3 października 2012
    Drodzy bracia i siostry.

    W poprzedniej katechezie zacząłem mówić o jednym z uprzywilejowanych źródeł modlitwy chrześcijańskiej, jaką jest święta liturgia, która – jak stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego – jest „uczestnictwem w modlitwie Chrystusa skierowanej do Ojca w Duchu Świętym. Cała modlitwa chrześcijańska znajduje w niej swoje źródło i swój kres” (n. 1073). Dzisiaj chciałbym, abyśmy zadali sobie pytanie: „Czy w moim życiu wystarczająco czasu przeznaczam na modlitwę, a nade wszystko, jakie miejsce w mojej relacji do Boga ma modlitwa liturgiczna, szczególnie Msza Święta, która jest uczestnictwem w modlitwie wspólnotowej Ciała Chrystusa, jakim jest Kościół?”.

    Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy pamiętać przede wszystkim, że modlitwa jest żywym związkiem dzieci Bożych z ich nieskończenie dobrym Ojcem, z Jego Synem Jezusem Chrystusem i z Duchem Świętym (por. tamże: 2565). Tak więc życie modlitwy polega na zwyczajnym stawaniu w Bożej obecności i przeżywaniu relacji z Panem Bogiem w taki sposób, w jaki przeżywamy nasze codzienne relacje z tymi, którzy są najbliżsi naszemu sercu, z naszymi prawdziwymi przyjaciółmi. Co więcej, ta relacja z Nim rzuca światło na pozostałe relacje. Ta komunia życia z Bogiem w Trójcy Jedynym jest możliwa, gdyż poprzez Chrzest zostaliśmy włączeni w Chrystusa i od tej pory zaczęliśmy być z Nim jedno (por. Rz 6,5). W istocie, tylko w Chrystusie możemy prowadzić dialog z Bogiem Ojcem jako dzieci i nazywać Go „Abba” (Ojcze), ponieważ tylko w jedności z Chrystusem możemy poznać Boga Ojca (por. Mt 11,27). Dlatego też modlitwa chrześcijańska polega na nieustannym wpatrywaniu się w ciągle w nowy sposób w Chrystusa, na rozmawianiu z Nim, wspólnym przebywaniu w milczeniu, słuchaniu Go, działaniu i cierpieniu z Nim. Chrześcijanin odkrywa na nowo swoją prawdziwą tożsamość w Chrystusie, „pierworodnym z każdego stworzenia”, w którym wszystko zostało stworzone (por. Kol 1,15 nn.) Utożsamiając się z Nim, będąc z Nim jedno, odkrywam na nowo moją tożsamość, tożsamość prawdziwego syna, który wpatruje się w Boga jako Ojca pełnego miłości. Ale nie zapominajmy: Chrystusa odkrywamy, poznajemy jako żyjącą Osobę w Kościele. Kościół jest „Jego Ciałem”. Taki wymiar ciała można zrozumieć, wychodząc od biblijnych słów o mężczyźnie i kobiecie, którzy stają się jednym ciałem (por. Rdz 2,24; Ef 5,30 nn.; 1 Kor 6,16n). Nierozerwalny związek między Chrystusem i Kościołem przez jednoczącą moc miłości nie przekreśla istnienia „ty” i „ja”, ale raczej wynosi je do najgłębszej jedności. Odnalezienie własnej tożsamości w Chrystusie oznacza osiągnięcie komunii z Nim; to zaś mnie nie unicestwia, ale podnosi do najwyższej godności dziecka Bożego w Chrystusie: „Historia miłości między Bogiem a człowiekiem polega właśnie na fakcie, że ta wspólnota woli wzrasta w jedności myśli i uczuć, i w ten sposób nasza wola i wola Boga stają się coraz bardziej zbieżne” („Deus Caritas Est”, 17). Modlić się to znaczy wznosić się ku Boga poprzez konieczne stopniowe przemienianie naszego bytu. Dlatego uczestnicząc w liturgii, czynimy swoim język Matki Kościoła, uczymy się mówić nim i poprzez niego. Oczywiście to dokonuje się stopniowo, krok po kroku. Mam zanurzać się stopniowo w słowa Kościoła moją modlitwą, moim życiem, moim bólem, moim sercem, moją radością, moimi myślami. Jest to droga, która nas przemienia.

    Myślę, że te rozważania pozwolą nam odpowiedzieć na pytanie, które postawiliśmy na początku: „Jak uczę się modlitwy, jak wzrastam w mojej modlitwie?”. Patrząc na wzór modlitwy, jaki zostawił nam Jezus: „Ojcze nasz”, widzimy, że pierwszym słowem jest „Ojcze”, a drugim „nasz”. Odpowiedź jest więc jasna: uczę się modlitwy, wzrastam w niej, zwracając się do Boga jako Ojca i modląc się z innymi, z Kościołem, przyjmując dar Jego słów, które stopniowo stają się dla mnie coraz bliższe i bogatsze w znaczenie. Dialog, jaki Bóg nawiązuje z każdym z nas, a my z Nim, w modlitwie zawsze zawiera owo „z”; nie możemy modlić się do Boga w duchu indywidualistycznym. W modlitwie liturgicznej, zwłaszcza Eucharystii, oraz – kształtowani przez liturgię – w każdej innej modlitwie nie zwracamy się jako pojedyncze osoby, lecz wchodzimy w „my” Kościoła, który się modli. Powinniśmy więc przekształcać nasze „ja”, wchodząc w „my”. Chciałbym przywołać jeszcze jeden ważny aspekt. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „W liturgii Nowego Przymierza każda czynność liturgiczna, szczególnie celebracja Eucharystii i sakramentów, jest spotkaniem Chrystusa i Kościoła (n. 1097).

