DZIEŃ SIÓDMY – JEZUS WDRAŻA SWEGO KAPŁANA W OBOWIĄZKI POŚREDNIKA

DZIEŃ SIÓDMY

JEZUS WDRAŻA SWEGO KAPŁANA W OBOWIĄZKI POŚREDNIKA

I. O używaniu czasu

Synu mój, powierzyłem ci pięć talentów, aby za twojem staraniem przynosiły owoce. Te cenne talenty to czas twego życia.
Jeśli wykorzystasz swój krótki żywot, przyniesie ci wieczność chwalebną i szczęśliwą. Jeśli go nadużyjesz, ściągniesz na siebie wieczność haniebną i nieszczęśliwą.
Położyłem przed tobą ogień i wodę, wyciągnij rękę ku temu, co wybrałeś. Przed tobą życie i śmierć, dobro i zło; będzie ci dane, co zechcesz.
Jeśli dobrze ulokujesz kapitał czasu, jaki powierzyłem twej pieczy, przyniesie innym duszom zbawienie wieczne. Związałeś ich los z twoim.
Jeśli zakopiesz swój talent w ziemi, stracisz z własnej winy i swoją duszę i duszę bliźniego.

Miej się na baczności! Czas życia upływa chyżo. Podobny jest do cienia znikomego, który się wymyka, kiedy ci się zdaje, że go uchwyciłeś.
Podobny jest do okrętu prującego morze. Kiedy przepłynął, nadaremniebyś się oglądał za brózdą, jaką na chwilkę wyorał w odmętach.
Podobny jest do lotu ptaka mknącego w powietrzu. Lekki szelest skrzydeł, którym znaczy swój przelot, cichnie natychmiast ledwo odleciał.
Podobny jest do strzały, która mknie do celu, rozdzierając na chwilkę powietrze, zamykające się od razu za nią.
Tak czas twego życia uchodzi szybko, a kiedy minie, nikt nie dostrzeże twego przejścia.

Czas sączy się dla ciebie kropelka po kropelce, jak drogocenny płyn. Otrzymujesz go chwilkę po chwilce, jakby skąpą ręką, abyś tern mniej był skłonny do nadużywania go.
Co przeszło, już nie istnieje dla ciebie, co ma przyjść jeszcze do ciebie nie należy. Naraz masz tylko jedną chwilkę. Co za szkoda, jeśli jej nie używasz, gdy rozpływa się jak woda w twych rękach.
Nie chełp się latami życia minionego. Każda chwila życia przeszłego jest już cząstką śmierci. Żyjąc umierasz ciągle.

Naznaczyłem liczbę miesięcy twego życia, zakreśliłem mu granice, których nie przekroczysz. Od wieków postanowiono w planach Bożych, kiedy zejdziesz z tego świata i przeniesiesz się do wieczności.
Korzystaj starannie z daru Bożego. Oto dla ciebie czas pomyślny, oto dni zbawienia.
Wkrótce przyjdę i zdasz sprawę ze wszystkich chwil swego życia.
Szczęśliwy będziesz, jeśliś był wierny w małych rzeczach, w spełnianiu swych codziennych obowiązków.
Ale jakże wielkie będzie nieszczęście twoje, jeśli cię zastanę trwoniącego dobra mego domu, zmawiającego się z mymi wrogami, uciskającego mych wiernych i obdzierającego ich z mienia.
O Kapłanie mój, ustanowiłem cię stróżem Świętego Syjonu. Nie będziesz milczał ni w dzień ni w nocy. Będziesz oznajmiał me przykazania memu ludowi i będziesz mu stawiał przed oczy jego nie godziwości.
Posłałem cię, byś głosił Ewangelię ubogim, byś leczył skruszonych sercem, byś zwiastował więźniom wyzwolenie, byś zaniósł strapionym przebaczenie i pociechę.
Spełniaj swój urząd kapłański i czyń dobrze, póki masz czas po temu.
Bądź ze mną miłosiernym lekarzem, dobrym Samarytaninem, Pasterzem, który życie swe daje za swe owieczki. Bądź solą ziemi, pochodnią oświecającą dusze, siedzące w ciemnościach i cieniu śmierci.

