Dzień drugi – Orędzia Jezusa do Swego kapłana

DZIEŃ DRUGI

JEZUS UŚWIĘCA SWEGO KAPŁANA

I. Kapłan powinien być świętym.

Kapłanie mój! Od wieków żyjesz w myśli Bożej, złączony ze mną Świętym nad świętymi i z mą Niepokalaną Matką. Jakżesz silnie zobowiązuje cię to szlachectwo Boże do świętości.
W czasie Mszy św. widzisz mię przed sobą, złożonego na Ołtarzu, przyodzianego w skromne postacie, zdanego zupełnie na twą łaskę.
Czyż nie powinieneś być świętym i niewinnym, aby się móc pochylać nad samą Świętością i Niewinnością?
Czyż twe oczy nic powinny być czyste i proste, jak oczy gołębia, aby móc wytrzymać wejrzenie samej Czystości.
Czyż twe ręce nie powinny być bez plamy, aby się mogły odważyć na dotykanie i składanie w ofierze Niepokalanego Baranka?
Spojrzyj, do jakiego stopnia niewinności wyniosłem swą Matkę, aby mogła spełniać swój wzniosły, urząd,aby była godną dać mi przytułek w swem łonie i piastować mię na swych rękach.
Ale zwróć równocześnie uwagę na siebie samego. Tak jesteś podobny do Niej godnością i władzą! I ty masz mię sprowadzać na Ołtarz, nosić mię na swych rękach, rodzić mię w duszach.
Jak pokorny Józef zaliczony zostałeś do Bożej Rodziny. Chciałem, aby był święty i czysty, gdyż powierzyłem jego pieczy i Matkę swą i siebie samego.
Ale o ileż świętszym powinieneś być od sprawiedliwego Józefa! Tobie też powierzyłem cześć mojej Matki, tobie się oddałem, jak dziecko bezbronne, i poruczyłem ci zadanie wyszukiwania takich dusz, w którychbym mógł się narodzić, jak kiedyś w grocie betlejemskiej.

Gdy odprawiasz Mszę św. tysiące Aniołów, pogrążonych w uwielbieniu i wysławianiu, zapełniają mój Przybytek. Oni są mymi sługami, ale ty jesteś mym kapłanem. Przystępujesz do Ołtarza, mając, do tego pełne prawo; rozkazujesz mi zstąpić nieba i zrodzić się w twych rękach.
Ach, jakżeż cię wyróżniłem przed aniołami, jakżeż zatem powinieneś ich przyćmiewać swą świętością!

Razem ze mną jesteś pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Jesteś tym pośrednikiem przez swe święcenia; a jesteś nim na zawsze.
Obowiązkiem twym jest składać memu Ojcu hołdy uwielbienia i wdzięczności w imieniu stworzeń. Ale jakżeśzby je mógł przyjąć mój Ojciec, gdyby twe ręce były zbrukane?
Ty masz łagodzić gniew Sędziego słusznie zagniewanego, wyjednywać przebaczenie niezliczonych zbrodni ludzkich. Ale jakżebyś mógł Go przejednać, gdybyś sam był grzesznikiem?
Powinnością Twą wypraszać dla swych wiernych łaski, jakich potrzebują. Lecz jakżeby Bóg mógł cię wysłuchać, gdybyś był jego wrogiem?

Powierzyłem ci troskę o dusze odkupione przeze mnie, twoim więc obowiązkiem osłaniać niewinność tych, którzy do mnie należą. Lecz miej się na baczności! Jeśli nie jesteś aniołem czystości, oddech twój skazi niepokalaność tych dusz.
Przyszedłem rozniecać ogień na ziemi, a ty jesteś pochodnią płonącą, która ma go zapalić w duszach. Ale jakże zapalisz ten ogień w innych, gdy serce twe lodowate?
Wybrano cię, abyś szukał zbłąkanych owieczek, brał je na swe ramiona i odnosił do owczarni. Lecz, jeśli nie jesteś dobrym pasterzem, owieczki uciekną daleko od ciebie: nic znają głosu obcego. A tak postradam te drogie dusze, za które wylałem swą Krew, a będzie to twa wina.
Jesteś światłością świata. Postawiłem cię wysoko, jako latarnię jasną, aby twe dobre przykłady daleko rzucały swój blask. Ale jakżeż będziesz, oświecał, jeśli twa lampa zgaśnie? Czyż nie zmusiłbyś mię, abym usunął świecznik ze swego miejsca.

