15 marca Żywot świętego Longina, żołnierza i Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 60)

Nie dość było Zbawicielowi, że umarł za nas na krzyżu, ale jeszcze chciał aby i Serce Jego, które tak bardzo świat ukochało, zostało przebite i otworzone. Na długo przedtem przepowiedział to prorok, a spoczywa w tym słodka dla nas pociecha, Zbawiciel bowiem chciał okazać, że Serce Jego otwarte jest dla wszystkich, którzy przychodzą do Niego z miłością i skruchą, i że wszyscy obciążeni, zasmuceni i pokusami nagabywani mają się uciekać do Jego Serca.

Owym rzymskim żołnierzem, który przebił bok Zbawiciela rozpiętego na krzyżu i Serce Jego otworzył, był niejaki Kasjusz, poganin i dowódca małego oddziału wojskowego. Gdy Chrystusa Pana prowadzono na śmierć, zlecono Kasjuszowi straż około Jego krzyża. Cierpliwość Pana Jezusa w znoszeniu mąk, oraz nagła ciemność i trzęsienie ziemi wywarły na nim głębokie wrażenie. Gdy oprawcy żelaznymi pałkami obu łotrom połamali golenie, przystąpili także ku Zbawicielowi. Spostrzegłszy że już nie żyje, zaniechali swego zamiaru, a tylko Kasjusz otwarł włócznią bok Jego. Z rany wytrysnął strumień krwi i wódy.

W tej chwili światło łaski Bożej oświeciło poganina i uznał, że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym. Po złożeniu w grobie Przenajświętszego Ciała Pana naszego, wysłano Kasjusza z oddziałem żołnierzy dla strzeżenia grobu Pańskiego. Gdy Pan Jezus trzeciego dnia zmartwychwstał, Kasjusz utwierdził się w swoim nawróceniu i opowiedział arcykapłanowi, uczonym synagogi żydowskiej i faryzeuszom cuda zaszłe przy śmierci Zbawiciela i szczegóły, jakich świadkami przy Zmartwychwstaniu Pańskim był on i jego żołnierze. Kapłanów żydowskich wprawiło to w wielkie zakłopotanie, a że chcieli wszystko, a zwłaszcza Zmartwychwstanie Pańskie zataić przed ludem, domagali się, aby Kasjusz poświadczył, że Pan Jezus nie powstał z umarłych, lecz że uczniowie Jego, przyszedłszy do grobu i zastawszy straż pogrążoną we śnie, wykradli Ciało Pańskie i unieśli z sobą. Ofiarowano mu nawet pieniądze za milczenie, lecz on nic nie przyjął, a wyszukawszy bawiących w Jerozolimie apostołów, wraz z dwoma innymi żołnierzami, którzy się również nawrócili podczas krzyżowania Zbawiciela, zaczął się uczyć religii Chrystusowej. Po zesłaniu Ducha świętego otrzymał Kasjusz chrzest święty i imię Longin.

Zostawszy chrześcijaninem, udał się wraz z obu towarzyszami do rodzinnej Kapadocji i śmiało począł tutaj opowiadać, że na własne oczy widział, jak ukrzyżowany Jezus Chrystus z martwych powstał, dzięki czemu wielu pogan uwierzyło że Chrystus jest Synem Bożym i Zbawicielem świata. Na wieść o tym Piłat i żydzi postanowili zgubić Longina. Oskarżyli go, że bez pozwolenia opuścił służbę i podburza lud, zaczem sąd skazał go na śmierć. Longin, dowiedziawszy się za sprawą Ducha świętego o czekającej go bliskiej śmierci męczeńskiej, wyszedł naprzeciw żołnierzy i zapytał, kogo szukają. Ci, nie znając Longina, odpowiedzieli, że szukają Kasjusza żołnierza. Longin wziął ich wtenczas do siebie, ugościł suto i zapytał, czego żądają od Kasjusza. Żołnierze powiedzieli mu pod sekretem, że mają polecenie zabić go i głowę jego zabrać z sobą. Wtedy Longin przyrzekł im, że za trzy dni sam odda w ich ręce Kasjusza, a przez ten czas mają pozostać u niego w gościnie. Żołnierze chętnie się na to zgodzili i pozostali. Longin zaczął się gotować na śmierć i posłał po swych dwóch towarzyszy, aby i oni za Jezusa umarli śmiercią męczeńską. Skoro przybyli i oświadczyli swą gotowość na śmierć, rzekł Longin do żołnierzy: „Jam jest Longin czyli Kasjusz, którego szukacie, a oto moi dwaj wierni towarzysze. Spełnijcie wasz rozkaz, bo tym się najlepiej odpłacicie za moją gościnność”. Żołnierze wielce się przerazili, gdyż przez trzydniowy pobyt u Longina bardzo go polubili. Trudno im też było zamordować tego, który ich co dopiero z taką miłością ugaszczał, ale w końcu z obawy przed Piłatem postanowili wypełnić zlecenie. Stało się to około roku 61 po narodzeniu Chrystusa.