Nie szukajmy tu odpoczynku. Kiedy czasu już nie będzie, odpoczniemy razem na łonie Boga.
Piekło nie odpoczywa. Ściga z wściekłością każde me dziecko, wiedząc, że mało ma czasu. Czyż ty miałbyś być mniej gorliwym w bronieniu ich aniżeli szatan w walce z niemi.
Bezbożnicy z zaciekłością psują dusze, odchrześcijaniają społeczeństwo, rozluźniają węzły rodzinne, sieją wszędzie nienawiść ku memu świętemu Imieniu. Jakżesz ty, mój Kapłanie, miałbyś się oddawać lenistwu, szukać wygód i bezczynności, pozwalać sobie na marnowanie czasu?
Gdybyż moi Kapłani używali należycie w służbie mojej zdolności swoich, gdyby z powagą głosili słowo Boże, gdyby świecili przykładem świątobliwego życia, gdyby z żarliwością i przekonaniem mówili, gdyby z Najświętszej Eucharystii umieli czerpać płomienną miłość i gdyby w działalności swojej z ufnością niewzruszoną polegali na wstawiennictwie mojej Niebieskiej Matki, zatrzymałbym świat w jego szalonym pędzie ku przepaści.
O, jakże ciężko mi pomyśleć, że kiedyś, na rozkaz mego Ojca, będę musiał zażądać ścisłego rachunku z użycia każdej poszczególnej chwili i pokazać im na dnie piekła dusze zgubione przez ich niedbalstwo i zły przykład!

II. Gorliwość Kapłana

Jeśli mię kochasz, będziesz dbał o mą cześć. Jeśli mię kochasz, będziesz także kochał wszystkich mych braci i będziesz gotów oddać życie swe dla ich zbawienia.
Któreż serce kapłańskie nie pałałoby świętą gorliwością na widok duszy narażonej na zgubę?
O, jakąż radość sprawia mi kapłan, który nie wie, co to jest zawieszenie broni lub odpoczynek, który zapomina o sobie, oddaje się i poświęca.
Dałem życie za każdą duszę w szczególności, a los ich złożyłem w ręce swych Kapłanów. Jeśli chcą, mogą je zbawić.
Dopomóż mi więc uśmierzyć Sprawiedliwość Bożą swą pracą, swemi ofiarami, dobrym przykładem i modlitwą.

Gorliwość twoja, Kapłanie, powinna być nadprzyrodzoną. Ma być płomieniem Miłości.
Gorliwością świętą nie jest działalność naturalna, ani niecierpliwe pragnienie występowania na widowni, czy w ogóle szukanie ruchu.
Gorliwość jest płomiennym, pokornym a ufnym pragnieniem zbawienia dusz z moją pomocą.
Dobro, którego istotnie dokonujesz, nie jest w prostym stosunku do zewnętrznego powodzenia. Drogi mej łaski skryte są przed mądrością ludzką.
Nawracam grzeszników nie dla zdolności, albo wymowy, lecz dla pokornej ufności Kapłana i dla synowskiej miłości, jaką ku Mnie pała.
Ile złudzeń i ile działalności naturalnej, tyle niespodzianek będzie w dniu ostatecznym!
Jestem Królem Miłości i sama tylko Miłość może wydawać owoce i sama tylko Miłość otrzyma nagrodę.

