24 grudnia Żywot Adama i Ewy, pierwszych rodziców

Nie bez celu i głębszej myśli poświęcił Kościół przeddzień Narodzenia Pańskiego pamięci rodziców rodzaju ludzkiego. Adam i Ewa zgrzeszyli, Chrystus usunął grzech ze świata, Adam jest praojcem skażonego rodu ludzkiego, Chrystus, drugi Adam, jest praojcem oczyszczonego i uświęconego krwią Jego rodzaju ludzkiego. Adam i Ewa zawarli nam swym grzechem wrota niebieskie, Chrystus otworzył je na oścież.

Mojżesz tak nam opowiada historię pierwszych ludzi:

Gdy Bóg stworzył niebo i ziemię, rzekł: „Utwórzmy teraz człowieka na obraz i podobieństwo nasze, który będzie panem ryb w morzu, ptactwa w powietrzu i zwierząt i całej ziemi i wszystkiego, co tylko pełza i rusza się po ziemi”. Gdy Bóg stworzył świat, rzekł: „Stań się” i stało się wszystko. Lecz gdy tworzył człowieka, zastanawiał się, jak ma ukształcić arcydzieło stworzenia. I utworzył postać człowieka, Adama. Postać ta była martwa, brakło jej bowiem duszy. Bóg tchnął w to martwe ciało nieśmiertelnego ducha; ciało się ożywiło, wstało i zaczęło się ruszać. Powstał przeto pierwszy człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga.

Bóg jest w trzech osobach, dusza nasza ma trzy władze, pamięć, wolę i władzę poznawczą. Bóg jest czystym duchem, dusza nasza także jest czystym duchem. Bóg jest wiekuisty, dusza nasza nieśmiertelną. Bóg jest wolny, wolną jest i dusza nasza. Bóg jest najdoskonalszą istotą, człowiek najdoskonalszym stworzeniem. Bóg jest niezawisły, człowiek tylko od Boga zależny. Bóg jest panem nieba i ziemi, człowiek królem tego, co go otacza.

Stworzywszy człowieka, zawiódł go Bóg do raju, rozkosznego ogrodu pełnego kwiatów i owoców, zroszonego czterema rzekami. Gdy Adam był pogrążony we śnie, wyjął Bóg żebro z ciała jego i stworzył Ewę. Ocknąwszy się ze snu, rzekł Adam: „Oto kość z kości, ciało z ciała mego. Człowiek opuści ojca i matkę i pojmie żonę i będzie ich dwoje w jednym ciele”. Bóg rzekł do nich: „Roście i mnóżcie się”. Tymi słowy ustanowił spółkę małżeńską i uczynił Adama i Ewę ojcami rodzaju ludzkiego. Adam i Ewa żyli szczęśliwie w raju. Lekko im było uprawiać ogród, sił im nie ubywało, gdyż byli nieśmiertelni. Bóg obchodził się z nimi jak z dziećmi. Nie znali smutku, boleści i obawy. Ale przyszedł na nich czas próby, w którym mieli dać dowód swej wierności, która stanowiła ich węzeł z Bogiem. W raju były dwa drzewa, z których jedno było drzewem żywota, drugie drzewem poznania dobrego i złego. Pewnego razu rzekł Bóg do Adama: „Wolno ci jeść owoc z każdego drzewa, byle by nie z drzewa poznania złego i dobrego; gdyż skoro skosztujesz owoców jego, umrzesz”.

Adam i Ewa

Ewa nie mogła się oprzeć chęci obejrzenia tego drzewa, a szatan postanowił skorzystać z jej ciekawości, aby pierwszą parę ludzi i całe ich potomstwo przyprawić o zgubę. Ukryty pod postacią węża zapytał Ewę z udaną litością: „Dlaczego Bóg zakazał wam kosztować owocu z wszystkich drzew?” „Wolno nam jeść – odpowiedziała Ewa – owoce z każdego drzewa, ale zakazał nam Pan Bóg spożyć owoc z tego jednego drzewa, abyśmy nie pomarli”.

„Nie pomrzecie – odrzekł szatan – wiadomo bowiem Bogu, że w dniu, w którym skosztujecie owocu, otworzą się oczy wasze i będziecie jak Bóg i rozeznacie złe i dobre”. Wyciągnęła niewiasta rękę, zerwała owoc, skosztowała i podała go mężowi, który także go skosztował. Tak powstał pierwszy grzech, szatan zaśmiał się szyderczo, aniołowie posmutnieli. Gdyby Adam i Ewa nie byli słuchali podszeptów chytrego węża, nie byliby zgrzeszyli. Pycha, zarozumiałość, lekkomyślność przywiodła ich do upadku.

Zaledwie przestąpili zakaz, otworzyły się im oczy. Dotychczas byli nadzy, przyodziani w szatę niewinności, ale po utracie niewinności zawstydzili się nagości, uwili sobie tedy z liścia figowego okrycie i przywdziali je. Przejęci strachem, dręczeni wyrzutami sumienia, nie wiedząc co począć, ukryli się oboje przed obliczem wszechwiedzącego Boga w gąszczu krzewów ogrodowych. Wtem usłyszeli głos Pana: „Adamie, gdzie jesteś” Adam odezwał się drżący i przerażony: „Słyszałem głos Twój, o Panie, i przeląkłem się, a ponieważ jestem nagi, ukryłem się”. Na to rzekł Bóg: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi; obnażył cię grzech Twój, żeś jadł owoc z drzewa zakazanego”. „Niewiasta – rzekł Adam – którą mi przydałeś, zachęciła mnie do skosztowania go”. I rzekł Pan do Ewy: „Czemuś to uczyniła?” „Wąż – odparła – skusił mnie do tego”. Grzesznicy chcieli się uniewinnić, ale któż może złudzić wszechwiedzącego Boga? Bóg zwrócił się do węża i rzekł: „Iżeś to uczynił, przeklętyś jest między wszystkimi bydlęty i zwierzętami polnymi; na piersiach swoich czołgać się będziesz, a ziemię jeść będziesz po wszystkie dni żywota twego. Położę nieprzyjaźń między tobą, a między niewiastą; ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę jej”.