    Tak więc tym, kto celebruje, jest „Chrystus całkowity”, cała Wspólnota, zjednoczone Ciało Chrystusa. Liturgia nie jest jakąś formą „samoujawnienia się”, lecz jest wyjściem z prostego „bycia w sobie”, z zamknięcia w sobie, aby przystąpić do wielkiej uczty, wejść w wielką wspólnotę żyjących, w której sam Bóg nas karmi. Liturgia zakłada uniwersalność i ten jej charakter uniwersalny powinien odnawiać się ciągle w świadomości wszystkich. Liturgia chrześcijańska jest kultem uniwersalnej świątyni, którą jest Chrystus Zmartwychwstały, którego ramiona rozciągają się na krzyżu, aby wszystkich pociągnąć w objęcia miłości odwiecznego Boga. Jest to kult otwartego nieba. Nie jest to nigdy wydarzenie pojedynczej wspólnoty z jej umiejscowieniem w czasie i miejscu. To bardzo ważne, aby każdy chrześcijanin czuł się i rzeczywiście był włączony w „my” uniwersalne stanowiące fundament i schronienie dla „ja” w Ciele Chrystusa, którym jest Kościół.

    W tym musimy widzieć i akceptować Bożą logikę wcielenia: On stał się bliski, obecny, wkraczając w historię i naturę ludzką, stając się jednym z nas. I ta obecność trwa w Kościele, jego Mistycznym Ciele. Liturgia nie jest zatem wspominaniem minionych wydarzeń, ale jest żywą obecnością Paschalnego Misterium Chrystusa, które przekracza oraz łączy czasy i przestrzenie. Jeśli w celebracji nie wyłania się centralność Chrystusa, nie mamy do czynienia z liturgią chrześcijańską, całkowicie zależną od Pana i wspieraną Jego twórczą obecnością. Bóg działa za pośrednictwem Chrystusa i my nie możemy działać inaczej, jak tylko przez Niego i w Nim. Każdego dnia musi rosnąć w nas przekonanie, że liturgia nie jest naszym „działaniem”, lecz jest dziełem Boga w nas i wraz z nami. To nie poszczególna osoba – kapłan lub wierny – albo grupa sprawuje liturgię; liturgia jest w sposób pierwszorzędny działaniem Boga poprzez Kościół, który ma swoją historię, bogatą tradycję i kreatywność. Ta uniwersalność i fundamentalne otwarcie, które są właściwe dla całej liturgii, są jedną z racji, dla których nie może ona być wymyślana lub modyfikowana przez daną wspólnotę lub przez ekspertów, ale musi być wierna formom obowiązującym w Kościele powszechnym. Także w liturgii sprawowanej przez choćby najmniejszą wspólnotę zawsze obecny jest cały Kościół. Dlatego też we wspólnocie liturgicznej nie istnieją cudzoziemcy, obcy. W każdej celebracji liturgicznej uczestniczy zarazem cały Kościół, Niebo i ziemia, Bóg i ludzkość. Liturgia chrześcijańska, chociaż sprawowana jest w konkretnym miejscu i przestrzeni oraz wyraża akt afirmacji określonej wspólnoty, już ze swej natury jest katolicka, pochodzi od wszystkiego i prowadzi do wszystkiego, w jedności z Papieżem, z biskupami, z wiernymi wszystkich czasów i miejsc. Im bardziej dana celebracja jest ożywiona tą świadomością, tym owocniej realizuje się w niej autentyczny zmysł liturgiczny.

    Drodzy przyjaciele. Kościół uwidacznia się na różne sposoby: w dziełach charytatywnych, w projektach misyjnych, w osobistym apostolacie, który każdy chrześcijanin musi realizować we własnym środowisku. Jednak miejscem, w którym w pełni doświadcza się Kościoła, jest liturgia: jest ona aktem, w którym jak wierzymy Bóg wkracza w naszą rzeczywistość a my możemy Go spotkać, możemy Go dotknąć. Jest aktem, w którym wchodzimy w kontakt z Bogiem: On przychodzi do nas, a my jesteśmy przez Niego oświecani. Dlatego jeśli w naszych refleksjach nad liturgią koncentrujemy naszą uwagę jedynie na tym, jak uczynić ją atrakcyjną, ciekawą i piękną, ryzykujemy utratę najważniejszego: liturgię sprawuje się dla Boga, a nie dla nas samych; ona jest Jego dziełem; On jest Podmiotem; a my musimy otworzyć się dla Niego i pozwolić się poprowadzić Jemu i Jego Ciału, którym jest Kościół. Prośmy Pana, abyśmy co dnia uczyli się żyć świętą liturgią, szczególnie Celebracją Eucharystyczną, modląc się w imieniu naszym jako Kościoła, który kieruje swoje spojrzenie nie ku samemu sobie, lecz ku Bogu, i czując się cząstką Kościoła żywego wszystkich miejsc i czasów.

    http://www.opoka.org.pl/nauczanie/papiez/benedykt_xvi/audiencje.php