13 stycznia Żywot świętej Weroniki z Mediolanu

(Żyła około roku Pańskiego 1450)

Święta Weronika urodziła się w roku 1445 w małej wiosce niedaleko miasta Mediolanu. Rodzice jej, ludzie pobożni i cnotliwi, byli tak ubodzy, że nie mogli Weroniki posyłać do szkoły, tak że nie nauczyła się czytać ani pisać. Nie przeszkadzało jej to jednak nauczyć się od rodziców cnotliwości i gorącej miłości Pana Boga. Już za młodu Duch święty dał jej dar wnikania w tajemnice wiary; przez modlitwę i rozmyślanie rosła w niej znajomość rzeczy Boskich i w cnotach wielkie czyniła postępy. Z modlitwą i rozmyślaniem łączyła pilność w pracy, a gorliwie strzegła się próżnowania. Rodzicom i przełożonym była posłuszną w najdrobniejszych nawet rzeczach. Z towarzyszkami żyła w przyjaźni i czyniła im dobrze ile tylko zdołała, a uważała się za ostatnią między nimi. Najmilsza była jej zresztą samotność, albowiem bez przeszkody mogła zajmować się Bogiem. W skupieniu ducha nabrała takiej wprawy, że jej myśli nawet w najbardziej odrywających uwagę zatrudnieniach zawsze skierowane były ku Bogu. Czując w sobie powołanie do życia zakonnego, prosiła panny augustianki w Mediolanie o przyjęcie, ale jej odmówiono, gdyż nie umiała czytać i pisać. Niezrażona odmową pracowała przez cały dzień, wieczory zaś i noce obracała na uczenie się czytania i pisania, co bez nauczyciela bardzo trudno jej przychodziło. Dopomagała jej atoli ta, którą Kościół święty zowie Stolicą Mądrości, to jest Najświętsza Maryja Panna, do której Weronika miała gorące nabożeństwo. Pewnego razu ukazała się jej Najświętsza Panna i upominała ją, aby się nie smuciła, lecz w czystości miłowała Boga, była cierpliwą i rozważała Mękę Pańską.

Po trzyletnim przygotowaniu przyjęto ją do klasztoru augustianek, gdzie prowadziła życie ciche i święte. Umarła dla świata, żyła tylko dla Jezusa. Wyrzekłszy się własnej woli, była we wszystkim posłuszna przełożonym, jak dobre dziecko swym rodzicom. Będąc słabego zdrowia, przez trzy lata musiała znosić bolesne choroby, mimo to jednak stosowała się ściśle do reguły zakonnej. Gdy ze względu na jej słabe zdrowie proszono ją, by się ochraniała, mówiła: „Chce pracować, póki mam czas”. Mimo, że od dziecięctwa niewinny prowadziła żywot, uważała się za największą grzesznicę. Między siostrami uważała się za najniższą, dlatego najchętniej spełniała posługi najniższe. Modliła się bez ustanku, w modlitwie jednoczyła się z Bogiem, a serce jej tak było skruszone, że prawie ustawicznie płakała. Słowa jej były pełne namaszczenia, tak że i najzatwardzialszych grzeszników przywodziła do skruchy.

Święta Weronika

Nadszedł nareszcie upragniony czas, że dusza jej połączyła się na zawsze z Boskim Oblubieńcem. Umarła w roku 1497, w godzinie, którą przepowiedziała, przeżywszy lat 52. Bóg wsławił swą służebnicę licznymi cudami, a papież Benedykt XIV policzył ją w poczet Świętych.

Nauka moralna

Hasłem tej pokornej i cichej panienki było: Muszę pracować, dopóki czas.

Niejeden boi się pracy, stroni od niej, uważa ją za ciężki krzyż, za nieszczęście.

To obłęd. Praca jest wielką łaską Bożą, gdyż chroni od biedy, od niedostatku.

Pan Bóg tak świat urządził, że człowiek musi pracować. Już pierwszy nasz rodzic usłyszał przykazanie: W pracach jeść będziesz – w pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba. Już pierwszy człowiek musiał pracować. Kto nie pracuje musi cierpieć głód, dozna niedostatku, biedy i nędzy. Świadczy o tym wyraźnie Pismo św., zarówno jak i nasze codzienne doświadczenie.