O, nie trap się, mój Synu, na widok tak wielkiej odpowiedzialności. Nie zniechęcaj się na widok swej słabości.
Wiem, że powierzyłem swą łaskę naczyniu kruchemu. Wiem, że jesteś prochem, że twa natura ciągnie cię do grzechu od młodości. Wiem, ilu masz, wrogów i jakie na ciebie stawiają zasadzki, dlatego, że jesteś mym kapłanem.
Ale módl się, uciekaj się do mnie bezustanku, a otrzymasz. Nie sam się modlisz. Najśw. Panna, ma Matka, modli się z tobą. Mój Boży Duch naznaczył cię swem znamieniem i modli się w tobie wzdychaniami niewymownemi.

Czego się masz lękać? Wszystkie me dobra należą do ciebie, a twe sprawy są mojemi. Z twem zwycięstwem związana jest moja chwała.
Czy mógłbym ci powierzyć tak wielką władzę, a nie dać ci łaski, byś ją mógł godnie sprawować?
Czy mógłbym nałożyć na ciebie jakieś obowiązki, a odmówić ci siły do ich spełnienia?
Nie zniechęcaj się na widok swej nędzy. Piekło bezsilne jest wobec mnie i wobec każdego, kto się na mnie opiera.

Jestem Królem królów, Bogiem zastępów. Wszyscy wrogowie i moi i twoi mniej znaczą niż ta kropelka, która się perli na naczyniu.
Jeśli chcesz się uświęcić, możesz tego dokonać przy mojej pomocy. Polecaj się ustawicznie mej Matce. Uczyniłem Ją twą Nieustającą Pomocą.
Nikt nie zdoła wyrwać z mej ręki dusz, które mię kochają i wzywają mego Imienia.

II. Kapłan, a łaska uświęcająca

Ukochałem cię miłością wieczną: dlatego też w miłosierdziu swem pociągnąłem cię ku sobie.
Ukochałem cię do ostatnich granic, tak dalece, że cię przypuściłem do swego Kapłaństwa i uczyniłem cię drugim Chrystusem.
Ukochałem cię i wybrałem wśród tysiąców, bo chciałem ci powierzyć swe owieczki.
Czy i ty nawzajem będziesz mię kochał? Czy mię będziesz kochał więcej niż inni? Czy przysięgniesz mi miłość wieczną?

Wiem, że jesteś nicością i grzechem. Przeznaczając cię na kapłana, nie odjąłem ci twych nędz i twych słabości.
Uczyniłem cię niejako Bogiem co do godności, ale zostawiłem ci ciężar słabości ludzkich, aby się mogła w twej słabości okazać moja moc i potęga.
Uczyniłem cię pogromcą grzechu, ale pozostawiłem ci wrażliwość na ponęty grzechowe, ustanowiłem cię szafarzom życia nadprzyrodzonego, ale zostawiłem cię w niebezpieczeństwie postradania go. Lękałem się, aby cię nie oszołomiła wielkość moich darów i byś nie zapomniał o mojej miłości.
Lecz równocześnie przygotowałem dla ciebie swą łaskę, łaskę poświęcającą. Jest ona uczestnictwem w łasce, która uświęca me Człowieczeństwo. Przez nią uczestniczysz ze mną w naturze Boskiej, w samem życiu Bożym.

