• Szmer łagodnego powiewu, znakiem Pana

    1 Krl 19, 11: Wtedy rzekł: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana! A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi.
    1 Krl 19, 12: Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu.
    1 Krl 19, 13: Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: Co ty tu robisz, Eliaszu?
    1 Krl 19, 14: Eliasz zaś odpowiedział: Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie.


  • Człowiekowi dobrze jest na obcej ziemi w niewoli Egipskiej

    Naród wyszedł z swej ziemi i zaszedł do ciemnego Egiptu z powodu grzechu, pragnieniom ciała, pokarmu i zapomniał o swojej tożsamości, przodkach, ziemi i Bogu.
    Z własnej woli nie wrócił do swojej ziemi.
    Mimo prześladowań i groźby śmierci, nadal tkwił w Egipcie.
    A jak już wyszedł, to szemrał przeciw Bogu i wszystkiemu, co Dobrego z Ręki Najwyższego Ojca doświadczył.

    Świat jest Egiptem. USA, RFN, UK, Francja są dla naszych rodaków jak Egipt. Polacy ciągle marzą o Egipcie i gdy tylko nada się okazja opuszczają Ziemię swoich przodków.

    Nie ma to jak w domu, w swoim domu, na swojej ziemi danej nam od wieków.


  • Biada tym, którzy mają ufność w mnóstwie rydwanów

    Iz 31, 1: Biada tym, którzy zstępują do Egiptu po pomoc, pokładają nadzieję w koniach, mają ufność w mnóstwie rydwanów oraz w bardzo wielkiej sile jazdy, a nie pokładają ufności w Świętym Izraela ani się nie radzą Pana.
    Iz 31, 2: A przecież On również potrafi sprowadzić niedolę; On słów swoich nie cofa, powstanie przeciw domowi złoczyńców i przeciw pomocy dla źle postępujących.
    Iz 31, 3: Egipcjanie to ludzie, a nie Bóg; ich konie to ciało, a nie duch! Gdy Pan wyciągnie rękę, runie wspomożyciel, upadnie wspomagany, i zginą oni wszyscy razem.


  • Wiara w czyściec jest ocziwistością

    Dla tego kto rozumie i wierzy w Niebi i piekło, czyściec jest czymś oczywistym.
    Egoizm doprowadza do tłumaczenia się z grzechu, jakby go nie było, jakby wszystko było dobrze czynione, nawet oczywiste zło. Ma przecież wolne sumienie, pragnie wiary bez krzyża i Królestwa Bożego bez Sprawiedliwości.
    Egoista odrzuca grzech, piekło, boi się własnego sumieni więc dla takiego rozumu czyściec jest czymś niedopuszczalnym.
    Egoista nie kocha.
    Egoista chrześcijanin zatrzymał się tylko na fragmencie Słów Pisma Świętego i Ewangelii.

    „W czyśćcu Miłość Boga łagodzi Sprawiedliwość Boga,
    lecz także miłość człowieka łagodzi niesprawiedliwość człowieka.”
    Sb. Abp Fulton J. Sheen


  • Czy umarłem dla świata?

    Pożegnałem przywiązanie do tego świata?
    Pożegnałem się z ludźmi, rzeczami i ulubionym pożywieniem?
    Pragnę nieskończoności, ale nie chcę rezygnować z ograniczeń swojego ciała?
    Wszystko co mam uznaję za swoją własność czy chwilową dzierżawę?
    Czy rozumiem tajemnicę Miłości?
    Poziom życia wyższego w Chrystusie wymaga śmierci dla niższego życia w Adamie.
    By dobrze umrzeć trzeba ćwiczyć się w umieraniu każdego dnia.


  • Grzechy Chrześcijan są w szerszym znaczeniu świętokractwami

    Tak powiada Święty Jan Chryzostom.

    A Święty Jan Maria Vianney dodaje.
    Świętokradztwo w znaczeniu ścisłym to znieważenie rzeczy poświęconych Bogu, np. kościołów, naczyń świętych, osób oddanych na służbę Bożą, Sakramentów Świętych. Ale w znaczeniu ogólnym każdy chrześcijanin jest świątynią Ducha Świętego. W Komunii Świętej przyjmuje on przecież do serca Ciało i Krew Chrystusa. Tymczasem po grzechu ciężkim traci on łaskę, a z nią także ustępuje z duszy ludzkiej Bóg, bierze ją natomiast w posiadanie duch piekielny.
    Czy zatem nie jest to wielka profanacja i świętokradztwo?


  • Kapłan nie może być jak świecki i odwrotnie

    Mdr 5, 2: Gdy ujrzą, wielki przestrach ich ogarnie i osłupieją na widok nieoczekiwanego zbawienia.

    Jak w ciele ręka nie móże być płucem czy innym organem, tak w Ciele Kościoła Świętego kapłan nie może być Głową czy innym organem, jak tylko kapłanem.
    Podobnie świecki, nie może być i posługiwać jak powołany do pośrednictwa między ludźmi, a Bogiem kapłan.
    Naruszanie tej zasady, „poprawianie” Jezusa prowadzi do deformacji i kalectwa Ciała.
    Jeżeli coś się skończy, powstanie Nowe, nie ma kontynuacji starego. Stare drzewa nie dają się przesadzić…
    Pan Jezus nie zreformował religi Judaistycznej poprawionej przez człowieka. Zostawił ją człowiekowi.

    Mk 2, 21: Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze [część] ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie.

    Łk 22, 20: Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.


