Modlitwa liturgiczna Kapłana

III. Modlitwa liturgiczna Kapłana

Kapłanie mój, ty dźwigasz razem ze mną przed naszym Ojcem niebieskim odpowiedzialność za cały mój lud. Twym obowiązkiem składać Bogu hołdy uwielbienia i wdzięczności, jakich z niedbalstwa nie oddają Mu ludzie. Ty masz wstawiać się za swemi owieczkami i za całą mą owczarnią, prosić o przebaczenie dla całej ludzkości.
Wybrałem cię w tym celu na swego sługę i poleciłem ci, abyś razem ze mną zanosił do naszego Ojca wielką modlitwę liturgiczną, modlitwę całego Kościoła.
Czy sprawujesz żarliwie codziennie święte tajemnice?
Czy pacierzom kapłańskim, które są przygotowaniem, albo uzupełnieniem św. Ofiary, poświęcasz taką uwagę, na jaką zasługują?

Wolą moją było, aby cały Kościół aż do skończenia wieków był przedłużeniem mego życia ziemskiego.
Odzwierciedlił on lata mego dziecięctwa przez trzy wieki ucisku i przez śmierć niezliczonych ofiar niewinnych, zgłodzanych w tym celu, by zdusić w kolebce mój rodzący się Kościół.
Odzwierciedlił lata życia mego ukrytego i pracowitego w Nazaret, podbijając niespostrzeżenie ludy barbarzyńskie swemi cnotami skromnemi i swą cierpliwą działalnością.
Odzwierciedlił i odzwierciedla ciągle okres mego życia publicznego, w którem głosiłem otwarcie swą naukę, potwierdzając ją głośnemi cudami.
Tak i mój Kościół rozwijał przez kilka wieków całą swą potęgę, organizując naukę i sztukę, wyświetlając prawdę objawioną, wydając we wszystkich krajach, w których królował, cuda świętości i dobroczynnej działalności.
Mój Kościół odzwierciedlił także i już poczyna odzwierciedlać bolesną tragedję mej Męki z jej cierpieniami i upokorzeniami aż do śmierci.
Ale też uczestniczyć będzie następnie ze mną w wiecznych triumfach mego Zmartwychwstania.

Każdy rok liturgiczny jest także streszczeniem wszystkich tajemnic mego życia, śmierci, zmartwychwstania i mego królowania w niebie z Ojcem i Duchem Św.
Wszyscy chrześcijanie wezwani są do uczestniczenia w nich codziennie przez przyswajanie sobie modlitw liturgicznych, łączenie się z tajemnicą dnia, z memi myślami, memi najgłębszemi uczuciami, radościami i smutkami mej natury ludzkiej i mej Najśw. Matki.
Wszyscy wierni mają w ten sposób przeżywać ze mną całe moje życic, abym mógł w nich przedłużać istnienie moje tu na ziemi, gdyż są we mnie, a ja w nich, aby wszyscy osiągnęli doskonałość w jedności.

Przez ciebie właśnie, mój Kapłanie, chrześcijanie mają się łączyć ze mną, z mem życiem, z mem’ cierpieniami, z niemi triumfami.
Tyś ich pośrednikiem i ich tłumaczem. Gdy odprawiasz Mszę św., gdy odmawiasz psalmy, albo swój brewjarz, jesteś ze mną centrum Kościoła triumfującego, walczącego i cierpiącego.
Jesteś wówczas zjednoczony z mymi Aniołami i mymi Świętymi, z mą Matką Bożą, Królową Wszechświata i ze mną Pośrednikiem powszechnym, Arcykapłanem, początkiem i końcem wszech rzeczy.
W czasie swej modlitwy kapłańskiej zastępujesz ze mną wszystkich ludzi, żyjących jeszcze na ziemi, aby ofiarować memu Ojcu ich hołdy.
Ze mną nosisz w swem sercu kapłańskiem cały Kościół cierpiący i błagasz mego Ojca, aby skrócił przez wzgląd na mnie wygnanie i cierpienia biednych dusz czyścowych.
Czy zachowujesz należyte uszanowanie i uwagę przy odmawianiu pacierzy liturgicznych? Czy serce twe nie jest często dalekie ode mnie, gdy wargi twe wymawiają formuły? Czy szukasz na modlitwę samotności i milczenia?
Czy nie zaniedbujesz dla błahych powodów tego pierwszorzędnego obowiązku każdego Kapłana i nie pozbawiasz w ten sposób wiernych prawa, jakie mają do twej modlitwy, a naszego Ojca niebieskiego chwały, jaka z niej spływa na Niego?
Czy nie posunąłeś swego niedbalstwa i swej lekkomyślności aż do tego stopnia, że spełniasz len święty obowiązek w stanie niełaski?
Okryły szkaradnym trądem grzechu, łączyłeś się wtedy bezwstydnie i bezczelnie z chórami czystych duchów i zastępami dusz świętych i z mą Matką Niepokalaną i ze mną Barankiem bez zmazy.
A twa straszliwa brzydota okryła nas wszystkich zawstydzeniem przed świętością Ojca Niebieskiego, a Jego nieskończony Majestat widział się zmuszony odrzucić ze wstrętem twe obłudne modlitwy.

Bądź czysty i święty w mych oczach, ty, któremu poruczono obowiązek zanoszenia przed tron Boży modlitwy Świętych, ty, który masz codziennie wstęp na dwór Króla królów, aby mu składać swe hołdy; ty, którego Pan postawił na murach Jeruzalem, jako stróża czujnego nad Kościołem św., aby go osłaniał swą nieustanną modlitwą przeciw nieprzyjaciołom Bożym.

ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA (MYŚLI REKOLEKCYJNE)
wydawnictwo oo. Redemptorystów Tuchów
IMPRIMATUR Wilno, dnia 28 października 1935 L569/35

To Orędzie Jezusa do swego kapłana poświęca autor Gwidonowi de Fontgalland, zmarłemu w r. 1925 w dwunastym roku życia.
Ów chłopczyk marzył o tem, by zostać kapłanem, lecz Jezus mu rzekł: „Będziesz moim aniołem”.

=> ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA


Komentarze są zamknięte.