Przekląwszy czarta nie przeklął Bóg Adama i Ewy, ani im nie zagroził wiecznym potępieniem, lecz naznaczył im doczesną karę i pokutę na ziemi; niewieście, która miała bez bólu rodzić i bez frasunku dzieci wychowywać, przepowiedział ciężkie porody, kłopoty około wychowania dzieci i uległość mężowi, ziemię zaś, która miała dobrowolnie rodzić, przeklął o tyle, że odtąd miała plon wydawać tylko wskutek ciężkiej i znojnej pracy Adama i potomków jego. Oprócz tego dopuścił Pan Bóg na ludzi różne słabości, choroby i śmierć, a ciało ich miało się obrócić w proch, z którego powstało. W końcu wygnał Bóg pierwszych rodziców z raju, w którym zgrzeszyli. Wyszli tedy z rozkosznej ustroni w świat, w którym stworzenia i żywioły były ich wrogami. Wejścia do raju strzegł odtąd cherubin z mieczem płomienistym, aby Adam nie sięgnął po owoc z drzewa żywota i zjadłszy go nie żył wiecznie, gdyż odtąd i on i potomkowie jego mieli być śmiertelnymi.

Śmierć nie rychło ich zaskoczyła. Adam żył jeszcze lat 930, a Ewa także doczekała późnego wieku. Bóg pozwolił im żyć tak długo, aby odpokutowali winę swoją. Pokuta ich była tak szczera, że w imię zasług obiecanego Zbawiciela odzyskali łaskę Bożą i dostąpili zbawienia. Adam pochowany został na górze Kalwarii, gdzie w 4000 lat potem stał krzyż Pański. Chrystus zgładził grzech Adama i potomków jego. Bóg rzekł był do Adama: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz!”, Chrystus zaś powiedział: „Wstań, który śpisz i wyjdź z grobu swego” (Efez. 5, 14).

Nauka moralna

Adam i Ewa zgładzili pokutą swą winę, ale grzech ich i skutki jego przeszły na całą ludzkość. Każdy człowiek przychodzący na świat dźwiga na sobie brzemię grzechu Adamowego. Pismo święte wypowiada to wyraźnymi słowami: „Któż jest wolny od skazy? Nikt, nawet dziecię, liczące dopiero dzień życia” (Job. 14,4). Prorok królewski Dawid mówi w psalmie przepełnionym żalem: „Narodziłem się w nieprawości i w grzechach poczęła mnie matka moja” (Ps. 50). Św. Paweł apostoł (Rzym 5,12. 18. 19) pisze: „Jak przez jednego człowieka grzech wszedł na ten świat, a przez grzech śmierć, i tak śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy (w Adamie) zgrzeszyli… jak przez grzech jednego spadło potępienie na wszystkich ludzi, tak skutkiem sprawiedliwości jednego (tj. Chrystusa) spłynie na wszystkich usprawiedliwienie. Jak bowiem przez nieposłuszeństwo jednego człowieka stało się grzesznymi wielu, tak wskutek posłuszeństwa jednego wielu stanie się sprawiedliwymi”.

Słowa Pisma świętego, że wszyscy ludzie zgrzeszyli w Adamie i stali się spadkobiercami jego grzechu a wskutek tego i kary śmierci, stwierdzają podania najdawniejszych narodów, a oprócz tego i nasze własne doświadczenie. Skądże bowiem pochodzi ta dziwna mieszanina dobrych i złych skłonności, prawdy i błędu, cnót i zdrożności, jaką w sobie widzimy od lat dziecinnych? Skąd ta ustawiczna walka pomiędzy złym a dobrym? Wszakże Bóg wszystko stworzył jak najlepiej, a więc i człowieka uczynił dobrym! Grzech zepsuł człowieka i strącił go z wysokości, ale sprawiedliwy i miłosierny Bóg ulitował się nad podupadłym rodzajem ludzkim. Zesłał Zbawiciela, jednorodzonego Syna swego, którego przyjście zapowiedział już pierwszym rodzicom naszym. Ten Zbawiciel, Jezus Chrystus, stał się człowiekiem i odpokutował swą męczeńską śmiercią na krzyżu grzechy nasze, zwyciężył śmierć, uchylił wyrok potępiający. Wszyscy, którzy w Starym Zakonie uwierzyli w obiecanego Zbawiciela i przestrzegali przykazań Boskich, pozyskali zbawienie; wszyscy, którzy po przyjściu Zbawiciela uwierzyli w Niego, przyjęli chrzest święty, zachowywali przykazania i korzystali z sakramentów świętych, ocaleli i dostąpili szczęścia wiekuistego. Pan nasz i Zbawiciel jest oswobodzicielem naszym. Cieszmy się więc, chrześcijanie, w dniu dzisiejszym jako w przededniu Narodzenia Pańskiego i dziękujmy Bogu za Jego niezmierną i niewysłowioną łaskę i dobroć, że nam raczył zesłać Syna swego, aby nas zbawił i odkupił.

Modlitwa

Boże, Stwórco i Odkupicielu, wejrzyj miłościwie na nędzę naszą, upadkiem pierwszych rodziców spowodowaną, a łaską Twoją wspierając nas zawsze, zbaw tych, których z miłości stworzyć i krwią własną odkupić raczyłeś. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.