Pokora Kapłana

I. Pokora Kapłana

Moja istota ludzka jest wobec Boga jakby nicością. To też unicestwiłem się przed majestatem mego Ojca. Przyjąłem postać niewolnika. Upodobniłem się do robaka ziemskiego, chciałem, by mię uważano za ostatniego z ludzi, za człowieka, przeznaczonego na cierpienia.
Jemu, memu Ojcu, Początkowi wszechrzeczy, Istocie nieskończonej, Panu Najwyższemu, niech będzie cześć i chwała na wieki wieków.
Mnie, Synowi człowieczemu, stworzeniu z nicości, według mego Człowieczeństwa, niech będzie poniżenie i zawstydzenie.

Jestem Świętym nad świętymi, z natury oddzielonym od grzeszników, lecz wziąłem na siebie twój grzech i grzechy wszystkich ludzi.
To też zasłużyłem na wszystkie ciosy gniewu Bożego. Słusznie nasycon byłem zelżywościami i jakby starty ręką Wszechmocnego.
Przekleństwo należne grzechowi słusznie przylgnęło do mnie jak szata, rzuciło się jak potok w me wnętrzności, przeniknęło mię jak oliwa aż do szpiku kości.
Jeśli się tak słusznie ze mną obchodzono, ponieważ wziąłem na siebie grzech cudzy, to na cóż nie zasłużył grzesznik?
Jeśli tak się obchodzono z drzewem zielonem, to cóż będzie z suchem?
O Synu mój, do jak strasznego stanu doprowadził cię grzech! Czyż nie jest rzeczą słuszną, abyś przepędził swe życie w dobrowolnem poniżeniu przed Ojcem moim, przed ludźmi i przed twem własnem sumieniem?

Jesteś z istoty swej stworzeniem, nieskończenie zależnem pod każdym względem od swego Stwórcy, swego Odkupiciela, Sprawcy twego uświęcenia.
Nie możesz ani istnieć, ani działać, ani się poruszać bez ciągłej pomocy Jego wszechmocnego ramienia.
Nie możesz w porządku nadprzyrodzonym ani powziąć nawet zwykłego pragnienia zbawiennego, ani jednej dobrej myśli, ani uczynić najmniejszego wysiłku, aby się zbliżyć do Boga.
Nie możesz trwać ani nawet na chwilę w Jego przyjaźni, nie możesz w niej czynić postępów, ani nie możesz w niej wytrwać, jeśli cię łaska podtrzymywać nie będzie.
Twoja natura upadła jest sama z siebie zdolna do wszelkich zbrodni.
Jesteś tylko kroplą wody, zanurzoną w głębinach morskich, ale ta kropelka zawiera w zarodku wszystkie złości, wszystkie zbrodnie świata całego.
Gdyby cię łaska ma nie uprzedziła, mógłbyś rzeczywiście dopuścić się wszystkich zbrodni.
Uniż się przed mym Ojcem. Uznaj swą nędzę nieskończoną, a Bóg się zbliży do ciebie, oczyści twą duszę i umiłuje cię.
Miej zawsze przede mną serce skruszone i upokorzone. Nie przypisuj zasłudze swej żadnych zdolności, żadnego powodzenia, żadnego dobrego uczynku, żadnego daru Bożego. Zwłaszcza nie chlub się, żeś został wyniesiony do nieskończonej godności kapłańskiej, gdyż otrzymałeś ją darmo.
Rozgraniczaj należycie w sobie to, co jest z Boga, od tego, co z ciebie. Sam z siebie masz nicość, grzech i prawo do piekła. Wszystko inne jest moją własnością, dziełem mojej dobroci i mego miłosierdzia.
Kochaj życie ukryte i szukaj go. Ani świetny talent, ani działalność naturalna, ani ruchliwość nie nawracają do mnie dusz.
Usuń ze swego postępowania wszystko, co ludzkie, aby być wyłącznie mem narzędziem, echem mojem.
Bądź pokorny wobec bliźniego; znoś jego słabości, miej wyrozumienie dla jego niemocy, uniewinniaj jego błędy. Przyciągaj dusze cierpliwością, słodyczą, uprzejmością w obejściu.
Dźwigaj chętnie brzemiona innych. Stań się sługą wszystkich. Jako Kapłan przyszedłeś, aby służyć, a nie aby ci służono.
Bądź pokorny sam w sobie. Uznawaj chętnie swe winy, przyjmij upokorzenia, jakie ściągasz na siebie swą nieudolnością, niepowodzeniem i błędami.

Pójdź za mną po drodze kalwaryjskiej. Rozkoszuj się w milczeniu zniewagami i wzgardą, jakiemi mię świat obrzuca w mej własnej Osobie i osobie moich Kapłanów.
A jeśli ci trudno zrozumieć tę lekcję pokory, proś mnie, módl się do pokornej Dziewicy z Nazaret, mojej i twojej Matki. Błagaj mię abym ci otworzył oczy, a przekonasz, się, żeś pokryty od stóp do głowy ranami, jakie ci zadała pycha, że wszystkie władze twej duszy toczy ten rak, że każda cząstka istoty twojej zarażona jest tym jadem.
Lecz ty, synu mój, godny pożałowania ślepy jesteś na duszy i myślisz, żeś zdrowy i piękny i cnotliwy i godzien szacunku i podziwu.
Módl się do mnie, a usunę z. oczu twych te łuski, które ci nie dozwalają ujrzeć swej duszy w całej jej nędzy i w calem jej ogołoceniu.

Do kogoż się skłonię, jeżeli nie do serca skruszonego i upokorzonego?
Serce pokorne żyje w prawdzie, zadowolone jest ze swej nicości, nie przywłaszcza sobie praw należnych Bogu samemu, Istocie najwyższej.
Jeśli kto jest maluczki niech przyjdzie do mnie.
Przeciwnie, serce pyszne napełnia mnie odrazą, nosi na czole znamię szatana, ojca pychy, i kłamstwa.
Ucz się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziesz już tu na ziemi odpoczynek dla duszy swojej.

ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA (MYŚLI REKOLEKCYJNE)
wydawnictwo oo. Redemptorystów Tuchów
IMPRIMATUR Wilno, dnia 28 października 1935 L569/35

To Orędzie Jezusa do swego kapłana poświęca autor Gwidonowi de Fontgalland, zmarłemu w r. 1925 w dwunastym roku życia.
Ów chłopczyk marzył o tem, by zostać kapłanem, lecz Jezus mu rzekł: „Będziesz moim aniołem”.

=> Powołanie kapłańskie
=> Dzień pierwszy – Orędzia Jezusa do Swego kapłana
Dzień drugi – Orędzia Jezusa do Swego kapłana


Komentarze są zamknięte.