30 lipca Żywot świętej Julity, Męczenniczki

(Żyła około roku Pańskiego 305)

Święta Julita, bogobojna wdowa, posiadała rozległe dobra. Mieszkała ona w Cezarei, mieście położonym w Kapadocji w Azji Mniejszej. Bliższych okoliczności jej życia nie podaje nam historia, ale według przysłowia: „Jakie życie, taka śmierć”, wolno z jej pięknej, świątobliwej śmierci wnosić, że i życie jej było cnotliwe i przykładne. Ciało jej pochowano w katedrze cezarejskiej, a święty Bazyli, słynny Doktor Kościoła i arcybiskup Cezarei, wygłosił w siedemdziesiątą rocznicę jej zgonu pochwalną mowę, stanowiącą najpiękniejszy pomnik świątobliwej Męczennicy. Brzmienie jej jest mniej więcej następujące:

„Powodem dzisiejszego zgromadzenia w tym przybytku Bożym jest uroczystość, ustanowiona na cześć świętej Julity, Męczennicy. Słusznie dzień ten obchodzimy na pamiątkę wielkiej, bohaterskiej walki, jaką przebyła trzykroć ubłogosławiona wdowa Julita, słaba ciałem, ale mężna i silna duchem niewiasta, jeśli godzi się nazwać niewiastą tę, która męstwem i odwagą prześcignęła naturę niewieścią. Pogromiła i zwalczyła ona szatana, powszechnego nas , wszystkich wroga i blaskiem swych cnót skruszyła jego potęgę. Kusił on ją, aby się wyparła Boga, wmawiając w nią, że Bóg jej nie ochroni, ale w rzeczywistości znalazł ją silniejszą, aniżeli się po białogłowie spodziewać można było, albowiem na pogróżki, jakimi ją nieprzyjaciel zastraszyć usiłował, odpowiadała jedynie uśmiechem.

Stało się, iż Julita widziała się zmuszoną zaskarżyć przed sądem urzędnika, który przemocą pozbawił ją większej części majątku. Na domiar złego położył on areszt na jej sprzęty domowe, zabezpieczając się przed karą sądową w ten sposób, że stawił przeciw niej potwarców i fałszywych świadków, a sędziów ujął sobie przekupstwem.

Gdy w dniu oznaczonym zebrali się sędziowie i rzecznicy, Julita wypowiedziała skargę i przedłożonymi sądowi dokumentami dała niezbity dowód, że majątek jest jej prawowitą własnością. Obżałowany wystąpił z zarzutem, że przeciwniczka jego nie ma prawa podawać na niego skargi i wytaczać mu procesu, gdyż każdy poddany nie uznający bogów wielbionych przez cesarza, lecz Boga chrześcijan, nie może być uważanym za równego innym obywatelom. Sędzia przyznał temu zarzutowi słuszność, kazał przynieść węgli i kadzidła i zawyrokował jak następuje: „Jeśli, Julito, powołujesz się na prawa krajowe, powinnaś wpierw wyprzeć się Chrystusa. Jeśli zaś upornie trwać myślisz przy swej wierze, nie możesz przyzywać opieki prawa, ani też nie przysługuje ci prawo obywatelstwa, gdyż zasługujesz na wygnanie”. Cóż uczyniła Julita? Czy wyrzekła się zbawienia, aby dopilnować swych praw w sądzie? Czy ulękła się grożącego niebezpieczeństwa? Bynajmniej! „Wolę raczej – zawołała – całe mienie utracić, postradać życie, ponieść karę cielesną, aniżeli wyrzec słowo, które by wykroczyć mogło przeciw czci powinnej memu Bogu!” Im więcej sędzia unosił się gniewem, im więcej się gorszył tą odpowiedzią, tym rzewniejsze Julita składała Bogu dzięki, że broniąc marnych dóbr doczesnych pozyskała dobra wiekuiste. Wolała tedy utracić ziemskie mienie, aby posiąść raj, nie obawiała się zniewag i urągowiska, aby stać się godną korony niebieskiej, wolała też cierpieć wszelkie katusze i śmierć samą, aby tym sposobem dostać się do orszaku Świętych Pańskich.