Twoja gorliwość powinna obejmować dobro duchowe całego świata. Nie może wykluczać dobra materialnego i społecznego ludzkości.
Ja bowiem jestem Twórcą społeczeństwa. Niechże nikt nie odmawia memu Kapłanowi prawa do rozwijania działalności społecznej.
Społeczność, oddalając się od zasad Wiary i Moralności, zawartych w mojej Ewangelii, stała się niezdolną do spełnienia swych obowiązków względem swych własnych członków. Zamiast ich wspomagać i opiekować się nimi, rzuca ich bezbronnych w objęcia swego śmiertelnego wroga.
Twym obowiązkiem, Kapłanie, jest przyjść z pomocą swym braciom, narażonym na utratę zbawienia, zrzeszyć ich w związki chrześcijańskie, aby ocalić ich Wiarę zagrożoną i zabezpieczyć ich interesy doczesne.
Gzy nie zapoznawałeś zbyt długo tego obowiązku? Gzy nie straciłeś wskutek tego niedbalstwa cząstki swej owczarni?

Ustaliłem zasady, na których ma się budować wszelka społeczność pod groźbą runięcia. Do tych fundamentów włączyłem cnoty sprawiedliwości i miłości.
Cóż więc dziwnego, że budynek się chwieje i grozi zawaleniem, kiedy się usunęło fundamenty?
Wszelki nieporządek zawiera w sobie samym karę.
Gardzi się mym Kościołem i jego przykazaniami. Przeszkadza się w głoszeniu słowa Bożego, w czuwaniu nad zachowywaniem jego przykazań. Wypędza się Kościół ze szkoły, z fabryki, z rodziny i społeczeństwa. Kościół, usuwając się, zabiera z sobą pokój i dobrobyt. Ich miejsce natychmiast zajmują rewolucja i wojna.
Jest jeszcze czas, by Kościoł na nowo przywołać, a twem zadaniem, Kapłanie, jest utorować mu drogę powrotną w umysłach i sercach.
Głoś w czas i niewczas zasady mej Ewangelii i nakazy chrześcijańskiej Moralności. Wykazuj nieznużenie ich niezbędny wpływ na cywilizację, dobrobyt i szczęście doczesne ludzkości.

Jeśli chcesz mi się przypodobać, nie podejmuj nic poza posłuszeństwem.
Zbawienie dusz jest wyłącznie moją sprawą. Powierzam ją, komu mi się podoba. Powołuję do swej winnicy robotników, wybranych przez Ojca.
Dlaczegóż trawisz życie na pragnieniach prac, urzędów i owczarni, których ci nie wyznaczono?
Nie wywieraj nacisku na swych przełożonych, aby osiągnąć stanowisko, za którem tęskni twa ambicja, twoje lenistwo, albo twój doczesny interes.
Go za lekkomyślność zapuszczać się na ścieżki dalekie od dróg Bożych. A na ile nieznanych niebezpieczeństw narażasz się takiem postępowaniem!

Bądź posłuszny Kościołowi i jego wskazówkom. Kto w swej działalności duszpasterskiej, albo społecznej trzyma się ręki swych Przełożonych, uniknie tych niebezpieczeństw, w których zginęli inni. Nie da się olśnić fałszywą popularnością, ani zaślepić chwilowem powodzeniem.
Nie stawiaj dobra doczesnego swego ludu przed troską o dusze. Spełnij najpierw swe obowiązki duszpasterskie. Reszla ma być dla ciebie sprawą drugorzędną. Najpierw jesteś dzieckiem Kościoła i Kapłanem Chrystusa, a potem dopiero synem swej Ojczyzny.

Synu mój, twoja dusza kapłańska jest mi droższa nad wszystkie inne nie zapominaj o pracy nad własnem uświęceniem pod pozorem gorliwości o zbawienie innych. Jeśli nie będziesz nad tom czuwał, głosząc słowo Boże innym, możesz zgubić sam siebie.
Nie narażaj się bez konieczności i bez. odpowiednich środków ostrożności na niebezpieczeństwa. Czuwaj nad swem sercem i nad swym wzrokiem.
Oczekuj cierpliwie wyniku swych prac. Ty siejesz, a ja daję w stosownym czasie wzrost.
Nie zniechęcaj się w chwilach niepowodzeń. Upokarzaj się przed Bogiem, a pokora twa będzie miała w mych oczach więcej wartości aniżeli twe powodzenie.

