31 stycznia Żywot świętego Piotra z Nolasko, założyciela zakonu

(Żył około roku Pańskiego 1250)

Piotr z Nolasko, wybawiciel wielu tysięcy ludzi z ciężkiej niewoli pogańskiej i szatana, żył w połowie XIII wieku i pochodził z Langwedocji we Francji. Ojciec jego był rycerzem, ale przy tym bardzo pobożnym człowiekiem i starał się wpoić w syna cnoty chrześcijańskie. Jeszcze jako mały chłopczyna rokował Piotr wielkie nadzieje. Codziennie dawał jałmużnę pierwszemu ubogiemu, którego spotkał, nie czekając, aż go prosić będzie; co dzień bywał na nabożeństwie, a o północy śpiewał psalmy z zakonnikami, co w owych czasach nie było zresztą rzadkością.

Mając lat piętnaście utracił ojca i został dziedzicem wielkiego majątku. Matka i krewni nalegali by pojął małżonkę, lecz on zważywszy że wszystko na świecie to marność, postanowił żyć w dozgonnej czystości, a posiadłości i dobra oddał na chwałę Bogu i dobro bliźnich. Zaczął od tego, że w ręce Maryi złożył ślub dozgonnej czystości, sam zaś wstąpił w szeregi obrońców wiary katolickiej przeciw herezji albigensów, pod dowództwem słynnego Szymona Montfort.

Piotr I, król Aragonii, zagorzały heretyk wystąpił zbrojnie przeciw katolikom, lecz w bitwie pod Muret w roku 1213 stracił nie ty wojsko, ale i życie. Pojmano również jego syna, sześcioletniego Jakuba, jednakże Szymon odesłał go wspaniałomyślnie do stolicy Aragonii, Barcelony, i oddał go na wychowanie Piotrowi z Nolasko. Piotr podjął się tego i wychowywał młodego księcia po Bożemu. Przy tej sposobności poznał opłakany stan chrześcijan niewolników, których muzułmańscy Saraceni używali do najcięższych prac i zmuszali do wyparcia się wiary świętej. Zakrwawiło się szlachetne serce Piotra, więc ofiarował cały swój majtek i wykupił 300 niewolników. Gdy sam już nic nie miał, zaczął zbierać składki, widząc jednak że to wszystko niedostateczne, postanowił założyć osobny zakon, w czym jednak napotkał na wielkie trudności, bo dworacy króla Jakuba, zazdroszcząc mu jako obcemu sławy, przedstawiali jego przedsięwzięcie jako owoc wybujałej fantazji i jako próżne wyrzucanie pieniędzy.

W wigilię św. Piotra w Okowach 1223 roku ukazała się Piotrowi Najświętsza Maryja Panna i zachęciła go do doprowadzenia zamiaru do skutku, jako wielce miłego Bogu. Piotr opowiedział swe widzenie spowiednikowi Rajmundowi i z wielkim zdumieniem dowiedział się, że i on miał takie widzenie. Wtedy obaj udali się do króla Jakuba, który wyznawszy, że także to widział, przyrzekł swą pomoc. W uroczystość świętego Wawrzyńca, 10 sierpnia roku 1223, złożył Piotr w katedrze barcelońskiej w obecności króla i biskupa zwyczajne śluby zakonne, a do nich przydał, że na wykupywanie niewolników łożyć będzie wszystko, a nawet własną wolność poświęci. Jeszcze tego samego dnia sześciu księży i siedmiu rycerzy przyjęło białą szatę nowo założonego zakonu. Papież Grzegorz IX potwierdził ten zakon w roku 1235 pod tytułem „Matki Boskiej Łaskawej”. Odtąd przez sześć wieków należeli do tego zakonu najszlachetniejsi mężowie i tysiące nieszczęśliwych niewolników zostało wyzwolonych.

Piotr porzucił teraz dwór królewski i zajął się jedynie sprawami swego zakonu, którego był głową, czyli wielkim komturem. Początkowo czynność zakonu ograniczała się do chrześcijańskiej Europy; później postanowił Piotr wysłać dwu braci zakonnych, zwanych „wybawicielami”, także do krajów pogańskich. On sam dwa razy udawał się w tym celu do Afryki. Podróż była nie tylko przykra, ale i niebezpieczna, Piotr jednakże cieszył się, że dla Chrystusa może znosić prześladowanie, plagi i więzienie. To poświęcenie napełniało samych pogan wielkim zdumieniem i wielu z nich skłoniło do przyjęcia wiary chrześcijańskiej.