Na dalsze pytania odpowiadała tylko, że jest służebnicą Chrystusa i z oburzeniem odrzucała wszelkie namowy sędziego, aby się wyparła swej wiary. Wiarołomny sędzia skazał ją nie tylko na utratę całego majątku i konfiskatę dóbr, ale i na śmierć przez spalenie na stosie. Nigdy tak ochoczo Julita nie szła na zabawę, jak teraz na płomienie; ochoczość ta przebijała się w jej obliczu, postawie i każdym słowie. Otaczające ją niewiasty zaklinała, aby się niczego nie lękały, lecz aby jawnie i szczerze wyznawały religię chrześcijańską i nie zachwiały się w wierze. „My niewiasty – mówiła – jesteśmy z tej samej materii co mężczyźni; jesteśmy, jak oni, utworzeni na obraz i podobieństwo Boskie; Stwórca przeznaczył kobietę jak mężczyznę do cnoty. Czy nie jesteśmy pod każdym względem równe mężczyznom? Białogłowa jest nie tylko utworzona z ciała, ale jest kością z kości męża; dlatego powinniśmy być stałymi w wierze i cierpliwymi w przeciwnościach”. To rzekłszy weszła na gorejący stos, a jej dusza uleciała w Niebiosa, aby się cieszyć wiekuistym spoczynkiem i nagrodą sprawiedliwych. Ciału jej ogień wcale nie zaszkodził. Czcigodne jej zwłoki spoczywają w tej tu wspaniałej świątyni, jako przedmiot uwielbienia licznych pielgrzymów. Źródło, które wytrysło w miejscu uświęconym śmiercią Julity, jest dla wszystkich spragnionych miłym pokrzepieniem, uzdrawia chorych, a zdrowych broni od chorób”. Taka była treść przemowy świętego Bazylego.

Nauka moralna

Niejeden z Czytelników zdziwi się zapewne, że święta Julita dochodziła swych praw drogą sądową i że bezecnemu łupieżcy wytoczyła proces, Święci bowiem nie zwykli byli procesować się, a św. Paweł radził nawet chrześcijanom, „aby raczej pozwolili się krzywdzić, niż by mieli wytaczać skargi przed trybunałem sędziów pogańskich”. Przestaniemy się jednakże dziwić, jeśli przypuścimy, że św. Julita była matką kilkorga dzieci, którym trzeba było dać przyzwoite wychowanie i wykształcenie; nikt zresztą nie zaprzeczy, że i dobra doczesne mają wartość względną.

1) Mają one nasamprzód wartość dlatego, że są darami Bożymi, utworami Jego mądrości, wszechmocy i dobroci; wszakże sam Bóg uświęcił ich wartość, przyznając ich nietykalność właścicielowi i grożąc tym, którzy by tę nietykalność naruszali, wiecznymi i doczesnymi karami, dopóki wyrządzonej szkody nie powetują i przywłaszczonej grzesznie własności poszkodowanemu nie wrócą. Bóg przyznał tę nietykalność prawemu właścicielowi dlatego, aby ten mógł użyć ich na swoje dobro i dopełnić obowiązków rodzinnych i społecznych. Majątek i mienie jest w ręku bogaczów skarbem, którym w Imię Jezusa i z miłości Jezusa mają się dzielić z ubogimi, przyodziewać nagich, karmić zgłodniałych i tym sposobem naśladować miłosierdzie Boże.

2) Pamiętać jednakże należy przy tym, że wartość dóbr doczesnych i majątku nie jest bezwzględna, lecz warunkowa. Wszystkie dobra doczesne są znikome; człowiek przeto, obdarzony rozumem i duszą nieśmiertelną, nigdy ich nie powinien wysoko cenić i nie powinien przywiązywać do nich tak wysokiej wartości, jak do własnego zbawienia lub do swego Pana i Stwórcy. Majątek, pieniądz i dobra doczesne mają tylko służyć jako środek do wykształcenia ciała i duszy, ułatwić utrzymanie i wyżywienie właściciela i rodziny jego, być pożądanym narzędziem do czynnego okazania miłości bliźnich i świadczenia dobrodziejstw. Kto używa majątku w sposób nieodpowiedni jego przeznaczeniu i woli Bożej, kto się nim posługuje w celach grzesznych, dla zaspokojenia dumy, chciwości, chęci zabaw i rozrywek, ten z postępowania swego zda rachunek na Sądzie Ostatecznym. Dlatego też święta Julita słusznie dopominała się o swój majątek dopóty, dopóki to mogła czynić bez narażenia na szwank swych obowiązków i swego przeznaczenia, gdy jednak dalsze posiadanie mienia zależało od wyparcia się wiary i zbezczeszczenia przykazań Bożych, wyrzekła się go bez namysłu. Mili Czytelnicy, postępujmy również według tej zasady.

Modlitwa

Wiekuisty i wszechmocny Panie świata całego i wszystkiego, co się na nim znajduje! Racz łaską Twą Przenajświętszą sprawić, aby przykład św. Julity zawsze nam stał przed oczyma, abyśmy nigdy się zbytecznie nie przywiązywali do marnych rzeczy doczesnych; ażebyśmy za największy skarb uważali czystość duszy, a to, co posiadamy, za dar niezasłużonej łaski, który kiedyś w godzinę śmierci będziemy musieli opuścić. Jeżelibyśmy zaś kiedy z dopuszczenia Twego mieli utracić majątek, pamiętać będziemy, że znikome są wszelkie dary doczesne i z chęcią zniesiemy tę utratę, byle byśmy kiedyś osiągnęli szczęście wiecznego oglądania oblicza Twego świętego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.