Pracuj jako dobry żołnierz Chrystusa. Dobry żołnierz nie pogrąża się w rzeczach ziemskich. Stara się przypodobać temu, komu się oddał.
Bronią, którą ci daję do ręki jest modlitwa. Z nią jesteś niezwyciężony.
Jeśli się będziesz modlił nieustannie z pokorną ufnością do mej Matki, nie odmówię ci żadnej z tych dusz, jakie ci powierzyłem.
Módl się za konających. Modlitwa mych przyjaciół sprawia, że zbawiam w ostatniej chwili te wszystkie duszo, które nie odrzucają uporczywie mego ostatniego wezwania.
Módl się za me biedne dzieci, uwikłane w błędy lub odszczepieństwo.
Módl się za dusze mi poświęcone, módl się za mych Kapłanów, aby w dzień Sądu Ostatecznego nie byli powodom mego zawstydzenia w obliczu całego świata.

III. Wiedza Kapłana

Wargi Kapłana będą strzegły umiejętności, a z ust jego nauczą się narody zachowywać prawo, gdyż jest Aniołem Pana zastępów.
Synu mój, strzeż się, ażebyś z powodu nawału pracy duszpasterskiej nie zaniedbywał się w nauce.
Powinnością twą jest zaznajamiać wiernych z tajemnicami Wiary, ukazywać im ich harmonijną piękność. Ale czyż właśnie dlatego nie powinieneś sam znać prawd Wiary św.?
Jakieżby to było nieszczęście, gdyby mój lud miał ginąć dlatego, że pasterz jego zaniedbał nauki.
Jesteś dobrym pasterzem, którego obowiązkiem jest prowadzić swą trzódkę na pastwiska bujne, dostarczyć jej w czasie oznaczonym pożywienia obfitego, zdrowego, a urozmaiconego.
Jak ojciec rodziny, tak i ty powinieneś wydobywać ze swego skarbca umiejętności stare i nowe, dostosowywać je do potrzeb i upodobań swych wiernych, nie nadwyrężając jednak w niczem niezmiennej prawdy Ewangelii.
A jakżebyś mógł się wywiązać z tej powinności, gdybyś zaniedbywał nauki?
Bacz przeto, aby pogłębić swą wiedzę, a zbawisz duszę swą i te, które ci powierzono.

Dzieci mają specjalne prawo do tego, byś je pouczał. Obowiązkiem twym jest karmić je mlekiem najczystszej nauki i dostosować się do pojętności tych najmniejszych. To bowiem jagniątka mej owczarni, uprzywilejowani mego Boskiego Serca.
Łam im chleb mego Boskiego słowa, rozdzielaj im często jego okruchy i to z taką troskliwością i cierpliwością, z jaką matka karmi swe dziecię.
Jesteś dłużnikiem uczonych i prostaczków. Staraj się dosięgnąć i przyprowadzić do mnie także dusze uprzedzone i wrogie. Obchodź się ze wszystkimi z godnością, szacunkiem i dobrocią, aby w twej osobie poznano i kochano Mistrza, którego zastępujesz.

Po wsze czasy wzbudzałem Kapłanów uczonych, Obowiązkiem ich jest wyjaśnić prawdy Wiary, rozpoznawać zarodki błędów, które nieuctwo, albo zła wola ustawicznie sieją na roli mego Kościoła.
Synu mój, jeśli posłuszeństwo powierzy ci te uciążliwe studia, nie żałuj trudu, nie lękaj się zmęczenia ani przykrości. Czasem te wysiłki będą ci się zdawać zmarnowano, lecz, jeśli jesteś zjednoczony ze mną, sprawię, że wydadzą w swym czasie owoc w duszach.
Jednakowoż miej się na baczności przed niebezpieczeństwem. Przez studium teologii poznajesz się bliżej z racjonalistami, którzy orzą rolę Ojca rodziny jedynie w tym celu, aby na niej posiać kąkol.
Jeśli nie będziesz czuwał, wsączą ci subtelną truciznę pychy, którą serce ich jest nadęte i skończysz na tem, że będziesz im robił ustępstwa, potępione przez Kościół na polu metod a może i zasad.

