Modlitwy do Świętego Józefa, opiekuna Świętej Rodziny

Modlitwa oddania się św. Józefowi

Święty Józefie, moc Twej modlitwy sprawia, że najtrudniejsze sprawy Tobie powierzone, stają się łatwe do rozwiązania. Błagamy Cię więc, wejrzyj na nasze obecne potrzeby, przybądź nam z pomocą, pociesz w naszych smutkach, obawach, troskach i bólach. Oddal od nas niebezpieczeństwo nam grożące, weź pod swoją opiekę wszystko, co twojej przemożnej opiece polecamy. Okaż nam, Święty Józefie, jak dobry jesteś dla tych, którzy pragną pozostać na zawsze Twoimi wiernymi czcicielami. Amen.

Modlitwa obrania św. Józefa za patrona

Św. Józefie, doskonałość, moc i chwała uprawniają cię do naszej czci, miłości i zaufania ponad wszystkich świętych, w obecności Jezusa, który wybrał cię na ojca i w obecności Maryi, która przyjęła cię jako swego oblubieńca, ja wybieram cię dziś na mojego ojca duchowego, obrońcę i mistrza mojego życia duchowego, mój wzór i orędownika.
Mam postanowienie nigdy nie zapominać o Tobie i ofiarować Ci każdego dnia życia przynajmniej drobny dowód szacunku i zaufania, do jakich słusznie jesteś uprawniony.
Obecnie, z największą powagą proszę Cię, abyś roztoczył nade mną szczególną opiekę i włączył mnie do szczęśliwego grona Twoich oddanych sług. Wstaw się za mną u Jezusa i Maryi; bądź przy mnie we wszystkich chwilach życia i nie opuszczaj mnie w żadnych okolicznościach, a szczególnie błagam Cię – bądź mi towarzyszem w godzinie śmierci. Amen.

Litania do Świętego Józefa

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, módl się za nami.
Święty Józefie, módl się za nami.
Przesławny Potomku Dawida, módl się za nami.
Światło Patriarchów, módl się za nami.
Oblubieńcze Bogarodzicy, módl się za nami.
Przeczysty Stróżu Dziewicy, módl się za nami.
Żywicielu Syna Bożego, módl się za nami.
Troskliwy Obrońco Chrystusa, módl się za nami.
Głowo Najświętszej Rodziny, módl się za nami.
Józefie najsprawiedliwszy, módl się za nami.
Józefie najczystszy, módl się za nami.
Józefie najroztropniejszy, módl się za nami.
Józefie najmężniejszy, módl się za nami.
Józefie najposłuszniejszy, módl się za nami.
Józefie najwierniejszy, módl się za nami.
Zwierciadło cierpliwości, módl się za nami.
Miłośniku ubóstwa, módl się za nami.
Wzorze pracujących, módl się za nami.
Ozdobo życia rodzinnego, módl się za nami.
Opiekunie dziewic, módl się za nami.
Podporo rodzin, módl się za nami.
Pociecho nieszczęśliwych, módl się za nami.
Nadziejo chorych, módl się za nami.
Patronie umierających, módl się za nami.
Postrachu duchów piekielnych, módl się za nami.
Opiekunie Kościoła Świętego, módl się za nami.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

P.: Ustanowił Go panem domu swego.
W.: I zarządcą wszystkich posiadłości swoich.
P.: Módlmy się:
Boże, Ty w niewysłowionej Opatrzności wybrałeś Świętego Józefa na Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojego Syna, spraw, abyśmy oddając Mu na ziemi cześć jako opiekunowi, zasłużyli na Jego orędownictwo w niebie. Przez Chrystusa Pana Naszego.
W.: Amen.

Litania do Przeczystego Serca świętego Józefa

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas! Chryste wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo, módl się za nami,
Przeczyste Serce świętego Józefa,
Przeczyste Serce świętego Józefa, czuwające przy Sercu Jezusa w Betlejem,
Przeczyste Serce świętego Józefa, przejęte troską o losy Rodziny w Egipcie,
Przeczyste Serce świętego Józefa, zjednoczone z Sercem Jezusa i Maryi,
Przeczyste Serce świętego Józefa, napełnione Łaskami,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Lilio pokory,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Mieszkanie wielu cnót,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Wzorze czystości i posłuszeństwa, Przeczyste Serce świętego Józefa, gorejące zawsze Miłością do Boga,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Sługo wierny i mądry,
Przeczyste Serce świętego Józefa, pełne troski dla błądzących i grzesznych,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Filarze Prawdy,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Filarze Świętej Matki Kościoła,
Przeczyste Serce świętego Józefa, pełne Opiekuńczości,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Słodyczy Miłości,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Ucieczko w przeciwnościach,
Przeczyste Serce świętego Józefa, Pociecho zatroskanych,
Przeczyste Serce świętego Józefa, nadziejo wątpiących,
Przeczyste Serce świętego Józefa, pogromco złych duchów,
Przeczyste Serce świętego Józefa, w pokorze najgłębsze,
Przeczyste Serce świętego Józefa, w bogobojności najwyższe,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami, Panie.

K. Przejrzał Go Pan przed wiekami i wybrał na siedzibę wszelkich cnót.
W. W czystości archanielskiej jak kwiat lilii.
K. Panie wysłuchaj modlitwy nasze,
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

Módlmy się: O Przeczyste Serce Józefa, Serce Najczcigodniejszego Patriarchy, Serce świętego Oblubieńca Matki Jezusowej, Serce najszlachetniejszego Ojca, Karmiciela naszego Zbawcy, wyjednaj nam u Syna Bożego Łaskę, abyśmy mieli serca podobne Tobie w milczeniu, w słodyczy, pokorze i Miłości.
O, Serce świętego Józefa, czuwaj nad nami i wspieraj po wszystkie dni naszego życia. Amen.

„Krótka” Litania do Świętego Józefa

Patronie zaskoczonych niespodzianą wieścią, co przerasta jak drzewo wiele niższe trawy – (módl się za nami)
Patronie zmęczonych daremnym stukaniem do ciepłych domów, drzwi pozamykanych –
Patronie uciekających po nocy pośpiesznie i wygnańców, co żyją latami wśród obcych – Patronie zatroskanych o przyszłość swych dzieci –
Patronie strwożonych, tak jak Ty, proroctwem –
Patronie zwykłych szarych ludzi, cierpliwie pogodnych, ze spracowanymi, biednymi rękami, bezsłownie wiernych –
Patronie łagodny –
Święty Józefie – módl się za nami!

Akt poświęcenia się świętemu Józefowi

Święty Józefie, mój najmilszy Ojcze, po Jezusie i Maryi najdroższy mojemu sercu, Tobie się powierzam i oddaję, jak powierzyli się Twej opiece Boży Syn i Jego Przeczysta Matka. Przyjmij mnie za swoje dziecko, bo ja na całe życie obieram Cię za Ojca, Opiekuna, Obrońcę i Przewodnika mej duszy. O mój najlepszy Ojcze, święty Józefie, prowadź mnie prostą drogą do Jezusa i Maryi. Naucz mnie kochać wszystkich czystą miłością i być gotowym do poświęceń dla bliźnich. Naucz walczyć z pokusami ciała, świata i szatana i znosić w cichości każdy krzyż, jaki mnie spotka. Naucz pokory i posłuszeństwa woli Bożej. O najdroższy święty Józefie, bądź Piastunem mej duszy, odkupionej Krwią Chrystusa. Czuwaj nade mną, jak strzegłeś Dzieciątka Jezus, a ja Ci przyrzekam wierność, miłość i całkowite posłuszeństwo, bo ufam, że za Twym wstawiennictwem będę zbawiony. Nie patrz na moją nędzę, ale dla miłości Jezusa i Maryi przyjmij mnie pod swą Ojcowską opiekę. Amen.

Modlitwa poranna

Święty Józefie, mój najmilszy Opiekunie, w poranek dzisiejszego dnia oddaję się pod Twoją szczególną opiekę. Dopomóż mi w pracy i w spełnianiu moich obowiązków, broń od grzechu, uproś mi potrzebne cnoty, zachowaj od wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała. Błagam Cię, święty Józefie, czuwaj nade mną, abym zawsze szedł drogą cnoty, a nigdy nie zbaczał na drogi występku. Niech za Twoim przykładem ukocham Boga ponad wszystko, pełniąc dzisiaj i zawsze Jego święte przykazania i niech przy Twojej pomocy przyczynię się do zbawienia moich bliźnich. Amen.

Godzinki o Świętym Józefie

Rozpoczęcie Godzinek

Witaj Józefie Święty Ojcze litości.
Witaj nadziejo nasza w smutku i żałości.
Tobie wygnańcy Ewy wołamy synowie,
Tobie wzdychamy płaczący my biedni więźniowie.
O Pośredniku wierny, racz Swe litościwe
Oczy spuścić na nasze serca żałośliwe.
I twarz ku nam łaskawą Syna mniemanego,
Daj oglądać po zejściu z świata mizernego.
O łaskawy, pobożny i święty Patronie,
Niechaj wszyscy zbawieni będziem po swym zgonie.
O Jezu, niech po śmierci Ciebie oglądamy,
Józefie, uproś nam czego pożądamy.

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Na jutrznię

Hymn

Józefie, z pokolenia Dawida wydany,
Opiekunie Jezusa od Boga wybrany.
Poślubiony Panience stanu anielskiego,
Stróżu arki przeczystej Króla niebieskiego!
Tyś sam jeden z młodzianów innych bardzo wiele,
Oblubieńcem Maryi obrany w kościele;
Gdy laska zakwitnęła w ręku Twym cudownie,
Gołębica usiadła na głowie nadobnie.
P. Ustanowił go Panem domu Swego.
W. I Zarządcą wszystkich posiadłości Swoich.
P. Módl się za nami Święty Józefie
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P: Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Na prymę

Hymn

Ty strapiony, nie wiedząc skrytej tajemnice,
Myślisz zaraz opuścić swą Oblubienicę;
Już to wszystko szwankuje!
We śnie Anioł głosi:
Wesel się, mówi nie bój, Panna Boga nosi.
Ocknąwszy tedy ze snu, uwierzyłeś słowom;
Jako też należało takim wierzyć mowom.
Zjednaj nam, byśmy Wiery świętej tajemnice
Poznawszy, obaczyli w niebie Boskie lice!

P. Sprawiedliwy wyrośnie jako lilia
W. Zakwitnie przed Panem
P. Módl się za nami Św. Józefie
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Św. Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Na tercję

Hymn

Wszystek świat popisują, idźże do Betlejem,
Oddaj swe posłuszeństwo, pospiesz z Zbawicielem,
Który się tam narodzi, obaczysz Go w ciele,
Czego czekał Symeon przez lat bardzo wiele.
Stało się, że Maryja Jezusa powiła,
W pieluszki owinąwszy, w żłobie położyła,
Którego nawiedzając pasterze witali,
Toż czyniąc trzej Królowie, dary Jemu dali.

P. Zasadzony w domu Pańskim.
W. W przedsionkach domu Bożego.
P. Módl się Zanami Św. Józefie!
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Na sextę

Hymn

Nie śpi Herod okrutny, już dziadki morduje,
Krew niewinną rozlewa, Boga prześladuje,
Swym mieczem na Maryi Jedynaka godząc;
Kwapże się do Egiptu, Jezusa uwodząc.
Natychmiast usłuchałeś głosu anielskiego,
Byś od śmierci zachował Syna Panieńskiego.
Zostawałeś w Egipcie z Jezusem, i Jego
Matką miłą, Maryją, od czasu pewnego.

P. Oto sługa wierny i roztropny
W. Którego Pan ustanowił opiekunem Matki Swojej
P. Módl się za nami Św. Józefie!
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Na nonę

Hymn

Ty po śmierci Heroda, z przestrogi anielskiej,
Powróciłeś do ziemi znowu izraelskiej.
Szedłeś do Galilei z Bogiem, Matką Jego,
Zażywałeś w Nazaret stanu pokornego.
I tam między krewnymi w radości mieszkałeś,
Zbawiciela z dzieciństwa światu wychowałeś.
Żywiłeś ciężką pracą, potem czoła Swego,
Pod Swą mając opieką Boga Wcielonego.

P. Umiłował go Pan i przyozdobił.
W. W uroczyste szaty Go przyodział.
P. Módl się za nami Św. Józefie!
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Na nieszpory

Hymn

Gdy utracił Jezusa dwunastego roku,
Jedynej Swej pociechy, jak źrenicy w oku.
Szukasz wszędzie, znajdujesz Go pośród doktorów,
Strzeżesz pilno wiecznego Króla Archaniołów .
Który się w posłuszeństwo, jak Ojcu, poddaje,
Twoim, Pan nieba, ziemi, poddanym się staje.
Ojcem Ciebie mianuje, matką zaś Maryję,
Ten, któremu Anieli wiecznie czołem biją.

P. Ten, który strzeże Pana swego.
W. Na wieki uczczony będzie
P. Módl się za nami Św. Józefie
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Na kompletę

Hymn

Szczęśliwyś jest Józefie, gdy Cię leżącego
Trzyma Jezus z Maryją już konającego.
Za Twe wierne usługi posługę Ci dają,
Przy świętym zejściu Twoim pociechy dodają.
Z jednej strony Pan Jezus, z drugiej Matka Jego,
Anieli też trzymają Józefa Świętego.
Tak szczęśliwie dokonał, który służył wiernie,
Teraz bierze zapłatę w niebie nieśmiertelnie.

P. Ukoronowałeś Go chwałą żywota Panie.
W. I postawiłeś Go nad dziełami rąk Swoich.
P. Módl się za nami Św. Józefie!
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Ofiarowanie Godzinek

Te godzinki pokornie z serca uprzejmego,
Ofiaruję Patronie, Ty przed Pana Swego
Zanieś na tron wysoki, w modlitwie gorącej,
Abyśmy byli w chwale końca nie znającej.
O Jezu, niech po śmierci Ciebie oglądamy,
O Józefie, uproś nam czego pożądamy.

Módlmy się:
Prosimy Cię Panie, przez zasługi Oblubieńca Najświętszej rodzicielki Twojej, racz nam przyjść z pomocą, abyśmy czego przez nieudolność naszą dostąpić nie możemy, przez przyczynę Świętego Józefa otrzymać mogli. Który żyjesz królujesz na wieki wieków. Amen

P. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze
W. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie
P. Błogosławmy Panu
W. Bogu chwała
P. A dusze wszystkich wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W. Amen

Różaniec św. Józefa

Różaniec świętego Józefa składa się z 60 paciorków na pamiątkę 60 lat, które święty Józef – według pobożnej tradycji – przeżył na ziemi.

Różaniec składa się z 15 części, a każda część z 4 paciorków: jednego białego większego i trzech niebieskich mniejszych. Biały paciorek przypomina nam czystość świętego Józefa, a trzy niebieskie – Jego nieustanne rozmyślanie o rzeczach niebieskich.

Tajemnice poszczególnych części Różańca świętego Józefa są takie same, jak Różańca NMP.

Przy białym paciorku:

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony Twój przeczysty Oblubieniec Józef, Opiekun błogosławionego owocu Twego łona, Jezusa (któregoś Ty, o Panno, z Ducha Świętego poczęła).

Święta Maryjo, Matko Boża i święty Józefie, módlcie się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.
(za każdym razem dodaje się inną tajemnicę)

Na niebieskich paciorkach:
1.Niech będą pochwaleni Jezus, Maryja i Józef.
2.Niech będą pochwaleni Jezus, Maryja i Józef.
3.Niech będą pochwaleni Jezus, Maryja i Józef i błogosławieni Twoi święci rodzice Joachim i Anna, z których poczęłaś i urodziłaś się bez zmazy pierworodnej, o Przenajświętsza Panno Maryjo.

Na zakończenie różańca:

W. Módl się za nami, święty Józefie.
O. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:

Boże, Ty od wieków obrałeś świętego Józefa do usług Twego Syna Jednorodzonego i Jego Najukochańszej Matki i uradowałeś Go zaszczytnym mianem Męża Niepokalanej Panny i Ojcem Twego Najdroższego Syna, prosimy Cię pokornie, abyś przez wszystkie usługi, które On wyświadczył Jezusowi i Maryi na ziemi, uczynił nas godnymi Jego wstawiennictwa na ziemi, a w niebie raczył nam pozwolić na Jego pożądane towarzystwo. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Koronka na cześć św. Józefa

(odmawia się na zwyczajnej koronce różańcowej)

Na krzyżyku:
Pozdrawiam Cię, święty Józefie, łaski Bożej pełen, błogosławionyś Ty między mężami i błogosławiony owoc żywota najczystszej Oblubienicy Twojej, Jezus. Święty Józefie, Piastunie Dzieciątka Jezus i Oblubieńcze Niepokalanej Dziewicy, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Na dużych paciorkach (zamiast Ojcze nasz):
Jezu, Maryjo, święty Józefie, Wam oddaję serce, ciało i duszę moją.
Jezu, Maryjo, święty Józefie, bądźcie ze mną przy skonaniu.
Jezu, Maryjo, święty Józefie, niech przy Was w pokoju oddam duszę Bogu.

Na małych paciorkach (zamiast Zdrowaś Maryjo):
Święty Józefie, Przyjacielu Serca Jezusowego, módl się za nami.

Na zakończenie koronki:
Pod twoją obronę uciekamy się, święty Józefie, mniemany Ojcze Wcielonego Syna Bożego. Naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Ojcze chwalebny i błogosławiony. Opiekunie nasz, Patronie nasz, Pocieszycielu nasz, z Twoim mniemanym Synem najmilszym Jezusem nas pojednaj, Twojemu Synowi nas polecaj, Twojemu Synowi najmilszemu nas oddawaj.

W. Módl się za nami, święty Józefie.
O. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Prosimy Cię, Panie, abyśmy wsparci zasługami świętego Józefa, Oblubieńca Przenajświętszej Rodzicielki Twojej, za Jego przyczyną i wstawiennictwem otrzymali to, czego prośbami własnymi uzyskać nie możemy. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

W. Niech będzie błogosławione imię świętego Józefa.
O. Teraz i na wieki.


Modlitwa papieża Jana Pawła II

Święty Józefie, najczystszy, troskliwy Obrońco Chrystusa i Opiekunie dziewic, czuwaj nad dziećmi i młodzieżą, aby czystym i wolnym sercem szła za głosem powołania.
Wzorze pracujących, spraw, by wszelka praca spełniana była rzetelnie i w warunkach godnych człowieka.
Pociecho nieszczęśliwych, nadziejo chorych, wskaż cierpiącym ogromną wartość zbawczą ich ofiary.
Patronie umierających, naucz sztuki umierania dla siebie na co dzień, aby zawsze być gotowym na radosny powrót do domu Ojca.
Postrachu duchów ciemności, oddal grozę wojny, zła i nienawiści. Opiekunie Kościoła św., Tobie oddaję cały Kościół. Amen.

Modlitwa do św. Józefa Robotnika Papieża Pawła VI

Święty Józefie, patronie Kościoła, ty, który u boku Słowa Wcielonego trudziłeś się każdego dnia, aby zapracować na chleb; ty, który zaznałeś niepokoju o jutro, goryczy ubóstwa, tymczasowości pracy; ty, który promieniujesz dzisiaj, w dniu twego święta liturgicznego, przykładem twej postaci skromnej przed ludźmi, ale wielkiej przed Bogiem – spójrz na ogromną rodzinę, która została ci powierzona. Błogosław Kościołowi, przynaglając go coraz bardziej do podążania drogą ewangelicznej wierności, wspomagaj robotników w ich twardym bycie codziennym, broniąc ich od zniechęcenia, od buntu destruktywnego, jak również od pokus hedonizmu, módl się za ubogimi, którzy kontynuują ubóstwo Chrystusa na ziemi, wzbudzaj dla nich ciągłą hojność w ich braciach bogatych, strzeż pokoju na świecie, tego pokoju, który jedynie może gwarantować rozwój narodów, w pełnym urzeczywistnieniu ludzkich nadziei dla dobra ludzkości, dla misji Kościoła, dla chwały Trójcy Przenajświętszej. Amen.

Modlitwa do świętego Józefa robotnika – Jana XXIII

Święty Józefie, Opiekunie Dzieciątka Jezus, przeczysty Oblubieńcze Maryi, który wypełniając wiernie swoje obowiązki, pracą rąk zarabiałeś na utrzymanie Świętej Rodziny Nazaretańskiej, weź nas w swoją opiekę, kiedy z ufnością się do Ciebie zwracamy. Ty znasz nasze potrzeby, troski, nadzieje. Ty również przeżywałeś chwile próby, doświadczenia i niepokoju. Do Ciebie się uciekamy ufni, że w Tobie znajdziemy opiekuna.
Wśród rozlicznych zajęć codziennego życia Twoja dusza znajdowała pokój i ukojenie w głębokim zjednoczeniu z Jezusem i Jego Matką, Twojej pieczy powierzonym. Dopomóż i nam zrozumieć, że w naszych potrzebach nie jesteśmy opuszczeni, byśmy w naszej pracy też spotykali Jezusa i przy Nim trwali, podobnie jak Ty to czyniłeś.
Uproś nam tę łaskę, by w naszych rodzinach, w zakładach i miejscach pracy, wszędzie gdzie chrześcijanin pracuje, wszystko było nacechowane miłością, cierpliwością i sprawiedliwością. Niech każdy usiłuje czynić wszystko dobrze, by kiedyś otrzymał bogactwo darów nieba. Amen.

Modlitwa papieża Leona XIII

Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności. A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen.

Św. Pius X, Papież (1835-1914)

Chwalebny św. Józefie, wzorze wszystkich pracujących, uproś mi łaskę, abym pracował w duchu pokuty, dla zadośćuczynienia za swoje liczne grzechy; bym pracował sumiennie, wyżej ceniąc poczucie obowiązku, niż swoje upodobania; abym pracował z weselem i wdzięcznością, poczytując sobie za chlubę używanie i rozwijanie przez pracę darów otrzymanych od Boga; abym w pracy zachował porządek, spokój, umiar i cierpliwość, nie poddając się znudzeniu i trudnościom, abym pracował przede wszystkim z czystą intencją i z zapomnieniem o sobie, mając zawsze przed oczyma śmierć i rachunek, jaki muszę złożyć ze straconego czasu, ze zmarnowanych darów, z opuszczenia okazji do czynienia dobra i z próżnego upodobania w powodzeniu, tak szkodliwego w Bożej sprawie, wszystko dla Jezusa, wszystko przez Maryję, wszystko na Twoje podobieństwo, Patriarcho Józefie! Niech to będzie moim hasłem w życiu i przy zgonie. Amen.

Modlitwa do św. Józefa – Szafarza Łask

Święty Józefie, mój chwalebny Opiekunie i najdroższy Ojcze, którego Jezus uczynił szafarzem swoich łask; przez tę niewysłowioną radość, jakiej doznawało Twe serce, gdyś Go jako małe Dzieciątko na rękach piastował i ciągle przebywał w Jego obecności, błagam Cię, osłoń mnie swą ojcowską opieką i uproś mi odpuszczenie grzechów, głęboką pokorę, nieskalaną czystość, najgorętszą miłość Bożą i wszystkie dary Ducha Świętego, aby dzięki nim moje biedne serce mogło stać się miłym przybytkiem dla Serca Jezusa i zasłużyło na nieustanne zjednoczenie z Nim w czasie i wieczności. Amen.

Modlitwa na Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca NMP

Józefie święty, jaką Ty miałeś ogromną wiarę i zaufanie Bogu, że potrafiłeś przyjąć tak niepojętą Tajemnicę. Jak wielkim zaufaniem obdarzył Cię Bóg, skoro Twojej opiece powierzył Jedynego Syna, Jezusa Chrystusa – Boga, która stał się Człowiekiem. Józefie święty – naucz mnie cichości i zasłuchania się w każde Boże natchnienie. Naucz mnie takiego zadziwienia się Bogiem, aby nie mówić żadnego słowa. Józefie dobry, naucz mnie kochać Jezusa i Jego Matkę. Naucz mnie ofiarować każdą moją pracę i każdy mój trud, i moje cierpienie Jezusowi i Jego Matce. Józefie święty, Opiekunie Świętej Rodziny, pierwszego Kościoła w domku nazaretańskim, miej w opiece Ojca Świętego i cały Kościół Chrystusowy. Proszę Cię pokornie, aby moja rodzina była Kościołem domowym. Święty mój Patronie – Ty miałeś tę łaskę umierać na rękach Pana Jezusa. Bądź przy mnie w chwili mej śmierci, przemożny Orędowniku u Boga, mego Pana, pomóż mi wysłużyć sobie – wieczne Bogiem zadziwienie. Amen.

Modlitwa do świętego Józefa, Patrona Kościoła katolickiego

O najpotężniejszy Patriarcho, święty Józefie, Patronie Kościoła katolickiego, który zawsze wzywał Twej pomocy we wszystkich uciskach i utrapieniach, zwróć swe miłosierne oczy z tronu Twej chwały na świat katolicki. Niech Twe ojcowskie serce wzruszy się na widok Kościoła – duchowej Oblubienicy Chrystusa i Jego Namiestnika, prześladowanych przez nieprzyjaciół. Przez bolesne strapienia, jakich doświadczyłeś na ziemi, pociesz naszego Papieża, ochraniaj go i przyczyń się za nim u Dawcy pokoju i miłości, aby po oddaleniu wszelkich doświadczeń i po przezwyciężeniu wszystkich błędów cały Kościół mógł służyć Najwyższemu Bogu w pełnej wolności. Amen.

Modlitwa do świętego Józefa, orędownika we wszelkich potrzebach i uciskach

Chwalebny święty Józefie, Oblubieńcze Maryi, pamiętaj o nas. Czuwaj nad nami, najmilszy nasz Stróżu. Wspieraj nas w dążeniu do świętości, Mężu sprawiedliwy. Zaopatruj nasze potrzeby duchowe i doczesne, najdroższy Karmicielu Przenajświętszego Dzieciątka Jezus. Wierny Opiekunie, któremu został powierzony najdroższy Skarb nasz, Jezus, weź pod swoją opiekę i wstawiennictwo sprawę, którą Tobie polecam… Niech jej skutek będzie na chwałę Bożą i na pożytek naszych dusz. Amen.

Modlitwa do Św. Józefa:

Chwalebny Józefie Święty, wzorze wszystkich pracujących,
uproś mi łaskę bym i ja pracował w duchu pokuty,
w celu zadośćuczynienia za me liczne grzechy:
bym pracował sumiennie raczej z poczucia obowiązku niż dla swojego upodobania,
bym pracował z weselem i z wdzięcznością dla Boga,
upatrując swą chlubę w życiu i rozwijaniu przez pracę darów odebranych od Boga,
bym pracował w porządku, spokojnie, w miarę moich sił i cierpliwie,
nie cofając się przed znużeniem lub trudnościami;
bym pracował przede wszystkim w czystej intencji i z zapomnieniem o sobie,
mając nieustannie przed oczyma śmierć i rachunek, który muszę złożyć za czas stracony,
ze zmarnowanych talentów, z opuszczenia dobrego, z próżnej dumy w powodzeniu,
tak szkodliwej w dziełach Bożych. Wszystko dla Jezusa,
wszystko przez Maryję, wszystko na Twój wzór, o Święty Patriarcho Józefie.
To będzie moim hasłem w życiu i przy zgonie. Amen.

Modlitwa codzienna do świętego Józefa

O święty Józefie, mniemany Ojcze i Opiekunie Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, najmilszy Oblubieńcze Matki Jego, Przeczystej Dziewicy Maryi! Ja, N.N. Ciebie obieram sobie dziś i po wszystkie dni mego życia za Patrona, Ojca i Opiekuna i postanawiam mocno głosić i rozszerzać zawsze i wszędzie Twoją chwałę i cześć. Błagam Cię pokornie, racz mnie przyjąć za swego sługę. Ratuj mnie we wszystkich potrzebach duszy i ciała, broń od wszystkich nieprzyjaciół widzialnych i niewidzialnych, zachowaj mnie do wszelkiego niebezpieczeństwa, nieszczęścia i złego przypadku. Szczególnie zaś w godzinę mej śmierci przybądź, wspieraj i ratuj mnie wraz z Niepokalaną Oblubienicą Twoją Maryją, abym nie zginął, ale miał żywot wieczny i z Wami wielbił Boga po wszystkie wieki wieków. Amen.

Modlitwa na cześć Czystego Serca Świętego Józefa

CZYSTE SERCE ŚWIĘTEGO JÓZEFA UDZIEL NAM TWOJEJ SŁODYCZY I MIŁOŚCI. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu Jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen
CZYSTE SERCE ŚWIĘTEGO JÓZEFA DAJ NAM TWOJĄ CICHOŚĆ I POKORĘ. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu Jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen
CZYSTE SERCE ŚWIĘTEGO JÓZEFA UŻYCZ NAM TWEGO POSŁUSZEŃSTWA Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu Jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen
Przeczyste Serce Oblubieńca zjednoczone z Najświętszym Sercem Jezusowym i Niepokalanym Sercem Maryi, pozdrawiamy Cię naszymi sercami i prosimy Cię, bądź naszym Przewodnikiem do Domu Ojca i bądź przy nas w każdy czas, abyśmy zawsze potrafili pełnić Wolę Bożą naśladując Twoje posłuszeństwo i oddanie.
Serce Józefa, czyste i pełne Miłości, bądź naszym drogowskazem. Amen.
Pamiętaj o nas.
Pamiętaj o nas, błogosławiony Józefie, i wstawiennictwem swojej modlitwy oręduj u Twgo domniemanego Syna, oraz spraw, aby nam łaskawa była błogosławiona Dziewica, Oblubienica Twoja, a Matka Tego, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje po wszystkie wieki wieków. (Modlitwa św. Bernardyna ze Sieny – 3 lata odpustu. Ench 475)

Modlitwa o uproszenie cnoty czystości

Święty Józefie, Stróżu i Ojcze Dziewic, Twojej wiernej straży została powierzona sama Niewinność – Jezus Chrystus i Najświętsza Maryja Pan-na; przez ten podwójny Skarb Tobie powierzony, Jezusa i Maryję, błagam Cię, strzeż mnie od wszelkiej nieczystości i pomóż zachować czystość, abym myślą nieskalaną, sercem niewinnym i czystym ciałem zawsze służył Jezusowi i Maryi w jak największej czystości. Amen.

O silną wiarę

O szczęśliwy, błogi św. Józefie, spadkobierco wiary wszystkich Patriarchów, wyjednaj mi tę piękną i drogocenną cnotę. Pomnóż we mnie silną wiarę fundament wszelkiej świętości, taką wiarę, bez której nikt nie może się podobać Bogu. Wyjednaj mi taką wiarę, która triumfuje nad wszystkimi pokusami świata i przezwycięża ludzkie błędy, która nie może być naruszona przez nikogo i która jest zwrócona jedynie ku Bogu. Spraw, abym, za Twoim przykładem, żył wiarą, otworzył swe serce i rozum na Boga, bym pewnego dnia mógł ujrzeć w niebie to, w co teraz niezachwianie wierzę na ziemi.

Modlitwa o szczęśliwą śmierć

Patriarcho najchwalebniejszy, Oblubieńcze Najświętszej Dziewicy, święty Józefie, ja, niegodny grzesznik, pokładam w Tobie całkowitą ufność i proszę Cię przez gorzką Mękę i Śmierć Jezusa Chrystusa, którego wychowałeś, przez boleść Jego Dziewiczej Matki Maryi i przez wszystkie zasługi Twego cichego i pokornego życia, uproś mi tę łaskę, abym się szczerze nawrócił z całego serca i duszy do Pana i Boga mojego i czynił prawdziwą pokutę, zanim mnie zaskoczy śmierć. Stój przy mnie, opiekuj się mną i ratuj przez zasługi Jezusa i Jego Matki Maryi. Niech Twoja przyczyna sprawi, abym w chwili odejścia z tej ziemi zachował wiarę świętą, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość. Niech w godzinie mej śmierci zostanę umocniony namaszczeniem świętymi Olejami i przyjęciem Najświętszego Ciała Chrystusa. Święty Patriarcho, bądź Obrońcą przy moim zgonie. Przybądź mi na pomoc w tę ostatnią godzinę, gdy już ani głosu, ani oczu nie zdołam podnieść do nieba. Pamiętaj wtedy o modlitwach, które dziś zanoszę do Ciebie. Ratuj mnie, aby szatan mnie nie zwyciężył i bym nie popadł w męki piekła, skoro Syn Boży odkupił mnie Swą Najdroższą Krwią. Uchroń mnie przed wieczną ciemnością i śmiercią, przez miłosierdzie Jezusa Chrystusa, którego wykarmiłeś i piastowałeś na tej ziemi. Niech wraz z Tobą wysławiam Go w niebie przez całą wieczność. Amen.

