Pan Jezus w oceanie cierpień fizycznych

Podczas, gdy ma dusza była tak ściśniona ze wszystkich stron, ocean cierpień fizycznych zalał całą moją istotę.
Haki żelazne rozdzierały me ciało, ciernie dręczyły mą głowę, gwoździe przebijały me ręce i nogi, ciężki krzyż przygniatał moje ramiona, kolana moje broczyły krwią wskutek kilkakrotnych upadków, kości wychodziły ze stawów, muskuły zrywały się, język usychał od okrutnego pragnienia.
Kaci mię męczyli, lecz sprawiedliwość mego Ojca kierowała ich uderzeniami.
Ciało me ludzkie było jakby tajemniczą harfą dziwnie delikatną i czułą na ból. Wszechmocy Bożej spodobało się nastroić ten instrument, aby drgał za najlżejszem dotknięciem cierpienia. Bóg sam, zadając gwałt swemu ojcowskiemu sercu, zastrzegł sobie uderzenie w jego struny i wydobywanie z nich bez litości wszelkich akordów cierpienia.
Pod jego dotknięciem nieubłaganem lecz sprawiedliwem wszystkie żyły mego ciała drgnęły z jękiem, a te drgnienia jak lale bolesne przepływały tam i napowrót całą mą istotę, rozszerzając się i odbijając w nieskończoność.

ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA (MYŚLI REKOLEKCYJNE)
wydawnictwo oo. Redemptorystów Tuchów
IMPRIMATUR Wilno, dnia 28 października 1935 L569/35

To Orędzie Jezusa do swego kapłana poświęca autor Gwidonowi de Fontgalland, zmarłemu w r. 1925 w dwunastym roku życia.
Ów chłopczyk marzył o tem, by zostać kapłanem, lecz Jezus mu rzekł: „Będziesz moim aniołem”.

=> ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA


Komentarze są zamknięte.