Synu mój, unikaj szatana pychy, gdyż wiedza nadyma umysły nieroztropne. Nie sądź, że dla swej wiedzy przewyższasz wartością, albo zasługami biednych Kapłanów, współbraci swoich, trawiących swe życie na skromnych zajęciach duszpasterskich.
Nie gardź nigdy żadnym z nich, gdyż twe uroszczenia zraniłyby mię w źrenicy oka.
Wszelka mądrość pochodzi od Boga i jest u niego od wieków. Użycza jej temu, komu chce.
Zaprawdę powiadam ci, jeśli ktoś jest pokorniejszy od ciebie i więcej utwierdzony w mej miłości, ten więcej znaczy od ciebie w mym Kościele i większy wpływ wywiera na zbawienie dusz.

Jestem Słowem Boga, źródłem wszelkiej prawdy i wszelkiej umiejętności. Rozum ludzki jak i Wiara nadprzyrodzona karmią się mą Przedwieczną Mądrością.
Wróg piekielny, ojciec kłamstwa usiłuje pokłócić odkrycia wiedzy z zasadami Wiary.
Jeśli to wchodzi w zakres twego powołania i posłuszeństwa, zdzieraj z niewiary jej maskę obłudną, przygważdżaj oszczerstwa i wykazuj, że jestem Panem, Bogiem wiedzy, że poza mną i poza moją nauką jest tylko fałsz, ciemnota, albo zabobon.

Żadna nauka, choćby niewiedzieć jak szlachetna, lub natężająca, nie powinna cię odwracać od twego ideału kapłańskiego. Do mnie należysz i twoim obowiązkiem jest żyć zawsze w zażyłej łączności ze swym Boskim Mistrzem.
To ja użyczyłem ci dla dobra twego świętego posługiwania talentu i chęci zgłębienia nauk, czasu potrzebnego i okoliczności sprzyjających, abyś mógł rozwinąć swe zdolności.
To ja oświecam twój umysł, przygotowuję twe władze zmysłowe, zachowuję pamięć, podtrzymuję siły fizyczne, abyś się mógł oddawać z pożytkiem nauce.
Nie dopuść, by cię miały pochłonąć próżne dociekania albo niepożyteczne subtelności, nie daj się olśnić swym odkryciom, gdyż we wszystkiem jesteś zależny ode mnie. Bez mego światła nie zdołasz nie pojąć ani nie wytłumaczyć.

Zachowuj związek z moją Matką Najświętszą, Stolicą Mądrości. Wzywaj jej korną a synowską modlitwą.
Pamiętaj, że wobec Mądrości Przedwiecznej każdy człowiek jest tylko nędznym robakiem ziemskim, wijącym się w prochu.
Jeśli zadowolisz się swem prawdziwem miejscem, będę się mógł posłużyć tobą w mych planach, odnoszących się do Kościoła. Jeśli przeciwnie wynosić się będziesz w swej próżności, będę cię musiał złamać i odrzucić jako narzędzie nieużyteczne.

ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA (MYŚLI REKOLEKCYJNE)
wydawnictwo oo. Redemptorystów Tuchów
IMPRIMATUR Wilno, dnia 28 października 1935 L569/35

To Orędzie Jezusa do swego kapłana poświęca autor Gwidonowi de Fontgalland, zmarłemu w r. 1925 w dwunastym roku życia.
Ów chłopczyk marzył o tem, by zostać kapłanem, lecz Jezus mu rzekł: „Będziesz moim aniołem”.

=> ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA


Komentarze są zamknięte.