4 stycznia Żywot świętej Anieli, wdowy

(żyła około roku Pańskiego 1309)

Aniela przyszła na świat w Foligno, mieście włoskim w pobliżu słynnego Asyżu. Rodzice jej, szlachta starożytnego rodu, byli ludźmi bogobojnymi i starali się wpoić tę cnotę swej córce. Będąc nadzwyczaj urodziwą, już w wczesnej młodości wyszła Aniela bogato za mąż i została matką kilkorga dzieci. Mimo zatrudnień domowych znajdowała jeszcze dosyć czasu, aby dogodzić skłonności do strojenia się i gonienia za światowymi uciechami, nic natomiast nie czyniła dla swej duszy i jej zbawienia. Wszelkie napomnienia rodziców nic nie skutkowały, gdyż Aniela zawsze umiała się wymówić, czy to wymaganiami mody, czy stanu.

Miłosierdzie Boże nie dopuściło jednak, aby napomnienia te nie miały wreszcie osiągnąć skutku, Aniela bowiem, zamiast w uciechach światowych znaleźć rozkosz, poczuła gorycz i przesyt. Stan swej duszy sama tak opisuje: „Niezadowolona sama z siebie, poczęłam rozmyślać nad swym niegodnym postępowaniem. Bóg dał mi poznać me grzechy, przeto zadrżałam na samą myśl o potępieniu i tak się wstydziłam swych występków, że nie miałam odwagi szczerze się z nich wyspowiadać. Z tej też przyczyny nawet kilka razy niegodnie przyjęłam Sakramenta święte. To świętokradztwo niezmiernie dniem i nocą mnie dręczyło. Modliłam się tedy do Najświętszej Maryi Panny, aby mi pozwoliła znaleźć świątobliwego kapłana, przed którym mogłabym odbyć ważną spowiedź generalną. Modlitwa moja została wysłuchana, jednakże po spowiedzi nie uczułam jeszcze miłości Boga, lecz wstyd, boleść i gorycz”. Mimo to odprawiła sumiennie i z całą surowością przepisaną pokutę i czyniła tak, jak jej spowiednik zalecił.

Stałość tę nagrodził jej Bóg dwiema wielkimi cnotami, to jest szczerym żalem za grzechy i gorącym nabożeństwem do Męki Pańskiej. Skutkiem otrzymania tej podwójnej łaski usunęła się Aniela od świata, porzuciła troski o rzeczy ziemskie, a stroje i klejnoty obróciła na jałmużny. Zaniechała też zbytków w jadle i napoju, a zato co dzień poświęcała pewien czas duchownemu rozmyślaniu. „Kosztowało mnie to wiele przezwyciężenia – pisze dalej o sobie Aniela – albowiem wonczas jeszcze nie posiadałam słodkich uczuć miłości Boga, osładzających najtrudniejsze sprawy ludzkie. Prócz tego nadal musiałam się starać, aby się przypodobać mężowi, gdyż skłaniały mnie do tego rozmaite względy na obowiązki stanu, choć w gruncie rzeczy chętnie bym się wszelkiego ziemskiego bogactwa wyrzekła”.

W niezbadanych swych wyrokach postanowił Pan Bóg zesłać na Anielę bardzo ciężkie doświadczenie, albowiem w krótkich odstępach czasu utraciła przez śmierć nie tylko drogiego małżonka, ale i wszystkie dzieci. Przeżywała boleść nie do opisania, lecz łaska Boska, która przez usunięcie tych przeszkód otworzyła jej drogę do doskonałości, uleczyła także i te rany.