Co więcej, praca chroni od grzechu. Próżnowanie jest źródłem i początkiem najrozmaitszych nieprawości. Próżniak myśli o złych rzeczach. Przez próżnowanie działy się w Sodomie i Gomorze grzechy wołające o pomstę do Nieba. Dawid, próżnując, dopuścił się cudzołóstwa i mężobójstwa. Św. Bernard nazywa próżnowanie dołem wszystkich pokus i wszystkich złych myśli, szkołą wszelakiej złości. Przeciwnie, praca jest mocnym puklerzem, murem ochronnym przeciw nieprzyjacielowi duszy. Człowiek zajęty pracą nie ma czasu myśleć o lada czym, gonić za zabawami, za głupstwami świata. Nauczyciele życia duchownego radzą pracę jako ochronę od pokus. Św. Hieronim pisze: „Bądź zawsze czymś zajęty, by cię czart nie zastał próżnującym”. Św. Ignacy spostrzegłszy pewnego razu trzech braciszków niczym nie zajętych, kazał im nosić kamienie na trzecie piętro domu, mówiąc, że nad próżnowanie nic zdradliwszego.

Kiedyż dzieje się najwięcej grzechów, I jak nie w niedzielę, w święta, gdy ustaje praca. Niedziela i święta temu nie winne, winna słabość i lekkomyślność ludzi, którzy nie umieją tych dni Pańskich użyć na chwałę Bożą, na pożytek swej duszy. Dość wspomnieć o przesiadywaniu po szynkówniach, o teatrach, tańcach, balach itp. zabawach, nieraz bardzo grzesznych. Praca przynosi błogosławieństwo w sprawach doczesnych i wiekuistych.

Kto pracuje, spełnia wolę Bożą. Człowiek stworzony jest do pracy, jak ptak do latania, i Jeszcze przed upadkiem, w raju, Bóg przeznaczył człowieka do pracy i posadził w raju, aby go strzegł. Myśl: Bóg chce, bym pracował, osładza wszystek ciężar.

Kto pracuje, cieszy się dobrym zdrowiem, będzie miał dostatek, będzie miał spokój. Człowiekowi pracującemu czas leci aż nazbyt prędko. Przez pracę wzmacnia się ciało, krew obie prawidłowo, sen bywa orzeźwiający. Praca zapewnia dobrobyt, a nieraz i dostatek. Doświadczenie uczy, że ludzie pracowici przychodzą często do znacznego majątku. Niejeden sługa, wyrobnik, zaczął na małym, a przez pracę i oszczędność przyszedł do grosza – ma swój dom, swój kawałek ziemi.

Praca przynosi błogosławieństwo także w sprawach zbawienia.

Przyczynia się najpierw do odpokutowania za grzechy. Wszyscyśmy ułomni, wszyscy bez wyjątku mamy za co pokutować. Otóż praca jest przewyborną pokutą. Kto pracuje w duchu pokuty, kto trudy i znoje pracy ofiaruje Bogu, temu Bóg pracę porachuje na równi z owymi ćwiczeniami pokutników, którzy ciało swoje do krwi biczowali, żelazne paski nosili, na gołej ziemi sypiali, na modlitwie dni i noce trwali.

Cokolwiek człowiek czyni w stanie łaski dla Boga. jest zasługą na wieczność. Hieronim święty pisze: „Praca bierze dobrą zapłatę, bo przez nią zarabiamy sobie na chwałę wiekuistą”. Tym sposobem rolnik pracując na roli, sługa w oborze, rzemieślnik przy warsztacie, gospodyni w domu, urzędnik w biurze, górnik pod ziemią, – każdy może sobie zaskarbić wielkie zasługi przed Bogiem.

Hasłem każdego niech przeto będzie: Pracować, dopóki tchu, dopóki czas! Niech praca będzie drabiną do Nieba, pracą na Niebo. Spełnią się wtedy słowa Pisma: „Którzy sieją ze łzami, będą żąć z radością”.

Modlitwa

Przez zasługi świętej Weroniki, służebnicy Twojej, prosimy Cię Panie, daj nam przez najwierniejsze spełnianie z miłości ku Tobie obowiązków stanu naszego, tak wiernie służyć Ci tutaj na ziemi, abyśmy w Niebie nagrodę za to osiągnąć zasłużyli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.