15 grudnia Żywot świętej Krystyny, służebnicy

(Żyła około roku Pańskiego 342)

Dawni dziejopisarze nie podają nam żadnych szczegółów o pochodzeniu, kraju rodzinnym i młodości Krystyny. Tyle nam tylko wiadomo o kolejach jej życia, że porwana przez rozbójników, sprzedana została jako niewolnica w służbę u jednego z książąt Gruzji na Kaukazie. Los jej był srogi, musiała bowiem nie tylko ciężko pracować, ale doznawała rozmaitych zniewag, obelg i dokuczliwości. Siłę czerpała jedynie z łaski Bożej i z nadziei wiecznej nagrody w Niebie, z wiernego wypełniania swych obowiązków i z gorącej modlitwy. Skromność, ofiarność, uprzejmość i uczynność jej względem czeladzi służebnej, jako też jej czystość i moralność zjednały jej powszechny szacunek i zaufanie chlebodawców, którzy jej zacność uznawali i podziwiali.

Gdy poganie pytali, dlaczego w ten sposób postępuje i znosi wszystko łagodnie i cierpliwie, odpowiadała: „Jestem chrześcijanką, a jako chrześcijanka jestem zobowiązana jak najwierniej służyć prawdziwemu Bogu”. Korzystając z sposobności, opowiadała ciekawym o Panu Jezusie, śmierci i życiu Jego, jako też o nauce i łaskach, jakie z Niego spłynęły na grzeszną ludzkość. Treść tych opowiadań robiła tak głębokie wrażenie na słuchaczach, że powtarzali innym, co z jej ust słyszeli.

Święta Krystyna

Było zwyczajem w Gruzji, że matki nosiły chore dzieci od domu do domu i pytały drugich, czy nie znają lekarstwa na tę chorobę. Pewnego razu przybyła do Krystyny niewiasta z chorym dziecięciem i pytała ją o radę. „Nie jest w mej mocy – odpowiedziała świątobliwa dziewica – uzdrowić twe dziecię, gdyż może to tylko Bóg mój i Zbawiciel, Jezus Chrystus, któremu służę”, po czym ułożyła niemowlę na swym twardym łożu, uklękła przy nim, pogrążyła się w gorącej modlitwie i kilkakrotnie wymówiła imię Jezus. Dziecię natychmiast odzyskało zdrowie, a cud ten tak się rozgłosił, że królowa, która wraz z synaczkiem od dawna była obłożnie chora, wezwała Krystynę, aby jej przywróciła zdrowie. Biedna służebnica nie usłuchała wezwania, wskutek czego królowa zdjęła pychę z serca, kazała się wraz z dzieckiem zanieść do Krystyny i sama ją prosiła o ratunek. Krystyna mocno się zakłopotała, bo nie uważała się za godną, aby żądać od Boga ponownego cudu, z drugiej jednak strony czuła litość dla monarchini. Po krótkim namyśle rzekła do chorej: „Jestem tylko biedną grzesznicą i wiem, że nikomu pomóc nie mogę, ale miej królowo zaufanie w Jezusie, który jest wszechmocny i miłuje cię. On cię wyleczy”. To rzekłszy, położyła chore dzieciątko na ziemi i uklękła do modlitwy. Wkrótce okrzyk radości przerwał jej pobożne modły, królowa bowiem i jej dziecię uczuli się zdrowymi.

Uradowany król przysłał cudotwórczym drogocenne podarki i zapewnił ją o swej łasce, ale Krystyna zwróciła dary, mówiąc: „Bóg jest mym doczesnym i wiekuistym skarbem, więc jedna tylko nagroda zadowolić mnie zdoła. Niechaj król z całą swą rodziną przyjmie chrzest święty i uwierzy w Boga, który wspólnie z Matką Najświętszą przywrócił zdrowie jego małżonce i synowi”. Królowa oświadczyła, że usłucha tej rady, natomiast jej małżonek nie chciał tego uczynić, ale Bóg dobrotliwy spełnił gorące życzenie pokornej służebnicy.

Zdarzyło się, że król na polowaniu znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie życia. Opuszczony przez towarzyszy, zawołał w strachu śmiertelnym: „Chrystusie, uwierzę w Ciebie, jeśli mnie ocalisz!” Zaledwie te słowa wymówił, znalazł ścieżkę, która z gęstych zarośli wyprowadziła go na bezpieczną drogę. Gdy przybył do domu, natychmiast posłał po Krystynę i poprosił ją, aby go obeznała z nową wiarą. Poczciwa służebnica usłuchała jego rozkazu, a Bóg tak widocznie błogosławił jej usiłowaniom, że rodzina królewska oświadczyła gotowość uwierzenia w Chrystusa.

Krystyna żyła potem jeszcze kilka lat w cichym ustroniu i była dla wszystkich przykładem wszelkich cnót chrześcijańskich, póki jej Bóg nie powołał do swej chwały około roku 342. Naród czcił ją odtąd jako Świętą i patronkę.

Nauka moralna

Któż by się nie budował pobożnością biednej służebnicy Krystyny. Któż by się nie starał być jej podobnym? Pobożność bowiem polega na tym, abyśmy opierając się na nauce i łasce Jezusa Chrystusa, usposobieniem wewnętrznym i czynami na zewnątrz okazywali się rzeczywistymi czcicielami i sługami Pana Jezusa. Celem pobożności jest sam Bóg, więc pobożność, jak to widzimy u Krystyny, jest nader pożyteczna. Jest ona dla nas niewyczerpanym źródłem pociechy, o ile wiemy, że w całym życiu i istocie naszej, w darach przyrodzonych i nadprzyrodzonych jesteśmy zawiśli jedynie od Boga. On jest jedynym przewodnikiem naszym, On nam wskazał miejsce, stosunki, zajęcia i powołanie, przez które możemy w Jego oczach pozyskać zasługi. Czy jesteśmy sługami, czy książętami, czy wyrobnikami, czy mnichami, o to wcale nie chodzi, byle byśmy mieli niewzruszoną wiarę, że Bóg zawsze na nas patrzy, gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek czynimy. Ta niewzruszona wiara jest dla nas bodźcem, abyśmy wszystkie nasze myśli, zamiary i czyny na cześć Jego ofiarowali. Ona nas krzepi nadzieją, że Bóg nigdy nie odmówi nam swej łaski, a trudy, mozoły i prace nasze hojnie wynagrodzi. Czyż podobna użyć życia stosowniej i piękniej, niż w służbie Ojca niebieskiego?

Pobożność jest także pożyteczna dla drugich. Jak słońce promieniami swymi wszystko ożywia, krzepi chorych, a zdrowym siły dodaje, tak i pobożność chrześcijańska, miłująca i chwaląca jedynie Boga. działa błogo i dobroczynnie na wszystkich bliźnich, zachęcając ich do naśladowania. Słusznie też mówi Pan Jezus: „Nie ukrywajcie światła swego przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Boga, który jest w Niebiesiech”. Pomnijmy na świętą Krystynę, jak dobroczynnie oddziaływała jej pobożność na drugich, a nadto pomnijmy na nagrodę obiecaną przez Chrystusa: „Kto się do Mnie przyznaje wobec ludzi, do tego Ja się przyznam wobec Ojca niebieskiego”.

Modlitwa

Boże, natchnij mnie nienawiścią przeciw wszystkiemu, co sprzeciwia się Twojej świętej woli. Niechaj poznam i unikam grzeszności tego świata, a natomiast Tobie wiernie służę, gorliwie i wytrwale idąc drogą świętych Twoich przykazań. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.