O pomoc

Pamiętaj o nas, błogosławiony Józefie i wstaw się za nami u Twego przybranego Syna oraz spraw, aby nam była łaskawa Błogosławiona Dziewica, Oblubienica Twoja, a Matka Tego, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje po wszystkie wieki wieków. Amen.

Modlitwa o pokorę

Święty Józefie, Ty spędziłeś swe życie w cichości i pokorze, naucz mnie przejść przez to życie cicho i przyjmować z rąk Bożych wszystko, co boli, upokarza i umartwia, abym na wzór Serca Jezusowego stał się cichy i pokornego serca. Amen.

Modlitwa o dobrą śmierć

Święty Józefie, pociecho cierpiących i umierających, mój dobry Ojcze! Ty otrzymałeś dar przebywania na ziemi aż do końca swoich dni w towarzystwie Jezusa i Jego Matki i zasłużyłeś na tę łaskę, że umarłeś w Ich objęciach. Proszę Cię, niech twoje wstawiennictwo wyjedna mi łaskę dobrej śmierci, abym – podobnie jak ty – oddał mego ducha przy Jezusie i Maryi. W ciągu ziemskiego życia bądź mi wzorem i pomocą, abym w godzinę śmierci, ze świadomością dobrze wypełnionego powołania, z czystym sercem i w pokoju szedł na spotkanie z Ojcem. Amen.

Modlitwa do Opiekuna samotnych

Święty Józefie, Ty byłeś człowiekiem wiary – zawsze gotowym do przekreślania swoich planów, by wypełnić pragnienia Boga. Zrezygnowałeś z posiadania własnej rodziny, kiedy była potrzebna Twoja służba dla Jezusa i Jego Matki. Stałeś się ojcem przybranym i opiekunem i pod kierownictwem Ducha Świętego i Jego miłości spełniłeś rolę kochającego męża i ojca.
Twoje ciche wypełnianie woli Bożej pokazuje, jak można znaleźć pokój serca i siły duchowe. Wytrwałeś w szukaniu miejsca dla Jezusa, nie rezygnowałeś w biedzie betlejemskiej, nie straciłeś nadziei w czasie w czasie ucieczki do Egiptu i wierzyłeś dalej, kiedy Jezus zgubił się podczas pielgrzymki do Jerozolimy, W Twojej miłości zawsze służyłeś, szukając dobra żony i dziecka. Oddając własne życie w codziennej pracy i modlitwie znalazłeś drogę do zrealizowania siebie. W ten sposób stałeś się przykładem dla nas wszystkich, którzy pragniemy uczyć się żyć i kochać.
Patrząc na Ciebie rozumiemy, że można pracować ciężko, a jednak być wolnym, przeżywać krzywdy i pomimo tego zachować swoją godność i równowagę. Twoja trwała czystość jest źródłem nowej i coraz gorętszej miłości do Maryi, do Jezusa i do wszystkich.
Ojcze samotnych przyjmij nas pod Twoją szczególną opiekę. Pozwól nam doświadczyć Twojej silnej obecności i odczuć Twoją ojcowską miłość. Razem z Tobą pragniemy mieć serce dla tych , którzy są spragnieni miłości i bezpieczeństwa, którzy cierpią z powodu braku ojcowskiej opieki i rozbicia małżeństwa i rodziny. Bądź podporą dla zagubionych i pomóż znaleźć Boga tym, którzy doświadczają od ludzi zawodu lub zdrady.
Święty Józefie, pokaż nam drogę czystej miłości dla samotnych, abyśmy potrafili kochać szczególnie tych, których nikt nie kocha. Bądź z nami, abyśmy mogli pokazać spragnionemu światu miłość Ojca Niebieskiego. Amen.

Modlitwa ku czci św. Józefa

Święty Józefie, Mężu sprawiedliwy i doskonały, przeczysty Oblubieńcze Maryi, przybrany Ojcze Jezusa, i Opiekunie Świętej Rodziny! Tyś jest Patronem pracujących i Patronem dobrej śmierci. Pełen poświęcenia, wielkoduszności, bezinteresowny i szlachetny. My nie jesteśmy podobni do Ciebie, popełniamy wciąż wiele zła i w porównaniu z Tobą jesteśmy słabi. Chwiejność nasza sprawia, że sami sobie nie możemy ufać.
Pragniemy jednak być dobrymi, prawymi i szlachetnymi. I w tym zechciej nam pomóc! Chrystus Cię wysłucha. W ramach ziemskiego życia wzrastał pod Twoim okiem w Nazarecie w łasce u Boga i u ludzi, i był Ci posłuszny; Tyś Go obronił przed mieczem Heroda.
Proś Jezusa, by nam przebaczył wszystkie nasze winy, by dał nam łaskę miłowania bliźnich, jak Ty ich kochałeś; chcemy ich darzyć nie tylko życzliwym słowem i modlitwą, lecz także usilną pracą dla ich dobra, sprawiedliwą oceną ich starań i pracy, niesieniem pomocy i otuchy, pociechy stwarzaniem im bardziej ludzkich warunków życia, tak jak Ty troszczyłeś się o to dla Boga- Człowieka.
Zapewnij nam błogosławieństwo nieba na ostatnią chwilę, a na każdy dzień ziemskiego życia proś Jezusa o chleb powszedni dla nas o zdolność przebóstwienia wszystkiego, co nie jest grzechem. Amen.

Św. Gemma Galgani (1873-1903)

Bądź pozdrowiony św. Józefie, dziewiczy oblubieńcze Matki Bożej! Jezus i Maryja z Tobą, błogosławiony jesteś między mężami i błogosławiony Jezus, owoc łona twojej najczystszej Oblubienicy.
Święty Józefie, przybrany ojcze Jezusa, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Modlitwa św. Teresy od Jezusa

Święty Józefie, przybrany Ojcze Boga Wcielonego i wierny Oblubieńcze Bogarodzicy Dziewicy Maryi!
Z ufną prośbą przychodzę do Ciebie, abyś w dzisiejszej rzeczywistości zakłamania, zmaterializowania i zbytniego pośpiechu uwrażliwiał moją duszę na wartości wieczne i nadprzyrodzone. Dopomóż mi zbudować trwałe szczęście na drodze wiary, prawdy, sprawiedliwości, miłości Boga i bliźniego.
Spraw, aby moja rodzina, opromieniona duchem Ewangelii, zawsze żyła według Twego wzoru i przykładu, w zjednoczeniu z Jezusem i Maryją. Amen.
„Innym świętym, rzec można, dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub owej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkim”.

Św. Alfons Maria Liguori (1696-1787)

O święty Patriarcho, raduję się z tobą z wyniesienia Cię do godności, przez którą zostałeś uznany za godnego pełnienia roli ojca Jezusa, wydawania mu rozkazów i bycia wysłuchiwanym przez Tego, któremu niebiosa i ziemia są poddane.
O wielki Święty, jak ty byłeś obsługiwany przez Boga, ja także pragnę być wzięty na twoją służbę. Obieram cię, po Maryi, za mojego głównego orędownika i opiekuna. Przyrzekam ci uczcić cię każdego dnia specjalnym aktem pobożności i przez znajdowanie się pod twoją codzienną opieką. Przez tę świętą kompanię, którą Jezus i Maryja dali ci podczas twego życia, błagam cię opiekuj się mną przez całe moje życie, bym nigdy nie oddzielił się od mojego Boga przez utratę Jego łaski.
Mój drogi św. Józefie, módl się za mnie do Jezusa. Niezawodnie on nie może nigdy odmówić tobie niczego, jak on był posłuszny wszystkim twoim rozkazom podczas pobytu na ziemi. Powiedz mu, aby oderwał mnie od wszystkich stworzeń i siebie samego, zapalił mnie Jego świętą miłością i aby czynił ze mną to co mu się podoba.
I przez tą obecność, którą Jezus i Maryja dali ci przy śmierci, ja błagam cię, opiekuj się mną w specjalnej drodze w godzinie mojej śmierci, w ten sposób umierając, w twojej obecności, w towarzystwie Jezusa i Maryi, ja mogę iść dziękować ci w raju, i w twoim towarzystwie wsławiać mojego Boga przez całą wieczność. Amen.

Modlitwa św. Bernarda ze Sieny

Pamiętaj o nas, błogosławiony Józefie i wstawiaj się za nami u Twego domniemanego Syna oraz spraw, aby nam była łaskawa Błogosławiona Dziewica, Oblubienica Twoja, a Matka Tego, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje po wszystkie wieki wieków. Amen.

Św. Bernardyn ze Sieny (1380-1444)

Stróżu i ojcze dziewic, święty Józefie, którego wiernej straży sama niewinność, Jezus Chrystus i Panna nad pannami, Maryja, była powierzona, proszę Cię i błagam przez ten podwójny skarb -Jezusa i Maryję – spraw to, abym od wszelkiej nieczystości zachowany, nieskalanym umysłem, niewinnym sercem i czystym ciałem zawsze służył Jezusowi i Maryi w wielkiej czystości. Amen.


Św. Bernardyn ze Sieny

O Józefie, dziewiczy ojcze Jezusa, zawsze czysty mężu Dziewicy Maryi, módl się za nami każdego dnia do tegoż Jezusa, Syna Bożego, abyśmy, uzbrojeni w Jego łaskę, mogli walczyć w dobrych zawodach na tym świecie i zostali przez Niego ukoronowani przy śmierci. Amen.

Modlitwa do św. Józefa

Ojcze wiary trudnej, chroń nas przed niewiarą i wygodnictwem!
Mężu troskliwy, niech nie będzie rozbitych małżeństw i dzieci niczyich!
Obrońco Chrystusa, stań po stronie pokrzywdzonych i biednych!
Żywicielu Rodziny, niech Chrystus w głodnych otrzyma pajdę chleba!
Stróżu Dziewicy, stań między zakochanymi!
Robotniku Nazaretański, naucz nas rzetelnie pracować!
Kotwico nieszczęśliwych, zakwitnij różą w cierpieniach!
Aniele umierających, na progu wieczności rękę podaj!
Patronie szarych dni, bądź nam słońcem wiosennym!

Modlitwa w różnych intencjach

Święty Józefie, Ojcze i Żywicielu Jezusa, strzeż Go przed wszelkim ludzkim nieuszanowaniem i niegodnym
przyjmowaniem w Eucharystii. Chroń Go we wszystkich tabernakulach całego świata przed świętokradztwem wrogów Boga i Kościoła.
Święty Józefie, Opiekunie Kościoła Świętego, strzeż Ojca Świętego, biskupów i kapłanów oraz cały lud Boży; zachowaj go w prawdziwej wierze i jedności.
Święty Józefie, ojcowski Opiekunie naszych rodzin, uproś nam wzajemną miłość i pokój w rodzinach, pomagaj w wychowaniu dzieci oraz wspieraj nas w codziennych troskach i kłopotach.
Święty Józefie, Opiekunie samotnych i opuszczonych, a zwłaszcza wdów i sierot, oddalaj od nich niebezpieczeństwa, pocieszaj w utrapieniach i pomagaj im we wszystkich sprawach doczesnych i wiecznych.
Święty Józefie, Patronie umierających, wyproś nam szczęśliwą godzinę śmierci, a szczególnie pamiętaj o tych, którzy dziś przejdą do wieczności.
Święty Józefie, Orędowniku dusz czyśćcowych, ulżyj im w cierpieniach i doprowadź do rychłego oglądania Bożego oblicza. Amen.

Modlitwa w trudnej sytuacji

Niezliczeni są ci, którzy przede mną modlili się do Ciebie i otrzymali pociechę i pokój, łaski i dobrodziejstwa. Moje serce, tak smutne i pełne troski, nie może znaleźć ukojenia w tym doświadczeniu, które mnie dotknęło. O chwalebny święty Józefie, Ty znasz wszystkie moje potrzeby, zanim wypowiem je na modlitwie. Ty sam wiesz, jak ważna jest dla mnie sprawa, z którą przychodzę do Ciebie. Upadam przed Tobą i wzdycham pod ciężarem mego utrapienia. Nie ma ludzkiego serca, któremu mógłbym powierzyć moją troskę. A nawet gdybym zdołał znaleźć współczującą osobę, która chciałaby być przy mnie, to przecież nie mogłaby mi pomóc. Tylko Ty, święty Józefie, możesz mi pomóc w mym smutku, dlatego błagam Cię o to z całego serca. Wszak święta Teresa napisała i zna to cały świat: „O cokolwiek poprosisz świętego Józefa, z pewnością to otrzymasz”. O święty Józefie, pocieszycielu strapionych, zlituj się nade mną i nad tymi biednymi duszami cierpiącymi w czyśćcu, które pokładają ufność w naszych modlitwach. Amen. (3 razy – Chwała Ojcu…)

Modlitwy dla osób samotnych, poszukujących małżonka

Święty Józefie,
dziękuje Ci, że jeszcze nie wyszłam za mąż
(nie ożeniłem się).
Święty Józefie,
Ty wiesz w Bogu, kto ma być moim mężem (żoną),
pomóż mi spotkać tego człowieka.
Święty Józefie,
spraw, żeby to był(a) dobry(a) mąż (żona),
który(a) będzie mnie kochał(a)
i szanował)a), jak Ty kochałeś i szanowałeś Maryję
Święty Józefie,
doprowadź do zerwania każdej znajomości,
która nie podoba się Panu Bogu
Święty Józefie,
obiecuje Ci dochować czystości przed ślubem.
Święty Józefie,
obiecuje dać pierwszemu mojemu dziecku
przynajmniej jako drugie imię „Józef”
Święty Józefie,
obiecuję innym mówić,
że tak dobrego męża (dobrą żonę) mam dzięki Tobie.
Amen!

Św. Józefie, Mężu najlepszy dla swojej służebnicy
Maryi, jeśli jest wolą Bożą, abym wyszła za mąż,
to już żyje gdzieś człowiek, który ma być moim mężem
i któremu będę ślubowała przed ołtarzem Boga wiarę,
miłość małżeńską oraz to, że nie opuszczę go
aż do śmierci.
Św. Józefie, Głowo Świętej Rodziny,
otocz tego człowieka przeznaczonego przez
Boga dla mnie Swoją opieką.
Niech on pozostanie czysty i opanowany i szlachetny,
niech rozwija w sobie te wszystkie przymioty,
które są potrzebne aby być dobrym mężem,
dobrym ojcem i dobrą głową rodziny, którą
założymy z woli Boga Ojca.
Św. Józefie Czysty Stróżu Dziewicy zachowaj także i mnie,
dla tego który ma być moim mężem, ojcem moich dzieci.
Niech pozostanę czystą i szlachetną,
niech rozwijam w sobie wszystkie przymioty,
które są potrzebne aby być dobrą żoną, matką,
dobrym sercem rodziny, którą założymy z woli Boga Ojca.
Św. Józefie ozdobo życia rodzinnego zasiewaj
dobre ziarno w nasze dusze, abyśmy nie zmarnowali
wielkiego daru narzeczeństwa.
Wzmocnij nas, by nasz przyszły dom,
był jak Święta Rodzina, której żywicielem,
głową, ozdobą, stróżem, podporą byłeś
Ty Św. Józefie.
Amen.

Modlitwy do św. Józefa na różne okazje

I.
Bądź pozdrowiony, święty Józefie, któremu powierzono bezcenne skarby Nieba i Ziemi. Bądź pozdrowiony, przybrany Ojcze Tego, który karmi wszystkie stworzenia świata. Ty bowiem, po Maryi, spośród świętych jesteś godzien naszej największej czci i miłości, bo zostałeś wybrany do najwyższej godności wychowywania, karmienia, a nawet trzymania na rękach Mesjasza, którego tak wielu królów i proroków pragnęło choćby tylko zobaczyć. Święty Józefie, proszę Cię pokornie, zachowaj moją duszę od grzechu i wyjednaj mi Boże Miłosierdzie. A duszom w czyśćcu daj ulgę w ich cierpieniach. (3 razy – Chwała Ojcu…)
II.
O przemożny święty Józefie, Ty zostałeś ogłoszony Patronem całego Kościoła. Dlatego wzywam Cię, bo Ty, spośród wszystkich świętych, jesteś największym Obrońcą uciśnionych. Składam nieskończone dzięki Twemu szlachetnemu sercu, gotowemu przyjść z pomocą wszystkim potrzebującym. Do Ciebie, o chwalebny święty Józefie, uciekają się wdowy, sieroty, wszyscy opuszczeni, przygnębieni i uciśnieni. Nie ma takiego bólu, smutku czy troski, w których nie mógłbyś pocieszyć. Błagam, udziel mi tych darów, którymi Bóg Cię obdarzył i niech moja prośba będzie wysłuchana. A wy, dusze cierpiące w czyśćcu, módlcie się za mnie do świętego Józefa. (3 razy – Chwała Ojcu…)
III.
Niezliczeni są ci, którzy przede mną modlili się do Ciebie i otrzymali pociechę i pokój, łaski i dobrodziejstwa. Moje serce, tak smutne i pełne troski, nie może znaleźć ukojenia w tym doświadczeniu, które mnie dotknęło. O chwalebny święty Józefie, Ty znasz wszystkie moje potrzeby, zanim wypowiem je na modlitwie. Ty sam wiesz, jak ważna jest dla mnie sprawa, z którą przychodzę do Ciebie. Upadam przed Tobą i wzdycham pod ciężarem mego utrapienia. Nie ma ludzkiego serca, któremu mógłbym powierzyć moją troskę. A nawet gdybym zdołał znaleźć współczującą osobę, która chciałaby być przy mnie, to przecież nie mogłaby mi pomóc. Tylko Ty, święty Józefie, możesz mi pomóc w mym smutku, dlatego błagam Cię o to z całego serca. Wszak święta Teresa napisała i zna to cały świat: „O cokolwiek poprosisz świętego Józefa, z pewnością to otrzymasz”. O święty Józefie, pocieszycielu strapionych, zlituj się nade mną i nad tymi biednymi duszami cierpiącymi w czyśćcu, które pokładają ufność w naszych modlitwach. (3 razy – Chwała Ojcu…)
IV.
O chwalebny Patriarcho, święty Józefie,
– przez Twoje doskonałe posłuszeństwo Bogu, zmiłuj się nade mną,
– przez Twoje święte życie, pełne cnót i zasług, usłysz moją modlitwę,
– przez Twoje najsłodsze imię, dopomóż mi,
– przez Twe najhojniejsze serce, bądź przy mnie,
– przez Twoje najświętsze łzy, pociesz mnie,
– przez siedem Twych boleści, zmiłuj się nade mną,
– przez siedem Twych radości, pociesz mnie,
– od wszelkich szkód ciała i duszy, uchroń mnie
– od wszelkich niebezpieczeństw i klęsk, wybaw mnie.
Dopomóż mi, przez Twe przemożne wstawiennictwo i wyjednaj mi, przez Twą moc i łaskawość, wszystko, co jest potrzebne do mego zbawienia, a szczególnie proszę Cię o łaskę, której teraz potrzebuję najbardziej. (3 razy – Chwała Ojcu…)
V.
O chwalebny święty Józefie, niezliczone są łaski i dobrodziejstwa, które wypraszasz dla potrzebujących. Wszyscy, którzy zwracają się do Ciebie w najróżniejszych chorobach, uciskach, doświadczeniach, wszyscy zdradzeni i pozbawieni jakiejkolwiek ludzkiej pociechy, a nawet ci, którym brak codziennego chleba – wszyscy, którzy wzywają Twego potężnego wstawiennictwa, zostają pocieszeni w swych smutkach.
Nie dozwól, o najdroższy święty Józefie, abym tylko ja, spośród tych wszystkich, którzy zwracają się do Ciebie, nie został wysłuchany w tej mojej potrzebie. Okaż się łaskawym i hojnym dla mnie, abym mógł z wdzięcznością zawołać: „Chwała Tobie, Patriarcho, święty Józefie, mój Opiekunie na ziemi i obrońco dusz czyśćcowych”. (3 razy – Chwała Ojcu…)
VI.
Wiekuisty Ojcze, który jesteś w Niebie, przez zasługi Jezusa i Maryi zanoszę do Ciebie tę moją wielką prośbę. W imię Jezusa i Maryi upadam przed Twoją Boską Obecnością i błagam, przyjmij moją ufną i gorącą prośbę o wytrwałość w moich modlitwach, abym mógł być zaliczony do grona tych, którzy żyją pod opieką świętego Józefa. Spójrz łaskawie na ten drogocenny skarbiec modlitw, które Ci codziennie ofiaruję w dowód mego oddania. (3 razy – Chwała Ojcu…)
VII.
Święty Józefie, tak jak niegdyś byłeś u boku Jezusa, tak dzisiaj bądź przy nas, by nam towarzyszyć w naszej wędrówce do Boga. Ucz nas być małymi i ubogimi w naszej pracy, cierpliwymi na wygnaniu, pokornymi i niepozornymi w życiu, odważnymi w modlitwie i żarliwymi w miłości. Amen.

Modlitwa o dobrego męża

Święty Józefie, Oblubieńcze Bogarodzicy! Na progu dojrzałego i samodzielnego życia zwracam się do Ciebie o pomoc w podjęciu trudnej decyzji małżeństwa i wyboru odpowiedniego męża. Świadomość, że sama Najświętsza Maryja Panna – Matka Syna Bożego, znalazła w Tobie najlepszego towarzysza życia i wiernego Oblubieńca, sprowadza mnie dziś w tej sprawie do Ciebie. Proszę Cię o łaskę dobrego męża, wiernego towarzysza życia, z którym mogłabym się związać węzłem sakramentalnej łaski, założyć rodzinę Bogiem silną, dzielić losy w powodzeniu i niedoli, we wzajemnym zrozumieniu, szacunku, miłości i poświęceniu oraz budować szczęście życia rodzinnego na zasadach Ewangelii. Amen.

Modlitwa o dobrą żonę

Święty Józefie, przeczysty Oblubieńcze Bogarodzicy Maryi, Bóg -uczynił Cię najszczęśliwszym małżonkiem, dając Ci za towarzyszkę życia Najświętszą i Niepokalaną Dziewicę, Matkę samego Boga. Przez piękno i świętość Twojego życia stałeś się Patronem wszystkich małżonków. Proszę Cię o szczęśliwy wybór i łaskę dobrej, wiernej, roztropnej i świętej żony, której mógłbym powierzyć moje życie i złączyć się z nią mocą łaski sakramentalnej małżeństwa. Uproś jej mądrość życia, szerokość serca, pobożność, aby promieniowała dobrocią i kształtowała życie rodziny według zamysłu Przedwiecznego. Amen.

Modlitwa ojca

Święty Józefie, mniemany Ojcze Zbawiciela, Ty wiernie wypełniłeś wolę Stwórcy i Miłośnika człowieka, „od którego bierze początek wszelkie ojcostwo na ziemi”. Naucz mnie spoglądać Twoimi oczami na dar rodzicielskiego powołania i mojego miejsca w rodzinie, abym zawsze i z radością przyjmował poczęte życie jako szczególny dar.

Modlitwa matki

Święty Józefie, wierny Oblubieńcze Bogarodzicy Maryi. Ty znasz problemy życia małżeńskiego i rodzinnego, jego blaski i cienie. Wyjednaj mi łaskę zrozumienia i wypełnienia woli Bożej na drodze wiary, sakramentalnego małżeństwa i odpowiedzialnego macierzyństwa. Dopomagaj mi wychować dzieci na chwałę dla dobra Kościoła i Ojczyzny, aby za wzorem Chrystusa wzrastały w cnotach, mądrości i łasce u Boga i u ludzi.
Bądź wzorem i natchnieniem dla mojego męża w ofiarnej służbie chrześcijańskim ideałom. Udziel mu poczucia
odpowiedzialności za szczęście wszystkich członków rodziny, które wypływa z pełnienia woli Najwyższego. Jak strzegłeś i broniłeś od zła Świętą Rodzinę, tak strzeż moją rodzinę od wszelkich zagrożeń. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Modlitwa w intencji rodziny

Święty Józefie, Oblubieńcze Bogurodzicy Maryi, Opiekunie rodzin, Twojej ojcowskiej opiece powierzył Bóg swojego Syna i Jego Niepokalaną Matkę. Z największą miłością wypełniałeś obowiązki troskliwego Ojca i Opiekuna Najświętszej Rodziny. Powierzam Ci moją rodzinę, nasze prace, radości i cierpienia. Powierzam Co moje dzieci (moich rodziców). Wprowadź Jezusa do naszego domu, pomóż przyjąć Go do naszych serc, uproś łaskę miłości, zgody i pokoju, aby nasza rodzina osiągnęła szczęście doczesne i wieczne. Amen.

Modlitwa za rodzinę II

Mój Drogi Jezu, pokornie błagam Cię, abyś udzielił szczególnych łask naszej rodzinie. Niech nasz dom będzie świątynią pokoju, czystości, miłości, pracowitości i wiary. Proszę cię silnie, drogi Jezu, abyś chronił i błogosławił wszystkich nas, obecnych i nieobecnych, żyjących i zmarłych
O Maryjo, kochająca Matko Jezusa i Matko nasza, módl się do Jezusa za naszą rodzinę i za wszystkie rodziny na świecie, aby strzegł kołysek noworodków, szkół młodych i ich powołania.
Błogosławiony św. Józefie, czcigodny opiekunie Jezusa i Maryi, wspieraj nas swoimi modlitwami we wszystkich potrzebach życia. Uproś u Jezusa tę szczególną łaskę, której On Tobie udzielił: opieki nad naszymi domami przy łożu chorych i umierających, abym z Maryją i z Tobą mógł odnaleźć w niebie naszą rodzinę nienaruszoną w Najświętszym Sercu Jezusa. Amen.


Modlitwa do św. Józefa za Kapłanów

Święty Józefie, przez miłość Twoją do Jezusa i Maryi, prosimy Cię, abyś pod swoją szczególną opiekę przyjąć raczył wszystkich Kapłanów i wyjednał im gorliwość, czystość serca, mężną wiarę, ducha ofiary i poświęcenia. Oby gotowi byli raczej ponieść męczeństwo i śmierć, niż znieważyć świętą godność powołania swego.

Święty Józefie, Ty widzisz w jakich trudnościach żyją słudzy Pana na ziemi, proś zatem za nimi Jezusa i Maryję. Otaczaj ich nieustanną opieką, wzbudzaj nowe powołania, aby nie brakło robotników na Pańskim żniwie. Amen.

MODLITWA KAPŁANÓW

Panie Jezu, któryś tak ściśle zjednoczył świętego Józefa ze swym życiem ukrytym, spraw, abyśmy go lepiej rozumieli, goręcej miłowali i pilniej naśladowali.
Dozwól, abym przy pomocy Twej łaski mógł za jego orędownictwem i przykładem żyć w głębokim zjednoczeniu z Tobą, wśród trosk codziennego życia — i abym nie oglądając się na żadną ludzką nagrodę służył Tobie we wszystkim z największą miłością i pokorą, w myśl życzeń Ojca w niebiosach, który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen.

Pozdrowienie świętego Józefa

Bądź pozdrowiony, święty Józefie, napełniony Bożymi łaskami, Pan z Tobą, błogosławiony jesteś między sługami Bożymi i błogosławiony mniemany Syn Twój, Jezus. Święty Józefie, Opiekunie Syna Bożego, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Pięć westchnień do św. Józefa

– Święty Józefie, miłośniku Jezusa i Maryi, uproś mi tę łaskę, abym coraz goręcej, z całego serca kochał Twego przybranego Syna i Jego Dziewiczą Matkę.
– Święty Józefie uproś mi łaskę, abym tak jak Ty umiał łączyć życie czynne z głębokim życiem modlitwy.
– Święty Józefie, szczęśliwy Opiekunie Jezusa i Maryi Niepokalanej, przez swoją czystość strzeż mojej czystości.
– Święty Józefie, Patronie wahających się w wyborze, ratuj stojących nad przepaścią zła i oświecaj powołanych do służby Chrystusowej.
– Święty Józefie, któryś błogo skonał na rękach Jezusa i Maryi, uproś mi łaskę szczęśliwej śmierci.
Niech Jezus i Maryja towarzyszą mi w chwili konania, a ostatnimi moimi słowami niech będą najsłodsze imiona: Jezus, Maryja, Józef.
Amen.

Ofiarowanie swego serca świętemu Józefowi

Święty Józefie, najmilszy Bożemu Sercu, Ty złożyłeś Bogu najdoskonalszą ofiarę z samego siebie i najgoręcej pragniesz pozyskać wszystkie serca dla Chrystusa. Z głęboką pokorą przynoszę do Ciebie moje nędzne i grzeszne serce i składam je w Twoje błogosławione ręce, w objęciu których tak miłośnie biło Boskie Serce Dzieciątka Jezus. O święty Józefie, najukochańszy mój Ojcze, weź moje biedne serce, uproś mu całkowite oczyszczenie z grzechów i doskonałe oderwanie się od wszystkich marności tej ziemi. Niech za Twą przyczyną rozpali je ogień miłości Bożej, zmiękczy, przemieni i ukształtuje na wzór Twego serca, aby znalazło w nim upodobanie Boskie Serce Jezusa. Złóż je na ofiarę Najsłodszemu Zbawicielowi i Jego Przeczystej Matce, aby będąc ich wyłączną własnością na tej ziemi, w niebie także wielbiło i kochało Jezusa i Niepokalaną Maryję i z Tobą, święty Józefie, chwaliło Boga w Trójcy Jedynego na wieki wieków. Amen.

Ofiarowanie się młodzieży św. Józefowi

Święty Józefie, najdroższy po Jezusie i Maryi mojemu sercu. Tobie się poświęcam i oddaję, jak Ci się powierzyli Jezus i Maryja. Przyjmij mnie za Twoje dziecko, wychowanka i ucznia, gdyż na całe życie wybieram Cię za swojego ojca, opiekuna i przewodnika duszy.
Najlepszy mój Ojcze, św. Józefie, prowadź mnie prostą drogą do Jezusa i Maryi. Naucz mnie kochać mego Pana i Jego Matkę, czystą i ofiarną miłością, dobrze się modlić i być posłusznym woli Bożej. Naucz mnie walczyć ze złymi skłonnościami mojej skażonej natury, z pokusami ciała, świata i szatana. Naucz pracy nad kształtowaniem charakteru i umiejętności nabywania cnót. Wzbudź i podtrzymuj we mnie zapał dążenia do świętości, zgodnie z zaleceniem Chrystusa: „Bądźcie doskonałymi, jak Ojciec wasz Niebieski doskonały jest”.
Piastunie Syna Bożego, czuwaj nade mną, jak strzegłeś Dzieciątka Jezus, bądź troskliwym Opiekunem mojej duszy, odkupionej Jego Najdroższą Krwią, a ja Ci przyrzekam wierność, posłuszeństwo i miłość aż do śmierci. Amen.

Ofiarowanie siebie św. Józefowi

I.
O chwalebny Patriarcho, święty Józefie, z pokorą upadam przed Tobą. Oddaję się pod Twą prze-możną opiekę, zobowiązując się do najszczerszej wiary i pobożności. Przyrzekam czynić wszystko, co w mojej mocy, aby Cię czcić przez całe moje życie i okazywać Ci miłość. Dopomóż mi w tym, święty Józefie. Bądź przy mnie teraz i przez całe moje życie, a szczególnie w chwili mej śmierci, jak byli przy Tobie Jezus i Maryja, abym mógł pewnego dnia w niebie razem z Tobą wielbić Boga na wieki wieków. Amen.
II.
O chwalebny Patriarcho, święty Józefie, z pokorą upadam przed Tobą i Bożym Synem, Jezusem. Ofiaruję Ci z serdeczną pobożnością ten cenny skarbiec modlitw, pamiętając zawsze o licznych cnotach, które ozdabiały Twą Świętą Osobę. W Tobie, o chwalebny Patriarcho, wypełniło się marzenie Twego poprzednika – pierwszego Józefa, który został posłany przez Boga, aby przygotować drogę dla Twej obecności na ziemi. Ciebie oświetlał nie tylko blask wspaniałych promieni Boskiego Słońca, ale też cudowne światło Mistycznego Księżyca – Najświętszej Maryi Panny. O chwalebny Patriarcho, niech przykład Jezusa i Maryi, którzy obdarzali Cię największą czcią i zaufaniem, posłuży mi, Twemu oddanemu słudze, do ofiarowania Ci tego nabożeństwa ku Twojej sławie.
Spraw, o wielki święty Józefie, niech Wszechmogący Bóg zwróci ku mnie swoje łaskawe spojrzenie. Jak Józef Egipski nie odrzucił swych braci, lecz przyjmując ich z miłością, ocalił od głodu i śmierci, tak wyjednaj mi, o Chwalebny Patriarcho, tę łaskę, aby Bóg nigdy mnie nie opuścił na tej wygnańczej dolinie łez. Niech zawsze zalicza mnie do rzeszy Twych oddanych sług żyjących bezpiecznie pod Twoją opieką, a Twoja pomoc i orędownictwo niech mnie chroni przez wszystkie dni mojego życia, a szczególnie w ostatnim jego momencie.
III.
Najmilszy Sercu Bożemu Józefie św., Ty, któryś najdoskonalszą z siebie złożył ofiarę Bogu i najgoręcej pragniesz pozyskać Chrystusowi serca wszystkich ludzi – oto do Twoich stóp w najgłębszej pokorze przynosimy biedne i nędzne serca nasze i składamy je w Twoje błogosławione ręce w których to Serce Dzieciątka Jezus biło tak miłośnie.
O święty Józefie, Ojcze nasz najukochańszy, weźże te biedne serca nasze i uproś im doskonałe z grzechów oczyszczenie, oderwanie od marności tego świata, spraw, aby ogień miłości Bożej rozpalił serca nasze, aby je zmiękczył i przemienił, ukształtuj je na wzór Twego serca i złóż je na ofiarę Zbawicielowi najmilszemu i Jego Przeczystej Matce, aby stały się wyłączną Ich własnością i aby kiedyś w niebie kochały i wielbiły Jezusa i Jego Niepokalaną Matkę i z Tobą o Józefie święty, Przebłogosławiony chwaliły Boga w Trójcy Świętej Jedynego na wieki wieków. Amen.