Nadmierne prace przy ustawicznych ćwiczeniach pokutnych stargały zdrowie Piotra. W roku 1249 złożył urząd wielkiego komtura i pełnił odtąd najniższe posługi. Najmilszym jego zatrudnieniem stało się rozdawanie jałmużny przy furcie klasztornej. Na listach podpisywał się: „Piotr, nieużyteczny sługa”, albo „śmiecie”. Kiedy mu zwracano uwagę, że to ubliża jego godności, mówił: „Podpis jest na to, aby powiedzieć, kim kto jest, – a ja wiem kim jestem, i chcę, aby wszyscy mieli mnie za takiego”.

Święty Piotr z Nolasko

Cały świat chrześcijański zdumiewał się nad rozległą działalnością zakonu, a wykupieni z niewoli i rodziny uszczęśliwione powrotem swych członków, głośno sławili założyciela tak dobroczynnej instytucji. Książęta i królowie okazywali św. Piotrowi wielkie uszanowanie, a święty Ludwik, król francuski, zaprosił go z sobą na wojnę krzyżową. Piotr byłby chętnie poszedł, ale go śmierć zaskoczyła. W czasie ostatniej, nader bolesnej choroby, odbierał pociechy od Matki Boskiej, której zawsze był wielkim czcicielem. Na koniec wzniósłszy ręce i oczy do Nieba pobłogosławił braci, a przeżegnawszy się poszedł do Pana, któremu tak wiernie służył, w samą noc Bożego Narodzenia roku 1256, mając lat 59. W poczet Świętych policzony został w roku 1628 przez papieża Urbana VIII.

Nauka moralna

Do uczynków miłosiernych zalicza się także upominanie grzesznych.

Pan Jezus wyraźnie powiada: „Jeśliby zgrzeszył przeciw tobie brat twój, idź a karz go”, to znaczy: upomnij go, przemów do niego od serca. Bernard święty mówi: „Niechaj nikt nie schlebia występkowi; niechaj nikt nie udaje, jakoby grzechu nie widział. Niechaj nie mówi: Czy jestem stróżem brata mego? Gdy milczysz, gdzie możesz upomnieć, – zezwalasz, a wiemy, że obaj winni karania, i ten, co źle czyni, i ten, kto na złe zezwala”. Czy nie byłby okrutnikiem ten, kto widząc ślepego nad brzegiem przepaści, nie wołałby nań, by nie szedł dalej? Święty Augustyn naucza, że większym okrutnikiem jest ten, mogąc brata swego upomnieniem od śmierci wiekuistej zachować, nie czyni tego dla lenistwa.

Co do tego upomnienia należy jednakże pamiętać o pewnych regułach. I tak: upomnienie ma pochodzić z miłości. Jedynym celem upomnienia ma być miłość Boga i miłość bliźniego. Upomnienie ma się dziać w skrytości, w cztery oczy między tobą a nim. Kto bliźniego strofuje wobec innych, to już nie miłość, i chybia celu. Św. Franciszek Salezy pisze: „Wszelkie strofowanie to rzecz przykra i gorzka, lecz w ogniu miłości przyprawiona, staje się lekarstwem”.

Poza tym trzeba jeszcze uważać na następujące okoliczności: występek bliźniego winien być pewny, oczywisty. Nie szukaj tego, co masz strofować; strofuj, co sam widzisz, inaczej byłbyś szpiegiem życia bliźniego. Upomnienie należy w pierwszym rzędzie do przełożonych – ojca, matki, opiekuna, zwierzchnika. Jeżeli ci nie uczynią tego z grzesznego niedbalstwa, i nie ma nikogo odpowiedniejszego, można spełnić ten obowiązek miłosierdzia, ale wtedy tylko, gdy są widoki, że upomnienie odniesie pożądany skutek. Daj pokój, jeżeli miarkujesz, że bliźni śmiałby się z ciebie, że cię wyszydzi lub zelży. Tak samo, gdy nie znasz człowieka. Nie upominaj bliźniego, gdy jest w gniewie, bo to tyle znaczy, co oliwy do ognia dolewać. Upominanie ma być względem poddanych – ojcowskie; względem równych – łaskawe; względem przełożonych – pokorne, pełne uszanowania.

Modlitwa

Boże, któryś na wzór Twojej miłości dla wykupywania wiernych z niewoli pogańskiej, świętego Piotra Duchem świętym pobudził do założenia nowego w Kościele Twoim zgromadzenia, daj nam za jego wstawieniem się, pokornie prosimy, abyśmy z niewoli grzechu rozwiązani, w Niebieskiej Ojczyźnie wieczną swobodą się cieszyli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.