O używaniu czasu

I. O używaniu czasu

Synu mój, powierzyłem ci pięć talentów, aby za twojem staraniem przynosiły owoce. Te cenne talenty to czas twego życia.
Jeśli wykorzystasz swój krótki żywot, przyniesie ci wieczność chwalebną i szczęśliwą. Jeśli go nadużyjesz, ściągniesz na siebie wieczność haniebną i nieszczęśliwą.
Położyłem przed tobą ogień i wodę, wyciągnij rękę ku temu, co wybrałeś. Przed tobą życie i śmierć, dobro i zło; będzie ci dane, co zechcesz.
Jeśli dobrze ulokujesz kapitał czasu, jaki powierzyłem twej pieczy, przyniesie innym duszom zbawienie wieczne. Związałeś ich los z twoim.
Jeśli zakopiesz swój talent w ziemi, stracisz z własnej winy i swoją duszę i duszę bliźniego.

Miej się na baczności! Czas życia upływa chyżo. Podobny jest do cienia znikomego, który się wymyka, kiedy ci się zdaje, że go uchwyciłeś.
Podobny jest do okrętu prującego morze. Kiedy przepłynął, nadaremniebyś się oglądał za brózdą, jaką na chwilkę wyorał w odmętach.
Podobny jest do lotu ptaka mknącego w powietrzu. Lekki szelest skrzydeł, którym znaczy swój przelot, cichnie natychmiast ledwo odleciał.
Podobny jest do strzały, która mknie do celu, rozdzierając na chwilkę powietrze, zamykające się od razu za nią.
Tak czas twego życia uchodzi szybko, a kiedy minie, nikt nie dostrzeże twego przejścia.

Czas sączy się dla ciebie kropelka po kropelce, jak drogocenny płyn. Otrzymujesz go chwilkę po chwilce, jakby skąpą ręką, abyś tern mniej był skłonny do nadużywania go.
Co przeszło, już nie istnieje dla ciebie, co ma przyjść jeszcze do ciebie nie należy. Naraz masz tylko jedną chwilkę. Co za szkoda, jeśli jej nie używasz, gdy rozpływa się jak woda w twych rękach.
Nie chełp się latami życia minionego. Każda chwila życia przeszłego jest już cząstką śmierci. Żyjąc umierasz ciągle.

Naznaczyłem liczbę miesięcy twego życia, zakreśliłem mu granice, których nie przekroczysz. Od wieków postanowiono w planach Bożych, kiedy zejdziesz z tego świata i przeniesiesz się do wieczności.
Korzystaj starannie z daru Bożego. Oto dla ciebie czas pomyślny, oto dni zbawienia.
Wkrótce przyjdę i zdasz sprawę ze wszystkich chwil swego życia.
Szczęśliwy będziesz, jeśliś był wierny w małych rzeczach, w spełnianiu swych codziennych obowiązków.
Ale jakże wielkie będzie nieszczęście twoje, jeśli cię zastanę trwoniącego dobra mego domu, zmawiającego się z mymi wrogami, uciskającego mych wiernych i obdzierającego ich z mienia.
O Kapłanie mój, ustanowiłem cię stróżem Świętego Syjonu. Nie będziesz milczał ni w dzień ni w nocy. Będziesz oznajmiał me przykazania memu ludowi i będziesz mu stawiał przed oczy jego nie godziwości.
Posłałem cię, byś głosił Ewangelię ubogim, byś leczył skruszonych sercem, byś zwiastował więźniom wyzwolenie, byś zaniósł strapionym przebaczenie i pociechę.
Spełniaj swój urząd kapłański i czyń dobrze, póki masz czas po temu.
Bądź ze mną miłosiernym lekarzem, dobrym Samarytaninem, Pasterzem, który życie swe daje za swe owieczki. Bądź solą ziemi, pochodnią oświecającą dusze, siedzące w ciemnościach i cieniu śmierci.

Nie szukajmy tu odpoczynku. Kiedy czasu już nie będzie, odpoczniemy razem na łonie Boga.
Piekło nie odpoczywa. Ściga z wściekłością każde me dziecko, wiedząc, że mało ma czasu. Czyż ty miałbyś być mniej gorliwym w bronieniu ich aniżeli szatan w walce z niemi.
Bezbożnicy z zaciekłością psują dusze, odchrześcijaniają społeczeństwo, rozluźniają węzły rodzinne, sieją wszędzie nienawiść ku memu świętemu Imieniu. Jakżesz ty, mój Kapłanie, miałbyś się oddawać lenistwu, szukać wygód i bezczynności, pozwalać sobie na marnowanie czasu?
Gdybyż moi Kapłani używali należycie w służbie mojej zdolności swoich, gdyby z powagą głosili słowo Boże, gdyby świecili przykładem świątobliwego życia, gdyby z żarliwością i przekonaniem mówili, gdyby z Najświętszej Eucharystii umieli czerpać płomienną miłość i gdyby w działalności swojej z ufnością niewzruszoną polegali na wstawiennictwie mojej Niebieskiej Matki, zatrzymałbym świat w jego szalonym pędzie ku przepaści.
O, jakże ciężko mi pomyśleć, że kiedyś, na rozkaz mego Ojca, będę musiał zażądać ścisłego rachunku z użycia każdej poszczególnej chwili i pokazać im na dnie piekła dusze zgubione przez ich niedbalstwo i zły przykład!

ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA (MYŚLI REKOLEKCYJNE)
wydawnictwo oo. Redemptorystów Tuchów
IMPRIMATUR Wilno, dnia 28 października 1935 L569/35

To Orędzie Jezusa do swego kapłana poświęca autor Gwidonowi de Fontgalland, zmarłemu w r. 1925 w dwunastym roku życia.
Ów chłopczyk marzył o tem, by zostać kapłanem, lecz Jezus mu rzekł: „Będziesz moim aniołem”.

=> ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA


Komentarze są zamknięte.