Oddanie się w opiekę świętemu Józefowi

Ojcze ubogich, o Józefie święty, oto my, ubodzy w święte skarby nieba, my ubodzy w cnoty i łaski, po Maryi błagamy Ciebie, Patronie przemożny u Boga. Wyjednaj nam odpuszczenie grzechów i wstręt do grzechów. Wyproś nam zamiłowanie cnoty, pobożności, cierpliwości i bojaźni Bożej.
Uproś nam pomnożenie wiary mocnej i stałej, nadziei niezłomnej i miłości najgorętszej Boga i bliźniego. Jak Józef egipski był wybawicielem swego ludu i kraju, tak i Ty, Patronie, bądź ochroną naszą, pomocą naszą, wybawicielem naszym we wszystkich potrzebach tak duszy jak i ciała. Osłaniaj Kościół nasz święty katolicki, chroń Ojczyznę naszą, broń wszystkie chrześcijańskie stany, a szczególnie broń maluczkich oraz młodzież naszą. Daj nam chleba naszego, daj nam życie czyste, daj śmierć świętą i zbawienie wieczne. Amen.

NOWENNA PRZED UROCZYSTOŚCIĄ ŚW. JÓZEFA OBLUBIEŃCA NMP
(codziennie można dodać własną intencję)

Dzień pierwszy nowenny – 10 marca

W chwili zwiastowania Maryja była „poślubiona mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida”. Chociaż była już „zaślubiona” Józefowi, pozostała dziewicą, ponieważ Dziecię, które poczęło się w Niej od chwili zwiastowania, zostało poczęte za sprawą Ducha Świętego.

„Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić ją potajemnie”. Nie wiedział, jak ma się zachować wobec „cudownego” macierzyństwa Maryi. Szukał zapewne odpowiedzi na to dręczące go pytanie, ale nade wszystko szukał wyjścia z tej trudnej dla siebie sytuacji. Gdy więc „powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: »Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów«” (Mt 1,20-21).

„Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański” (Mt 1,24). Okazał w ten sposób podobną jak Maryja gotowość woli wobec tego, czego odeń żądał Bóg przez swego Zwiastuna.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska “Redemptoris custos”, 2 i 3

Święty Józefie, wzorze posłuszeństwa w wypełnianiu nakazów Boga! Tobie objawił On przez anioła tajemnicę Wcielenia Syna Bożego. Wstawiaj się za nami, by Duch Święty oświecał nas swoją łaską i naucz nas wiernie z Nim współpracować na drodze zbawienia. Spraw, aby prowadził naszą wolę i umacniał ją, zwłaszcza w sprawach życiowych decyzji, aby były zgodne z wolą Boga.

Każdego dnia nowenny:
LITANIA DO ŚW. JÓZEFA
Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

Dzień drugi nowenny – 11 marca

Józef, jako powiernik tajemnicy „przed wiekami ukrytej w Bogu”, która na jego oczach zaczyna się urzeczywistniać „w pełni czasu”, jest wraz z Maryją, w noc betlejemskną, uprzywilejowanym świadkiem przyjścia na świat Syna Bożego. Był świadkiem naocznym tych narodzin, które dokonały się w warunkach po ludzku upokarzających. Równocześnie był świadkiem pokłonu pasterzy; był też później świadkiem pokłonu Mędrców ze Wschodu.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska “Redemptoris custos”, 10

Święty Józefie, który cierpiałeś nie mogąc w Betlejem znaleźć miejsca w gospodzie dla narodzenia się oczekiwanego Zbawiciela. Ból ten jednak znosiłeś w milczeniu, z poddaniem się Bożej Opatrzności. Naucz nas znosić cicho i spokojnie wszelkie przykrości i cierpienia.
Ty, który cieszyłeś się z pokłonu, jaki prości pasterze złożyli Jezusowi, oraz pokorną wiarą Mędrców składających Mu królewskie dary, umocnij nasze serca żywą wiarą w tajemnice Zbawiciela, abyśmy wyznawali je nie tylko ustami, ale także i całym swoim życiem.

Dzień trzeci nowenny – 12 marca

„Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu” (Mt 2,13). Takie słowa usłyszał Józef we śnie. Anioł ostrzegł go, aby uciekał z Dziecięciem, bo grozi Mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Józef, który uchronił Jezusa od okrucieństwa Heroda, staje w tej chwili przed nami jako wielki rzecznik sprawy obrony życia ludzkiego od pierwszej chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci.
Pragniemy więc na tym miejscu polecić Bożej Opatrzności i świętemu Józefowi życie ludzkie, zwłaszcza życie nienarodzonych, w naszej Ojczyźnie i na całym świecie. Posiada ono nienaruszalną wartość i niepowtarzalną godność. (…) Życie jest najpiękniejszym darem Boga. (…) Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości.

Jan Paweł II, Z homilii w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, 1997

Święty Józefie, wspieraj nas swoim przykładem i pomocą, abyśmy zawsze dawali świadectwo poświęcenia i wielkoduszności. Abyśmy chronili i otaczali opieką życie każdego naszego dziecka, każdej osoby, szczególnie chorych, słabych i niepełnosprawnych.

Dzień czwarty nowenny – 13 marca

Bóg wezwał św. Józefa, aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa przez sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia i jest prawdziwie „sługą zbawienia”. Przyznając Józefowi ojcowską władzę nad Jezusem, Bóg napełnił go także miłością ojcowską, tą miłością, która ma swoje źródło w Ojcu, „od którego bierze nazwę wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi”.
Wzrastanie Jezusa „w mądrości, w latach i w łasce” dokonywało się w środowisku świętej Rodziny, pod opieką Józefa, na którym spoczywało wzniosłe zadanie „wychowania”, czyli żywienia i odziewania Jezusa, nauczenia Go Prawa i zawodu, zgodnie z powinnościami przypadającymi ojcu.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska “Redemptoris custos”, 8 i 16

Święty Józefie, któremu Bóg powierzył bezcenne skarby nieba i ziemi, przybrany ojcze Tego, który karmi wszystkie stworzenia świata. Ty po Maryi jesteś spośród świętych godzien naszej największej miłości i czci, bo zostałeś wybrany do najwyższej godności wychowania, karmienia i opieki nad Synem Bożym. W dobie kryzysu ojcostwa wstawiaj się przed Bogiem za wszystkimi ojcami, zwłaszcza tymi, którzy z różnych powodów nie pełnią swojego ojcowskiego powołania. Wypraszaj dla nich łaskę powrotu do swoich rodzin, dzieci; łaskę ofiarnego, odpowiedzialnego i pełnego miłości wypełniania obowiązków w rodzinie.

Dzień piąty nowenny – 14 marca

Codziennym wyrazem miłości jest w życiu Rodziny nazaretańskiej praca. Zapis ewangeliczny utrwalił rodzaj tej pracy, przez którą Józef starał się zapewnić utrzymanie Rodzinie: cieśla. To jedno słowo obejmuje ciąg wszystkich lat życia Józefa w Nazarecie. (…) Kościół szczególnie to uwydatnił przez wspomnienie liturgiczne Józefa-Rzemieślnika w dniu 1 maja.
Jeżeli Rodzina z Nazaretu jest w porządku zbawienia i świętości przykładem i wzorem dla ludzkich rodzin, to podobnie i praca Jezusa przy boku Józefa-cieśli. Praca została też w szczególny sposób odkupiona.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska “Redemptoris custos”, 22

Święty Józefie, wstawiaj się za nami u Boga, abyśmy rozumieli i w pełni przeżywali sens naszej pracy, abyśmy przez nią przybliżali się do Boga – Stwórcy i Odkupiciela – i uczestniczyli w Jego zbawczych zamierzeniach w stosunku do człowieka i świata. Zapal nas gorliwością w spełnianiu naszych codziennych obowiązków i naucz nas uczciwości i rzetelności w pracy.

Dzień szósty nowenny – 15 marca

W rodzicach Chrystusa spełniły się wszelkie dobrodziejstwa płynące z zaślubin: potomstwo, wierność, sakrament. Znamy ich potomstwo, którym jest Chrystus Pan; ich wierność, ponieważ nie było tam nigdy cudzołóstwa; sakrament, ponieważ nie naruszył go rozwód.
Jakże bogata nauka płynie stąd dla dzisiejszej rodziny! Ponieważ istota i zadania rodziny są ostatecznie określone przez miłość, rodzina zaś otrzymuje misję strzeżenia, objawiania i przekazywania miłości, będącej żywym odbiciem i rzeczywistym udzielaniem się miłości Bożej ludzkości oraz miłości Chrystusa Pana Kościołowi, Jego oblubienicy. Wszystkie rodziny chrześcijańskie winny upodabniać się do Świętej Rodziny, tego pierwotnego „Kościoła domowego”.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska “Redemptoris custos”, 7

Święty Józefie, Oblubieńcze Bożej Rodzicielki i Opiekunie Zbawiciela, wyproś dla wszystkich rodzin taką miłość, aby małżonkowie – dzięki sakramentalnej obecności Chrystusa i dobrowolnie złożonej przysiędze – stali się bezinteresownym darem z siebie samych. Dzięki tej miłości rodzina powstaje, rozwija się, dojrzewa i jest źródłem pokoju i szczęścia dla dzieci i rodziców.

Dzień siódmy nowenny – 16 marca

Józef uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy Wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji; posłużył się władzą, przysługującą mu prawnie w świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy; przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu. (…) Znajduje to wytłumaczenie w niezgłębionym życiu wewnętrznym, które kierowało jego postępowaniem.
Droga własna Józefa – Jego pielgrzymowanie przez wiarę – zakończy się wcześniej; zanim Maryja stanie u stóp krzyża na Golgocie.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska “Redemptoris custos”, 6, 8 i 26

Święty Józefie, który swoje życie zakończyłeś w obecności Najświętszej Dziewicy i Chrystusa, uproś nam wytrwanie w łasce Bożej do końca i razem z Jezusem i Maryją przyjdź do nas w ostatnią chwilę doczesnego życia, abyśmy szczęśliwie mogli przejść do Królestwa Światłości.

Dzień ósmy nowenny – 17 marca

Józef, oblubieniec Maryi Dziewicy, przybrany ojciec Jej Syna, nie był kapłanem, ale miał udział w kapłaństwie powszechnym wiernych. A ponieważ jako ojciec i opiekun Jezusa mógł trzymać Go i nosić na swoich rękach, dlatego kapłani zwracają się do Józefa z gorącą prośbą o to, żeby mogli z taką czcią i z taką miłością sprawować Eucharystyczną Ofiarę, z jaką on spełniał swoją misję przybranego ojca Syna Bożego. Te ręce, które dotykają Ciała eucharystycznego Chrystusa, pragną wyjednać u św. Józefa łaskę takiej czystości i takiej czci, jaką ten święty cieśla z Nazaretu okazywał swojemu przybranemu Synowi.

Jan Paweł II, Z homilii w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, 1997

Święty Józefie, który zasłużyłeś na to, by dotykać i nosić z szacunkiem w swych rękach jednorodzonego Syna Bożego, zrodzonego z Dziewicy Maryi, prosimy cię za wszystkich kapłanów, aby jak ty mieli łaskę służyć przy ołtarzach Boga w czystości serca i niewinności postępowania.

Dzień dziewiąty nowenny – 18 marca

Gdy nadeszły trudne czasy dla Kościoła, papież Pius IX, chcąc zawierzyć go szczególnej opiece świętego Patriarchy, ogłosił Józefa „Patronem Kościoła katolickiego”. (…) Trzeba modlić się o to orędownictwo; jest ono ustawicznie potrzebne Kościołowi nie tylko dla obrony przeciw pojawiającym się zagrożeniom, ale także i przede wszystkim dla umocnienia go w podejmowaniu zadania ewangelizacji świata i nowej ewangelizacji obejmującej kraje i narody, w których niegdyś religia i życie chrześcijańskie kwitły, a dzisiaj wystawione są na ciężką próbę. Niech św. Józef wyprasza Kościołowi i światu, każdemu z nas, błogosławieństwo Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska “Redemptoris custos”, 28

Święty Józefie, twoja misja przy Jezusie i Maryi polegała na opiece, obronie, czuwaniu i utrzymywaniu. Dzisiaj potrzeba tej opieki Kościołowi Chrystusowemu. Prosimy o twoje wstawiennictwo, byśmy nie ponieśli szkody i mogli działać w świecie. Twoja misja jest naszą misją: mamy strzec Chrystusa, pozwalać Mu rosnąć w nas samych i dokoła nas.

MODLITWA JANA PAWŁA II

Święty Józefie, najczystszy, troskliwy Obrońco Chrystusa i Opiekunie dziewic, czuwaj nad dziećmi i młodzieżą, aby czystym i wolnym sercem szli za głosem powołania.
Wzorze pracujących, spraw, by wszelka praca spełniana była rzetelnie i w warunkach godnych człowieka.
Pociecho nieszczęśliwych, nadziejo chorych, wskaż cierpiącym ogromną wartość zbawczą ich ofiary.
Patronie umierających, naucz sztuki umierania sobie na co dzień, aby zawsze być gotowym na radosny powrót do domu Ojca.
Postrachu duchów ciemności, oddal grozę wojny, zła i nienawiści. Opiekunie Kościoła świętego, Tobie oddaję cały Kościół. Amen.

Nowenna do świętego Józefa od 10 do 18 marca

Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny

O chwalebny Patriarcho, święty Józefie, z pokorą upadam przed Tobą. Oddaję się pod Twą przemożną opiekę, zobowiązując się do najszczerszej wiary i pobożności. Przyrzekam czynić wszystko, co w mojej mocy, aby Cię czcić przez całe moje życie i okazywać Ci miłość. Dopomóż mi w tym, święty Józefie. Bądź przy mnie teraz i przez całe moje życie, a szczególnie w chwili mej śmierci, jak byli przy Tobie Jezus i Maryja, abym mógł pewnego dnia w niebie razem z Tobą wielbić Boga na wieki wieków. Amen.

Bądź pozdrowiony, święty Józefie, któremu powierzono bezcenne skarby Nieba i Ziemi. Bądź pozdrowiony, przybrany Ojcze Tego, który karmi wszystkie stworzenia świata. Ty bowiem, po Maryi, spośród świętych jesteś godzien naszej największej czci i miłości, bo zostałeś wybrany do najwyższej godności wychowywania, karmienia, a nawet trzymania na rękach Mesjasza, którego tak wielu królów i proroków pragnęło choćby tylko zobaczyć.

Rozważania na poszczególne dni nowenny

Dzień 1

10 marca – Pokora świętego Józefa

Święty Józef pochodził z królewskiego rodu Dawida, więc według powszechnej opinii powinien być bogaty i sławny. Jednak z woli Bożej spędził życie w ubóstwie, miłował je i nie pragnął odmiany. Nie przewidując godności, jaka miała go spotkać, poślubił pokorną Dziewicę Maryję. Gdy dowiedział się, że za wolą Bożą została Ona Matką Zbawiciela, przejął się w stosunku do Niej głęboką pokorą. Kiedy Syn Boży nazywał go ojcem, jeszcze bar-dziej wzrastała w nim ta cnota, także pod wpływem przykładu uniżenia się Boga – Zbawiciela.

Święty Józefie, wyjednaj mi u Boga skromne mniemanie o sobie. Niech nigdy nie wynoszę się nad innych, lecz pamiętam, że wszystko dobro, które jest we mnie, zawdzięczam jedynie samemu Bogu.

Dzień 2

11 marca – Czystość świętego Józefa

Święty Józef odznaczał się wyjątkową czystością. Bóg wyróżnił go, uwalniając od złych skłonności, a on okazał się godny Bożego zaufania. Nie zawiódł Maryi Dziewicy, która mu się powierzyła. Ich małżeństwo było wspólnotą czystych serc. Żyjąc w kręgu zwykłych, codziennych spraw, obcując z różnymi ludźmi, święty Józef rozwijał daną mu łaskę niewinności. Tak jak każdy człowiek, mając wolną wolę, mógł wybierać dobro lub zło. Jednak nigdy w życiu nie popełnił żadnej niedoskonałości. Święty Józefie, dobry mój Patronie, wyjednaj mi ten dar, aby żadne złe słowa czy przykłady nie miały na mnie wpływu. Spraw, niech czuwam nad uczuciami i wyobraźnią, abym zachował czystość w całym moim życiu.

Dzień 3

12 marca – Cierpliwość świętego Józefa

Święty Józef w całym życiu odznaczał się cierpliwością. W Betlejem szukał wytrwale schronienia dla Maryi oczekującej Dzieciątka. Podczas dalekiej drogi do Egiptu wycierpiał wiele trudów i nie-wygód. Będąc w obcym kraju musiał zdobywać środki utrzymania. Po powrocie do Nazaretu co-dzienną ciężką pracą fizyczną zapewniał byt materialny Świętej Rodzinie. Ale nigdy nie skarżył się na trudy, cierpienia i doświadczenia życiowe, widząc w nich wolę lub dopuszczenie Boże. Święty Józefie, uproś mi tę łaskę, abym umiał naśladować Ciebie i ze spokojem i cierpliwością przyjmował wszystko, co Bóg mi zsyła.

Dzień 4

13 marca – Posłuszeństwo świętego Józefa

Święty Józef był zawsze doskonale posłuszny. Ewangelia nadaje mu zaszczytny tytuł męża sprawiedliwego, gdyż żył w bojaźni Bożej i wiernie wykonywał prawo Boże. Chętnie spełniał polecenia aniołów i ludzi, nawet wtedy, gdy były trudne i zmieniały jego plany życiowe. Choć nie zawsze je rozumiał, czynił to, co mu nakazano, bez ociągania się i oporu, bez wymówek i szemrania, bez względu na trudności, przykrości czy niebezpieczeństwa. Święty Józefie, wyjednaj mi łaskę doskonałego posłuszeństwa. Obym we wszystkim, co mnie spotyka, widział wolę Boga, który zawsze pragnie mojego dobra.

Dzień 5

14 marca – Pobożność świętego Józefa

Święty Józef był człowiekiem pobożnym. Kochał Boga całym sercem i służył Mu w pokorze. Wszystko, czego Bóg od niego zażądał, wypełniał z wierną miłością i poświęceniem. Starał się o to, by swoim życiem i pracą podobać się Bogu. Jego dusza była zawsze skierowana do Boga, dla Niego żył i pracował, gotów poświęcić Mu wszystko, co miał najdroższego. W tym stałym zjednoczeniu z Bogiem najpełniej wyraża się pobożność świętego Józefa. Święty Józefie, naucz mnie swoim przykładem, abym w każdej sytuacji szukał Boga i żył w Jego Obecności.

Dzień 6

15 marca – Życie wewnętrzne świętego Józefa

Święty Józef żył zwyczajnie w małym miasteczku jako przykładny małżonek i ojciec. Lecz było to życie zjednoczone z Bogiem, dlatego osiągnął wyżyny świętości. Będąc zasłuchany i wpatrzony w Boga umiał doskonale łączyć codzienne obowiązki z bogatym życiem duchowym. Modlitwą uświęcał swoją pracę, umacniał ufność, pomnażał miłość ku Bogu. Jego wrażliwość na Boże natchnienia miała także swe źródło w modlitwie. Święty Józefie, tak bardzo jest mi potrzebna pomoc w drodze do Boga. Uproś mi umiłowanie ciszy i samotności. Niech nawet wśród najbardziej pochłaniających prac zachowam skupienie ducha.

Dzień 7

16 marca – Ufność świętego Józefa

Święty Józef odznaczał się głęboką nadzieją. Chociaż był doświadczany trudnymi próbami, nigdy nie zachwiała się jego ufność do Boga. Nie wątpił w słowa anioła, nie wysuwał trudności, nie zwlekał, lecz natychmiast i zdecydowanie wypełniał jego polecenia, Nie zważając na trudności i niebezpieczeństwa, całą ufność pokładał w Bogu. Święty Józefie, wyjednaj mi cnotę ufności, której tak często mi brakuje. Niech pamiętam, że Bóg, nasz Ojciec najłaskawszy, który pragnie naszego szczęścia, kieruje naszymi losami, a bez Jego woli lub dopuszczenia nic się nie dzieje.

Dzień 8

17 marca – Miłość do Jezusa

Święty Józef kochał Jezusa gorącą miłością. Z woli Opatrzności był na ziemi ojcem dla Syna Bożego. Zaradzał Jego potrzebom, wychowywał Go i cieszył się Jego stałą bliskością. Jego miłość do Jezusa była ofiarna, zdolna do poświęceń i wyrzeczeń. Żył jedynie dla Niego, gotów wykonać dla Niego wszelkie możliwe posługi, a utracić Jezusa było dla Józefa największym cierpieniem. Święty Józefie, wyjednaj mi czystą i gorącą miłość, abym kochając szczerze Boga tu na ziemi, mógł potem w niebie cieszyć się Jego widokiem razem z Tobą i wszystkimi świętymi.

Dzień 9

18 marca – Śmierć świętego Józefa

Święty Józef, po wypełnieniu swojej misji życiowej, został wezwany do wieczności. Odchodził z tego świata w pokoju, choć ciężko było mu rozstać się z Maryją i Jej Synem, których miłował i służył im ofiarnie przez wszystkie swoje dni. Całe jego życie, święte i bez skazy grzechu, było przygotowaniem do tej ostatniej chwili, więc nie lękał się śmierci. Dlatego jest Patronem umierających. Święty Józefie, ty umierałeś wpatrzony w oblicze Jezusa i Maryi. Naucz mnie tak żyć, abym zasłużył na szczęśliwą wieczność. Wyjednaj mi dobrą śmierć, po której w radości i szczęściu zamieszkam w Domu Ojca.

Modlitwa na zakończenie każdego dnia nowenny

Chwalebny Patriarcho, święty Józefie, Ciebie Bóg wybrał na Opiekuna Świętej Rodziny; proszę, byś otaczał mnie zawsze swoją opieką. Od tej chwili obieram Ciebie na mojego Ojca, Opiekuna, Doradcę i Patrona. Błagam, abyś mnie przyjął pod swoją opiekę: wszystko, czym jestem, wszystko, co posiadam, moje życie i moją śmierć.

Wejrzyj na mnie, broń mnie od zasadzek nieprzyjaciół widzialnych i niewidzialnych, wspomagaj mnie we wszystkich moich potrzebach, pocieszaj w cierpieniach mego życia, a szczególnie bądź przy mnie w godzinie mojej śmierci. Wstawiaj się za mną do Boskiego Odkupiciela, którego byłeś godny trzymać w swych ramionach, oraz do Najświętszej Dziewicy Maryi – Twej Najczystszej Oblubienicy.

Udziel mi tych błogosławieństw, które doprowadzą mnie do zbawienia. Zalicz mnie do grona Twych czcicieli, a ja będę się starać, by okazać się godnym Twej opieki. Amen.

Modlitwy na każdy dzień nowenny

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

O święty Józefie, mój Patronie i Obrońco, do Ciebie przychodzę, byś dla mnie uzyskał u Boga łaskę, o którą Cię pokornie proszę. Być może niepowodzenia i gorycz w mym życiu są karą za moje grzechy. Ale nawet gdy widzę swą winę, czyż ma tracić nadzieję na otrzymanie Bożej pomocy? „O nie! – rzekłaby Twoja oddana czcicielka święta Teresa – naprawdę nie! Biedni grzesznicy, bez względu na wielkość waszych potrzeb, zwróćcie się o pomoc do świętego Józefa! Idźcie do Józefa ze szczerą pewnością i spokojem, że wasze prośby będą wysłuchane”.

Posłuszny nauczaniu świętej Teresy, staję przed Tobą, o święty Józefie, i błagam o Twe przemożne wstawiennictwo w moich obecnych trudnościach. Zanieś mą prośbę przed Boży tron i uzyskaj dla mnie tę łaskę, której ja sam nie byłbym godny otrzymać, abym po wysłuchaniu mej prośby mógł wrócić przed Twój ołtarz i tam, pełen oddania, chwalić Cię i dziękować za Twoje wstawiennictwo.

(Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…)

Pomnij, najmiłościwszy przybrany Ojcze Pana Jezusa, że nikt, kto się do Ciebie zwraca, nie zostaje bez pomocy. Niezliczone są łaski, które otrzymali modlący się do Ciebie. Chorzy, uciskani, cierpiący niesprawiedliwość, zdradzeni, opuszczeni – wszyscy, którzy się oddali pod Twoją opiekę, uzyskali pomoc w swych potrzebach. Święty Józefie, nie dopuść, abym tylko ja był jej pozbawiony. Okaż się hojnym i łaskawym także dla mnie, bym mógł wznieść modlitwę dziękczynienia ku większej chwale Bożej.

(Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…)

O święty Józefie, Głowo Świętej Rodziny, cześć Ci oddaję z głębi mojego serca. Ty udzieliłeś pociechy i pokoju strapionym, którzy przede mną zwrócili się do Ciebie. Pociesz i moją biedną udręczoną duszę. Ty znasz wszystkie moje potrzeby, zanim je wypowiem w modlitwie. Przemożny święty Józefie, Ty wiesz, jak moja prośba jest ważna dla mnie. Całą swą ufność pokładam w Twoim wstawiennictwie. Dlatego uproś mi tę łaskę, o którą Cię gorąco proszę, a ja przyrzekam głosić wszędzie Twoją cześć i wspierać, w miarę mych możliwości, te dobre dzieła, które w Twoje imię wspomagają cierpiących i umierających na całym świecie. Święty Józefie, Pocieszycielu strapionych, ulituj się nade mną i pociesz mnie.

(Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…)

Nowenna do św. Józefa przed Uroczystością 19 marca

1. Modlitwa wstępna
a. Duchu Święty Boże, ofiaruję Ci tę nowennę na cześć i chwałę Twoją, na podziękowanie za wszystkie dary i łaski przez przyczynę św. Józefa, Naszego Patrona i Opiekuna otrzymane. Proszę pokornie, abym i teraz otrzymał tę łaskę, o którą pokornie proszę w tej nowennie – jeżeli to zgodne jest z wolą Twoją i zbawieniem mej duszy. Amen.
b. Bądź pozdrowiony św. Józefie łaskami Bożymi napełniony – Pan z Tobą, błogosławiony jesteś między sługami Bożymi i błogosławiony Syn Twój mniemany -Jezus.
Święty Józefie, Ojcze i Opiekunie Wcielonego Boga, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen.

2. Modlitwy w kolejne dni nowenny

Dzień pierwszy
Święty Józefie, obrońco Rodziny! Twej opiece została powierzona cała rodzina dzieci Bożych, którą jest Kościół. Broń nas od wszelkich zagrożeń i przyjdź nam z pomocą w nieustannym procesie odnawiania się, doskonalenia i wzrostu. Uproś nam głęboką miłość, niewzruszoną wiarę, wytrwałość i posłuszeństwo naszej Matce, Kościołowi świętemu. Amen.

Dzień drugi
Święty Józefie, Opiekunie Kościoła Świętego, stajemy dziś przed Tobą z usilną prośbą: rozciągnij nad nami – jak ojciec nad dziećmi – swą opiekę. Ochraniaj nas z taką samą troskliwością, z jaką ochraniałeś swego przybranego Syna. Pełni nadziei prosimy o pomoc we wszystkich przeciwnościach i niepowodzeniach. Amen.

Dzień trzeci
Święty Józefie! Jako Opiekun i żywiciel Syna Bożego, utrzymywałeś z Nim na co dzień ścisłą więź – uproś także nam tę łaskę, abyśmy zawsze trwali w serdecznej więzi z Chrystusem. Pragniemy stać się mężami modlitwy, którzy coraz doskonalej należą do Zbawiciela świata i starają się wypełnić w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym wszystkie Jego nakazy i życzenia. Amen.

Dzień czwarty
Święty Józefie, wzorze pracujących! Własnymi rękami, w trudzie i znoju, zarabiałeś na chleb dla powierzonego przez Boga Twej opiece Jezusa i Jego Matki. Natchnij nas duchem wytrwałej pracy, abyśmy powierzone sobie zadania spełniali gorliwie, sumiennie i radośnie. Polecamy ci także ludzi pracujących na całym świecie, aby mając Twój przykład przed oczyma, zmierzali ku wartościom prawdziwym i nieprzemijającym. Amen.

Dzień piąty
Święty Józefie, Oblubieńcze Najświętszej Dziewicy! Tobie Bóg powierzył opiekę nad Jej Niepokalaną Osobą. Tobie też pozwolił poznać tajemnicę Jej dziewiczego poczęcia. Polecamy się Twemu wstawiennictwu i modlitwie o dogłębne rozumienie daru czystości i dostrzeżenia jego znaczenia w budowaniu Królestwa Bożego. Gorąco prosimy Cię o pomoc w staraniach o zachowanie tego daru. Niech nasze serca, ogarnięte miłością ku Bogu i ku ludziom, nie stygną wśród naporu codziennych przeciwności. Amen.

Dzień szósty
Święty Józefie, przykładzie życia ubogiego! Ubóstwo towarzyszyło Ci stale, a Ty je przyjąłeś jako dar z ręki Boga. Uproś nam tę łaskę, abyśmy doceniali wartości, które tkwią w wezwaniu Chrystusa:
„Sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i chodź za mną” i abyśmy to wezwanie gorliwie wypełniali w naszym życiu indywidualnym i rodzinnym. Amen.

Dzień siódmy
Święty Józefie, wzorze posłuszeństwa w wypełnianiu nakazów Boga! Wesprzyj swym wstawiennictwem nasze modlitwy o poznanie woli Boga i o zdolność jej wypełniania. Pragniemy najpierw odczytać ją wiernie w Ewangelii, w natchnieniach Ducha Świętego i tak współdziałać z Chrystusem w dziele zbawiania świata. Pragniemy również w posłuszeństwie doświadczać wolności dzieci Bożych. Amen.

Dzień ósmy
Święty Józefie, podporo rodzin! Prosimy Cię o pomoc. Podobnie jak w domu nazaretańskim, niech i w naszych rodzinach zapanuje duch miłości. Niech każdy z nas obdarza innych zaufaniem, poszanowaniem, życzliwością i ofiarną troską – aby w ten sposób powstała jedność i harmonia w naszych rodzinach. Niech to będzie świadectwem miłości, której Bóg od nas żąda. Amen.

Dzień dziewiąty
Święty Józefie, pociecho cierpiący ch i umierających! Otrzymałeś dar przebywania na ziemi aż do końca swoich dni w towarzystwie Jezusa i Jego Matki. Prosimy Cię, niech Twoje wstawiennictwo wyjedna każdemu z nas łaskę dobrej śmierci. W ciągu życia ziemskiego bądź dla nas wzorem i pomocą, abyśmy ze świadomością dobrze wypełnionego powołania, z czystym sercem i z radością, szli w godzinę śmierci na spotkanie z Ojcem. Amen

Nowenna do Świętego Józefa

Dzień I – PATRON I WZÓR NARZECZONYCH

ROZWAŻANIE
Świętemu Józefowi Bóg objawił przez anioła tajemnicę przyjścia Syna Bożego na świat. Posłuszny natchnieniu Bożemu św. Józef przyjął pod swój dach Maryję, będącą w stanie błogosławionym. Przez to dał schronienie samemu Jezusowi — Odkupicielowi świata, którego Maryja pod swym sercem wniosła do jego domu.
Polećmy Bogu i opiece św. Józefa wszystkich narzeczonych oraz tych, którzy mają zamiar założyć rodzinę.