  • Przyczyna burzy na morzu

    Wolna i nieograniczona stałymi przeszkodami przestrzeń.
    Pion, duch i ciało, jak powietrze i woda.
    Poziom wody zachwiany przez brak równowagi Milości, BARDZIEJ kocha się siebie, lub bliźniego, czy nawet Boga od ludzi powoduje poniżanie i wzgarda grzesznikami. Miłość kocha tak samo każdego bez wyjątku.
    Burzę życia wywołujemy zapominając o ochronie, osłonie, bezpiecznej zatoce, w której rozpoczynamy życie i do której powinniśmy dopłynąć u końca żeglugi.


  • Bóg wyznacza kapina, do sterowania pokoleniami

    Demokracja na okręcie to płynięcie w różnych celach, różne kierunki, bezład i problemy z zapasami. Ustawianie kursu z wiatrem, ograniczanie wysiłków, stagnacja.
    Bóg Objawia się jednostce, zbiorowości by przekazała całemu światu Jego Wolę, której celem jest nasze Wiekuiste Szczęście przez ćwiczenie się w Miłości. Chce nam Objawić pełnię Prawdy, mocy i Łaski.
    Ideały Boga różnią się od celów świata i nie ma co się dziwić, że Kościół katolicki będzie znienawidzony. Jedność wspólnoty między ludzkiej połączonej z Sercem Jezusa, czyli wolą, rozumem i wiedzą, jest organizmem, który przetrwa. Kościół to nie towarzystwo wzajemnej adoracji, ale żywy organizm, ożywiany od środka mocą Chrystusa. Tak jak w ciele komórka, żyjąc osobno obumiera, tak życie poza Kościołem ustanowionym na Opoce przez Jezusa prowadzi do obumierania duszy i zarażanie się egoizmem.


  • Wiara to wspólnotowa sprawa

    Miłość do Boga, łączy się ściśle z Miłością do bliźniego.
    Nie można kochać jednego bez drugiego. Bez pojednania z każdym bliźnim, nie można zbliżać sie do Boga, do Ołtarza.
    My, a nie ja.
    Ojcze nasz…
    Prawa nie podlegają indywidualnym interpretacją, co dopiero Prawdy Boże. Niestety, zbyt często używamy „a ja myślę, że”, „moim zdaniem”. Egoizm, pogański kult przed którym przestrzega Bóg, doprowadzi do unicestwienia bytu ludzkiego.
    Prawda jest jedna i nie jest naszą własnością. Ten, kto zbyt często używa słowa „ja” nie zaskarbia sympatii, a czy modląc się w ten sposób, Bóg wysłucha takiego dialogu?
    Nie można urodzić się samemu, w pojedynkę, tak jak miłować.


  • Ostrzeżenie w Siekierkach 1943

    Dwunastoletniej Władzi Fronczak wielokrotnie ukazywali się Maryja i Jezus, a dookoła szalała wojna.

    Módlcie się, bo idzie na was wielka kara, ciężki krzyż. Nie mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo się lud nie nawraca − mówiła Maryja do małej Władzi w czasie wojny. Objawienia zaczęły się 3 maja 1943 roku. Był ciepły wieczór, Święto Maryi Królowej Polski. Dwunastoletnia Władzia Fronczak wróciła do domu po nabożeństwie majowym odprawianym przy pobliskim krzyżu. Stała jeszcze w oknie, podziwiając kwitnący sad nad brzegami Wilanówki.
    Nagle w miejscu, gdzie pień drzewa rozgałęzia się w konary, ujrzała świetlistą postać, która powiedziała do niej: „Idź, zapal lampkę”. W domu u Władzi stał ołtarzyk z figurą Matki Bożej, przy którym palono lampę naftową. Teraz była zgaszona. Władzia zapaliła ją. Maryja poprosiła, by przyniosła różaniec. Nauczyła Władzię modlitwy. Po kilku minutach postać zniknęła.
    Ale pojawiała się w kolejnych dniach. Po pierwszym widzeniu Władzia pobiegła do sąsiadki i wzruszona opowiedziała o wszystkim. Rodziców nie było jeszcze w domu. Gdy usłyszeli, co się stało, trochę się przerazili. Poprosili o pomoc nauczyciela, a ten zaprosił na badania zaprzyjaźnionego psychiatrę. Nie stwierdził on u dziecka żadnych odchyleń od normy. Maryja objawiała się Władzi w kolejnych dniach, miesiącach, latach.
    Mówiła do dziewczynki: „Przyszłam do was, abyście wiedzieli, że gdy będziecie szli śladami moimi, nie zginiecie”. Władzia widziała też Jezusa. Mówił: „Oto Serce Moje, które tak bardzo umiłowało serca wasze. Miłujcie i wy Serce Moje”. O objawieniach szybko dowiedzieli się mieszkańcy. Pod drzewem co wieczór modliły się tłumy.
    W pobliżu swoją siedzibę mieli żołnierze niemieccy. Widzieli te zgromadzenia, ale nigdy nie interweniowali. Proszono Władzię, by spytała Maryję, kiedy skończy się wojna. Na „wstążce z jasności” ukazała się data: „1945”.
    Maryja prosiła o kapliczkę w tym miejscu i o oddanie w opiekę tego miejsca „księżom szkolnym” (pijarom). Pytana o znak, Maryja odpowiedziała: „Niedługo zadzwonią dzwony i wszyscy uwierzą, że ja tu byłam”.
    Ale w pobliżu nie było przecież żadnego kościoła…