Święta Aniela

Stan wdowi uświęciła Aniela u stóp ukrzyżowanego Zbawiciela uroczystym złożeniem ślubu czystości i zupełnego dobrowolnego ubóstwa, a przeznaczywszy wielki swój majątek na ubogich i chorych, wstąpiła do zakonu trzeciej reguły świętego Franciszka. Odtąd zmieniła się do niepoznania. O ile dawniej miłowała się w strojach i rozkoszach, o tyle więcej teraz umartwiała swe ciało i z całą surowością szła ciernistymi drogami cnoty. Prowadziła życie, które było prawdziwie anielskie. Żyjąc w ostrej pokucie, tak się przejęła współczuciem dla umęczonego Zbawiciela, że łzy, bezustanku płynące z jej oczu, do tego stopnia wysuszyły jej twarz, iż musiała ją często okładać zimną wodą, aby przynieść sobie ulgę w palącym bólu. Pan Bóg często nagradzał ją objawieniami i niebieskimi pociechami. Ukazał się jej sam Jezus Chrystus, po kilkakroć dając jej objawienia względem swej męki od Ogrójca aż do Golgoty. Prócz tego zesłał Bóg na nią cierpienia ciała i duszy; każdy członek sprawiał jej boleści, dręczyła ją każda władza duszy. Najwięcej jednak udręk musiała znosić ze strony szatana, który ustawicznie przywoływał jej na pamięć dawne grzechy, kusił ją do rozpaczy o ważność jej pokuty i nagabywał straszliwymi pokusami przeciwko ślubowanej czystości serca. Oto, co pisze: „Snadniej byłoby mi znieść wszystkie możliwe choroby, ciało ludzkie trapiące, łatwiej byłoby mi wycierpieć najsroższe męki, jakie dzikość tyranów wymyśleć zdoła, aniżeli ustawicznie walczyć z takimi szatańskimi pokusami”. Jednakże w bezustannej modlitwie i dobrych uczynkach znajdowała siłę, odwagę i obronę. Prawie co dzień odwiedzała biednych po szpitalach i chorych po domach, a nigdy nie szła z próżnymi rękoma, wiedziała bowiem, że biedni i chorzy nie samej tylko słownej pociechy potrzebują, lecz także pomocy materialnej.

Wreszcie i dla niej spełniła się miara cierpień i nadszedł koniec ziemskiej pielgrzymki. Dzień przed śmiercią opuściły ją nagle boleści ciała i duszy, a napełnił ją niebieski spokój. W tym usposobieniu duszy przyjęła Sakramenta święte i w samą oktawę Młodzianków roku 1309 przeniosła się do wieczności, jak to sama już przedtem przepowiedziała. Papież Innocenty XII policzył ją w poczet Świętych Pańskich.

Nauka moralna

Cóż by się było stało z tak piękną i wykształconą niewiastą jaką była Aniela, gdyby ją Bóg przez udzielenie łaski odprawienia ważnej szczerej spowiedzi nie był sprowadził z życia światowego na drogę prawdziwej pobożności? Pytanie to tym więcej godne jest uwagi, że wielu chrześcijan uważa wprawdzie spowiedź za Sakrament, za pomocą którego dostępuje się odpuszczenia grzechów, lecz nie uważa jej za środek, ustanowiony ku poprawie życia i prawdziwej pobożności. A jednak tak jest. Przygotowanie się do spowiedzi pozwala człowiekowi zbadać bezstronnie stan swej duszy, co już jest krokiem do poprawy. Czyż by człowiek zdołał to uczynić, gdyby Jezus Chrystus nie był ustanowił spowiedzi? Czyż by ludzie bez spowiedzi nie żyli w oziębłości i nigdy nie dbali o swoje sumienie ? Bez zbadania sumienia mowy być nie może o poprawie życia, gdyż człowiek ile tylko może unika oskarżenia siebie samego; spowiedź dopiero przymusza go do tego. Przy spowiedzi człowiek nie może sobie schlebiać, a gdyby tak czynił, wtenczas kapłan, jako zastępca Chrystusa, bez pochlebstwa zwróci mu uwagę na prawdziwy stan jego duszy. Spowiedź nastręcza człowiekowi sposobność do tajemnego pomówienia z kapłanem o stanie duszy, czego w innym wypadku nigdy by nie uczynił. Następnie ma sposobność usłyszenia od świątobliwego kapłana rad zbawiennych, których jeśli posłucha, może być pewnym wiecznej szczęśliwości. Korzystajmy przeto jak najczęściej z tego Boskiego urządzenia, abyśmy się mogli stać godnymi obietnic Chrystusowych.

Modlitwa

Panie Jezu Chryste, napełń serce moje miłością ku Tobie, chociażby to było z cierpieniami i boleściami połączone. Czemuż bowiem nie mam cierpieć dla ciebie, kiedyś Ty wycierpiał tyle dla mnie? Czemuż nie miałbym cierpieć za tak liczne grzechy moje? O Jezu! Panie, Boże i Zbawicielu mój, udziel mi łaski kochania Ciebie. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.