MODLITWA NOWENNY
Prosimy Cię, Boże, przez zasługi św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Bożej Rodzicielki i Opiekuna Świętej Rodziny, pobłogosław narzeczonym, którzy pragną założyć ognisko rodzinne. Napełnij ich serca duchem miłości, ofiary oraz pobożności. Podejmując się tego zadania, niech to uczynią według wzoru św. Józefa, składając z ufnością przyszłość powstającej rodziny w miłujące ręce Boga. Św. Józefie, zamieszkaj w ich domu wraz z Jezusem i Maryją.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, Patronie narzeczonych, módl się za nami.

Dzień II – OPIEKUN BEZDOMNYCH

ROZWAŻANIE
Św. Józef bardzo bolał, nie mogąc w Betlejem znaleźć godnego miejsca na narodzenie się oczekiwanego Zbawiciela. Ból ten jednak zniósł w milczeniu, poddając się z pokorą woli Bożej i ufając bezgranicznie Opatrzności Boga.
Bez szemrania znosił wszelkie niedogodności oraz trudy, na jakie napotykał w życiu. Polećmy Bogu i opiece św. Józefa rodziny bezdomne, poszukujące mieszkania i cierpiące z powodu ciasnoty mieszkaniowej.

MODLITWA NOWENNY
Św. Józefie, Ty znasz bóle i cierpienia rodzące się z troski o dach nad głową. Sam doświadczyłeś tego zarówno w Betlejem jak i na wygnaniu w Egipcie. Weź w opiekę rodziny nie mające mieszkania, szczególnie zaś matki z małymi dziećmi oraz wszystkich zmuszonych żyć poza granicami swojej ojczyzny. Otocz opieką matki w błogosławionym stanie i wszystkie rodziny czekające na narodzenie się dziecka. Naucz je w cichości i spokoju znosić niepewność jutra oraz wszelkie trudy życia z poddaniem się ufnie Opatrzności Bożej.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, opiekunie bezdomnych, módl się za nami.

Dzień III – PATRON OJCÓW RODZIN

ROZWAŻANIE
Św. Józef z wielkim przejęciem oczekiwał przyjścia na świat Jezusa Chrystusa. Adorował Boże Dziecię złożone w ubogim żłobie na sianie w Betlejem, troszczył się o Jego bezpieczeństwo uciekając do Egiptu oraz z miłością starał się o zaspokojenie wszelkich potrzeb życiowych Bożego Syna w Nazarecie.
Jako przybrany ojciec Pana Jezusa przebywał wraz z Nim, mieszkał, pracował, modlił się. Jezus zaś, będąc Dziecięciem i Młodzieńcem, kochał Go i szanował, jak dobre dziecko swego ojca.
Módlmy się, za ojców, którzy z trudnością spełniają rolę ojca, nie zawsze z własnej winy. Niech wspomagani pomocą świętego Józefa z odpowiedzialnością wypełniają obowiązki głowy rodziny.

MODLITWA NOWENNY
Św. Józefie, wzorze i patronie wszystkich ojców rodzin, naucz ich chrześcijańskiego traktowania swych obowiązków, napełnij prawdziwą radością serca rodziców, którzy przekazują życie swym dzieciom. Niech ojcowie tak opiekują się swymi rodzinami, jak Ty opiekowałeś się świętą Rodziną w Nazarecie. Życie rodzinne niech im upływa w obecności Jezusa. Spraw, by żadne trudności nie zdołały ich oddalić od Boga i oziębić wzajemnej miłości. Poleć święty Józefie Bogu, ojców zatroskanych o swe rodziny, zwłaszcza tych, którym trudno jest podołać swym obowiązkom.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, Patronie ojców rodzin, módl się za nami.

Dzień IV – OPIEKUN UBOGICH

ROZWAŻANIE
Św. Rodzina zaliczała się do ludzi ubogich, Mimo ciężkiej pracy św. Józefa, nie posiadała majątku. Z pewnością św. Józef, jako głowa rodziny, przeżywał to, iż nie mógł zapewnić Chrystusowi dostatku i warunków godnych Jego osoby. W takiej jednaj właśnie rodzinie Pan Jezus zechciał zamieszkać i żyć. Nie możemy wątpić, że św. Józef wyróżniał się wśród swoich sąsiadów i krewnych. Z pewnością był uczynny, życzliwy i zatroskany o dobro drugich. Spieszył im z pomocą o dobrą radą. Nie mógł inaczej przecież postępować, skoro spełniał tak wzniosłe zadanie i zaszczytny obowiązek.
Módlmy się za rodziny ubogie i za tych, którzy swymi dobrami materialnymi potrafią dzielić się z biedniejszymi od siebie.

MODLITWA NOWENNY
Św. Józefie, który będą ubogim, nie wstydziłeś się swego niedostatku i bez szemrania zgadzałeś się z wolą Bożą, umocnij w naszych sercach żywą wiarę, że Bóg nie opuści nigdy tych, którzy Mu ufają i wiernie Mu służą. Wyproś potrzebne łaski dla wszystkich, którzy dziś cierpią niedostatek. Wszyscy zaś, którzy śpieszą ubogim rodzicom z pomocą duchową oraz materialną, dzieląc się swymi dobrami, niech od Boga otrzymają pomyślność za życia i obfitą nagrodę w wieczności.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, Opiekunie ubogich, módl się za nami.

Dzień V – WZÓR PRACUJĄCYCH

ROZWAŻANIE
praca jest obowiązkiem każdego człowieka i św. Józef nie był od niego zwolniony, chociaż Bóg wybrał Go na Opiekuna Syna Bożego. Jako cieśla ciężko pracował na utrzymanie Świętej Rodziny. Zakosztował niepewności jutra i trudu podejmowanego wysiłku. Z pewnością Pan Jezus pomagał swemu Opiekunowi jako dorastający młodzieniec i jako dorosły mężczyzna.
Módlmy się za ludzi ciężko pracujących na utrzymanie siebie i własnej rodziny. Prośmy Boga szczególnie za bezrobotnych, aby mogli zapewnić utrzymanie swym najbliższym, przez znalezienie należytego zajęcia.

MODLITWA NOWENNY
Św. Józefie, który znasz cenę trudu i krople potu ciężkiej pracy jaką podejmowałeś, by zapewnić godne warunki życia św. Rodzinie, prosimy Cię zwróć swe zatroskane serce na wszystkich ciężko pracujących. Weź ich pod swoją opiekę. Niech wszyscy uzyskają sprawiedliwe wynagrodzenie za swój trud, aby ich rodziny nie cierpiały głodu i nie żyły w niedostatku. Nie zapominaj żywicielu św. Rodziny o tych, którzy nie mają pracy i bezskutecznie jej poszukują.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, wzorze pracujących, módl się za nami.

Dzień VI – PRZYKŁAD MODLĄCYCH SIĘ

ROZWAŻANIE
Św. Józef – Opiekun Jezusa żył, pracował, modlił się w Jego obecności. Świadomość, iż czynił to wszystko dla Boga starając się o potrzeby Jego Syna, dodawała Mu siły i wytrwałości. Tym bardziej, że na każdym niemal kroku obecność Jezusa wynagradzała Jego ofiary oraz poświęcenia, jakich wymagało życie. Opiekował się, karmił, przyodziewał i obcował na co dzień z Tym, Którego oczekiwało tylu proroków, pragnęło Go widzieć i chociaż Go dotknąć.
Módlmy się, byśmy, podobnie jak św. Józef, wszystko czynili w obecności Jezusa, świadomi Jego bliskości w rozmodleniu, pamiętając o obecności Bożej.

MODLITWA NOWENNY
Święty Józefie, który żyłeś, pracowałeś i modliłeś się w obecności Jezusa. Z wiarą wpatrywałeś się w Niego i z Jego bliskości czerpałeś siłę do gorliwego spełniania codziennych obowiązków. Naucz nas nieustannej pamięci o obecności Bożej w naszym życiu, byśmy nieustannie żyli i wykonywali swoje obowiązki, świadomi obecności Jezusa w naszych domach i naszych sercach.
Prosimy Cię za wszystkich, którzy modlitwą i pobożnością osładzają swoje codzienne zajęcia, za nas samych i naszych najbliższych, byśmy wszystkie nasze czynności umieli łączyć z gorącą modlitwą, świadomi tego, iż Bóg wszystko widzi i nieustannie otacza nas swoją opieką.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, przykładzie modlących się, módl się za nami.

Dzień VII – WIERNIE UFAJĄCY BOGU

ROZWAŻANIE
W życiu św. Józefa widzimy Jego wielką wiarę i zaufanie Panu Bogu. Z jakim przejęciem i posłuszeństwem realizuje On wolę Bożą.
Pan Bóg rozwiał Jego wątpliwości wynagradzając Jego wiarę wówczas, gdy: przyjmuje Maryję do swego domu, posłusznie ratuje Dziecię Jezus w ucieczce do Egiptu, z poddaniem się woli Bożej wraca do Nazaretu, z bólem serca szuka Jezusa zaginionego podczas do Jerozolimy. W duchu wiary, zaufania, posłuszeństwa i pobożności realizuje wyznaczone Mu przez Boga powołanie.
Ufa w tych zdarzeniach, iż wszystko to, co się dzieje, jest przez dobrego Boga zlecone Mu do spełnienia. Prośmy św. Józefa, by nas nauczył wierności w pobożnym zaufaniu Bogu. Niech wspiera tych, którzy nie mają ufności, względnie zatracili ją w trudach życia.

MODLITWA NOWENNY
Św. Józefie, wzorze i patronie nasz, stałeś się dla nas szczególnym przykładem w zgadzaniu się we wszystkim w codziennym naszym życiu z wolą Bożą, którą wszędzie mamy dostrzegać. Przebywałeś najbliżej Jezusa i Maryi w swej szarej codzienności. Kierowałeś się zawsze wolą Bożą przy podejmowaniu decyzji, ufając bezgranicznie głosowi usłyszanemu w głębi serca. Naucz nas wsłuchiwania się w głos Opatrzności, przez który Bóg rządzi naszym życiem i naszymi krokami w doczesności, a nakierowuje ku życiu wiecznemu.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, wiernie ufający Bogu, módl się za nami.

Dzień VIII – PATRON UMIERAJĄCYCH

ROZWAŻANIE
Św. Józef jako głowa św. Rodziny umierał — jak nam mówi tradycja — w obecności Jezusa i Maryi. Przez całe życie starał się o ich bezpieczeństwo. Trudził się, by zapewnić im odpowiednie warunki życia. Swoje obowiązki, jako głowa rodziny, spełniał sumiennie i uczciwie.
Nie można wątpić, że Jezus i Maryja odnosili się z szacunkiem i miłością do swego Żywiciela. Tym bardziej otaczali Go troską pod koniec Jego ziemskich dni. Jakże w tej godzinie św. Józef czuł się bezpieczny, widząc przy łożu śmierci te Najświętsze Osoby.
Polećmy wszystkich, którzy zbliżają się do końca życia oraz umierających, a także godzinę naszej śmierci, wstawiennictwu św. Józefa, patrona szczęśliwie umierających.

MODLITWA NOWENNY

Św. Józefie, któryś życie ziemskie zakończył na rękach Jezusa i Maryi, uproś nam wytrwanie w łasce Bożej do końca ziemskiej wędrówki i razem z Jezusem i Maryją przyjdź po nas w ostatnią godzinę, byśmy szczęśliwie mogli przejść do królestwa światłości i pokoju. Polecamy Ci wszystkich, którzy zbliżają się do końca ziemskiej pielgrzymki, niech mają szczęście zejścia z tego świata w obecności Jezusa i Maryi i Twojej — Patronie umierających.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, Patronie umierających, módl się za nami.

Dzień IX – ORĘDOWNIK W NIEBIE

ROZWAŻANIE
Bóg, który zlecił św. Józefowi na ziemi opiekę nad Swoim Synem Jezusem i Jego Niepokalaną Matką Maryją, wynagrodził hojnie tę wierną służbę szczęściem w niebie. My natomiast wpatrując się w osobę tego świętego męża, jako na nasz wzór, tutaj na ziemi, upatrujemy w Nim również Orędownika przed Bożym tronem w niebie. Zwracamy się do Niego, by wstawił się za nami, byśmy postępując w tym życiu według Jego przykładu, żyjąc pokornie jak On, umierali także w obecności Jezusa i Maryi oraz oglądali z Nim Oblicze Boga. Polecajmy się zawsze orędownictwu św. Józefa, szczególnie zaś w różnych potrzebach i trudnych sytuacjach życiowych.

MODLITWA NOWENNY
Św. Józefie, któryś jako mąż sprawiedliwy, pobożny, kochający Oblubieniec Maryi, jako Obrońca i Opiekun Jezusa otrzymał w niebie szczególną chwałę, bądź zawsze naszym orędownikiem przed obliczem Boga, byśmy z Twoją pomocą święcie żyli, szczęśliwie umierali i otrzymali od Boga wieczną radość.
Pomóż nam otrzymać po naszej śmierci z rąk samego Ojca naszego w niebie mieszkanie, które Jezus nam przygotował w swoim królestwie.
Amen.

Litania do św. Józefa
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Św. Józefie, Orędowniku w niebie, módl się za nami.

ZAKOŃCZENIE NOWENNY
Św. Józefie, Wspomożycielu we wszystkich potrzebach i Pocieszycielu smutnych, cierpiących, pokrzywdzonych i upokorzonych, przyjmij łaskawie tę nowennę modlitw, które przez Twe przemożne wstawiennictwo ośmieliłem się kierować do samego Boga w niebie. Opiekunie mój wysłuchaj moje wołanie i przedstaw moje prośby Chrystusowi. Bóg wyznaczył Ci na ziemi rolę Opiekuna swego Syna. Masz więc wielką możliwość łatwego dostępu do Jego Serca jako mego Zbawiciela.
Przez wszystkie dobra, którymi zostałeś wyróżniony, proszę Cię z pokorą: miej wzgląd na mnie słabego i wyjednaj mi tę łaskę, by Bóg w Swym Miłosierdziu raczył mnie wysłuchać w sprawach, z jakimi się do Niego przez Twe pośrednictwo z ufnością udaję, jeżeli spełnienie ich nie stanie mi na przeszkodzie w osiągnięciu zbawienia.
Niech me wołanie, poparte Twoim pośrednictwem dojdzie do Boga. Ja natomiast, słaby człowiek, wysłuchany w moich potrzebach… uczynię wszystko, by swym życiem dziękować za to Bogu i Tobie — mój święty Patronie i Opiekunie.
Amen.

Nabożeństwo 7 śród (niedziel) ku czci św. Józefa

W trakcie nabożeństwa rozpamiętuje się bolesne i radosne chwile w życiu św. Józefa, w takiej kolejności, w jakiej się wydarzyły na kartach Ewangelii. Do tego można dodatkowo odmawiać każdego dnia

„Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Chwała Ojcu”.
W pierwszą niedzielę rozważamy smutek, jaki ogarnął św. Józefa, kiedy dowiedział się, że Najświętsza Dziewica jest brzemienna i zastanawiał się nad Jej odprawieniem. Jednakże rychło smutek ustąpił wielkiej radości, kiedy anioł oznajmił mu, że powinien pozostać z Maryją, ponieważ Jej dziecię jest Synem Bożym. Jakkolwiek uważał się za niegodnego wykonywania tak wielkiego zadania, jakim było sprawowanie opieki nad Maryją i Jej Dzieckiem, pokornie zaakceptował rolę, jaką Bóg mu przeznaczył do odegrania.

Przyczyną drugiego smutku św. Józefa był widok Syna Bożego rodzącego się w nędznych warunkach, jakie panowały w zimnej stajence w Betlejem, ale za chwilę z radością obserwował, jak aniołowie składają pokorne ukłony Dzieciątku, które było Mesjaszem, jak Mędrcy składają hołd Dziecięciu Bożemu, ofiarując Mu złoto, mirrę i kadzidło. Złoto symbolizowało królewską godność Dzieciątka, kadzidło jego boskość, zaś mirra jego naturę ludzką.

Po raz trzeci św. Józef cierpiał widząc krew Chrystusa podczas obrzędu obrzezania. Niektórzy wielcy mistycy twierdzą, że zabieg został wykonany przez samego Józefa. Po chwili Józef uradował się, kiedy – zgodnie z poleceniem anioła -nadał dziecięciu imię: Jezus.

Czwarty smutek pojawił się na wieść o proroctwie Symeona, zgodnie z którym miecz miał przeniknąć duszę Maryi, ale temu uczuciu towarzyszyła radość Świętego, wynikająca z przeświadczenia, iż przeznaczeniem Dziecięcia jest zbawić ludzkość.

Dramatycznym wydarzeniem, jakiego doświadczył św. Józef – piątym bolesnym przeżyciem – była pospieszna ucieczka do Egiptu, aby ocalić życie narodzonego Jezusa Chrystusa. I tu jednak smutkowi towarzyszyła radość na widok pogańskich bałwanów w kraju wygnania, upadających w obecności Jezusa, prawdziwego Boga.

Po raz szósty św. Józef zasmucił się, kiedy powróciwszy z wygnania z Dzieckiem i Jego Matką stwierdził, iż jednego okrutnego tyrana zastąpił inny tyran. Ale uradował się na widok Betlejem i zakończył podróż osiedlając się w Nazarecie.

Za siódmym razem św. Józef poczuł wielki ból, kiedy dwunastoletni Jezus zniknął na trzy dni, ale ponownie smutek zastąpiła radość, gdy razem z Maryją odnaleźli chłopca w świątyni: był posłuszny i wrócił razem z rodzicami do Nazaretu. Jest to ostatnia wzmianka o Józefie; możemy jedynie przypuszczać, że kolejnych – mniej więcej – 18 lat upłynęło pod znakiem radości, towarzyszącej wychowywaniu młodego Chrystusa przez pobożnego Świętego, wypełniającego wolę Boga Ojca.

30-DNIOWE NABOŻEŃSTWO KU CZCI ŚWIĘTEGO JÓZEFA

(modlitwy na każdy dzień Nowenny)

+ W Imię Ojca + i Syna, + i Ducha Świętego. Amen.

Jezu, Maryjo i Józefie, oświecajcie nas, pomagajcie nam, ratujcie nas. Amen.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

(Odmawia się trzykrotnie, jako dziękczynienie dla Trójcy Przenajświętszej za obdarzenie świętego Józefa szczególnymi łaskami).

OFIAROWANIE SIĘ OPIECE ŚWIĘTEGO JÓZEFA

a. O chwalebny Patriarcho, święty Józefie, z pokorą upadam przed Tobą. Z wielką czcią oddaję się pod Twą przemożną opiekę i proszę cały Dwór Niebieski, aby był przy mnie. Zobowiązuję się do najszczerszej wiary i pobożności oraz przyrzekam czynić wszystko to, co jest w mojej mocy, aby Cię czcić przez całe życie i okazywać Ci miłość. Dopomóż mi w tym święty Józefie. Bądź przy mnie teraz oraz wyjednaj mi łaskę odejścia z tego świata podobnie jak Ty, w objęciach Jezusa i Maryi, abym mógł pewnego dnia razem z Tobą osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen.

b. Chwalebny Patriarcho, święty Józefie, z pobożnym oddaniem i sercem przepełnionym miłością, zanoszę tę szczerą modlitwę do Twoich stóp i rozmyślam nad Twoimi licznymi cnotami.
Potężny Patriarcho, jak w Starym Testamencie Józef, syn Jakuba, wypełniał wolę Boga, tak Ty podążasz jego drogą w Nowym Testamencie. Opromienia Cię nie tylko wspaniałe światło Boskiego Słońca, lecz także łagodne światło mistycznego księżyca – Maryi.

Jakub wyruszył w drogę do Egiptu, aby pogratulować swemu synowi Józefowi – rządcy w Egipcie. Za przykładem ojca podążyli wszyscy jego synowie. Niewypowiedzianie piękniejszym jest jednak przykład Jezusa i Maryi, którzy otaczali Ciebie wielkim szacunkiem i oddaniem. Z wielką przeto czcią i ufnością pragniemy zwracać się do Ciebie we wszystkich naszych potrzebach tak doczesnych, jak i duchowych, pewni, że twój Syn, który zawsze był Ci posłuszny na ziemi, wysłucha Cię także w niebie.

I tak jak Józef, syn Jakuba, nie odepchnął swoich winnych braci, lecz pełen miłości ich przygarnął, ochronił i uratował przed głodem i śmiercią, tak i Ty, o święty Józefie, nie pozostań obojętnym na moje modlitwy. Poprzez Twoje wstawiennictwo uproś mi tę łaskę, aby Bóg nie pozostawiał mnie samego na tym padole łez, lecz zawsze zaliczał do tych, którzy w życiu i w chwili śmierci są nieustannie ogarnięci płaszczem Twej przemożnej opieki.

MODLITWY

a. Bądź pozdrowiony, święty Józefie, któremu powierzono bezcenne Skarby nieba i ziemi. Bądź pozdrowiony, przybrany Ojcze Tego, który karmi wszystkie stworzenia świata. Ty bowiem po Maryi, spośród świętych, jesteś godzien naszej największej czci i miłości, bo zostałeś wybrany do najwyższej godności wychowywania, karmienia, a nawet trzymania na rękach Mesjasza, którego tak wielu królów i proroków pragnęło choćby tylko zobaczyć.
O święty Józefie, ratuj moją duszę i wyproś mi u Miłosiernego Boga tę łaskę, o którą pokornie proszę….. (Należy wymienić swoją prośbę). Uproś także dla dusz czyśćcowych ulgę w ich cierpieniu. Amen.

Chwała Ojcu..(3 razy)
b. Święty Józefie, Kościół czci Ciebie jako swego Patrona, Opiekuna i Obrońcę. Spośród wszystkich świętych wołam do Ciebie, najpotężniejszego Opiekuna słabych i potrzebujących pomocy, i po tysiąckroć wysławiam łaskawość Twego serca, które zawsze gotowe jest nieść pomoc wszystkim potrzebującym.

Do Ciebie, święty Józefie, zwracają się wdowy i sieroty, opuszczeni, zasmuceni i potrzebujący na całej ziemi. Nie ma takiej boleści, troski czy potrzeby, wobec których pozostałbyś obojętny. Mój najdroższy Opiekunie w niebie, którego Bóg obdarzył szczególnymi łaskami, uciekam się do Ciebie, przedstawiając Ci moją prośbę. Uproś mi tę łaskę, o którą Cię gorąco proszę. Również wy, wszystkie Dusze w czyśćcu cierpiące, błagajcie świętego Józefa o wstawiennictwo za mną. Amen. Chwała Ojcu… (3 razy)

c. Pomnij, o najczystszy Oblubieńcze Maryi, o mój najmilszy Opiekunie Józefie święty, że nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek wzywając Twej opieki. Twej pomocy błagając, pozostał bez pociechy. O pełen miłości święty Józefie, Ty znasz moje potrzeby i pragnienia. Żaden człowiek, nawet ten najlepszy, nie może zrozumieć mojego problemu i rzeczywiście mi pomóc. Posłuszny nauczaniu świętej Teresy, staję przed Tobą, o święty Józefie, i błagam o Twe przemożne wstawiennictwo w moich obecnych trudnościach. Święta Teresa, Twoja oddana czcicielka, powiedziała: „Biedni grzesznicy, bez względu na wielkość waszych potrzeb, zwróćcie się o pomoc do świętego Józefa! Idźcie do Józefa ze szczerą pewnością i spokojem, że wasze prośby będą wysłuchane”.

O święty Józefie, pocieszycielu zatroskanych, przyjdź mi z pomocą w moim utrapieniu i obejmij moją modlitwą także Dusze czyśćcowe, aby dzięki niej mogły one wkrótce osiągnąć radość i świętość. Amen. Chwała Ojcu… (3 razy)

d. O Ty, wywyższony Święty, przez Twoje całkowite posłuszeństwo wobec Boga miej litość nade mną.

Przez Twoje święte i zasłużone życie

wysłuchaj mojego błagania. Przez Twoje umiłowane imię pomóż mi.

Przez łagodność i siłę Twojego serca strzeż mnie. Przez Twoje święte łzy umacniaj mnie.

Przez siedem boleści Twoich zlituj się nade mną. Przez siedem radości Twoich pociesz moje serce. Od wszelkiego zła na ciele i duszy uwolnij mnie. Z każdej biedy i nędzy wyratuj mnie.

Wyproś dla mnie litościwie łaskę Bożą.

Wyjednaj dla Dusz w czyśćcu cierpiących szybkie wybawienie z ich cierpień. Amen. Chwała Ojcu… (3 razy)

e. O święty Józefie, niezliczone są łaski, które otrzymali modlący się do Ciebie. Chorzy, uciskani, cierpiący niesprawiedliwość, zdradzeni, opuszczeni – wszyscy, którzy się oddali pod Twoją opiekę, uzyskali pomoc w swoich potrzebach.

Święty Józefie, nie pozwól, proszę, abym był jedynym spośród wszystkich zwracających się do Ciebie, który nie został wysłuchany. Okaż się hojnym i łaskawym także dla mnie. Za to, pełen wdzięczności, zawsze będę Cię czcił, o chwalebny święty Józefie, mój Opiekunie i Wybawco Dusz w czyśćcu cierpiących. Amen. Chwała Ojcu… (3 razy)

f. O Boże i Ojcze wieczny w niebie, przez zasługi Twego Syna Jezusa i Jego Najświętszej Matki błagam o udzielenie mi tej szczególnej łaski. W imię Jezusa i Maryi upadam przed Tobą i wielbię Cię w Twej cudownej obecności. Przyjmij, proszę, moje mocne postanowienie pozostania pod opieką Żywiciela Świętej Rodziny, przez którego zanoszę do Ciebie błagania. Pobłogosław, Boże, w swej dobroci to święte nabożeństwo i wysłuchaj mej prośby. Amen. Chwała Ojcu… (3 razy}

LITANIA DO ŚW. JÓZEFA
MODLITWA NA ZAKOŃCZENIE KAŻDEGO DNIA NOWENNY

Chwalebny Patriarcho, święty Józefie, Ciebie Bóg wybrał jako Głowę i Opiekuna Najświętszej Rodziny: proszę Cię, byś osłaniał mnie zawsze płaszczem swej opieki.

Wybieram Cię dziś na mojego Ojca, Orędownika, Towarzysza i Opiekuna. Błagam, abyś mnie przyjął pod swoją opiekę: wszystko, czym jestem i co posiadam, moje całe życie i moją śmierć.

Wejrzyj na mnie jako swe dziecko i broń mnie od zasadzek nieprzyjaciół widzialnych i niewidzialnych. Wspomagaj mnie w każdej potrzebie. Pocieszaj w gorzkich cierpieniach, a szczególnie bądź przy mnie w godzinie walki śmiertelnej. Wstawiaj się za mną do Boskiego Odkupiciela, którego jako Dziecię mogłeś tulić w swych ramionach, oraz do Najświętszej Dziewicy Maryi, Twej Najczystszej Oblubienicy.

Udziel mi tych łask, które doprowadzą mnie do wiecznego zbawienia. Zalicz mnie do grona Twych czcicieli, ponieważ chcę słuchać Twoich rad i być wdzięcznym za Twą pomoc i wsparcie. Amen.

Święty Józefie, niewinny i czysty, pozwól mi być Twym dzieckiem. Zachowaj mnie czystym na ciele i duszy, abym pozostawał w stanie łaski Bożej. Święty Józefie, Opiekunie,

Oblubieńcze Najświętszej Maryi Panny, bądź moim przewodnikiem i doradcą, pomóż mi pozostać wiernym Bogu.

Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo…Chwała Ojcu i Synowi…

W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na wieki wieków. Amen.

Trzydniowe nabożeństwo do świętego Józefa w nagłej potrzebie

Najukochańszy Oblubieńcze Maryi, zawsze Dziewicy, najdroższy mój Patronie święty Józefie, do Ciebie się uciekam w tej tak trudnej mojej sprawie, przypominając Ci siedem boleści, którymi było przejęte na ziemi twoje serce. Błagam Cię, racz mi uprosić pożądaną łaskę i pocieszyć przez pamięć na tę radość ducha, gdy Maryja Niepokalana otaczała Cię swoją obecnością i troskliwością przy Twoim skonaniu. Przemów dziś do Niej za mną, aby przez miłość, jaką masz ku Niej, ulitowała się nade mną i pocieszyła mnie w tym nieszczęściu.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…

Najmiłościwszy Opiekunie Jezusa, naszego Odkupiciela, uciekam się do Ciebie, przedstawiając Ci tę moją prośbę. Błagam Cię przez te pociechy, którymi opływało tu na ziemi Twoje serce, kiedy Jezus swą miłosną obecnością otoczył Cię w chwili Twego zgonu. O święty mój Patronie, wy-jednaj mi pożądaną łaskę i przemów za mną do Jezusa, aby przez tę miłość dla Niego, jaką było przepełnione Twoje serce, ulitował się nade mną i pocieszył mnie w tym utrapieniu.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…

Najmiłościwszy Przedstawicielu Trójcy ziemskiej, mój najdroższy Opiekunie, który jesteś obdarzony w Niebie szczególnymi łaskami, oddaję Ci tę tak ważną dla mnie sprawę prosząc Cię, o święty mój Patronie, przez pamięć na tę wielką chwałę, którą otoczyła Cię Trójca Przenajświętsza po Twoim odejściu z tej doliny płaczu do nieba. Racz mnie Jej przedstawić i uprosić mi tę łaskę, przez wzgląd na najgłębszą cześć, którą Ty Jej oddawałeś tu na ziemi, aby raczyła ulitować się nade mną i pocieszyć mnie w tym moim nieszczęściu.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…

Nabożeństwo do opieki św. Józefa

Nabożeństwo do opieki świętego Józefa jest szczególnym rodzajem modlitwy, mającej na celu uproszenie dla siebie opieki tego wielkiego Świętego i oddanie Mu szczególnej czci. Ma być odprawiane przez kolejnych 30 dni na pamiątkę 30 lat, które święty Józef przeżył w towarzystwie Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Nadzwyczajne łaski otrzymywane dzięki tej mod-litwie są nieprzeliczone. Święta Teresa Wielka mówiła: „Jeśli naprawdę chcesz w to uwierzyć, odmawiaj tę nowennę, a przekonasz się”.

Aby twoja modlitwa była skuteczniejsza, przyrzeknij spełnić jakiś dobry czyn lub zrób jakieś wyrzeczenie, by w ten sposób uczcić świętego Józefa, a także ofiaruj modlitwy za dusze czyśćcowe. Z taką samą troską, z jaką my pomożemy duszom cierpiącym w czyśćcu, święty Józef po-może nam w naszych kłopotach i doświadczeniach. W ten sposób opieka świętego Józefa będzie nas chronić od wszelkich niebezpieczeństw, byśmy mogli wszyscy pewnego dnia, z pomocą łaski Bożej, osiągnąć wieczne zbawienie. Niech święty Józef okaże nam łaskawość i nam błogosławi.
Jezus i Maryja wzywają cały chrześcijański świat do miłości, czci i modlitwy do świętego Józefa.
Sam Jezus powiedział do świętej Małgorzaty Marii Alacoque: „Pragnę, byś codziennie modliła się szczególnie do Mojej Matki i świętego Józefa, Mego najsłodszego Opiekuna”. A Matka Najświętsza powiedziała do czcigodnej Marii z Agredy: „Niech nieustannie wzrasta twoja miłość i oddanie do tego wielkiego Świętego. We wszystkich swych kłopotach oddawaj się pod Jego opiekę, we wszystkich okolicznościach zachęcaj tylu ludzi, ilu tylko możesz, do tego nabożeństwa. Naprawdę, o cokolwiek mój Opiekun poprosi w niebie, tego Wszechmocny Bóg udzieli na ziemi”.

Modlitwa na zakończenie nabożeństwa

Chwalebny Patriarcho, święty Józefie, Ciebie Bóg wybrał na Głowę Świętej Rodziny; proszę, byś otaczał mnie zawsze swoją opieką. Od tej chwili obieram Ciebie na swojego Ojca, Opiekuna, Doradcę i Patrona. Błagam, byś przyjął pod swoją opiekę moje ciało i duszę, wszystko, czym jestem, wszystko, co posiadam, moje życie i moją śmierć.