Święty Longin

Święty Longin

Dokonawszy krwawego czynu, zabrali żołnierze głowę świętego Longina i zatknąwszy ją na włóczni zanieśli do Jerozolimy. Piłat oddał te święte relikwie żydom, a ci wrzucili je w dół pełen nieczystości. Tam przez dłuższy czas leżały nienaruszone, aż wreszcie zostały cudownie odkryte i uczczone. Mianowicie zdarzyło się, że pewna uboga niewidoma niewiasta chciała zwiedzić wszystkie święte miejsca w Jerozolimie, gdzie cierpiał Chrystus, spodziewając się znaleźć tam pociechę i pomoc. Wiódł ją za rękę jej jedyny syn, ale w drodze umarł. Utrapienia nieszczęśliwej nie miały odtąd granic, niebawem jednak zamieniły się w radość. Oto gdy pewnego razu pełna smutku i żałości usnęła, ukazał jej się we śnie święty Longin i pocieszając ją opowiedział swoje męczeństwo i zaręczył, że jej syn jest w Niebie. Potem wskazał jej miejsce, gdzie leży jego głowa, i poradził jej aby ją odszukała, potarła nią oczy i uczciwie pochowała. Niewiasta, obudziwszy się, kazała się zaprowadzić na wskazane miejsce, a kiedy poczęto szukać, w samej rzeczy znaleziono głowę. Gdy niewiasta potarła nią swe oczy, natychmiast przejrzała.

Nauka moralna

Pismo święte powiada wyraźnie: „Jeden z żołnierzy otworzył bok Jego, a natychmiast wyszła krew i woda” (Jan 19,34). Ojcowie święci, mianowicie święty Augustyn, widzą w tym wyrazie „otworzył”, a nie „przebił” wielką tajemnicę wyrażoną przez Ewangelistę. Serce Jezusa jest w miłości dla całego świata otwarte. Longin nie wiedział, co czyni, gdy uderzył włócznią w bok Jezusa, ale był narzędziem wybranym, aby się wypełniło Pismo święte. Serce zostało otworzone i wypłynęła krew i woda, co znaczy, że z Serca Jezusowego, jak z źródła, płyną na ludzkość strumienie łask przez Sakramenta święte, do których każdy wyznawca Chrystusa ma wolny przystęp.

Stąd też nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego jest czułym wspomnieniem i rozważaniem nieograniczonej miłości i dobroci Boskiego Zbawiciela. Aczkolwiek późno jako uroczystość kościelna zaprowadzone, właściwy początek wzięło jednak już z chwilą otworzenia Serca Boskiego przez Longina. Samo nabożeństwo zaprowadzono dopiero przed trzystu laty, a powodem było następujące zdarzenie: W jednym z klasztorów francuskich żyła świątobliwa zakonnica imieniem Małgorzata Alacoque, mająca osobliwsze nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Pewnego razu, kiedy zatopiona w rozmyślaniu klęczała przed ołtarzem, pokazał się jej Zbawiciel i ukazał swe Serce całe w płomieniach, przeźroczyste i błyszczące jak słońce; okolone było cierniowa koroną, a nad Nim był krzyż. „Oto – rzekł Jezus – spojrzyj na to Moje Serce, które tak gorąco ludzi umiłowało i z miłości całkiem się poświęciło. Ale zamiast wdzięczności doznaję od większej ich części tylko zelżywość i pogardę w Najświętszym Sakramencie”.

Podczas oktawy Bożego Ciała ukazał się jej Jezus powtórnie i kazał by się postarała, aby na piątek po uroczystości Bożego Ciała ustanowiono osobną uroczystość na cześć Jego Serca, oświadczając zarazem, że czciciele Jego Serca wielu łask dostąpią. Małgorzata opowiedziała to widzenie swemu spowiednikowi, który zbadał te sprawę z biskupami. Ponieważ zeznania Małgorzaty okazały się prawdziwymi i potwierdzone zostały cudami, przeto nabożeństwo to zaprowadzono. Rozszerzyło się ono szybko w Kościele katolickim. Wierni, zwłaszcza zaś ci, którzy należą do bractwa Serca Jezusowego, doznają za przyczyną tego nabożeństwa niezliczonych łask.

Przystąp i ty do tego bractwa, chrześcijaninie! Wszakże i ty masz serce, które pragnie miłować i od innego serca być miłowanym. A któreż serce jest więcej miłości godne, jak Przenajświętsze Serce Jezusa, które za ciebie ostatnią kroplę Krwi przelało? Jezus sam ci swe Serce ofiaruje i nic więcej od ciebie nie pragnie, jak miłości. Ach, daj Mu swoje serce i proś Go co dzień, aby je ogniem miłości rozpalił!

Modlitwa

Boże, któremu jedynie liczba Twoich wybranych jest znana, spraw miłościwie, prosimy, aby święty Longin, żołnierz i Męczennik, raczył się wstawić za nami w Niebie, do Syna Twego Jednorodzonego, którego bok otworzył na ziemi. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.