7 czerwca Żywot świętego Pawła, biskupa i Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 350)

Święty Paweł, biskup, należy do wielkich mężów wsławionych walką przeciwko kacerstwu sekty ariańskiej. Jest on w tej walce wiernym towarzyszem świętego Atanazego, świętego Juliusza papieża, świętego Maksymina i świętego Hilariusza, a wierność swą przypieczętował krwią męczeńską, wylaną za Jezusa Chrystusa i Kościół święty.

Urodzony w Tessalonice w roku 304, doszedłszy lat młodzieńczych udał się do Konstantynopola. Liczył zaledwie 21 lat, gdy patriarcha Aleksander wyświęcił go na diakona, a poznawszy jego głęboką naukę i wielkie cnoty, zabrał go z sobą na sobór powszechny do Nicei w roku 325. Było to zaszczytne wyróżnienie, a patriarcha taką ku niemu powziął ufność, że po jedenastu latach wspólnej pracy około dobra Kościoła świętego na łożu śmiertelnym polecił go na swego następcę. Istotnie Pawła obrano patriarchą, a pominięto Macedoniusza, który rościł prawa do tej godności, ale był podejrzewany przez wiernych, że skłania się ku arianom. Katolicy radowali się z wyniesienia Pawła na tę godność, znali go bowiem jako męża o niezłomnym duchu, wielkiego kaznodzieję i nieustraszonego szermierza w zatargach z arianami, ci zaś nienawidzili go z całego serca od początku jego rządów aż do śmierci.

Po niedługim czasie wystąpił przeciw Pawłowi Euzebiusz, biskup Nikomedii, główny przywódca arianów, i oskarżył go przed cesarzem Konstancjuszem, że bez przyzwolenia biskupów przyjął godność patriarchy i że ma zamiary niebezpieczne dla rządów cesarskich. Cesarz dał się obałamucić tym niegodziwym podszeptom, zwołał zebranie biskupów ariańskich i wydalił niewinnego Pawła z kraju, a patriarchą mianował ambitnego i podstępnego Euzebiusza.

Paweł udał się do Konstansa, brata cesarza, do Trewiru, gdzie doznał bardzo życzliwego przyjęcia, a potem do Rzymu do papieża Juliusza, który go uznał prawowitym patriarchą. Po śmierci Euzebiusza Paweł na rozkaz papieża powrócił do Konstantynopola, ale arianie obrali biskupem Macedoniusza, a potem wywołali krwawy zatarg z katolikami.

Konstancjusz stanął po stronie arianów i wysłał przeciw katolikom Hermogenesa z wojskiem, aby Pawła wypędzić, ale Hermogenes wkrótce poległ w boju. Wtedy cesarz sam pośpieszył, zwyciężył katolików i wypędził z miasta biskupa katolickiego, nie odważył się jednak na zatwierdzenie Macedoniusza w godności patriarchy, gdyż mu dowiedziono, że on był głównym sprawcą tych zatargów. W jakiś czas później brat cesarza, znany nam już Konstans, postarał się, aby cesarz pozwolił wrócić Pawłowi. Lud przyjął patriarchę z wielkim zapałem, jednakże położenie Pawła było bardzo ciężkie, gdyż arianie bez ustanku knuli przeciw niemu i dokuczali mu jak mogli. On jednak niezachwianie trwał na swym urzędzie, cierpliwe znosząc obelgi i niegodziwości. Nigdy nie widziano u niego śladu gniewu, nigdy się nie skarżył na krzywdy, nigdy nie mówił o prześladowaniach ani o oszczerstwach, na jakie był narażony – milczał jak łagodny baranek wobec żarłocznych wilków.

W roku 350, po śmierci Konstansa, który bronił praw katolików wobec brata, Konstancjusz jawnie wystąpił jako arianin i wydał namiestnikowi Konstantynopola rozkaz wypędzenia patriarchy Pawła i osadzenia na tym wysokim urzędzie Macedoniusza. Namiestnik, znając miłość i przywiązanie katolików do Pawła, nie śmiał otwarcie wypełnić rozkazu cesarskiego, potajemnie przeto wywiódł Pawła do jednej z łaźni miejskich, tam kazał go okuć w kajdany i wywieźć w dzikie góry Tauryjskie. Oprawcy obchodzili się z więźniem bardzo okrutnie i wrzucili go jak największego złoczyńcę do wilgotnego i ciemnego lochu w Kukuzie, aby tam zginął głodową śmiercią. Po sześciu dniach zajrzeli znów do niego, a gdy spostrzegli, że jeszcze żyje, udusili go jego własną stułą, a potem puścili wieść, że Paweł umarł skutkiem choroby.

Cesarz Teodozjusz polecił przenieść ciało świętego Męczennika do Konstantynopola i z wielką uroczystością kazał je pochować we wspaniałym kościele. Od roku 1225 relikwie tego świętego Męczennika znajdują się w kościele świętego Wawrzyńca w Wenecji, gdzie doznają wielkiej czci.

Nauka moralna

Czym jest cierpliwość chrześcijańska? Jest ona potęgą moralną, jest cnotą, za pomocą której panować możesz nad wszelkim cierpieniem i smutkiem. Nie wymaga ona nieczułości na cierpienia i smutki, lecz wytrwania w miłości ku Chrystusowi, gdy one przyjdą.

Jakże się ma z twoją cierpliwością? Od krzyża na tej ziemi nikt się nie uwolni. Jakże znosisz krzyż cierpień swoich? Święty Augustyn pisze: “Na Górze Kalwarii były trzy krzyże. Na jednym przybity był złoczyńca, który został zbawiony, bo żałował za grzechy; na drugim złoczyńca, który poszedł na potępienie wieczne dla zatwardziałości serca swego; na trzecim, w środku, wisiał Chrystus. Krzyże były równe, ale ukrzyżowani nierówni”.

Jak na owej Kalwarii, tak się dzieje i w życiu ludzkim. Wielu ludzi nosi ten sam krzyż, ale nie w ten sam sposób, przeto też krzyże te nie mają równych losów.

Jeżeli cierpisz niewinnie, a krzyż ten znosisz z pokorą, to czeka cię zbawienie wieczne; jeżeli cierpisz słusznie, a jesteś zatwardziały, to piekło będzie twoją nagrodą. Jakże tedy myślisz znosić ów krzyż cierpień, który nikogo nie minie? Namyśl się dobrze. Nosić ten krzyż koniecznie musisz, zdjąć go z siebie nie możesz, jak byś może tego pragnął; dla twego przyszłego zbawienia ważne będzie, w jaki sposób ten krzyż poniesiesz. Patrz na Jezusa i na świętego Pawła, ucz się od nich i naśladuj ich.

Modlitwa

Boże, któryś w świętym Pawle, biskupie i Męczenniku, nieustraszonego obrońcę wiary świętej wskrzesił, spraw łaskawie, abyśmy za jego pośrednictwem w wierze tej pokrzepieni, aż do śmierci w niej trwając, wraz z nim w wieczności Ciebie chwalili. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.