Wejrzyj na mnie, broń mnie od zasadzek nieprzyjaciół widzialnych i niewidzialnych, wspomagaj mnie we wszystkich moich potrzebach, pocieszaj w cierpieniach mojego życia, a szczególnie bądź przy mnie w godzinie mojej śmierci. Wstaw się za mną do Boskiego Odkupiciela, którego byłeś godny trzymać w swych ramionach, oraz do Najświętszej Dziewicy Maryi – Twej Najczystszej Oblubienicy. Udziel mi tych błogosławieństw, które doprowadzą mnie do zbawienia. Zalicz mnie do grona Twych najdroższych, a ja będę się starać, by okazać się godnym Twej opieki. Amen.

Modlitwy na zakończenie wieczornego nabożeństwa

Ojcze ubogich, o Józefie święty, oto my, ubodzy w święte skarby nieba, my, ubodzy w cnoty i łaski, po Maryi błagamy i Ciebie, Patronie prze-możny u Boga. Wyjednaj nam odpuszczenie grze-chów i wstręt do grzechów. Wyproś nam zamiłowanie cnoty, pobożności, cierpliwości i bojaźni Bożej. Uproś nam pomnożenie wiary mocnej i stałej, nadziei niezłomnej i miłości najgorętszej Boga i bliźniego. Jak Józef egipski był wybawicielem swe-go ludu i kraju, tak i Ty, Patronie, bądź ochroną naszą, pomocą naszą, wybawicielem naszym we wszystkich potrzebach tak duszy, jak i ciała. Osłaniaj Kościół nasz święty katolicki, chroń Ojczyznę naszą, broń wszystkie chrześcijańskie stany, a szczególnie broń maluczkich oraz młodzież naszą. Daj nam chleba naszego, daj nam życie czyste, daj śmierć świętą i zbawienie wieczne. Amen.

Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony, o dobry Jezu, Królu i Zbawco nasz. Błogosławionyś nad wszystko, przez wszystko i we wszystkim, co istnieje na niebie i ziemi. Błogosławionyś całym sercem naszym, które Cię kocha i wielbi nad wszystko. Hostio Najświętsza, siło duszy wygnanej, Eucharystio Boska, Arcydzieło Serca Jezusowego, bądź jedyną miłością naszą, bądź jedynym pragnieniem naszym w życiu i przy śmierci. Za łaski i dary dziś nam wyświadczone, dzięki Ci gorące, o Jezu. Grzechy nasze, złości nasze, prze-winienia nasze wybacz nam, o Jezu. My za nie szczerze żałujemy i poprawę życia mocno przyrzekamy. Oddajemy Ci na noc, o Jezu, dusze nasze, serca oraz ciała nasze. Oczyść je i poświęć je, aby jedynie żyły Tobą i dla Ciebie po wszystkie czasy. Amen.

Szukanie pomocy za wstawiennictwem świętego Józefa

Ojcze Nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci przenajświętszą Krew, Serce, Oblicze Twego Jednorodzonego Syna, wszystkie cnoty i zasługi Matki Najświętszej i Jej przeczystego Oblubieńca, św. Józefa, oraz wszystkie skarby Kościoła Świętego dla wyjednania łaski ostatecznego zbawienia i łask nam potrzebnych, szczególnie tej… (wymienić intencję), dla…

Święty Józefie, ofiaruję Ci miłość Jezusa i Maryi, jaką żywią ku tobie. Ofiaruję Ci też uwielbienia , hołdy wdzięczności i ofiary, jakie Ci wierni złożyli przez wieki aż do tej chwili. Siebie i wszystkich drogich memu sercu oddaję na zawsze Twej świętej opiece. Błagam Cię dla Miłości Boga i Najświętszej Maryi Panny, Twej Oblubienicy, racz nam wyjednać łaskę ostatecznego zbawienia i wszystkie łaski nam potrzebne, szczególnie tę wielką łaskę… (wymienić intencję). Pośpiesz mi na ratunek, święty Patriarcho i pociesz mnie w tym strapieniu.

O, św. Józefie, przyjacielu Serca Jezusa, wysłuchaj mnie. O, Józefie, ratuj nas w życiu i w śmierci, ratuj nas w każdym czasie!

Szczęśliwy, kto sobie Patrona
Józefa ma za Opiekuna.
Niechaj się niczego nie boi,
Gdy święty Józef przy nim stoi
Nie zginie.

Idźcie precz, marności światowe,
Boście wy do zguby gotowe.
Już ja mam nad wszystko słodszego
Józefa, Opiekuna mego
Przy sobie.

Ustąpcie, szatańskie najazdy.
Przyzna to ze mną człowiek każdy,
Że choćby i sami powstało
Piekło się na mnie zbuntowało,
Nie zginę.

Gdy mi jest Józef ulubiony
Obrońcą od każdej złej strony.
On ci mnie ze swojej opieki
Nie puści, i zginąć na wieki
Nie mogę.

Przeto Cię upraszam serdecznie
Józefie święty, bym bezpiecznie
Mógł mieć zgon i lekkie skonanie
I grzechów moich skasowanie
Przy śmierci.

Gdy mi zaś przyjdzie przed Sędziego
Stawić się wielce straszliwego,
Bądźże mi, Józefie, przy sądzie,
Kiedy mnie Bóg sądzić zasiądzie,
Patronem.

Odpędzaj precz nieprzyjaciela,
Duszy mej spraw oskarżyciele,
Kiedy mnie skarżyć, prześladować
Będzie chciał, chciej że mnie ratować,
O Święty.

Józefie, oddal czarta złego,
A Boga na mnie zgniewanego
Przejednaj, o co Cię serdecznie
Upraszam, bym mógł z Tobą wiecznie
Królować.

Wezwania ku czci ukrytego życia św. Józefa z Jezusem i Maryją

Święty Józefie, spraw, aby Jezus przyszedł do mojej duszy i uświęcił mnie.
Święty Józefie, spraw, aby Jezus przyszedł do mego serca i uczynił je wspaniałomyślnym.
Święty Józefie, spraw, aby Jezus przyszedł do mego umysłu i oświecał go.
Święty Józefie, spraw, aby Jezus prowadził moją wolę i umacniał ją.
Święty Józefie, spraw, aby Jezus kierował moimi myślami i oczyszczał je.
Święty Józefie, spraw, aby Jezus prowadził moje pragnienia i poprawiał je.
Święty Józefie, spraw, aby Jezus spojrzał na moje czyny i pobłogosławił im.
Święty Józefie, spraw, aby Jezus zapalił we mnie miłość ku Sobie.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa naśladowanie Twoich cnót.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa prawdziwą pokorę ducha.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa łagodność serca.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa pokój duszy.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa świętą bojaźń Bożą.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa pragnienie doskonałości.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa łagodność charakteru.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa czyste i miłosierne serce.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa święte zgadzanie się z cierpieniem.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa mądrość wiary.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa błogosławieństwo na wytrwanie w dobrych czynach.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa siłę do dźwigania moich krzyży.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa nieprzywiązywanie się do materialnych dóbr tego świata.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa łaskę kroczenia zawsze wąską ścieżką do Nieba.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa łaskę unikania wszelkich okazji do grzechu.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa święte pragnienie wiecznej szczęśliwości.
Święty Józefie, uproś mi u Jezusa łaskę wytrwania do końca.
Święty Józefie, nie opuszczaj mnie.
Święty Józefie, spraw, aby moje serce nigdy nie przestało Cię kochać, a moje wargi Cię chwalić.
Święty Józefie, przez Twą miłość dla Jezusa spraw, abym i ja podobnie Go kochał.
Święty Józefie, przyjmij mnie jako swego oddanego sługę.
Święty Józefie, Tobie się oddaję; przyjmij me błagania i usłysz moje modlitwy.
Święty Józefie, nie opuść mnie w godzinie mej śmierci.
Jezu, Maryjo, święty Józefie, Wam oddaję moje serce i moją duszę.
(3 razy – Chwała Ojcu…)

Wezwania do świętego Józefa

CZĘŚĆ I
1.K: Do Ciebie serca nasze dziś wznosimy, W: święty Józefie!

K: Nasz Opiekunie, słysz błagania nasze!

W: Nasz Opiekunie, słysz błagania nasze!
1.Wiernością wielką zajaśniałeś w życiu, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, wspomóż wiarę naszą!
1.Przykładzie wszystkich ciężko pracujących, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, módl się dziś za nami!
1.Sam pracowałeś w pocie swego czoła, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, uświęć prace nasze!
1.Ty sprawiedliwym zostałeś nazwany, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, wspieraj nasze matki!
1.Uszanowałeś Boże Macierzyństwo, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, bądź wzorem dla ojców!
1.Broniłeś Dziecię Jezus przed Herodem, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, weź w opiekę młodzież!

CZĘŚĆ II
1.Tyś gospodarzem kościoła naszego, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, prowadź nas do Boga!
1.Ozdobą Świętej byłeś Ty Rodziny, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, wejdź do rodzin naszych!
1.Rodziny Świętej byłeś Ty strażnikiem, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, strzeż rodziny nasze!
1.Podporo rodzin, dzisiaj Cię wzywamy, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, wstawiaj się za nami!
1.Rodziny nasze Tobie polecamy, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, wspieraj je w potrzebie!
1.Niech miłość, zgoda, pokój w nich panuje, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, złącz rodziny nasze!
1.Miłością czystą serce Twe tętniło, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, strzeż czystości naszej!

CZĘŚĆ III
1.Tyś stróżem dziewic, wszystkich serc niewinnych, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, bądź obroną naszą!
1.Pociechą jesteś wszystkich pracujących, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, pociesz nas w trudnościach!
1.Ubóstwa swego byłeś miłośnikiem, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, wspieraj nas w potrzebie!
1.Nadziejo chorych i bólem trapionych, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, wspieraj nas w cierpieniach!
1.Umierających Ty jesteś patronem, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, bądź przy naszej śmierci!
1.Miej w swojej pieczy również Kościół cały, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, uproś nam wytrwanie!
1.Świat cały Tobie dzisiaj polecamy, święty Józefie!

Nasz Opiekunie, uproś światu pokój!

Wezwania do świętego Józefa

Ojcze wiary trudnej, chroń nas przed niewiarą i wygodnictwem!
Mężu troskliwy, niech nie będzie rozbitych małżeństw i dzieci niczyich!
Obrońco Chrystusa, stań po stronie pokrzywdzonych i biednych!
Żywicielu Rodziny, niech Chrystus w głodnych otrzyma pajdę chleba!
Stróżu Dziewicy, stań między zakochanymi!
Wzorze sprawiedliwości, niech bogaci wezmą trochę nędzy!
Robotniku Nazaretański, naucz nas rzetelnie pracować!
Kotwico nieszczęśliwych, zakwitnij różą w cierpieniach!
Aniele umierających, na progu wieczności rękę podaj!
Patronie szarych dni, bądź nam słońcem wiosennym!
Pomnij, o najczystszy Oblubieńcze Błogosławionej Dziewicy Maryi, mój najmilszy Opiekunie, święty Józefie, że nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek, kto ucieka się pod Twoją opiekę i błaga o Twą po-moc, pozostał bez pociechy. Tą ufnością ożywiony przychodzę do Ciebie i z całą gorącością ducha Tobie się polecam. Nie odrzucaj mojej modlitwy, przybrany Ojcze Odkupiciela, ale racz ją przyjąć łaskawie i wysłuchać. Amen.
Chwalebny święty Józefie, Oblubieńcze Najświętszej Dziewicy Maryi, Dziewiczy Opiekunie Jezusa, czuwaj nade mną i prowadź mnie drogą łaski uświęcającej. Wejrzyj na moje modlitwy i otaczaj mnie zawsze swoją przemożną opieką.
Usuń wszystkie przeszkody i trudności stojące na drodze mojej modlitwy i spraw, niech wysłuchanie mej prośby będzie na większą chwałę Bożą i dla mojego zbawienia.
W dowód wdzięczności obiecuję głosić Twoją chwałę i dziękować Bogu za udzielenie Ci tak wielkiej mocy w niebie i na ziemi. Amen.

Septenna ku czci siedmiu radości i siedmiu boleści Świętego Józefa

(Septennę odprawia się przez siedem dni lub siedem śród)

1. Święty Józefie, użalam się nad Tobą dla tego smutku, który ogarnął Twe serce dręczone niepewnością, gdy zamierzałeś opuścić Twoją Przeczystą Oblubienicę, Maryję, oraz odnawam w Tym sercu radość, której doznałeś, gdy anioł Pański objawił Ci Tajemnicę Wcielenia.
Przez Twą boleść i radość proszę Cię, bądź moim pocieszycielem z żyiu i przy śmierci. Amen.

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu.

2. Święty Józefie, użalam się nad Tobą dla tej przykrości, którą odczuło Twoje serce, gdy widziałeś, w jakim ubóstwie narodziło się Dzieciątko Jezus oraz odnawiam w Twym sercu radość, której doznałeś, słysząc śpiew aniołów i widząc pasterzy i Mędrców, oddających hołd Dzieciątku.
Przez Twą boleść i radość wyjednaj mi tę łaskę, bym w pielgrzymce życia ziemskiego stał się godny życia wiecznego. Amen.

3. Święty Józefie, użalam się nad Tobą dla tej boleści, która zraniła Twoje serce przy obrzezaniu Dzieciątka oraz odnawiam w Tym sercu radość, której doznałeś nadając Mu najświętsze imię Jezus.
Przez Twą boleść i radość wyjednaj mi łaskę, być był wiernym czcicielem Jezusa i doszedł do wiecznej chwały. Amen.

4. Święty Józefie, użalam się nad Tobą dla tego bólu, który przeszył Twe serce, gdy usłyszałeś protoctwo Symeona o przyszłych cierpianiach Jezusa i Maryi oraz odnawiam w Twym sercu radość, której doznałeś rozważając to proroctwo przepowiadające zbawienie dusz za cenę tych cierpień.
Błagam Cię przez tę boleść i radość o łaskę, bym należał do liczby tych, którzy chwalebnie zmartwychwstaną. Amen.

5. Święty Józefie, użalam się nad Tobą dla tego smutku, który ogarnął Twe serce, gdy patrzyłeś na trudy i niewygody, na jakie byli narażeni Jezus i Maryja w czasie ucieczki do Epiptu oraz odnawiam w Twym sercu radość, której doznałeś z faktu uratowania życia Dzieciątku przed okrutnym Herodem.
Proszę Cię przez tę boleść i radość o łaskę zwycięstwa nad nieprzyjaciółmi duszy i życia w obecności Bożej. Amen.

6. Święty Józefie, użalam się nad Tobą dla tej rozterki, jaką przeżyłeś, gdy chciałeś osiąść w Judei, lecz obawiałeś się Archelausa oraz odnawiam radość, której doznałeś, gdy anioł Cię uspokoił, polecając udać się do Nazaretu.
Przez tę boleść i radość wyjednaj mi sumienie czyste, wolne od niepokoju i przesadnej skrupulatności. Amen.

7. Święty Józefie, użalam się nad Tobą dla tej boleści, która zraniła Twe serce, gdy bez Twej winy zaginął Jezus w Jerozolimie oraz odnawaim radość, której doznałeś, gdy znalazłeś Go w świątyni miedzy uczonymi w Piśmie.
Błagam Cię przez tę boleść i radość, bym nigdy w życiu nie utracił Jezusa. Amen.

Telegram do św. Józefa w nagłej potrzebie,

czyli Triduum odprawiane w jednym dniu dla wybłagania szybkiego ratunku

Podane modlitwy można odmówić 3-krotnie w ciągu dnia lub w trzech godzinach po sobie następujących..

Modlitwa

Święty Józefie, ofiaruję Ci miłość Jezusa i Maryi, jaką żywią ku Tobie. Ofiaruję Ci też uwielbienia, hołdy wdzięczności i ofiary, jakie Ci wierni złożyli przez wieki aż do tej chwili; siebie i wszystkich drogich memu sercu oddaję na zawsze Twej świętej opiece.

Błagam Cię dla miłości Boga i Najświętszej Maryi Panny, Twej Oblubienicy, racz nam wyjednać łaskę ostatecznego zbawienia i wszystkie łaski nam potrzebne, szczególnie tę wielką łaskę… Pospiesz mi na ratunek św. Patriarcho i pociesz mnie w mym strapieniu. O św. Józefie, Przyjacielu Serca Jezusa, wysłuchaj mnie.

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Przenajświętszą Krew, Serce, Oblicze Twego Jednorodzonego Syna, wszystkie cnoty i zasługi Matki Najświętszej i Jej Przeczystego Oblubieńca św. Józefa oraz wszystkie skarby Kościoła świętego na wyjednanie łaski nam potrzebnej, szczególnie tej…

O Józefie ratuj nas! W życiu, śmierci, w każdy czas!

Szukanie pomocy za wstawiennictwem świętego Józefa

Ojcze Nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci przenajświętszą Krew, Serce, Oblicze Twego Jednorodzonego Syna, wszystkie cnoty i zasługi Matki Najświętszej i Jej przeczystego Oblubieńca, św. Józefa, oraz wszystkie skarby Kościoła Świętego dla wyjednania łaski ostatecznego zbawienia i łask nam potrzebnych, szczególnie tej… (wymienić intencję), dla…

Święty Józefie, ofiaruję Ci miłość Jezusa i Maryi, jaką żywią ku tobie. Ofiaruję Ci też uwielbienia , hołdy wdzięczności i ofiary, jakie Ci wierni złożyli przez wieki aż do tej chwili. Siebie i wszystkich drogich memu sercu oddaję na zawsze Twej świętej opiece. Błagam Cię dla Miłości Boga i Najświętszej Maryi Panny, Twej Oblubienicy, racz nam wyjednać łaskę ostatecznego zbawienia i wszystkie łaski nam potrzebne, szczególnie tę wielką łaskę… (wymienić intencję). Pośpiesz mi na ratunek, święty Patriarcho i pociesz mnie w tym strapieniu.

O, św. Józefie, przyjacielu Serca Jezusa, wysłuchaj mnie. O, Józefie, ratuj nas w życiu i w śmierci, ratuj nas w każdym czasie!

Oddanie FSSPX Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X pod opiekę św. Józefa