Jam jest szczep winny, a ty jesteś latoroślą. Szczep i gałązka żyją tern samem życiem. Ten sam sok je ożywia, sok mojej łaski, który przepływa ze szczepu w latorośle i wydaje owoce.
Przez, grzech byłeś dziczką. Zaszczepiłem cię na sobie, dobrej Oliwce i teraz stałeś się jedno ze mną. Uczestniczysz w mej Naturze, w mem Życiu Boskiem, w mej Działalności.
Jam jest Głową, a ty jesteś członkiem mego Ciała mistycznego. Ta sama krew ożywia głowę i członki. Ta sama łaska poświęcająca spływa ze mnie na tych wszystkich, którzy są ze mną zjednoczeni przez Miłość.
Zostań we mnie: jam jest Drogą, Prawdą i Życiem. Beze mnie nie możesz, nic uczynić, beze mnie jesteś członkiem zepsutym, który trzeba odciąć, obumarłą gałązką, którą należy rzucić w ogień.
Przez chrzest stałeś się, jak wszyscy chrześcijanie, członkiem mego Ciała mistycznego. Przez święcenia kapłańskie przypuszczony zostałeś do udziału w mej godności, jako (iłowy Kościoła. Łaska Chrztu św. dała ci siłę, byś mógł wieść uczciwe życie chrześcijańskie. Łaska święceń kapłańskich dopomaga ci do spełniania święcie swego posługiwania kapłańskiego.
Przedtem byłeś zwykłym wiernym, zajmowałeś się wyłącznie swem osobistem zbawieniem. Teraz uczestniczysz w godności Głowy, a serce twe rozszerza się, aby objąć cały Kościół.
Czynię wszystko według porządku wagi i miary. Dosięgani mocą świata całego, z jednego krańca na drugi, lecz rozrządzam wszystkiem ze słodyczą. Dostosowuję zawsze środki do celu, łaskę do godności, pomoc do potrzeby.
Twa godność kapłańska przewyższa wzniosłością godność Cherubinów i Serafinów, lecz łaska, jakiej udzielają święcenia kapłańskie, jest dostosowana do tej godności.
Uczyniłem dwa wielkie cuda w swym Kościele: stworzyłem swą Matkę i Kapłana.
Choć Matka moja jest tylko stworzeniem, przecież stała się godną wydać na świat Boga.
Tak samo i ty, mój kapłanie, choć jesteś słaby i śmiertelny, możesz przez łaskę święceń kapłańskich rodzić mię godnie na Ołtarzu i w duszach.
Ta łaska daje ci prawo do wszystkich pomocy, jakich ci w danej chwili potrzeba, abyś się mógł uświęcić i zastępować mię godnie przed ludźmi.

Jakąż to boleścią dla mnie, gdy widzę, że tak ukochani przeze mnie kapłani moi zniechęcają się na widok swej słabości, zamiast rzucić się do stóp moich ze skruchą pokorną.
Nie bądź małoduszny. Ożyw w sobie łaskę otrzymaną w czasie święceń. Niech wyda owoce
świętości dla ciebie i dla twych braci.
Ach, gdybyś wiedział, do jakiej wspaniałomyślności zobowiązałem się w ten dzień, w który zostałeś kapłanem moim.
Gdybyś mógł zrozumieć, jakie masz prawo do mego Serca i do skarbów w niem zawartych, już na mocy swego Kapłaństwa!
Lecz, niestety, u wielu wspaniałomyślność moja okazuje się daremną, zakopali w największej głębi swej duszy bogactwa miłości i leżą one lam jak skarby niewyczerpane na dnie morskiem.

III. Kapłan i łaska uczynkowa — Modlitwa

Synu mój, pójdź ze mną na samotność, a ja nauczę cię modlić się.
Przybądź z umysłem uważnym; oddalaj wszelkie dobrowolne roztargnienia; porzuć wszelką troskę o swe sprawy i kłopoty codzienne.
Będziemy omawiali razem w serdecznej zażyłości sprawy wieczne.
Nic uważaj rozmowy ze mną za brzemię uciążliwe.
Nie obchodź się ze mną, jak to się zwyczajnie ludzie obchodzą z wielkimi tego świata. Idzie się do nich bez miłości, z czystej konieczności; mówi się do nich bez zażyłości i tylko z prostej grzeczności, odchodzi się od nich szybko, a bez odrobiny żalu.
Nie jestem wielkim tego świata. Jestem twym Jezusem słodkim i pokornym, dobrym i współczującym, pragnącym kochać i być kochanym.

Ubogaciłem cię swą łaską poświęcającą. W dzień święceń pomnożyłem tę łaskę w twej duszy tak dalece, że aż się z niej przelewa.
Lecz ta łaska ma być pobudzoną do działania przez mą łaskę uczynkową; a tej łaski uczynkowej udzielę ci każdej chwili pod warunkiem, że będziesz o nią prosił. Czy mogłem jeszcze więcej uprościć świętość, uzależniając ją od twej modlitwy? Proś, a otrzymasz, pukaj, a otworzę ci, szukaj, a znajdziesz.

Jeśli ci więc nie dostaje mądrości, proś mię o nią, gdyż jestem Mądrością przedwieczną.
Jeśli jesteś słaby albo chory, zwróć się do mnie, gdyż jestem Lekarzem miłosiernym.
Jeśliś ubogi, wyciągnij rękę, gdyż jestem skarbem nieskończonym.
Jeśli jesteś winny, zbliż się do mnie, gdyż przyszedłem zbawiać grzeszników i zgładzić wszystkie swe przewinienia.
Dotychczas mało otrzymałeś, gdyż słabo prosiłeś.

