Czy pod pozorami kultu Boga dopuszczam się bałwochwalstwa?

Ez VIII.16 Zaprowadził mnie także do wewnętrznego dziedzińca świątyni Pańskiej i oto u wejścia do świątyni Pańskiej, pomiędzy przedsionkiem a ołtarzem, znajdowało się około dwudziestu pięciu mężów, obróconych tyłem do świątyni Pańskiej, z twarzami skierowanymi ku wschodowi: zwróceni na wschód oddawali pokłon słońcu. 17 I rzekł do mnie: „Czy widzisz to, synu człowieczy? Czyż nie dosyć domowi Judy dokonywać tych obrzydliwości, które tu popełniają? Napełniają kraj ten przemocą i stale Mnie obrażają. I oto wciąż podnoszą gałązkę do nosa. 18 Również i Ja będę postępował z nimi z zapalczywością; oko moje nie okaże litości i nie będę oszczędzał. A będą wołać do moich uszu donośnym głosem, lecz Ja ich nie wysłucham”.

Zwracanie się plecami do Boga, to największa pogarda spowodowana pychą własnej chwały. Najbardziej ukryta ohyda, ubóstwianie swego ciała, egoistycznego ja. Kult samego siebie pod płaszczykiem religijności rozpoznaje się poprzez skupianie uwagi na sobie, a nie na Bogu, po odejściu zostaje pustka. W najdrobniejszych słowach, czynach szuka się największego uznania, pochwały i akceptacji. Kroczy się przez życie jak dumny paw, obrażający się i pogardzający prawdą. Jako pierwszy, z zadartym nosem i gniewnym oddechem dba się tylko o swoje interesy. Upiększanie i ozdabianie rzeczywistości, by odwrócić uwagę od skalanego wnętrza – Świątyni Ducha. Pycha nie przebacza i jest zawzięta w stosunku do siebie jak i innych.

J VIII.50 Ja nie szukam własnej chwały. Jest Ktoś, kto jej szuka i sądzi.