DZIEŃ PIERWSZY
W swej książce Summa de donis S. Joseph (‘Streszczenie darów św. Józefa’) Izydor Isolani, XVI-wieczny dominikanin, w następujący sposób pisał o rozwoju nabożeństwa do św. Józefa:
„Duch Święty nie przestawał poruszać serc wiernych do czasu, aż Kościół Powszechny z radością odnowił swe nabożeństwo do św. Józefa, fundując klasztory i wznosząc kościoły mu poświęcone.
Jezus Chrystus, dla swej większej chwały, przeznaczył św. Józefa na szczególnego i najważniejszego patrona Kościoła Walczącego. Z tego powodu, przed dniem sądu, wszystkie narody uznają i uwielbią Imię naszego Pana oraz oddadzą cześć wspaniałym darom udzielonym przez Boga św. Józefowi, darom, które z Jego woli pozostawały przez długi czas ukryte. (…)
Zbawiciel oświeci swym światłem najskrytszą tajemnicę umysłów i serc. Wielcy ludzie badać będą dary Boże ukryte w wewnętrznym życiu św. Józefa i odnajdą w nim skarb nieocenionej wartości, wspanialszy niż u jakiegokolwiek świętego Starego Przymierza. (…)
Wikariusz Chrystusa na ziemi, natchniony przez Ducha Świętego, zaprowadzi święto ku czci przybranego ojca Chrystusa, Oblubieńca Królowej ziemi, obdarzonego wielką świętością, które obchodzone będzie we wszystkich krajach chrześcijańskich. W ten sposób ten, który zajmuje tak zaszczytne miejsce w niebie, uczczony zostanie w stosowny sposób również na ziemi”.
Summa de donis S. Joseph, cz. III
Św. Józef w pismach papieży
Przez całe stulecia postać św. Józefa wydawała się pozostawać w ukryciu. Dopiero w roku
1479, wskutek wychwalania jego cnót przez św. Bernardyna ze Sieny, św. Wincentego Fereriusza i Jana Gersona, papież Sykstus IV (1471–1484) wprowadził do Brewiarza Rzymskiego oficjum o św. Józefie, wyznaczając je na dzień 19 marca.
Kolejny papież, Innocenty VIII (1484–1492) podniósł jego wspomnienie do rangi święta zdwojonego, a wiek później Grzegorz XIII rozciągnął je na cały świat katolicki i ogłosił świętem nakazanym. Mniej więcej w tym samym czasie, w roku 1522, Izydor Isolani napisał Summa de donis S. Joseph, św. Piotr z Alcantary wychwalał cnoty św. Józefa, zaś św. Teresa z Avila, cudownie uzdrowiona za wstawiennictwem tego świętego w 26 roku życia, oddała pod jego opiekę pierwszy klasztor w Avila, a w późniejszym czasie również dwie trzecie wszystkich założonych przez siebie domów zakonnych.
Ogłoszona 17 marca 1521 r. bulla Leona X (1513–1521) udzielała odpustów pielgrzymom do
Cotignac, w którym to miejscu św. Józef objawił się razem z Najśw. Maryją Panną oraz
Dzieciątkiem Jezus 10 sierpnia 1519 roku. Święty objawił się w tym miejscu raz jeszcze, 7 czerwca 1660.
Klemens X (1670–1676) ułożył hymn Te Joseph celebrant i podniósł jego wspomnienie do rangi zdwojonego drugiej klasy.
Klemens XI (1770–1721) przeredagował całe oficjum o św. Józefie. W międzyczasie cech cieślów wniósł prośbę o ogłoszenie św. Józefa ich patronem. Rzym spełnił ich żądanie w roku
1680 i wspomnienie św. Józefa patrona rzemieślników dodane zostało do święta
obchodzonego 19 marca.
Nabożeństwo do św. Józefa stopniowo torowało sobie drogę do serc wiernych, inspirując modlitwy i pobożne dzieła ku jego czci.
19 grudnia 1726 r. Benedykt XIII (1724–1730) dodał św. Józefa do Litanii do Wszystkich
Świętych.
Benedykt XIV (1740–1758), inspirowany pismami św. Augustyna, pisał: „Św. Józef należy do świętych Nowego Przymierza. Podobnie jak Jan Chrzciciel jest ostatnim świętym Starego Przymierza, tak Maryja oraz Józef są pierwszymi świętymi Przymierza Nowego”.
31 maja 1783 r. Pius VI (1775–1799) ukoronował cudowny obraz, który od lat 70’ XVII wieku przyciągał liczne rzesze pielgrzymów do Kalisza w Polsce. Obraz ten przedstawia Świętą Rodzinę, a postać świętego była znana pod mianem św. Józefa z Kalisza.
17 września 1815 r. papież Pius VIII (1800–1823) dodał św. Józefa do modlitwy A cunctis.
Wielka liczba współczesnych dokumentów papieskich wzywa wszystkich katolików do oddawania czci św. Józefowi i uciekania się pod jego opiekę. Główne idee wyrażone w tych dokumentach przedstawiamy poniżej.
Pius IX
Dekret Urbis et orbis z 27 kwietnia 1865 r.
Papież Pius IX (1846–1878) żywił wielkie nabożeństwo do św. Józefa i 10 grudnia 1847 roku ustanowił trzecią niedzielę po Wielkanocy świętem Opieki św. Józefa nad Kościołem. W roku
1854 nazwał św. Józefa największą – po Matce Bożej – nadzieją Kościoła. Następnie, 27 kwietnia 1865 roku, promulgował dekret Urbis et orbis.
W dekrecie tym udzielił na miesiąc marzec, poświęcony św. Józefowi, tych samych odpustów, jakie związane są z miesiącem Maryi, tj. 300 dni odpustu za udział w nabożeństwie ku jego czci w dowolnym dniu miesiąca, oraz odpust zupełny za udział w nabożeństwach ku jego czci odprawianych w całym miesiącu, pod zwykłymi warunkami: spowiedzi, przyjęcia Komunii św. i odmówienia modlitwy za Kościół.
Dekret Quemadmodum Deus z 8 grudnia 1870 r.
„W Starym Testamencie Bóg ustanowił Józefa, syna patriarchy Jakuba, rządcą Egiptu, aby przechowywał zboże na pożywienie ludu swego. Gdy zaś wypełniły się czasy miłosierdzia Bożego nad ludźmi, gdy miał zesłać na ziemię Jednorodzonego Syna swego, wybrał innego Józefa, którego pierwszy był tylko obrazem, i uczynił go panem i książęciem swego domu i skarbów swoich. A Józef zaślubił Niepokalaną Najświętszą Pannę, z której za sprawą Ducha Świętego narodził się Pan nasz Jezus Chrystus i był domniemanemu ojcu swemu posłuszny. Tego zatem, którego tylu królów, patriarchów i proroków pragnęło widzieć, św. Józef nie tylko oglądał, ale z Nim rozmawiał i z ojcowską pieczołowitością piastował na rękach swoich, karmił z pracy rąk własnych Przedwieczne Słowo Wcielone, Chleb Anielski, z nieba zesłany dla wszystkich na życie wieczne. Godność tę, jakiej Bóg udzielił najwierniejszemu słudze swemu, Kościół św. zawsze czcił i wychwalał, a po Najświętszej Pannie najgorętszym św. Józefa otaczał uwielbieniem, uciekając się do niego w największych potrzebach i niebezpieczeństwach. Gdy zaś w dzisiejszych smutnych czasach Kościół św., Matka nasza, doznaje tak wielkiego ucisku i prześladowania, że nieprzyjaciele jego zdają się myśleć, iż bramy piekielne przezwyciężyć go zdołają – biskupi całego katolickiego świata upraszali pokornie Ojca Świętego w swym własnym jako też swych owieczek imieniu, by raczył ogłosić św. Józefa patronem całego katolickiego Kościoła. Ponieważ prośby te stawały się coraz żywsze i powszechniejsze, w chwili zebranego Soboru Watykańskiego Ojciec Święty Pius IX, głęboko wzruszony ostatnimi wypadkami, chcąc siebie i wszystkich wiernych polecić szczególnej, a przemożnej opiece św. Józefa, raczył zadośćuczynić żądaniom czcigodnych biskupów, ogłaszając uroczyście św. Józefa patronem Kościoła Świętego, i nakazał, aby święto 19 marca przypadające zostało podniesione do świąt pierwszej klasy, jednak bez oktawy z powodu wielkiego postu. Ojciec Święty nakazuje również, aby postanowienie to objęte dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów ogłoszone zostało w dniu poświęconym ku czci Najświętszej Panny Niepokalanie Poczętej, Oblubienicy św. Józefa”.
Ten ważny akt potwierdzony został Listem Apostolskim Inclytum patriarcham z 7 lipca 1871 roku, jednak już 4 marca 1871 r. kard. Pie (1815–1880) przekazał dekret papieski swemu duchowieństwu w formie instrukcji duszpasterskiej. W odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego nabożeństwo do św. Józefa pojawiło się tak późno?”, kardynał odpowiada: „Nabożeństwo do św. Józefa było jednym z darów, które ojciec rodziny, kierując się roztropnością, zachowuje wśród swych skarbów na późniejszy czas (…) Milczenie otaczające imię i moc wstawiennictwa św. Józefa przez pierwsze wieki chrześcijaństwa jawi się jako przedłużenie milczenia, jakie otaczało jego ziemskie życie, jest kontynuacją życia ukrytego, którego chwała stała się dla umysłów i serc wiernych tym bardziej cudowna, iż pozostawała przez tak długi czas zakryta”.
Leon XIII
Wyjątki z encykliki Quamquam pluries (15 sierpnia 1889)
W swej encyklice Leon XIII (1878–1903) przypomina najpierw, że w czasach burzliwych Kościół uciekał się zawsze żarliwie i wytrwale do Boga i Najświętszej Maryi. Przyznaje, że żarliwość chrześcijańska bardzo osłabła, wskazuje też jednak, że nasze ludzkie środki nie są w stanie powstrzymać poważnych niebezpieczeństw zagrażających Kościołowi. Wzywa więc wiernych, by nasilili swe modlitwy do Matki Bożej, zwłaszcza w miesiącu październiku, miesiącu Różańca.
Encyklika ta miała jednak inny jeszcze cel, a mianowicie wezwanie, by „lud katolicki obok Przenajświętszej Dziewicy Marii wzywał także coraz częściej i ze szczególną ufnością Jej najczystszego Oblubieńca, św. Józefa; nie bez powodu bowiem przyjąć możemy, że to samej Przenajświętszej Dziewicy miłe jest i przyjemne”. Nabożeństwo do św. Józefa stało się już szeroko rozpowszechnione dzięki wysiłkom licznych papieży, obecnie jednak powinno
„zaszczepić się w codziennych praktykach pobożnych katolików i katolickich instytucji”.
Powody tego są wg Leona XIII następujące:
„Szczególna przyczyna tego, że św. Józef jest opiekunem Kościoła i że Kościół tak wiele się spodziewa po jego opiece i troskliwości, tkwi w tym, że był małżonkiem Marii i domniemanym ojcem Jezusa Chrystusa. W tym też tkwi przyczyna całej jego godności, świętości i chwały. (…) Ponieważ jednak św. Józef połączony był z Przenajświętszą Dziewicą węzłem małżeńskim, przeto niezawodnie najbardziej zbliżył się do owej wzniosłej godności, którą Bogurodzica wszystkie stworzenia o wiele przewyższyła.(…) Jeżeli zatem Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka Najświętszej Dziewicy, to uczynił go z pewnością nie tylko towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej cnoty, ale przez związek małżeński także uczestnikiem w Jej wzniosłej godności”.
Św. Józef był więc, z rozporządzenia Bożego, opiekunem Jego Syna i wśród ludzi uchodził za Jego ojca. „Naturalnym następstwem tego było, że Słowo odwieczne z pokorą było św. Józefowi poddane i okazywało mu cześć, jaką dzieci rodzicom okazywać winny”.
Ze swej strony św. Józef wypełniał obowiązki, jakie natura nakłada na głowę rodziny. „Z największą miłością i niezmordowaną wytrwałością czuwał on nad swoją Oblubienicą i nad Jej Boskim Synem. Pracą rąk własnych dostarczał obojgu wszystkiego, co potrzebne do utrzymania życia; kiedy Dzieciątku Jezus wskutek zazdrości króla Heroda groziło niebezpieczeństwo życia, wynalazł Mu bezpieczne schronienie. Wśród trudów podróży i w czasie wygnania był on nieodstępnym towarzyszem, pomocnikiem i pocieszycielem Najświętszej Panny i Boskiego Dzieciątka. Przenajświętsza Rodzina, którą św. Józef kierował jakby władzą ojcowską, była początkiem powstającego Kościoła”.
Z tego właśnie powodu wszyscy katolicy, którzy tworzą Ciało Kościoła, powierzeni zostali jego szczególnej opiece. „Dlatego jest rzeczą słuszną i należy się św. Józefowi przed innymi, aby teraz swą niebieską potęgą strzegł i bronił Kościoła Chrystusowego tak, jak strzegł ongiś najsumienniej Rodzinę z Nazaretu, gdzie była tego potrzeba (…)”.
Kościół uznaje, że „ów dawny Józef, syn patriarchy Jakuba, uchylił odrobinę rąbka tajemnicy otaczającej osobę naszego świętego i w całej pełni ukazał jego wielkość jako stróża Świętej Rodziny”. I rzeczywiście, w cechach pierwszego patriarchy odnaleźć możemy cechy drugiego:
„Jak tamten w gospodarstwie swojego pana przyniósł szczęście i błogosławieństwo i w
cudowny sposób kraj cały ocalił, tak temu powierzona jest opieka nad chrześcijaństwem i możemy się spodziewać, że i Kościoła, tego domu Pana i Królestwa Bożego na ziemi, którego broni i którym się opiekuje”.
Wszyscy ludzie, każdego stanu i pochodzenia, mogą oddawać się pod opiekę św. Józefowi:
„Ojcowie rodzin mają w nim doskonały wzór ojcowskiej czujności i troskliwości; małżonkowie mają wspaniały przykład miłości, zgody i małżeńskiej wierności, dziewice mają w nim wzór dziewiczej nienaruszalności i równocześnie jej opiekuna. Szlachetnie urodzeni niech patrząc na obraz św. Józefa, uczą się od niego, jak zachować godność nawet wtedy, gdy się nie wiedzie. Bogaci niech się uczą, które dobra trzeba wszelkimi siłami najbardziej zdobywać. Biedacy i rzemieślnicy i ci wszyscy, którzy mniejszym cieszą się majątkiem, powinni ze swej strony także się do św. Józefa uciekać i upatrywać w nim to, co mogliby naśladować”.
„Przecież pochodził on z rodu królewskiego, za małżonkę miał najświętszą z wszystkich niewiast, uważano go za ojca Syna Bożego, a mimo to życie spędził na pracy (…) Józef zadowolony był z tego, co miał na własność, choć było tego niewiele, a trudności, które z konieczności łączą się z życiem skromnym, znosił spokojnie i wielkodusznie za przykładem swego Syna, który choć był Panem wszechświata, przyjął postać sługi i dobrowolnie znosił nędzę i niedostatek”.
Św. Józef jest prawdziwie wzorem dla tych wszystkich, którzy żyją z pracy własnych rąk.
„Wolno im zgodnie z zasadami sprawiedliwości wydobywać się z niedoli i polepszać los, ale rozsądek i sprawiedliwość zabraniają obalać porządek ustanowiony przez Opatrzność Bożą. Używanie przemocy i chęć osiągnięcia czegoś przez powstanie i rozruchy jest pomysłem szalonym, bo właśnie przez to pomnaża się zło, które się pragnie usunąć (…)”.
Leon XIII kończy swą encyklikę w sposób następujący: „rozporządzamy, aby przez cały miesiąc październik przy odmawianiu Różańca dodawano modlitwę do św. Józefa, której formularz dojdzie do was wraz z tym listem, i ma się to w przyszłości powtarzać każdego roku. Jest rzeczą bardzo chwalebną i zbawienną także miesiąc marzec, jak to się w niektórych miejscach dzieje, poświęcić czci św. Józefa przez codzienne nabożeństwa. (…) Tam, gdzie dzień 19 marca poświęcony św. Józefowi nie jest świętem obowiązkowym, zachęcamy wszystkich wiernych, by ten dzień pod wpływem własnej pobożności i w miarę własnych możliwości obchodzili jak święto obowiązkowe ku czci świętego niebiańskiego patrona”.
Św. Pius X
Dekret z roku 1909
Św. Pius X (1903–1914) zatwierdził Dekret Kongregacji Obrzędów zezwalający na publiczne odmawianie Litanii do św. Józefa. Dekret ten wyraża wolę papieża w następujących słowach:
„Ojciec Święty Pius X zawsze żywił szczególne nabożeństwo i głęboką cześć dla chwalebnego patriarchy św. Józefa, przybranego ojca naszego Zbawiciela, najczystszego Oblubieńca Dziewiczej Matki Boga i potężnego orędownika Kościoła katolickiego, którego imię papież otrzymał na chrzcie św.”.
Benedykt XV
Benedykt XV (1914–1922) ułożył w roku 1919 kilka Prefacji dla Mszy ku czci św. oraz Prefację dla Mszy za zmarłych. Oto fragment Prefacji o św. Józefie: „Jako męża sprawiedliwego dałeś go Bogurodzicy Dziewicy za oblubieńca, a jako wiernego i roztropnego sługę postawiłeś go nad rodziną swoją, aby ojcowską opieką otaczał poczętego za sprawą Ducha Świętego Jednorodzonego Syna Twojego, Jezusa Chrystusa, Pana naszego”.
25 lipca 1920 r., w pięćdziesiątą rocznicę ogłoszenia św. Józefa patronem Kościoła Powszechnego, Benedykt XV ogłosił motu proprio Bonum sane, przepełnione miłością i ufnością w opiekę do Oblubieńca Najśw. Maryi Panny.
We wstępnie do tego dokumentu papież pisał: „(…) przygniatające ludzkość nad wyraz srogie nieszczęścia naprowadzają nas na myśl, że to nabożeństwo do św. Józefa winno być pośród wiernych i gorętsze i powszechniejsze”.
Po przypomnieniu cierpień moralnych, będących skutkiem wojny Benedykt XV dodaje: „(…) robotnikom naszym, gdziekolwiek by pracowali – aby ich utrzymać na drodze obowiązku, a ustrzec przed socjalizmem, największym wrogiem chrześcijaństwa – stawialiśmy jako wzór przede wszystkim św. Józefa, usilnie zalecając, aby go w życiu swoim usilnie starali się naśladować i jako swego szczególniejszego patrona czcili.
Ten bowiem święty prowadził podobny jak oni sposób życia na ziemi i z tej też racji Chrystus Pan, Bóg, choć był Jednorodzonym Synem Ojca Przedwiecznego, chciał, by Go nazywano synem cieśli. Skromny jednak ten swój stan i zawód na ziemi ozdobił św. Józef wielkimi cnotami, odpowiadającymi tej wielkiej godności, jaką piastował – Oblubieńca Niepokalanej Bogarodzicy i przybranego ojca Zbawiciela (…)”.
Papież zwracał również uwagę na ścisłą więź, łączącą całą Świętą Rodzinę: „W miarę (…) jak wzrastało nasze nabożeństwo do św. Józefa, wzrastało także nabożeństwo do Najświętszej Rodziny, której Józef był czcigodną głową, jedno bowiem z drugiego konsekwentnie wypływa. Od św. Józefa bowiem idziemy do Maryi, a przez Maryję do źródła wszelkiej świętości – Pana Jezusa, który cnoty domowe własnego życia wypełnił posłuszeństwem św. Józefowi i Maryi. (…)”.
W roku 1921 Benedykt XV dodał św. Józefa do modlitw odmawianych podczas adoracji
Najśw. Sakramentu.
Pius XI
Pius XI (1922–1939) beatyfikował Andrzeja Huberta Fourneta, założyciela zgromadzenia Sióstr od Krzyża Św. oraz Jeanne-Antode Thouret, założycielkę zgromadzenia Córek Miłosierdzia. W wygłoszonej z tej okazji mowie tak mówił o św. Józefie: „Był on świętym, który poświęcił się całkowicie wypełnieniu konkretnej misji powierzonej mu przez Boga, niezrównanej misji strzeżenia czystości Maryi, opieki nad Zbawicielem, zachowując równocześnie, współpracując cudownie z Bożą łaską, tajemnicę zakrytą przed wszystkimi poza samą Trójcą Przenajświętszą, tajemnicę odkupienia rodzaju ludzkiego. Wybitna i niezrównana świętość św. Józefa zakorzeniona była w wielkości jego misji, ponieważ żadna inna dusza, żaden inny święty, nie otrzymał nigdy takiego posłannictwa, nie ma ponadto pomiędzy św. Józefem a Bogiem nikogo, tylko Najśw. Maryja Panna z Jej Bożym Macierzyństwem (…)”.
„Oczywiste jest, że właśnie z powodu owej wzniosłej misji święty Patriarcha otrzymał chwalebny tytuł patrona Kościoła Powszechnego. Kościół istniał już bowiem przy nim, gdy wypełniał on w Świętej Rodzinie swe obowiązki jako opiekun i przybrany ojciec Jezusa Chrystusa”.
Odczytując 19 marca 1928 r. dekret o heroiczności cnót Jeanne-Élisabeth Bichier des Ages, współzałożycielki Sióstr od Krzyża Św., Pius XI powiedział: „Pomiędzy misjami św. Jana Chrzciciela i św. Piotra pojawia się misja św. Józefa, ukryta, niemal niedostrzegalna, misja mająca zostać naświetlona dopiero stulecia później; milczenie, po którym rozbrzmieć miał, choć po tak długim czasie, donośny hymn chwały. Tam bowiem, gdzie tajemnica jest najgłębsza, gdzie mrok jest najciemniejszy, milczenie absolutne, tam jest również najwspanialsze posłannictwo, najwspanialszy wzór cnót, a także chwała będąca ich owocem”. Jakże wspaniała była misja polegająca na współpracy w dziele Wcielenia!
19 marca 1935 roku w mowie poświęconej francuskiej zakonnicy Émilie de Vialar, założycielce zgromadzenia sióstr od Objawienia św. Józefa, Pius XI w taki sposób odniósł się do tajemnicy Wcielenia: „Trójca Przenajświętsza objawia tajemnicę, sekret Wcielenia i Odkupienia. Zaprawdę, niemożliwym jest osiągniecie czegoś wznioślejszego niż poziom unii hipostatycznej, zjednoczenia Boga z człowiekiem (…) Żadna chwała nie jest w stanie przewyższyć chwały objawienia hipostazy Boskiego Słowa (…) Św. Józef otrzymał to objawienie. Może on uzyskać wszystko od Boskiego Odkupiciela i Jego Najśw. Matki, w sposób i na mocy władzy wyższej od tych, którzy są jedynie pośrednikami”.
W swej encyklice Divini Redemptoris z 19 marca 1937 roku Pius XI pisał: „(…) całą akcję Kościoła skierowaną przeciwko komunizmowi na całym świecie oddajemy pod opiekę św. Józefa, możnego protektora Kościoła katolickiego”.
W tej samej encyklice czytamy: „On bowiem należał do stanu robotniczego i doświadczył na sobie goryczy ubóstwa wraz z powierzoną sobie Świętą Rodziną, której był kochającym i gorliwym opiekunem. Pod jego pieczą znajdowało się Boże Dzieciątko, gdy Herod wysłał swoich siepaczy, aby je zabili. Wypełniając wiernie i sumiennie swe codzienne obowiązki, stał się wzorem dla tych, którzy na chleb zarabiać muszą pracą własnych rąk. Jak najsłuszniej nazwany sprawiedliwym, jest jaśniejącym przykładem tej chrześcijańskiej sprawiedliwości, która winna przenikać życie społeczne”.
19 marca 1938 roku Pius XI wypowiedział znamienne słowa: „Jako, że św. Józef był prawdziwie głową rodziny i panem domu, wstawiennictwo jego musi być wszechpotężne”.
Pius XII
W dokumencie datowanym na 18 kwietnia 1940 r. a skierowanym do nowożeńców, Pius XII (1939–1958) zachęca młode małżeństwa do kierowania myśli ku św. Józefowi, który był opiekunem Matki Jezusa Chrystusa: „Wyróżniony zaufaniem Boga, on, który miał pełnić rolę zasłony podwójnej tajemnicy: tajemnicy Słowa, które stało się ciałem oraz tajemnicy dziewiczego poczęcia Maryi, wydaje się być podczas swego ziemskiego życia całkowicie ukryty w cieniu. Niemniej jednak kilka krótkich ustępów Ewangelii odnoszących się do niego wystarcza by ukazać, jaką głową rodziny był św. Józef i jakim wzorem oraz szczególnym patronem jest on dla was, drodzy nowożeńcy”.
Następnie papież przypomina główne etapy życia św. Józefa, wzoru wszystkich ojców rodzin:
„Opatrzność prowadziła pierwszego Józefa, kiedy zdradzony i sprzedany w niewolę przez swych braci, stał się zarządcą, panem całej ziemi egipskiej i żywicielem swej własnej rodziny. Opatrzność przywiodła drugiego Józefa do tego samego kraju, gdzie przybył on bez żadnego mienia, nie znając ludzi, ich zwyczajów ani języka, a z którego powrócił mimo wszystko żywy, z zawsze aktywną Maryją oraz Jezusem, który wzrastał w mądrości, latach i łasce”.
Opatrzność jest wrażliwa na potrzeby tych, którzy poszukują przede wszystkim Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości. Ewangelia wyraźnie wspomina o skrupulatności Świętej Rodziny w przestrzeganiu praktyk religijnych: „Łukasz mówi nam, że jak było w zwyczaju, Jezus udał się z Maryją i Józefem do świątyni jerozolimskiej na święto Paschy”. Łatwo również wyobrazić sobie Świętą Rodzinę wypełniającą codzienne obowiązki religijne, pod przewodnictwem swej głowy, św. Józefa.
W roku 1945, zawracając się do Kongresu Chrześcijańskich Stowarzyszeń Włoskich Robotników, Pius XII powiedział o św. Józefie: „Najskuteczniejszy zaczyn – moglibyśmy nawet powiedzieć jedyny skuteczny zaczyn – ów zmysł solidarności, ta gwarancja sprawiedliwości społecznej i pokoju, znajduje się w duchu Ewangelii i płynie z serca Boga-Człowieka, Zbawiciela świata. Pewne jest, że żaden robotnik nie był nigdy w sposób równie doskonały i pełny przepełniony tym zaczynem jak ten, który dzielił z Chrystusem dom i warsztat pracy – Jego przybrany ojciec, św. Józef”.
Zaś zwracając się do członków włoskiej Akcji Katolickiej w roku 1947 papież powiedział:
„Nie było nigdy człowieka tak bliskiego Odkupicielowi poprzez więzy rodzinne, codzienne stosunki, duchową harmonię i życie łaski jak Józef, pochodzący z rodu Dawida, a jednak pokorny rzemieślnik (…) Jak moglibyście nie wybrać go na swego niebieskiego patrona?”.
W roku 1955 Pius XII zaprowadził święto św. Józefa Rzemieślnika, które zastąpić miało święto Opieki św. Józefa nad Kościołem: „Nie sposób byłoby znaleźć lepszego opiekuna, który pomógłby wam wypełnić wasze życie duchem Ewangelii (…) Pewnym jest, że żaden rzemieślnik nie był nigdy w sposób tak doskonały i pełny przepełniony owym zaczynem jak ten, który dzielił z Chrystusem dom i warsztat pracy. Tak więc, jeśli pragniecie być blisko Chrystusa, powtarzamy raz jeszcze, idźcie do Józefa (…) Z radością ogłaszamy naszą wolę ustanowienia – i ustanawiamy – liturgiczne święto św. Józefa Rzemieślnika, ustalając jego datę na 1 maja”.
Z okazji ustanowienia tego święta została przygotowana nowa liturgia.
DZIEŃ DRUGI
W swej książce La Mère du Sauveur (Matka Zbawiciela) o. Garrigou-Lagrange wyjaśnia teologiczne powody chwały i potęgi wstawiennictwa przypisywanego św. Józefowi, opierając swój wywód na tradycji oraz pismach współczesnych papieży.
o. Garrigou-Lagrange, La Mère du Sauveur et notre vie intérieure (‘Matka Zbawiciela i nasze życie duchowe’)
Rozdział VII – Misja św. Józefa i jego wybitna świętość
„Qui minor est inter vos, hic major est “– Łk 9, 48
Kościół w coraz większym stopniu uznaje, iż św. Józef przewyższa chwałą wszystkich innych świętych
Opinia, że św. Józef jest – po Matce Bożej – największym spośród świętych, staje się obecnie w Kościele coraz powszechniejsza. Nie wahamy się spoglądać na pokornego cieślę jako na przewyższającego w łasce oraz wiecznej chwale patriarchów i największych proroków, większego niż św. Jan Chrzciciel, Apostołowie, męczennicy i wielcy Doktorzy Kościoła. Ten, który jest najmniejszy w swej pokorze, jest równocześnie – ze względu na wzajemne powiązanie cnót – największym w swej miłości: «Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki» (Łk 9, 48).
O wzniosłej godności św. Józefa nauczali Gerson1 i św. Bernardyn ze Sieny, zaś w XVI wieku nauka ta stawała się coraz bardziej rozpowszechniona. Głosili ją św. Teresa, dominikanin Izydor de Isolanis, autor pierwszego traktatu o św. Józefie, św. Franciszek Salezy, Suarez, a później św. Alfons Liguori, Ch. Sauve, kard. Lépicier i bp Sinibaldi; została też ona pięknie przedstawiona w artykule «Józef» zamieszczonym w Słowniku teologii katolickiej autorstwa M.A. Michela.
Nauka ta zyskała ostatecznie aprobatę Leona XIII, który w swej encyklice Quamquam pluries
z 15 sierpnia 1899 pisał:
„Bez wątpienia godność Matki Bożej jest tak wysoka, że nic większego stworzyć nie podobna. Ponieważ jednak św. Józef połączony był z Przenajświętszą Dziewicą węzłem małżeńskim, przeto niezawodnie najbardziej zbliżył się do owej wzniosłej godności, którą Bogurodzica wszystkie stworzenia o wiele przewyższyła. Małżeństwo bowiem jest najbardziej istotną
społecznością i związkiem i dlatego z natury swej domaga się wzajemnej wspólnoty wszystkich dóbr małżonków. Jeżeli zatem Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka Najświętszej Dziewicy, to uczynił go z pewnością nie tylko towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej cnoty, ale przez związek małżeński także uczestnikiem w Jej wzniosłej godności”.
Czy słowa Leona XIII, że św. Józef najbardziej zbliżył się do wzniosłej godności Maryi nie oznaczają, że przewyższa on w chwale samych aniołów? Na to pytanie nie możemy przedstawić żadnej pewnej odpowiedzi. Musimy tu zadowolić się powtórzeniem opinii, która staje się coraz powszechniejsza: spośród wszystkich świętych Józef cieszy się po Jezusie i największą chwałą; przebywa wśród aniołów i archaniołów.
Kościół wymienia go bezpośrednio po Maryi i przed Apostołami w modlitwie A cunctis. Choć nie jest on wymieniany w Kanonie Mszy, posiada Jednak własną Prefację, a miesiąc marzec poświęcony jest mu jako opiekunowi i obrońcy Kościoła Powszechnego.
Tak więc chrześcijanie wszystkich wieków w prawdziwy sposób powierzeni byli jego opiece, choć w sposób niejako ukryty. Ideę tę wyraża zaaprobowana przez Kościół Litania do św. Józefa:
„Przesławny Potomku Dawida, Światło Patriarchów, Oblubieńcze Bogarodzicy, Przeczysty Stróżu Dziewicy, Żywicielu Syna Bożego, Troskliwy Obrońco Chrystusa, Głowo Najświętszej Rodziny, Józefie najsprawiedliwszy, najczystszy, najroztropniejszy, najmężniejszy, najposłuszniejszy, najwierniejszy, Zwierciadło cierpliwości, Miłośniku ubóstwa, Wzorze pracujących, Ozdobo życia rodzinnego, Opiekunie dziewic, Podporo rodzin, Pociecho nieszczęśliwych, Nadziejo chorych, Patronie umierających, Postrachu duchów piekielnych, Opiekunie Kościoła Świętego”.
Jest on największym świętym po Maryi.
Przyczyny wzniosłej godności św. Józefa
Jakie jest uzasadnienie tej doktryny, która na przestrzeni wieków stawała się coraz powszechnie akceptowana?
Zasada, na którą powoływali się w sposób mniej lub bardziej wyraźny św. Bernard, św. Bernardyn ze Sieny, Izydor de Isolanis, Suarez i wielu współczesnych autorów jest jedna, prosta i zarazem wzniosła. Sformułowana została ona przez św. Tomasza, gdy pisał on o pełni łaski u Zbawiciela i pełni świętości u Maryi: wyjątkowej misji powierzonej przez Boga musi towarzyszyć musi odpowiedni stopień łaski.
Zasada ta wyjaśnia, dlaczego święta dusza Jezusa, będąc zjednoczoną ze Słowem, Źródłem wszelkich łask, otrzymała absolutną pełnię łaski.
Wyjaśnia również dlaczego Maryja, powołana do tego, by zostać Matką Boga, otrzymała od momentu swego poczęcia pełnię łaski, przewyższającą stopień łaski wszystkich innych świętych razem wziętych: była Ona bowiem bliższa niż ktokolwiek inny Źródłu łaski.
Wyjaśnia to też, dlaczego Apostołowie, którzy byli bliżsi Zbawicielowi niż święci, którzy przyszli po nich, posiadali doskonalszą znajomość tajemnic wiary. By móc głosić Ewangelię światu otrzymali oni w dzień Pięćdziesiątnicy dar najwybitniejszej, najbardziej oświeconej i mocnej wiary.
Ta sama zasada wyjaśnia wzniosłą godność św. Józefa.
By ją zrozumieć, musimy dodać jedną uwagę: wszystkie dzieła, które mają być odniesione bezpośrednio do samego Boga, są doskonałe.
Dzieło stworzenia na przykład, które wyszło w całości i bezpośrednio z rąk Boga, było doskonałe.
To samo trzeba powiedzieć o Jego wielkich sługach, których wybrał w sposób szczególny i bezpośredni – nie poprzez ludzkie narzędzie – do przywrócenia ładu zburzonego przez grzech.
Bóg nie wybiera w taki sposób jak człowiek. Ludzie często wybierają na najwyższe urzędy niekompetentnych urzędników. Ci jednak, których Bóg wybiera bezpośrednio na swych wyjątkowych współpracowników w dziele Odkupienia, otrzymują od Niego łaskę proporcjonalną do ich powołania. Tak też było w przypadku św. Józefa. Musiał on otrzymać pełnię łaski proporcjonalnie do swej misji, ponieważ nie został wybrany przez ludzi ani jakiekolwiek stworzenie, ale przez samego Boga.
Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, w którym dokładnie momencie nastąpiło uświęcenie św. Józefa. Możemy jednak powiedzieć, że od czasu swego małżeństwa z Najśw. Maryją Panną
został utwierdzony w łasce, ze względu na swą szczególną misję.
DZIEŃ TRZECI
La Mère du Sauveur et notre vie intérieure (‘Matka Zbawiciela i nasze życie duchowe’)
o. Reginald Garrigou-Lagrange
Rozdział VII – Misja i wzniosła godność św. Józefa (cd.)
Do jakiego porządku należy wyjątkowe posłannictwo św. Józefa?
Misja św. Józefa w oczywisty sposób przekracza porządek natury – nawet natury anielskiej. Czy jest to jednak po prostu porządek łaski, podobnie jak to było w przypadku św. Jana Chrzciciela, który przygotowywał drogę zbawienia, oraz w przypadku Apostołów, którzy mieli misję uświęcania dusz, a także w przypadku misji założycieli zgromadzeń zakonnych?
Jeśli przyjrzymy się tej kwestii uważnie zauważymy, że misja św. Józefa przewyższała porządek łaski. Graniczy ona, ze względu na swój cel, z porządkiem hipostatycznym, ustanowionym przez tajemnicę Wcielenia. Trzeba się jednak wystrzegać w tej kwestii przesady i niedomówień.
Wyjątkowa misja Maryi, Jej Boskie Macierzyństwo, należało do porządku hipostatycznego. Taka też była, w pewnym sensie, ukryta misja św. Józefa. Jest to nauczanie wielu świętych i uczonych autorów. Św. Bernard tak pisze o św. Józefie: „Jest on sługą wiernym i roztropnym, którego Pan uczynił wsparciem dla swej Matki, żywicielem Jego ciała i jedynym najwierniejszym współpracownikiem na ziemi w Jego wielkim planie”10.
Św. Bernardyn ze Sieny uczy zaś: „Kiedy Bóg wybiera przez swą łaskę osobę do bardzo wzniosłej misji, daje jej wszelkie potrzebne łaski. Widać w sposób szczególnie wyraźny na przykładzie św. Józefa, opiekuna naszego Pana Jezusa Chrystusa i Oblubieńca Maryi (…)”. Izydor de Isolanis stwierdza, że powołanie św. Józefa przewyższało powołanie Apostołów. Jak zauważa, misją Apostołów było głoszenie Ewangelii, oświecanie dusz, jednanie ich z Bogiem, jednak misja św. Józefa była w bardziej bezpośredni sposób związana z samą osobą Chrystusa, ponieważ jest on Oblubieńcem Matki Boga oraz przybranym ojcem oraz opiekunem Zbawiciela.