Czy matka może zapomnieć o dziecięciu, które nosiła? A jeśliby ona mogła zapomnieć o owocu żywota swego, ja nie zapomnę o tobie. Ja cię stworzyłem, ja cię nosiłem od dziecięctwa i ja cię będę nosił i w starości. Ja cię wybrałem i wyróżniłem przed innymi, aby cię uczynić swym przyjacielem, powiernikiem, bratem.
Czego się lękasz? Napisałem cię na swej ręce, a pamięć o tobie jest wciąż przed memi oczyma.

Czyż nie jestem Twym Ojcem, Odkupicielem? Zanim wyszepcesz swą modlitwę, już ją usłyszałem. Zanim do mnie zawołasz, już cię wysłuchałem.
O, jakżeż mi przykro, gdy widzę, że mój kapłan ukochany zbliża się do mnie z ukrytą nieufnością. Czyż nie umarłem na Krzyżu, aby móc przyjść mu z pomocą, aby go pocieszyć i zbawić?
Cóż jeszcze mogłem uczynić, aby przekonać moje własne dzieci o swej miłości nieskończonej, o swej bezgranicznej łaskawości?
Cóż mogłem uczynić, aby wygnać z ich serca tę bojaźń niewolniczą, która ubezwładnia ich modlitwę i wiąże ręce mej dobroci i mej miłości?

Jestem Wszechmocny. Wszystkie narody ziemi są przede mną, jakby ich nie było.
Jestem pełnią wszelkiej doskonałości, jestem Panem, Mistrzem, Pierwszym i Ostatnim.
Jestem przepaścią bogactw i miłosierdzia, lecz szukam przepaści nędzy, aby móc ją zasypać!
Uznaj swą nicość i swą nieskończoną nędzę, a bogactwo moje wypełni ją aż po brzegi.
Stworzyłem człowieka słabym i nieudolnym, aby móc przeoblec go w swą siłę, w swą moc i w swą naturę Boską.
Jestem Bogiem Świętym, zamieszkującym wspaniałości niebios; lecz rozkoszą moją przebywać w pokornem sercu dzieci tej ziemi.
O Synu mój, unicestwiaj się w mej obecności, gdyż jesteś nicością i grzechem, ale potem wznieś z ufnością swe ręce błagalne ku mnie, twemu Ojcu.
Na Krzyżu wyciągałem przez cały dzień ręce do tych, którzy mię znieważali i męczyli i chciałem pociągnąć ich do swego Serca, aby im przebaczyć!
O ileż więcej pragnę objąć ramionami swemi i miłością swoją ciebie, który lak pokornie żałujesz za swe winy.
Widzę, że trzoda moja się rozproszyła, a owieczki me niemocne i chore, gdyż pasterze ich nie zbliżają się do mnie i nie pojmują mej dobroci.
Nikt nie troszczy się o to, aby zgromadzić koło tronu mego miłosierdzia me biedne i chore dzieci, nikt im nie mówi o mem miłosierdziu i o mej litości dla słabości ludzkiej.
Nikt nie uczy mego ludu, jak ma się uciekać do mej Matki, którą ustanowiłem Ucieczką grzeszników, Pocieszycielką strapionych, Wspomożeniem wiernych.

Kapłanie mój, dziś kładę słowa moje w twoje usta. Powtórz swym wiernym to, czego cię nauczyłem: „Kto prosi—otrzymuje; jeśli poprosicie o coś mego Ojca, w mem imieniu, udzieli wam tego”.
Dałem swe słowo i nie cofnę go nigdy: nigdy nie żałuję ani swych darów, ani swych obietnic.
Jak deszcz i śnieg spadają z obłoków i nie wracają już, lecz wsiąkają w ziemię i użyźniają ją, tak żadne słowo, które wyszło z ust moich, nie wróci do mnie próżne, uczyni wszystko, cokolwiek chciałem, ubogaci tych, do których je skierowałem.

do odsłuchania na kanale KuBogu

ORĘDZIE JEZUSA DO SWEGO KAPŁANA (MYŚLI REKOLEKCYJNE)
wydawnictwo oo. Redemptorystów Tuchów
IMPRIMATUR Wilno, dnia 28 października 1935 L569/35

To Orędzie Jezusa do swego kapłana poświęca autor Gwidonowi de Fontgalland, zmarłemu w r. 1925 w dwunastym roku życia.
Ów chłopczyk marzył o tem, by zostać kapłanem, lecz Jezus mu rzekł: „Będziesz moim aniołem”.

=> Powołanie kapłańskie
=> Dzień pierwszy – Orędzia Jezusa do Swego kapłana


Komentarze są zamknięte.