Podobnie naucza Suarez: „Niektóre urzędy należą do porządku łaski uświęcającej, a wśród nich najwyższy urząd należy do Apostołów, stąd potrzebowali oni więcej darów niż inne dusze, zwłaszcza daru mądrości. Są jednak inne urzędy, które graniczą z porządkiem unii hipostatycznej (…) jak można jasno zobaczyć na przykładzie Boskiego Macierzyństwa Najśw.
Dziewicy – i do tego właśnie porządku należy posługa św. Józefa”.
Kilka lat temu w sposób bardzo uczony pisał na ten temat bp Sinibaldi, tytularny biskup Tyberiady i sekretarz Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej. Wskazał on, że posługa św. Józefa należała, w pewien sposób – ze względu na swój cel – do porządku hipostatycznego: nie w tym znaczeniu, iż współpracował on wewnętrznie jako fizyczne narzędzie Ducha Świętego w tajemnicy Wcielenia – gdyż pod tym względem jego rola była o wiele niższa od roli Maryi – ale że przeznaczony był by stać się, w porządku przyczyn moralnych, stróżem dziewictwa i czci Maryi jako przybrany ojciec oraz opiekun Słowa, które stało się Ciałem: „Jego misja należy ze względu na swój cel do porządku hipostatycznego, nie poprzez zasadniczą fizyczną i bezpośrednią współpracę, ale przez współpracę moralną i pośrednią (poprzez Maryję), będącą niemniej współpracą rzeczywistą i prawdziwą”.
Misja św. Józefa stanowi jedność z tajemnicą Wcielenia
Wzniosła godność św. Józefa staje się jeszcze bardziej oczywista gdy rozważymy, iż odwieczny dekret o Wcieleniu dotyczył nie tylko Wcielenia w oderwaniu od czasu i miejsca, ale i konkretnych jego okoliczności – innymi słowy: Wcielenia Syna Bożego, który za sprawą Ducha Świętego miał być poczęty w pewnym momencie przez Dziewicę Maryję, poślubioną człowiekowi z rodu Dawida, którego imię brzmiało Józef: „Posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida” (Łk 1, 26–27).
Wszystko wskazuje więc na to, iż św. Józef przewidziany został do tego, by stać się przybranym ojcem Wcielonego Słowa zanim przeznaczony został do chwały; czego głównym powodem był fakt, iż przeznaczenie Chrystusa jako człowieka do naturalnego synostwa poprzedza powołanie wszystkich wybranych, jako że Chrystus jest pierwszym z wybranych15. Przeznaczenie Chrystusa do naturalnego synostwa jest po prostu dekretem Wcielenia, który, jak widzieliśmy, obejmuje przeznaczenie Maryi do roli Matki Boga oraz przeznaczenie św. Józefa do roli przybranego ojca i opiekuna Wcielonego Syna Bożego.
Ponieważ przeznaczenie Chrystusa do naturalnego synostwa przewyższa Jego przeznaczenie do chwały i poprzedza je – i podobnie jak przeznaczenie Maryi do roli Matki Boga poprzedza (in signo priori) jej przeznaczenie do chwały, tak również przeznaczenie św. Józefa do roli opiekuna Wcielonego Słowa poprzedza jego przeznaczenie do chwały i łaski. Innymi słowy: powodem, dla którego przeznaczony on został do najwyższej po Maryi chwały oraz konsekwentnie do najwyższego stopnia łaski i miłości jest fakt, iż został on uznany za godnego by stać się przybranym ojcem i opiekunem Syna Bożego.
Fakt, iż pierwsze przeznaczenie św. Józefa zawierało się w dekrecie o Wcieleniu pokazuje, jak bardzo wzniosła była jego wyjątkowa misja. To właśnie mają na myśli ludzie, gdy mówią iż św. Józef stworzony został i posłany na świat, by stać się przybranym ojcem Wcielonego Słowa i że Bóg pragnął dla niego wysokiego stopnia chwały oraz łaski, odpowiednich do jego misji.
DZIEŃ CZWARTY
La Mère du Sauveur et notre vie intérieure (‘Matka Zbawiciela i nasze życie duchowe’)
o. Reginald Garrigou-Lagrange
Rozdział VII – Misja i wzniosła godność św. Józefa (dokończenie) Szczególny charakter misji św. Józefa
Aspekt ten wyjaśniony został wspaniale przez Bossueta w jego pierwszym panegiryku poświeconym temu świętemu: „Wśród różnych powołań znajduję w Piśmie św. dwa, które wydają się być sobie wzajemnie sprzeczne: pierwszym jest powołanie Apostołów, drugim zaś powołanie św. Józefa. Jezus objawiony został Apostołom, by mogli głosić Go całemu światu; objawiony też został św. Józefowi, który miał milczeć o Nim i Go ukrywać. Apostołowie są pochodniami, dzięki którymi świat miał ujrzeć Jezusa, Józef zaś jest zasłoną, która miała Go skrywać – a pod tą tajemniczą zasłoną ukryte są przed nami dziewictwo Maryi oraz wielkość Zbawiciela świata (…) Ten, który wsławia Apostołów powierzając im misję nauczania, Józefa wsławia poprzez jego pokorne milczenie”. Czas na ujawnienie tajemnicy Wcielenia jeszcze nie nadszedł: musiał być poprzedzony przez trzydzieści lat ukrytego życia.
Doskonałość polega na pełnieniu woli Boga wedle własnego powołania, a powołanie św. Józefa do milczenia i zapomnienia przewyższało powołanie Apostołów, ponieważ bliższe było niosącemu odkupienie Wcieleniu. Po Maryi, Józef najbliższy był Źródłu wszelkich łask i w ciszy Betlejem, podczas ucieczki do Egiptu oraz małym domku w Nazarecie otrzymał więcej łask, niż jakikolwiek inny święty.
Jego misja miała dwojaki charakter.
Co do Maryi, strzegł Jej dziewictwa wiążąc się z Nią prawdziwym lecz równocześnie świętym małżeństwem. Anioł Pański powiedział do niego: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt
1, 20; Łk 2, 5). Maryja jest więc prawdziwie jego małżonką – jak wyjaśnia św. Tomasz. (IIIa, q.
29, a. 2), małżeństwo to było rzeczywiste. Nie powinniśmy mieć jakichkolwiek wątpliwości co czci należnej Synowi i Matce: gdyby kiedykolwiek zrodziła się co do tego wątpliwość, Józef, najpewniejszy i najmniej podejrzany świadek, pojawiłby się by jej bronić. Poza tym, Maryja znalazła u św. Józefa pomoc i obronę. Kochał Ją miłością czystą i nabożną, w Bogu i dla Boga. Ich związek był bez skazy, zaś sam św. Józef odnosił się do niego z największym szacunkiem. Tak więc był on bliższy niż jakikolwiek inny święty Matce Boga i duchowej Matce ludzi – a również on był człowiekiem. Piękno całego wszechświata było niczym porównaniu z pięknem związku Maryi i Józefa, związku stworzonego przez Najwyższego, związku który zachwycał aniołów i sprawiał radość Panu.
Co do Wcielonego Słowa, Józef czuwał nad Nim, chronił Je i współpracował w Jego ludzkiej edukacji. Jest nazywany Jego przybranym ojcem, termin ten nie wyraża jednak w pełni tajemniczego, nadprzyrodzonego związku między Nimi. Człowiek staje się ojcem przyrodnim dziecka zazwyczaj w skutek nieszczęśliwego wypadku. W przypadku św. Józefa tak jednak nie było: został on stworzony i posłany na świat w tym właśnie celu: było to jego główne przeznaczenie i zarazem powód wszystkich otrzymanych przez niego. Bossuet wyjaśnia to następująco: „Jeśli Józef nie był ojcem, skąd czerpać miał ową ojcowską miłość? Bez wątpienia działała tu ręka Boża. To właśnie dzięki niej św. Józef posiada serce ojca i jeśli nie dała mu go natura, Bóg czyni go ojcem osobiście. Napisane jest bowiem o Bogu, że kieruje On nasze skłonności gdzie chce. (…) U jednych kształtuje On serce z ciała, gdy zmiękcza je przez miłość (…) Czyż nie daje On wszystkim wiernym serc dzieci, kiedy zsyła im Ducha swego Syna? Apostołowie obawiali się najbłahszego nawet niebezpieczeństwa, Bóg dał im jednak nowe serce i ich odwaga stała się nieustraszona (…) Ta sama ręka dała Józefowi serce ojca a Jezusowi serce syna. Dlatego właśnie Jezus pozostaje posłuszny, a Józef nie lęka się rozkazywać. Dlaczego ma odwagę rozkazywać swemu Stwórcy? Ponieważ prawdziwy Ojciec Jezusa Chrystusa, Bóg który daje Mu życie od początku czasu, wybrawszy Józefa na ojca swego jedynego Syna w czasie, złożył w jego łonie pewien promień czy też iskrę swej własnej nieskończonej miłości do Syna – to właśnie odmieniło jego serce, to dało mu miłość ojcowską i Józef sprawiedliwy, który czuje w swym ojcowskim sercu, iż Bóg pragnie by wykonywał swą
władzę ojcowską, ma odwagę rozkazywać Temu, którego uznaje za swego Pana”16. Innymi
słowy: Józef przeznaczony był do zajęcia miejsca ojca w stosunku do Zbawiciela, który nie mógł mieć ziemskiego Ojca17, a w konsekwencji do otrzymania wszystkich darów, które zostały mu udzielone, by mógł być godnym Opiekunem Wcielonego Słowa.
Czy konieczne jest mówić, z jaką wiernością św. Józef strzegł potrójnego, powierzonego mu depozytu: dziewictwa Maryi, Osoby Jezusa Chrystusa oraz tajemnicy Wiecznego Ojca, tajemnicy Wcielenia Jego Syna, tajemnicy która strzeżona miała być wiernie, aż wybije godzina przeznaczona na jej wyjawienie?
Podczas mowy wygłoszonej w auli konsystorialnej 19 marca 1928 roku, Pius XII powiedział, wspomniawszy najpierw o misjach św. Jana Chrzciciela oraz św. Piotra: „Pomiędzy misjami św. Jana Chrzciciela i św. Piotra pojawia się misja św. Józefa, ukryta, niemal niedostrzegalna, misja mająca zostać naświetlona dopiero stulecia później; milczenie, po którym rozbrzmieć miał, choć po tak długim czasie, donośny hymn chwały. Tam bowiem, gdzie tajemnica jest najgłębsza, gdzie mrok jest najciemniejszy, milczenie absolutne, tam jest również najwspanialsze posłannictwo, najwspanialszy wzór cnót, a także chwała będąca ich owocem. Była to misja wyjątkowa i wzniosła, misja polegająca na strzeżeniu Syna Bożego, Króla Wszechświata, misja ochrony dziewictwa Maryi, misja prowadząca do współuczestnictwa w tajemnicy zakrytej przed oczyma wieków i współpracy we Wcieleniu i Odkupieniu rodzaju ludzkiego”. Oznacza to, że Boża Opatrzność przyznała św. Józefowi wszystkie te łaski ze
względu na jego szczególną misję. Innymi słowy, św. Józef przeznaczony został przede wszystkim do tego, by pełnić rolę ojca Zbawiciela, a następnie przeznaczony został do chwały i łaski, które były stosowne dla osoby obdarzonej tak wyjątkowym powołaniem.
Cnoty i dary św. Józefa
Cnoty św. Józefa są nade wszystko cnotami życia ukrytego, kultywował je zaś w stopniu proporcjonalnym do wartości otrzymanej łaski. Cnotami tymi były: dziewictwo, pokora, ubóstwo, cierpliwość, roztropność, wierność, prostota, wiara oświecona przez dary Ducha Świętego, ufność w Bogu i doskonała miłość. Zachował on to, co mu zostało powierzone z wiernością proporcjonalną do nieocenionej wartości tego daru.
Bossuet tak pisze o cnotach życia ukrytego: „Jest powszechną u ludzi wadą poświęcać się wyłącznie rzeczom zewnętrznym i zaniedbywać istotę rzeczy; pracować jedynie na pokaz i zaniedbywać to, co prawdziwie ważne i nieprzemijające; myśleć często o wrażeniu jakie się czyni i mało o tym, jakimi się być powinno. Dlatego właśnie najbardziej poważamy te cnoty, które dotyczą stosunków międzyludzkich. Z drugiej strony cnoty ukryte, które praktykowane są w samotności i widoczne są jedynie dla Boga, są nie tylko zaniedbywane ale i rzadko się o nich słyszy. A jednak na tym właśnie polega tajemnica prawdziwej cnoty. (…) Człowiek musi położyć fundament duchowy zanim zasłuży na stanowisko między innymi; a jeśli fundamentu tego brakuje, wszystkie inne cnoty, jakkolwiek nie byłyby wspaniałe, kultywowane będą jedynie na pokaz. (…) Nie ukształtują one człowieka wedle serca Boga. Józef, człowiek prostego serca, szukał Boga; Józef, człowiek oderwany od tego świata, znalazł Boga; Józef,
prowadzący życie ukryte, radował się Bogiem”.
Pokora św. Józefa musiała wzrastać wskutek rozmyślania nad darem jego wyjątkowego powołania. Musiał on mówić sobie: dlaczego Najwyższy dał pod opiekę swego Syna mnie, a nie jakiemuś innemu człowiekowi? Stało się to jedynie z tego powodu, iż tak Mu się spodobało. Józef wybrany został przed wiekami spośród wszystkich innych ludzi, którym Pan mógł dać te same dary i obdarzyć tą samą wiernością, by przygotować ich do tak wyjątkowego powołania. W przeznaczeniu św. Józefa odnajdujemy odzwierciedlenie chwalebnego przeznaczenia Jezusa i Maryi.
Świadomość wartości otrzymanej przez niego łaski i jej absolutnej bezinteresowności nie zmniejszyła jego pokory, ale jeszcze ją umocniła. Myślał on w swoim sercu: „Co masz, czego byś nie otrzymał?”
Po Najśw. Maryi Pannie Józef jawi się jako najpokorniejszy spośród świętych – pokorniejszy od aniołów. Jeśli zaś jest najpokorniejszy, jest też równocześnie największy, gdyż cnoty są ze sobą wzajemnie powiązane i miłość człowieka jest proporcjonalna do stopnia jego pokory.
„Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki” (Łk 9, 48).
Bossuet słusznie mówi: „Chociaż przez nadzwyczajną łaskę Odwiecznego Ojca posiadał on największy skarb, daleka była mu pycha z powodu tych darów czy też pragnienie, by wszyscy je poznali, ukrył się on na ile tylko mógł przed oczyma śmiertelnych, radując się z samym tylko Bogiem objawioną mu tajemnicą i nieskończonymi bogactwami, które powierzone zostały jego opiece”. „Józef ma w swym domu coś, co mogłoby przyciągnąć wzrok całego świata, a czego świat nie poznał: strzeże Boga-Człowieka i zdradza nie tego ani jednym słowem, jest świadkiem tak wielkiej tajemnicy i zachowuje to w ukryciu nie wyjawiając jej nikomu”.
Jego wiara nie mogła się zachwiać pomimo mroków, jakie otaczały tę objawioną mu nieoczekiwanie tajemnicę. Słowo Boga przekazane mu przez anioła rzuca światło na dziewicze poczęcie Zbawiciela: mógłby mieć opory, by uwierzyć w rzecz tak cudowną, wierzy jednak mocno w prostocie swego serca. Przez swą prostotę i pokorę wznosi się na wyżyny cnoty.
Na tym jednak nie koniec. Józef był ubogi przed objawieniem mu tajemnicy Najwyższego. Z narodzinami Jezusa staje się jeszcze uboższy, Jezus przychodzi bowiem, by poprzez odłączenie ludzi od wszystkiego zjednoczyć ich z Bogiem. Nie ma dla Niego miejsca w najuboższej gospodzie w Betlejem. Józef musiał cierpieć, nie mogąc zaoferować niczego Maryi i Jej Synowi.
Ufność, jaką pokładał w Bogu, ujawniała się w doświadczeniach. Wkrótce po narodzeniu Jezusa rozpoczęło się prześladowanie. Herod usiłował Go zgładzić i głowa Świętej Rodziny zmuszona została do ukrywania Dzieciątka, do szukania azylu w odległym kraju, gdzie był nieznany i gdzie nie wiedział, jak zarobić na utrzymanie. Wybrał się jednak w tę podróż polegając na Bożej Opatrzności.
Jego miłość do Boga i dusz nie przestawała wzrastać podczas ukrytego życia w Nazarecie; Wcielone Słowo jest niewyczerpanym źródłem wszelkich łask, udzielanych obficie duszom, które nie stawiają Mu oporu. Jak już powiedzieliśmy mówiąc o Maryi, postęp takich uległych dusz następuje coraz szybciej, są one pociągane do Boga tym silniej, im bliżej się Go znajdują. To prawo duchowej grawitacji działało również w św. Józefie – jego miłość wzrastała aż do momentu jego śmierci, a postęp jego ostatnich lat był szybszy niż lat pierwszych, gdyż znajdując się bliżej Boga, był do Niego coraz silniej pociągany.
Razem z cnotami teologicznymi stale wzrastały również dary Ducha Świętego, które powiązane są z miłością. Dary zrozumienia i mądrości czyniły jego żywą wiarę coraz głębszą. W sposób prosty lecz zarazem najwznioślejszy doszedł on do kontemplacji nieskończonej dobroci Boga. Dzięki owej prostocie kontemplacja jego osiągnęły najwyższy – po kontemplacji Maryi – stopień doskonałości.
Jego przepełniona miłością kontemplacja przepełniała go słodyczą, lecz wymagała również od niego doskonałego samozaparcia i ofiary, gdy wspominał słowa Symeona: „Dziecię to będzie (…) znakiem, któremu wielu sprzeciwiać się będzie” oraz „Twą własną duszę miecz przeniknie”. Musiał wznieść się na szczyty wspaniałomyślności, by ofiarować Bogu Dziecię Jezus i Jego Matkę, których kochał nieporównywalnie bardziej, niż samego siebie.
Dostąpił również łaski szczególnie uprzywilejowanej śmierci; św. Franciszek Salezy pisał, że była to śmierć z miłości. Ten sam święty doktor uczy wraz z Suarezem, że św. Józef był jednym ze tych świętych, którzy powstali z martwych po Zmartwychwstaniu Pana (Mt 27, 52) i pojawili się w Jeruzalem; utrzymywał również, że te zmartwychwstania miały charakter definitywny i że św. Józef wzięty został wówczas do nieba, z ciałem i duszą. Św. Tomasz jest w tej kwestii bardziej ostrożny. Choć pierwotnie uważał, że zmartwychwstania te miały charakter definitywny, w późniejszym okresie – po zapoznaniu się z przeciwną opinią św. Augustyna – odstąpił od tej tezy.
Rola św. Józefa w uświęceniu dusz
Pokorny cieśla cieszy się w niebie chwałą proporcjonalną do stopnia, w jakim na ziemi prowadził życie ukryte. On, któremu podporządkowane było Słowo Wcielone, posiada obecnie niezrównaną moc wstawienniczą.
Leon XIII w swej encyklice Quamquam pluries odnajduje w misji św. Józefa względem Świętej Rodziny „powody, dla których jest on Patronem i Opiekunem Kościoła Powszechnego (…) Podobnie jak Maryja, Matka Zbawiciela, jest duchową Matką wszystkich chrześcijan (…) Józef postrzega wszystkich chrześcijan jako powierzonych swej opiece (…) Jest on obrońcą Kościoła Świętego, będącego prawdziwie Domem Boga i Królestwem Bożym na ziemi”.
Tym, co uderza nas najbardziej w misji, jaką pełnić będzie św. Józef aż do końca czasów, jest cudowne połączenie w tym posłannictwie pozornie sprzecznych prerogatyw.
Jego wstawiennictwo odnosi się do całego Kościoła, a jednak, podobnie jak Boża Opatrzność, rozciąga się na najdrobniejsze szczegóły; ów „wzór rzemieślnika” troszczy się o każdego, kto się do niego ucieka. Jest najbardziej uniwersalnym spośród wszystkich świętych, a jednak pomaga ubogiemu w jego codziennych potrzebach.
Jego pomoc dotyczy zasadniczo porządku duchowego, a jednak rozciąga się również na sprawy doczesne; jest on „wsparciem rodzin i społeczeństw, nadzieją chorych”.
Opiekuje się chrześcijanami wszelkich stanów, wszelkich krajów, ojcami rodzin, mężami i żonami, konsekrowanymi dziewicami, bogatym daje natchnienie do miłosiernego użyczania swych dóbr i niesie pomoc ubogim.
Wrażliwy jest na potrzeby tak wielkich grzeszników jak i dusz zaawansowanych w cnocie. Jest patronem szczęśliwej śmierci, spraw beznadziejnych, jest straszliwy dla szatana, a św. Teresa mówi nam, że jest też przewodnikiem dusz na drodze modlitwy.
Jego wstawiennictwo stanowi cudowne odzwierciedlenie owej Bożej Mądrości, która „sięga potężnie od krańca do krańca i włada wszystkim z dobrocią” (Mdr 8, 1).
Został on przyobleczony w chwałę po wszystkie czasy. Łaska stała się w nim owocna i będzie on dzielił jej owoce ze wszystkimi, którzy starają się osiągnąć życie „ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3, 3). 21
DZIEŃ PIĄTY
Pierwszy panegiryk o św. Józefie
Kazanie to zostało wygłoszone pierwotnie w obecności 22 biskupów francuskich 19 marca
1657 roku, a następnie w obecności królowej Anny 19 marca 1659.
Wszyscy jesteśmy doskonale świadomi tego, że zachowywanie rzeczy nam powierzonej jest świętym obowiązkiem, który nie tylko ściąga na nas zaszczyt, ale nawet wymaga pewnego rodzaju religijnego podejścia. Św. Ambroży mówi nam o pobożnym zwyczaju wiernych, którzy przynosili swe najcenniejsze dobra biskupom i duchowieństwu, by złożyli je oni przed ołtarzem. Kierowali się oni świętą intuicją i wierzyli, że skarby ich nigdzie nie mogłyby być bezpieczniejsze niż tam, gdzie Bóg złożył swe własne święte tajemnice. Zwyczaj ten pochodził od dawnej synagogi. W historii świętej czytamy, że czcigodna świątynia w Jeruzalem była dla Żydów miejscem, w którym składali to, co mieli najcenniejszego; od świeckich autorów dowiadujemy się zaś, że poganie oddawali podobną cześć fałszywym bogom, umieszczając swe skarby w ich świątyniach i powierzając je swym kapłanom. To tak jakby sama natura uczyła nas, że obowiązek wiernego przechowywania rzeczy powierzonej ma charakter religijny i że skarby nigdzie nie mogłyby być bezpieczniejsze niż tam, gdzie oddaje się cześć Bóstwu, w rekach ludzi poświęconych religii.
Jeśli jednak był kiedykolwiek depozyt godny miana świętości, depozyt który powinien być strzeżony w prawdziwie święty sposób, jest nim właśnie ten, o którym mówię dziś, depozyt który Opatrzność Odwiecznego Ojca złożyła w ręce człowieka sprawiedliwego, Józefa. Sam jego dom stał się rodzajem świątyni, w której raczył zamieszkać Bóg. By strzec takiego skarbu, sam Józef musiał zostać uświęcony. I tak rzeczywiście było, gdyż jego ciało uświęcone zostało przez czystość, a jego dusza przez wszelkie dary łaski.
O Maryjo, Ty widziałaś skutki udzielonej mu łaski; udziel mi dziś Twej pomocy, bym mógł głosić je innym. Czyż nie mogę spodziewać się Twego potężnego wstawiennictwa, gdy zamierzam głosić chwałę czystego Oblubieńca, wybranego przez Ojca do strzeżenia czystości, która była dla Ciebie tak droga i cenna? Zwracamy się więc do Ciebie, o Maryjo, i pozdrawiamy Cię razem z Aniołem, mówiąc: Ave, gratia plena.
Zamierzając oprzeć mą pochwałę św. Józefa nie na wątpliwych domysłach, ale na solidnej doktrynie zaczerpniętej z Pisma Św. oraz pism Ojców, zaprawdę nie mógłbym lepiej uczcić dzisiejszego święta, niż przedstawiając wam tego wielkiego świętego jako człowieka wybranego do strzeżenia Bożego skarbu, którego miał zostać ziemskim powiernikiem. Spróbuję wyjaśnić, że ów wzniosły tytuł powiernika – tytuł, który wyjawia zamiary Boga względem tego świętego patriarchy – odsłania źródło wszelkich jego łask i fundament jego chwały.
Łatwo jest wykazać, jak godny szacunku jest ten urząd. Jeśli bowiem sam tytuł powiernika wskazuje na prawość charakteru i powszechny szacunek, jeśli – chcąc zawierzyć depozyt – wybieramy człowieka, którego cnota jest najpewniejsza, którego wierność jest wypróbowana oraz takiego, który jest nam najbliższym i najbardziej zaufanym przyjacielem, jak ocenić mamy chwałę św. Józefa? Bóg uczynił go powiernikiem nie tylko Najśw. Maryi Panny, której anielska czystość czyniła Ją tak miłą w Jego oczach, ale również swego własnego Syna, w którym jako jedynym ma upodobanie, jedyną nadzieję naszego zbawienia. Św. Józef został uczyniony powiernikiem wspólnego skarbu Boga i człowieka: osoby Jezusa Chrystusa. Co mogłoby się równać z chwałą i majestatem tego tytułu?
Nie sposób jednak głosić jego chwały bez pomocy łaski. Łaska Boża pomoże mi zgłębić tę wzniosłą tajemnicę i odnaleźć, co Pismo mówi o św. Józefie, byście mogli zrozumieć, godność jego wynika właśnie z jego roli powiernika. W Ewangeliach znajduję trzy skarby powierzone Józefowi, a również trzy odpowiadające im cnoty. Kwestie te trzeba wyjaśnić w sposób uporządkowany.
Pierwszym ze skarbów mu powierzonych – pierwszym w porządku czasu – było święte dziewictwo Maryi, które musiał on zachować nienaruszone pod świętą zasłoną małżeństwa i którego zawsze pobożnie strzegł, jako świętego depozytu. Skarbem drugim i wspanialszym była osoba Jezusa Chrystusa, którego Ojciec Niebieski powierzył jego rękom, by mógł służyć Bożej Dziecinie jako ziemski ojciec. Trzeci z tych skarbów uznacie z pewnością za najbardziej godny podziwu, o ile tylko uda mi się przedstawić go wam właściwie. Aby to zrozumieć, musimy uświadomić sobie, że tajemnica jest rodzajem skarbu. Zdradzić sekret przyjaciela byłoby naruszeniem świętości zaufania. Prawo mówi, że jeśli rozgłaszacie treść testamentu, jaki wam powierzyłem, mogą podjąć przeciwko wam kroki prawne. Powód tego jest jasny: tajemnica jest rodzajem depozytu. Zrozumiecie więc łatwo, że Józef był powiernikiem Niebieskiego Ojca, ponieważ Bóg wyjawił mu swą tajemnicę. Jaką tajemnicę? Wspaniałą tajemnicę Wcielenia swego Syna. Bóg nie chciał, by Jezus Chrystus objawiony został światu, zanim nie przyszła Jego godzina. Św. Józef został wybrany nie tylko po to, by zachować ten sekret dla siebie, ale również by go ukryć. Tak więc czytamy w Ewangelii, że wraz z Maryją zdumiewał się on nad wszystkim, co mówione było o Zbawicielu, nie czytamy jednak by mówił, ponieważ Odwieczny Ojciec wyjawił mu tę tajemnicę w sekrecie i pod nakazem milczenia. Św. Bernard wyjaśnia: „Bóg pragnął powierzyć jego wierności najtajniejszy sekret swego serca”. Jak cenny jesteś dla Boga, o niezrównany Józefie, gdyż tobie to powierzył On trzy wielkie skarby: dziewictwo Maryi, osobę swego Jednorodzonego Syna oraz sekret całej swej tajemnicy.
Nie powinniście sądzić, że Józef był niewdzięczny za te łaski. Jeśli Bóg wyróżnił go swym potrójnym depozytem, ze swej strony ofiarował on Bogu trzy cnoty, o których mówi Ewangelia. Nie wątpię, że jego życie pełne było również wszelkich innych cnót, jednak to właśnie te trzy ukazuje nam Bóg w Piśmie św.. Pierwszą z nich, czystość, widzimy w jego wstrzemięźliwości w małżeństwie. Któż nie dostrzega czystości Józefa w tej świętej społeczności czystych pragnień i wspaniałej zgodności ich duchowego małżeństwa z dziewictwem Maryi? Drugą z tych cnót była wierność. Jakże wierna była jego niestrudzona opieka nad Jezusem podczas licznych podróży, jakie czekały Bożą Dziecinę niemal od samych narodzin! Trzecią cnota była pokora. Choć dzięki wyjątkowej łasce Odwiecznego Ojca stał się posiadaczem największych skarbów, daleki od pysznienia się swymi darami czy demonstrowania swych zalet, krył się na ile to tylko było możliwe przed oczyma śmiertelników, w ciszy radując się z Bogiem tajemnicą, która została mu objawiona i nieskończonymi bogactwami, które zostały mu powierzone. Oto stajemy w obliczu wielkości, wielkości, która uczy nas podstawowych prawd. (…). Wkroczmy więc do serca tajemnicy, podziwiając Boży plan względem niezrównanego Józefa. Zobaczywszy, jak wielkie zadania zostały mu powierzone, poznawszy jego cnoty, rozważmy teraz związek pomiędzy nimi.
Jakiej cnoty potrzebował Józef, by chronić dziewictwo Maryi pod zasłoną małżeństwa? Anielskiej czystości, która mogłaby w pewnym stopniu odpowiadać czystości jego Oblubienicy.
Jakiej cnoty potrzebował, by ochronić Zbawiciela podczas licznych prześladowań, jakich doświadczał On od swych pierwszych lat? Niewzruszonej wierności, która nie ugięłaby się w niebezpieczeństwie. I na koniec: dzięki jakiej cnocie mógł zachować w sekrecie objawioną mu przez Boga tajemnicę? Dzięki godnej podziwu pokorze, która lęka się oczu ludzkich i chce ukazywać się światu, ale pragnie ukryć się wraz z Jezusem Chrystusem. Depositum custodi: O Józefie, strzeż tego, co zostało ci powierzone. Strzeż dziewictwa Maryi i – by zachować ją w małżeństwie – wspomóż Ją własną czystością; strzeż najdrogocenniejszego życia, od którego zależy zbawienie rodzaju ludzkiego, chroń je pośród tak wielu niebezpieczeństw; strzeż tajemnicy Ojca Przedwiecznego, gdyż pragnie On, by Jego Syn pozostał ukryty dla świata. Bądź dla Niego świętą zasłoną i okryj Go tym samym zapomnieniem, które otacza ciebie, dzięki twej miłości do życia ukrytego. Te właśnie punkty zamierzam – przy pomocy Bożej łaski – wyjaśnić szerzej.
I
Aby w pełni zrozumieć wielką zaszczyt, jaki Bóg wyświadczył św. Józefowi, gdy powierzył mu dziewictwo Maryi, musimy najpierw zrozumieć jak cenne jest to dziewictwo dla nieba i zarazem jak pożyteczne jest ono dla ziemi. Pismo św. ukazuje, jak niezbędne było to dziewictwo dla przyjścia na świat Jezusa Chrystusa. Wedle zamysłów Opatrzności, podobnie jak Bóg zrodził swego Syna w wieczności poprzez dziewicze zrodzenie, tak również gdy miał się On narodzić w czasie, narodził się z dziewiczej Matki. Dlatego właśnie prorocy głosili, że dziewica pocznie Syna, nasi ojcowie żyli tą nadzieją, zaś Ewangelia pokazuje nam jej ziszczenie. Jeśli jednak wolno by nam było badać powody tak wielkiej tajemnicy, wydaje mi się, że powód taki znaleźć moglibyśmy, gdyż badając naturę świętego dziewictwa wedle nauczania Ojców, możemy zauważyć jego tajemną moc, moc która w pewnym sensie zmuszała Syna Bożego do przyjścia na ten świat za jej pośrednictwem.
Zapytajmy więc doktorów dawnych wieków, w jaki sposób definiowali oni chrześcijańskie dziewictwo. Odpowiadają oni jednomyślnie, że jest ono naśladowaniem życia aniołów, że wynosi ludzi ponad ich ciała poprzez wzgardę dla cielesnych przyjemności oraz uwzniośla ciało do tego stopnia, że – jeśli można tak powiedzieć – dorównuje ono w czystości duchowi. Poucz nas, o wielki Augustynie, niech usłyszymy słowa twego najwyższego szacunku dla dziewic. Jakże wspaniałe to słowa: Habent aliquid jam non carnis in carne. Mają oni w ciele – mówi św. biskup – coś, co nie jest z ciała i co należy bardziej do aniołów, niż do ludzi. Dziewictwo jest więc rodzajem stanu pośredniego pomiędzy duchem a ciałem, czyni nas bliższymi istot duchowych. Łatwo teraz zrozumieć, dlaczego cnota ta powinna poprzedzać tajemnicę Wcielenia. Czym jest bowiem tajemnica Wcielenia? Jest ona ścisłym zjednoczeniem Boga z człowiekiem, Bóstwa z ciałem. „Słowo stało się Ciałem”, mówi Ewangelista – oto zjednoczenie, oto tajemnica. Czyż jednak nie wydaje się, że istnieje zbyt wielka dysproporcja miedzy zepsuciem naszych ciał, a nieśmiertelnym pięknem tego czystego ducha? Czy możliwe jest zjednoczenie natur tak od siebie odległych? Dlatego właśnie święte dziewictwo umieszczone zostało pomiędzy nimi, by połączyć je poprzez pośrednictwo. Światło padające na nieprzezroczyste ciała nie może ich przeniknąć, a wręcz przeciwnie, wydaje się od nich odbijać i rozpraszać; jednak światło przenika i jednoczy się w ciałach transparentnych, ponieważ znajduje w nich jasność i przepuszczalność, które przenikają do ich własnej natury i zawierają w sobie coś ze światła. W podobny sposób możemy powiedzieć, że Bóstwo Odwiecznego Słowa, pragnąc zjednoczyć się ze śmiertelnym ciałem, potrzebowało pośrednictwa świętego dziewictwa które, mając w sobie coś duchowego, było w pewien sposób zdolne przygotować ciało na zjednoczenie z czystym duchem.
Nie opieram się tu wyłącznie na mym własnym autorytecie: posłuchajmy co mówi na ten temat słynny biskup Wschodu, św. Grzegorz z Nyssy: „To dzięki dziewictwu Bóg nie wahał się zamieszkać między ludźmi i to właśnie ono daje ludziom skrzydła, na których mogą wznosić się ku niebu. Jako święta więź przyjaźni pomiędzy człowiekiem i Bogiem, zbliża ono do siebie jako pośrednik rzeczy, które są ze swej natury od siebie odległe”.
Czyż można prawdę tę potwierdzić w sposób bardziej jasny? Czyż słowa te nie dowodzą doskonałości zarówno Maryi, jak i Józefa, Jej wiernego Oblubieńca? Dowodzą doskonałości Maryi, gdyż Jej błogosławione dziewictwo postanowione zostało w wieczności, by przynieść światu Jezusa Chrystusa. Widzicie też doskonałości Józefa, gdyż czystość Maryi – tak ważna dla rodzaju ludzkiego – powierzona została jego opiece, stąd strzegł on tego, co było światu najpotrzebniejsze. O Józefie, strzeż tego, co ci zostało powierzone. Depositum custodi. Skoro spodobało się Niebieskiemu Ojcu zachować dziewictwo Maryi pod zasłoną małżeństwa, nie mogło już być zachowane bez ciebie – i dlatego twoja czystość stała się w pewnym sensie konieczna dla świata, poprzez chwalebną misję strzeżenia czystości Maryi.
W tym punkcie musimy zatrzymać się na niebiańskim małżeństwie, zaplanowanym przez Opatrzność,by strzec dziewictwa i w ten sposób dać światu Jezusa Chrystusa. Kogóż innego mógłbym wybrać tu za przewodnika, jeśli nie niezrównanego Augustyna, który rozważał tę tajemnicę w tak godny podziwu sposób? Słuchajcie słów tego mądrego biskupa i dobrze je rozważcie. Zauważa on najpierw, że w małżeństwie istnieją trojakie więzy. Istnieje święty kontrakt, na mocy którego ci, którzy są zjednoczeni oddają się sobie wzajemnie bez zastrzeżeń. Po drugie, istnieje miłość małżeńska, poprzez którą wzajemnie oddają sobie serca, które nie mogą już być podzielone ani pałać żadną inną namiętnością. Po trzecie, istnie więź w postaci dzieci. Miłość rodziców umacniana jest poprzez owoc ich małżeństwa.
Św. Augustyn odnajduje te trzy więzi w małżeństwie św. Józefa i pokazuje nam, że wszystkie one przyczyniają się do ochrony jego dziewictwa. W świętym kontrakcie, poprzez który Józef i Maryja oddali się sobie nawzajem, widzimy tryumf czystości. Maryja należała bowiem do Józefa, a Józef do Maryi, a ich małżeństwo było najprawdziwsze, ponieważ oddali się oni sobie wzajemnie. Jak? Czystości – oto twój tryumf. Każde z nich scedowało na drugą stronę prawo do strzeżenia swej czystości. Tak, Maryja miała prawo strzec dziewictwa Józefa, a Józef miał prawo strzec dziewictwa Maryi. Te właśnie śluby ich jednoczyły, taki właśnie wiązał ich kontrakt. Dwoje dziewic zjednoczyło się w tym celu, by każde z nich mogło zachować drugie dla wieczności, dzięki zgodności ich czystych pragnień. To tak, jakbyśmy widzieli dwie gwiazdy wchodzące w koniunkcję jedynie poprzez połączenie swego blasku. Więź tego małżeństwa, mówi św. Augustyn, jest tym bardziej silna: obietnice jakie poczynili sobie wzajemnie były tym bardziej niewzruszone, że były one bardziej święte
Któż potrafi opisać miłość małżeńską tego świętego stadła? Gdyż, o święte dziewictwo, twe płomienie są tym silniejsze, im są oni czystsi i bardziej wolni od namiętności, a ogień pożądliwości, który płonie w naszych ciałach, nigdy nie może równać się z żarem umiłowania czystości płonącym w tych niewinnych duszach. Nie będę nawet starał się dowieść tej prawdy, jej potwierdzenie znaleźć można w opisie wielkiego cudu, o którym czytam w pismach św. Grzegorza z Tours, a mianowicie w pierwszej księdze jego Historii. Przypomnienie jej posłuży z pewnością waszemu zbudowaniu. Św. Grzegorz opowiada mianowicie, że pewien mężczyzna oraz kobieta pochodzący z najszlachetniejszych rodów Auvergne, żyjąc w małżeństwie w doskonałej wstrzemięźliwości, przeszli do szczęśliwszego życia i że ciała ich pochowane zostały w dwóch miejscach nieco od siebie oddalonych. Wydarzyła się jednak rzecz dziwna. Wydawało się, że nie mogą oni znieść długo tak srogiej rozłąki i ku zdumieniu wszystkich groby ich zostały połączone, choć nikt nie przyłożył do tego ręki. Co oznacza ten cud? Czy nie wydaje się wam, iż owi niewinni zmarli cierpieli widząc się rozłączonymi po śmierci? Czy nie wydaje się wam, że mówią nam oni (niech mi wolno będzie przywrócić ich do życia i udzielić głosu – w końcu Bóg pozwolił im się przemieścić): „Dlaczego pochowali nas osobno? Byliśmy razem tak długo i byliśmy jak umarli, ponieważ wygasiliśmy w sobie wszelkie pragnienia doczesnych przyjemności, a ponieważ byliśmy tak długo przyzwyczajeni być razem jak umarli, śmierć nie mogła nas rozdzielić”. Bóg pozwolił, by połączyli się ponownie, aby pokazać nam przez ten cud, że najpiękniejszymi płomieniami nie są te, z którymi zmieszana jest pożądliwość, ale łączące dwoje dziewic zjednoczonych w duchowym małżeństwie, mogące przetrwać nawet samą śmierć. Dlatego właśnie Grzegorz z Tours, który opowiedział nam tę historię, dodał, że ludzie tego kraju nazywali owe groby grobami dwojga kochanków, jak gdyby ludzie pragnęli wyrazić w ten sposób, że byli oni prawdziwymi kochankami, ponieważ miłowali duchem. Jednak nawet tego rodzaju duchowa miłość nie była tak doskonała, jak małżeństwo św. Józefa. Miłość w jego małżeństwie była całkowicie niebiańska, ponieważ wszystkie jego namiętności i wszystkie jego pragnienia skierowane były na zachowanie dziewictwa. Prawdę tę można łatwo zrozumieć. Powiedz nam, o święty Józefie, co kochałeś w Maryi? Bez wątpienia nie doczesną piękność, miłowałeś piękność ukrytą i wewnętrzną, której główną ozdobą było dziewictwo. Tak więc to niewinność Maryi był przedmiotem jego czystego uczucia, a im bardziej kochał tę czystość, tym bardziej pragnął jej strzec, najpierw w swej świętej Oblubienicy, a potem w sobie samym, poprzez całkowite zjednoczenie serc. Jakie to cudowne, że wszystko w tym małżeństwie dąży do zachowania świętego depozytu. Ich śluby są całkowicie czyste; ich miłość jest całkowicie dziewicza. Pozostaje nam teraz rozważyć cud największy: święty owoc małżeństwa, naszego Zbawiciela.
Musicie być zdumieni słysząc, jak głoszę z taką pewnością, że Jezus był owocem tego małżeństwa. Oczywiście, moglibyście powiedzieć, niezrównany Józef był ojcem Jezusa Chrystusa ze względu na opiekę, jaką nad Nim roztaczał; wiemy jednak również, że nie miał on udziału w Jego narodzinach. Jak więc możesz twierdzić, że Jezus był owocem tego małżeństwa? Wydaje się to niemożliwością, jest jednak niemniej prawdą, że w pewnym sensie święte Dziecię Jezus było owocem dziewiczego związku tych oblubieńców. Czyż bowiem nie powiedzieliśmy, że to dziewictwo Maryi ściągnęło Jezusa Chrystusa z nieba? Czyż Jezus nie jest błogosławionym kwiatem, któremu wzrost dało dziewictwo? Czy nie jest On błogosławionym owocem dziewictwa? Z pewnością, gdyż jak uczy nas św. Fulgencjusz, „jest On owocem, jest ozdobą, jest ceną i nagrodą świętego dziewictwa”. To właśnie przez swe dziewictwo Maryja stała się miła Ojcu Przedwiecznemu, to ze względu na Jej dziewictwo Duch Święty zstąpił na Nią. Czyż nie możemy więc powiedzieć, że to Jej czystość uczyniła ją owocną? A jeśli to Jej czystość uczyniła Ją owocną, nie obawiam się zapewniać was, że również Józef miał udział w tym wielkim cudzie. Jeśli bowiem Najśw. Maryja Panna posiadała tę czystość anielską, była ona udzielona również sprawiedliwemu Józefowi.
Posunę jeszcze dalej i powiem, że czystość Maryi nie była jedynie depozytem, ale również własnością Jej świętego oblubieńca. Jej czystość należała do niego na mocy małżeństwa, należała do niego na mocy niewinnej opieki, jaką ją chronił. O owocne dziewictwo! Jeśli byłoś własnością Maryi, byłoś również własnością Józefa. Maryja ślubowała je, Józef je chronił – i oboje ofiarowali je Niebieskiemu Ojcu jako skarb wspólnie zachowany. A ponieważ Józef miał udział w świętym dziewictwie Maryi, miał również udział w jego owocu, dlatego też Jezus jest jego Synem: nie wedle ciała, ale wedle ducha, dzięki przymierzu, jakie łączyło go z Jego Matką. Św. Augustyn powiedział z godną podziwu zwięzłością: „Ze względu na tę wierną więź, zasłużyli oni na miano rodziców Chrystusa”. O tajemnico czystości! O święte ojcostwo! O nieskazitelne światło, które lśni w tym małżeństwie!
Rozważajmy te prawdy i stosujmy je do nas samych. Wszystko to uczynione zostało z miłości do nas; czerpmy więc naukę z tego, co zdziałane zostało dla naszego zbawienia. Widzicie, jak czysta i niewinna jest doktryna chrześcijańska. Czyż nigdy nie zrozumiemy, kim jesteśmy? Jakiż to wstyd, że plamimy się każdego dnia przez wszelkie rodzaje nieczystości, my, którzy zostaliśmy wychowani na tak nieskalanych tajemnicach! Kiedy zrozumiemy godność naszych ciał, którego podobieństwo przybrał Syn Boży? „Ciało – mówi Tertulian – zanim zostało ostatecznie odkupione przez swego Pana, winno być być postrzegane jako skażone, nie było wówczas bowiem warte daru zbawienia, ani nie było zdolne do świętości. Było nadal, w Adamie, tyranizowane przez swe pragnienia, zwodzone przez pozorne piękno i skierowane ku ziemi oczy. Było nieczyste i skalane, ponieważ nie zostało jeszcze obmyte we chrzcie”. Jednak Bóg nie chciał przyjść na ten świat, zanim nie zostanie ściągnięty na niego przez święte dziewictwo – nawet świętość małżeństwa była poniżej Jego godności – chciał więc mieć dziewiczą matkę i pragnął, by Józef przez swą wstrzemięźliwość godny był opieki nad Nim. Od dnia, w którym Jego krew uświęciła życiodajną wodę, by nasze ciało mogło być oczyszczone z brudu, ciało jest w całości odmienione. Nie jest już ciałem uformowanym z mułu ziemi i narodzonym z pożądliwości; jest to ciało, które zostało odnowione przez najczystszą wodę i Ducha Świętego.
Tak więc, drodzy bracia, szanujmy nasze ciała, które są członkami Jezusa Chrystusa; powstrzymujmy się od psucia przez nieczystość tego ciała, które przez chrzest odrodzone zostało do dziewictwa. „Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać ciało własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie” (1 Tes 4, 3–4). Poprzez naszą wstrzemięźliwość uczcijmy święte dziewictwo, które dało nam Zbawiciela, które uczyniło Jego Matkę owocną i które dało św. Józefowi udział w tej świętej płodności i wyniosło go, jeśli godzi się tak powiedzieć, do godności ojca Jezusa Chrystusa. Rozważywszy, w jaki sposób przyczynił się on – w pewien sposób – do narodzin Jezusa Chrystusa, przyjrzyjmy się teraz jego ojcowskiej trosce i podziwiajmy wierność, z jaką strzegł on Bożą Dziecinę, powierzoną jego opiece przez Przedwiecznego Ojca.
II
Przedwiecznemu nie wystarczyło powierzyć Józefowi dziewictwa Maryi, przygotował dla niego misję jeszcze bardziej wzniosłą. W ręce tego patriarchy oddał samego Jezusa Chrystusa. Zagłębiając się w tę tajemnicę uznać musimy, iż nigdy nie będziemy w stanie w pełni zrozumieć zaszczytu wyświadczonego św. Józefowi. Jezus bowiem, którego Józef zawsze strzegł i który był umiłowanym obiektem jego świętej troski, narodził się jako sierota i nie miał ojca na tym świecie. Dlatego właśnie św. Paweł powiedział, że był On bez ojca: sine Patre (Żyd 8, 3). Prawdą jest, że miał Ojca w niebie, wydawało się jednak, że Ojciec ów Go opuścił i nie znał Go więcej. Skarżył się On na to wisząc na Krzyżu, kiedy nazywał Go swym Bogiem, a nie swym Ojcem, mówiąc: „Czemuś mnie opuścił?” (Mt 27, 46). Jednak to, co powiedział umierając, mógłby mówić od swego narodzenia, gdyż od pierwszego momentu Ojciec pozostawił go na prześladowanie i wydał na ludzką złość. Wszystko, co uczynił dla swego Jednorodzonego Syna, by pokazać że o Nim nie zapomniał – przynajmniej z tego co wiemy – ograniczało się do umieszczenia Go pod opieką sprawiedliwego człowieka, który czuwał nad Jego bolesnym dzieciństwem. To właśnie św. Józef wybrany został do tej roli. A co uczyni ów święty człowiek? Kto może opisać radość, z jaką przyjął on owego Opuszczonego i jak ofiarował się z całego serca być ojcem dla tej Sieroty? Od tego czasu żył on jedynie dla Jezusa Chrystusa, troszczył się jedynie o Niego. Miał dla Niego serce i duszę ojca – i kim nie był z natury, tym stał się z miłości.
O prawdziwości tej wielkiej tajemnicy, tak chwalebnej dla Józefa, świadczy samo Pismo św. Rozważmy piękne słowa św. Jana Chryzostoma. Zauważa on, że w Ewangelii Józef zawsze jawi się jako ojciec. To on nadaje dziecięciu imię Jezus, jak to czynili w tych dniach ojcowie. To on ostrzeżony zostaje przez anioła o niebezpieczeństwach zagrażających Dziecięciu i wezwanie do powrotu z Egiptu objawione zostało jemu samemu. Jezus okazywał cześć i posłuszeństwo temu, którego główną troską była opieka nad Nim. Skąd to wszystko? – pyta Jan Chryzostom. Istnieje tego ścisły powód – wolą Boga było udzielenie św. Józefowi
„wszystkiego, co przynależne było ojcu, bez naruszania dziewictwa”.
Nie wiem, czy sam dobrze rozumiem pełne znaczenie tej myśli, jednak, o ile się nie mylę, to właśnie miał na myśli wielki biskup. Przyjmijmy najpierw za pewne, że to ze względu na święte dziewictwo Syn Boży nie wybrał doczesnego ojca, stając się człowiekiem. A ponieważ miał się narodzić z dziewiczej Matki, nie mógł mieć innego ojca prócz Boga. To więc dziewictwo stało się przyczyną ojcostwa św. Józefa. Nie oznaczało to jednak, iż Józef nie miał też innych cech ojca – mówi Chryzostom – gdyż święte dziewictwo sprzeciwiałoby się tylko tym cechom, które by je naruszały. W imieniu ojca zawierają się cnoty, które czystość łatwo uznaje za swoje. Czy dziewictwo krzywdzone jest przez troskę, czułość czy miłość? Spójrzcie więc na tajemne Boże zarządzenie, wedle którego ojcostwo Józefa połączone zostało z jego dziewiczą czystością. „Wszystko co należy do [urzędu] ojca bez naruszania dziewictwa, daję ci”. Tak więc Maryja nie pocznie przez Józefa, ale Józef dzielić będzie wszystkie trudy, czuwania i troski, z jakimi Maryja wychowywać będzie Bożą Dziecinę. I czuć będzie do Jezusa naturalne przywiązanie oraz czułą miłość ojcowskiego serca.
Zapytacie może, gdzie znajdzie on owo ojcowskie serce, jeśli nie obdarzyło go nim natura. Czy owe naturalne skłonności mogą stać się owocami samej woli? Czy sztuka może naśladować to, co natura pisze w sercu? Jeśli Józef nie był ojcem, skąd czerpać miał ową ojcowską miłość? Bez wątpienia działała tu ręka Boża. To właśnie dzięki niej św. Józef posiada serce ojca i jeśli nie dała mu go natura, Bóg czyni go ojcem osobiście. Napisane jest bowiem o Bogu, że kieruje On nasze skłonności gdzie chce. By to zrozumieć, musimy rozważyć piękną teologię jakiej naucza Psalmista mówiąc, że Bóg stwarza każde ludzkie serce pojedynczo: „Qui finxit singillatim corda forum” (Ps 32, 15). Nie sądźcie, że Dawid postrzega serce jedynie jako organ ciała, który Bóg formuje swą mocą podobnie jak inne członki. Ma on na myśli coś szczególnego. Postrzega serce jako zasadę skłonności. Postrzega je jako miękką i wilgotną glebę w rękach Boga, glebę która poddaje się i jest posłuszna rękom garncarza i od niego otrzymuje swój kształt. To właśnie w ten sposób, mówi nam Psalmista, Bóg stwarza indywidualnie serca ludzi.
Co oznacza indywidualnie? U jednych kształtuje On serce z ciała, gdy zmiękcza je przez miłość, a zatwardza serca u innych, gdy odbierając swe światło karze ich za grzechy i wydaje na pastwę nikczemnych namiętności. Zsyłając na każdego z wiernych Ducha swego Syna nie daje mu serca niewolnika, ale serce dziecka. Apostołowie pierwotnie lękali się wszelkich przeciwności, Bóg jednak dał im całkowicie nowe serca – i ich odwaga stała się nieprzezwyciężona. Jakie było serce Saula, gdy zajmował się swą trzodą? Bez wątpienia przeciętne. Jednak umieszczając go na tronie Bóg odmienił jego serce poprzez namaszczenie
– immutavit Dominus cor Saul (1Kr 10, 9) – i zrozumiał on natychmiast, że jest królem. Ze
swej strony Izraelici postrzegali tego nowego monarchę jako człowieka z plebsu, jednak ręka Boga dotknęła również ich serca – quorum tetigerat Deus corda (1Kr 10, 26) – i od razu uznali jego wielkość, a spoglądając na niego poruszeni zostali przez ten pełen czci lęk, jaki poddani odczuwają względem swego władcy. Bóg dał im serca poddanych.
Ta sama ręka, która tworzy serca każdego człowieka, dała Józefowi serce ojca, a Jezusowi serce syna. Dlatego właśnie Jezus był posłuszny, a Józef nie lękał Mu rozkazywać. Skąd ta śmiałość, by wydawać polecenia swemu Stwórcy? Prawdziwy Ojciec Jezusa Chrystusa, Bóg, który zrodził Go w wieczności, wybrał św. Józefa, by służył jako ojciec Jego Jednorodzonemu Synowi w czasie, przekazał mu pewien promień czy też iskrę swej nieskończonej miłości do Niego. Odmienił jego serce; dał mu miłość ojcowską. A Józef, który odczuwał w sobie serce ojcowskie, stworzone ręką samego Boga, czuł również że Bóg nakazał mu pełnić władzę ojcowską – dlatego właśnie miał odwagę rozkazywać Temu, którego uznawał za swego Pana.
Powiedziawszy to wszystko, czy muszę wyjaśniać jeszcze wierność Józefa w strzeżeniu tego świętego depozytu? Czy mogło brakować mu wierności względem Tego, którego uznawał za swego syna? Nie musiałbym mówić o tej cnocie, gdyby nie stanowił on jej tak wybitnego przykładu. Oto bowiem dowiadujemy się o nieustannych wędrówkach, do których zmuszony był św. Józef skoro tylko Jezus Chrystus oddany został pod jego pieczę, dowiadujemy się, że depozyt ten nie mógł być zachowany bez wysiłku i że aby być wiernym łasce, trzeba być przygotowanym na cierpienie. Kiedy Jezus przyszedł na ten świat, przyniósł ze sobą swój Krzyż, przyniósł ze sobą wszystkie swe cierpienia i dzielił je z tymi, których kochał. Józef i Maryja byli ubodzy, nie brakowało im jednak domu. Mieli dach nad głową. Skoro jednak Dziecię to przyszło na świat, nie było już dla nich domu i ich schronieniem stała się stajnia. Kto przyniósł im tę hańbę, jeśli nie Ten, o którym napisano: „przyszło do swoich, ale swoi go nie przyjęli” (J, 1, 11) oraz „nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” (Mt 8, 20). Czyż ich ubóstwo nie wystarczało? Dlaczego przyniósł im te prześladowania? Żyli razem w swym domu, w ubóstwie ale i radości, pokonując ubóstwo swą cierpliwością i ciężką pracą. Jednak Jezus nie dał im ani chwili wytchnienia: przyszedł na świat jedynie po to, by przynieść im udręki i cierpienia. Herod nie mógł pozwolić Dziecięciu żyć; okoliczności niskiego urodzenia Chrystusa nie mogły powstrzymać zazdrości tyrana. Same niebiosa wydawały się zdradzać tajemnicę – wskazując Jezusa Chrystusa gwiazdą i ściągając z dalekich stron ludzi pragnących oddać Mu hołd – jedynie po to, by podburzyć bezlitosnego prześladowcę.
Co czyni wówczas św. Józef? Wyobraźcie sobie ubogiego rzemieślnika. Jedynym jego majątkiem są jego ręce. Poza swym warsztatem nie miał żadnych dóbr, nie miał żadnych dochodów oprócz zapłaty za swą pracę. Zmuszony jest udać się do Egiptu i znosić trudy wygnania, i dlaczego? Ponieważ miał przy sobie Jezusa Chrystusa. Czy narzeka na to kłopotliwe Dziecko, które oderwało go od jego ziemi rodzinnej i ściągnęło na niego cierpienia? Przeciwnie, uważa się za szczęśliwego, iż może cierpieć w Jego towarzystwie; jedynym przedmiotem jego troski są niebezpieczeństwa grożące Bożej Dziecinie, droższej mu nad jego własne życie. Czy ma nadzieję, że ujrzy wkrótce kres tej niedoli? Nie, nie oczekuje tego; wszędzie bowiem czeka na niego cierpienie. Symeon ostrzegł go o przyszłych cierpieniach jego drogiego Syna; był już świadkiem ich początku i całe swe życie troszczyć się będzie o Jego przyszłość.
I jak gdyby jego wierność nie została jeszcze wypróbowana, dotyka go cięższe jeszcze doświadczenie. Sam Jezus staje się jego prześladowcą. Sprytnie wymyka się z jego rąk, ukrywa się przed jego wzrokiem i pozostaje ukryty przez trzy dni. Co uczyniłeś, wierny Józefie? Co stało się ze świętym depozytem, powierzonym ci przez Niebieskiego Ojca? Któż może wyrazić twe cierpienia? Jeśli nie zrozumieliście jeszcze ojcostwa Józefa, spójrzcie na jego łzy, na jego smutek i przyznajcie, że jest on ojcem. Maryja miała słuszny powód by powiedzieć podczas odnalezienia Jezusa: „Pater tubus et ego dolentes quarebamus te” (Łk 2,
48). Twój ojciec i ja w wielkim smutku szukaliśmy ciebie. „O mój Synu!” – mówi Ona do Zbawiciela – „Nie obawiam nazywać się go Twoim ojcem i czyniąc to nie kwestionuję czystości Twego narodzenia. To ze względu na jego troski i cierpienia mogę nazywać go Twoim ojcem, gdyż ma on prawdziwie ojcowskie serce: Ego et pater tuus. Złączony jest ze mną we wspólnym żalu”.
Zobaczcie, przez jakie cierpienia Jezus próbuje wierność i jak pragnie być on jedynie z tymi, którzy cierpią. Miękkie i zmysłowe dusze: to dziecię nie pragnie waszego towarzystwa. Jego ubóstwo zawstydza wasze bogactwo, a jego ciało – przeznaczone na takie męki – nie może znieść waszej delikatności. Szuka ludzi silnych i odważnych, którzy poniosą Jego Krzyż, którzy nie będą wstydzić się być towarzyszami jego ubóstwa i cierpienia. Dobrze rozważcie te święte prawdy – ja muszę przejść teraz do rozważenia sekretu Odwiecznego Ojca, który powierzony został pokorze św. Józefa. Musimy ujrzeć Jezusa Chrystusa ukrytego, a wraz z nim Józefa – oby ich piękny przykład stanowił dla nas inspirację do prowadzenia podobnego życia.
III
Gdzież znajdziemy światło dość jasne, by przeniknąć mogło ciemności otaczające życie Józefa? Czegóż się podjąłem, pragnąc wyciągnąć na światło dnia to, co Pismo zakryło tajemniczym milczeniem? Jako, że wolą Odwiecznego Ojca było, by Jego Syn pozostawał ukryty dla świata i by Józef pozostawał ukryty razem z Nim, uszanujmy tajemnicę Opatrzności nie usiłując ich zrozumieć, niech ukryte życie Józefa będzie przedmiotem naszej czci, a nie obiektem ciekawości. Niemniej jednak trzeba o nim mówić i rozważanie tego wspaniałego tematu będzie z niemałym pożytkiem dla zbawienia dusz. Powiem jedynie, iż Józef miał przywilej spędzić każdy dzień z Jezusem Chrystusem i z Maryją, iż cieszył się on wielkimi łaskami swego Syna: a pomimo to pozostawał w ukryciu, zaś życie jego, jego czyny i
cnoty pozostawały nieznane. Być może z tak wspaniałego przykładu nauczymy się, że można osiągnąć wielkość nie objawiając jej na zewnątrz, że można być świętym nie ściągając na siebie uwagi, że można osiągnąć prawdziwą chwałę bez sławy, ale jedynie poprzez świadectwo sumienia: „Gloria nostra haec est, testimonium conscientiae nostrae” (2 Kor 1, 12). Oby słowa te zainspirowały nas do gardzenia chwałą świata.
Byśmy jednak mogli dobrze zrozumieć wielkość i godność ukrytego życia Józefa, powróćmy do źródła i podziwiajmy nieskończoną różnorodność rad Opatrzności w różnych powołaniach. Spośród wszystkich powołań, o których mówi Pismo, dwa wydają się być ze sobą sprzeczne: powołanie Apostołów oraz powołanie św. Józefa. Jezus objawiony został tak Apostołom jak Józefowi, jednak w różnym celu. Apostołom objawiony został po to, by głosili Go całemu światu. Apostołowie są pochodniami, dzięki którym świat zobaczyć może Chrystusa; Józef natomiast jest niejako zasłoną, która ma Go ukryć – i pod tą tajemniczą zasłoną ukryte jest dziewictwo Maryi oraz majestat Zbawcy Dusz. Tak więc czytamy w Piśmie św., że kiedy ludzie chcieli Go znieważyć, mówili: „Czyż nie jest to syn Józefa?” (J 6, 42). W rękach Apostołów Jezus jest Słowem, które musi być głoszone: „Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa tego życia!” (Dz 5, 20). W rękach Józefa jest słowem ukrytym, którego nie wolno wyjawić: Verbum absconditum (Łk 18, 34). I patrzcie: święci Apostołowie głoszą Ewangelię tak głośno, że głos ich nauczania odbija się echem w niebiosach, Józef natomiast, będący świadkiem cudów Jezusa Chrystusa, słucha, podziwia, ale nie mówi ani słowa.
Cóż oznacza ta różnica? Czy Bóg sprzeciwia się sam sobie w tych sprzecznych powołaniach? Nie. Różnica ta ma nauczyć dzieci Boże pewnej ważnej prawdy: że doskonałość chrześcijańska polega na samowyrzeczeniu. Ten, który otoczył chwałą Apostołów dając im przywilej nauczania, otoczył również chwałą św. Józefa nagradzając go za pełne pokory milczenie– i powinniśmy się z tego nauczyć, że chwała chrześcijan nie polega na wspaniałych osiągnięciach, ale na pełnieniu woli Bożej. O ile nie wszyscy mamy przywilej głoszenia Jezusa Chrystusa, wszyscy mamy przywilej bycia Mu posłusznymi. Na tym właśnie polega chwała św. Józefa, na tym polega przywilej chrześcijaństwa. Nie pytajcie więc, co czynił św. Józef w swym ukrytym życiu. Nie sposób tego powiedzieć i mogę jedynie odpowiedzieć słowami Psalmisty: „Sprawiedliwy, cóż uczynił?” Justus autem quid fecit? (Ps 10, 4). Zazwyczaj życie grzeszników przyciąga więcej uwagi niż życie sprawiedliwego, ponieważ światem tym rządzą namiętności i ciekawość. Grzesznicy, mówi Dawid, łuk napinają, kładą strzałę na cięciwę, by w mroku razić prawych sercem. To jedynie o nich mówi się na świecie: Quoniam quae perficisti destruxerunt (Ps 10, 4). Cóż więc uczynił sprawiedliwy? Justus autem quid fecit? Ma tu na myśli, że sprawiedliwy nie uczynił niczego. Zaprawdę, nie uczynił on niczego w oczach ludzi, ponieważ czynił wszystko w oczach Boga. To właśnie w ten sposób żył sprawiedliwy Józef. Widział Jezusa Chrystusa i zachował milczenie. Skosztował Go i nie przemówił. Zadowolił się samym tylko Bogiem, nie dzieląc swej chwały z ludźmi. Wykonał swą misję, gdyż podobnie jak apostołowie byli sługami Jezusa Chrystusa objawionego, tak Józef był sługą i towarzyszem Jego ukrytego życia. Moglibyśmy się zastanawiać, dlaczego koniecznym było, by Jezus pozostawał w ukryciu, dlaczego ta wieczna chwała oblicza Niebieskiego Ojca dobrowolnie pozostawała zakryta przez trzydzieści lat? O pyszni ludzie! Nie wiecie? Ludzie światowi, czy nie rozumiecie? Wasza ignorancja płynie z waszej pychy, z waszego próżnego pragnienia by być docenianym, z waszej nieskończonej ambicji, z tego bezwstydnego pragnienia, by podobać się raczej ludziom niż Bogu. Dlatego właśnie Jezus pozostawał ukryty. Widzi On nieuporządkowania, widzi spustoszenie, jakie grzech ten poczynił w naszych umysłach, widzi jak niszczy on całe nasze życie, od narodzin aż po śmierć. Widzi cnoty, które dławi on sącząc w nasze dusze niski lęk przed okazaniem się mądrymi i pobożnymi, widzi zbrodnie, jakich się dopuszcza sprawiając, iż wskutek ugodowości pragniemy dostosować się do otoczenia, lub też staramy się zaspokoić nasze ambicje, droższe nam nad wszystko inne. Ale to nie wszystko. Widzi, że to pragnienie by być podziwianym niszczy najwyższe cnoty zastępując chwalę wieczną chwałą tego świata, sprawiając że dla miłości ludzi czynimy to, co powinniśmy czynić z miłości do Boga. Jezus Chrystus widzi całe to zło i ukrywa się, aby nauczyć nas gardzić hałasem i chwałą świata. Nie uważa, że Jego Krzyż wystarcza dla przezwyciężenia gwałtowności tego pragnienia, wybiera więc niższy – o ile to możliwe – stan, w którym jest On w pewnym sensie jeszcze bardziej unicestwiony.
Wyznam bowiem bez lęku: mój Zbawicielu, lepiej poznaję Cię na Krzyżu i w hańbie Twojego cierpienia, niż w tym pokornym i nieznanym życiu. Nawet gdy ciało Twoje zostało porozrywane podczas biczowania, twarz zalana krwią i niepodobny do Boga stałeś się niepodobnym również do ludzi, nie pozostawałeś jednak dla mnie całkowicie ukryty i widziałem, poprzez tę zasłonę, pewien blask Twojego majestatu w owym zdecydowaniu, przez które przezwyciężasz największe cierpienia. Twa boleść ma swą godność; oddaje ci cześć nawet jeden z tych, którzy ukarani zostali wraz z Tobą. Tu jednak widzę jedynie to, co pokorne i w tym stanie unicestwienia, ranisz niejako sam siebie, ponieważ wydaje się, że nic nie robisz. Jednak Jezus nie odrzucił tej hańby, ponieważ wolą Jego było, by i ta zniewaga dodana została do Jego cierpień, tak że ukrywając się w Nazarecie, mógł pouczać nas przez ten wspaniały przykład, że jeśli objawi się pewnego dnia światu, uczyni to jedynie po to, by nam pomóc i by okazać posłuszeństwo Ojcu. Chciał nas też nauczyć, że wszelka wielkość polega na podporządkowaniu się woli Boga, niezależnie od tego, co zechciałby On na nas zesłać, oraz że pozostanie nieznanymi, czego się tak lękamy, a co jest również powodem chwały, może być również udziałem Boga. Tego właśnie uczy nas Jezus Chrystus, ukryty w swej pokornej rodzinie, z Maryją i Józefem, z którymi dzieli własne zapomnienie, ponieważ są tak drodzy Jego sercu. Dołączmy i my do nich i ukryjmy się z Chrystusem.
Pozostaje On wciąż ukryty. Cierpi każdego dnia, ponieważ Jego imię jest znieważane a Jego Ewangelia wyszydzana, ponieważ godzina Jego największej chwały jeszcze nie wybiła. Jest ukryty z Ojcem, my zaś – jak mówi święty Apostoł – jesteśmy ukryci w Bogu z Nim. Kiedy jednak Jezus ukaże się w swym majestacie, wówczas będzie czas by się ujawnić światu: „Cum Christus apparuerit, tunc et vos apparebitis cum ipso in gloria” (Kol 3, 4). O Boże! Jak słodko będzie wystąpić tego dnia, kiedy Jezus wychwalać nas będzie przed świętymi aniołami, przed całym wszechświatem i przed swym Niebieskim Ojcem. Niech ludzie milczą o nas na wieki, by tylko Jezus Chrystus mógł mówić o nas tego dnia. Trzeba nam się jednak obawiać straszliwych słów z Jego Ewangelii: „Już otrzymaliście waszą nagrodę” (Mt 6, 2). Pragnęliście ludzkiej chwały – mieliście ją, odebraliście waszą zapłatę. Nie możecie już oczekiwać niczego więcej. O pomysłowa zazdrości naszego nieprzyjaciela, która dajesz nam uznanie ludzi, by pozbawić nas uznania Boga; który, przez przewrotną wdzięczność daje nam nagrodę za nasze cnoty wiedząc, że Bóg ich już nie nagrodzi. Nikczemniku, nie chcę twojej chwały – oferowane przez ciebie zaszczyty i względy ludzkie nie mogą wynagrodzić mojej pracy. Oczekuję korony z ręki, która jest mi droższa i nagrody od potężniejszego ramienia. Kiedy Jezus objawi się w swym majestacie, wówczas i jedynie wówczas wystąpię po swą nagrodę.
Wówczas, drodzy wierni, zrozumiecie to, czego nie jestem wam w stanie dziś opisać: odkryjecie wspaniałość ukrytego życia Józefa. Poznacie, co czynił on przez te długie lata i jak chwalebnie jest ukrywać się z Jezusem Chrystusem. Bez wątpienia nie należy on do tych, którzy otrzymali nagrodę na tym świecie. Bóg rozproszy ciemności spowijające jego życie i jego chwała będzie tym większa, iż została zarezerwowana na życie przyszłe.
Kochajmy więc ukryte życie, w którym Jezus ukrył się wraz z Józefem. Jakie ma znaczenie, że ludzie nas widzą? Człowiek, któremu nie wystarcza, iż czyny jego widzi Bóg, ulega nierozsądnej ambicji. Krzywdzimy Boga, gdy czynimy coś dla oczu innych. Jeśli są na was nałożone wielkie zadania i ważne prace, jeśli konieczne jest, by wasze życie było publiczne, rozważajcie przynajmniej poważnie tę prawdę: że wasza śmierć dokona się w odosobnieniu i wasze zaszczyty nie pójdą za wami. Oby hałas, jaki ludzie czynią wokół was, nie przeszkodził wam w słuchaniu słów Syna Bożego. Nie mówi On: Błogosławieni, którzy są wychwalani! W Ewangelii czytamy: „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5, 11). Drżyjcie więc, jakąkolwiek ziemską chwałę osiągnęliście, żebyście nie zostali uznani godnych potępienia wg słów Ewangelii. Jeśli świat nie czyni nam wyrzutów, my sami obwiniajmy się przed Bogiem za naszą niewdzięczność i niedorzeczną próżność. Rozważajmy wszystkie niegodziwości naszego życia. Przynajmniej we własnych oczach uniżajmy się poprzez pokorne wyznanie naszych grzechów i uczestniczmy, na ile tylko nas stać, w hańbie Jezusa, byśmy mogli uczestniczyć w Jego chwale. Amen.
DZIEŃ SZÓSTY
Bossuet
Drugi panegiryk o św. Józefie
„Quæsivit sibi Deus virum juxta cor suum”.
Pan wyszukał sobie człowieka według swego serca (1 Sam 13, 14) Człowiek, który posiada serce ukształtowane wedle serca Boga, nie pragnie być dostrzegany,
podobnie jak Bóg nie wybiera człowieka ze względu na jego powierzchowność ani nie kieruje się opiniami ludzi. Kiedy Samuel posłany został do domu Jessego by znaleźć Dawida – pierwszego, który miał zasłużyć sobie na taką chwałę – wielki człowiek przeznaczony przez Boga na najchwalebniejszy tron świata nie był znany nawet członkom swej rodziny. Nikt nie pomyślał o nim, gdy jego starsi bracia stawiani byli przed obliczem proroka. Jednak Bóg, który nie sądzi jak ludzie, tajemnie ostrzegł Samuela, by nie zwracał uwagi na wygląd czy wysoki wzrost. I tak, odrzucając tych, którzy byli w świecie znaczni, kazał sprowadzić tego, który został posłany by doglądać owiec i namaszczając jego głowę, pozostawił jego rodziców zadziwionych, że tak mało znali syna wybranego przez Boga do tak nadzwyczajnej chwały.
Podobny plan Bożej Opatrzności pozwala nam odnieść to wszystko, co powiedzieliśmy o Dawidzie, również do Józefa, potomka Dawida. Nadszedł czas, w którym Bóg szukał człowieka ukształtowanego wedle Jego własnego serca, by złożyć z jego ręce to, co miał najcenniejszego: osobę swego Jednorodzonego Syna, niewinność Jego świętej Matki, zbawienie rodzaju ludzkiego, najtajniejszy sekret swej woli, najcenniejszy skarb nieba i ziemi. Pomija Jeruzalem i inne słynne miasta i zatrzymuje wzrok na Nazarecie, i z tej nieznanej wioski wybiera nieznanego człowieka, ubogiego rzemieślnika Józefa, by powierzyć mu misję, która nie przyniosłaby wstydu najpotężniejszemu z aniołów, byśmy mogli zrozumieć, że szukając człowieka ukształtowanego wedle serca Bożego należy patrzeć w serce, i że stał się on godny tej chwały przez swe ukryte cnoty. Ponieważ zamierzam dziś mówić o tych ukrytych cnotach, innymi słowy pokazać wam serce Józefa sprawiedliwego, w szczególny sposób potrzebuję by Ten, którego nazywamy Bogiem naszych serc (Ps 72, 26) oświecił mnie swym Duchem Świętym. Wyrządzilibyśmy jednak krzywdę Maryi, gdybyśmy – mając zwyczaj uciekać się zawsze do Jej wstawiennictwa – rozważając cnoty Jej świętego Oblubieńca nie zwrócili się i do Niej ze szczególną czcią: Ave Maria.
Jest powszechną u ludzi wadą poświęcać się wyłącznie rzeczom zewnętrznym i zaniedbywać istotę rzeczy; pracować jedynie na pokaz i zaniedbywać to, co prawdziwie ważne i nieprzemijające; myśleć często o wrażeniu jakie się czyni i mało o tym, jakimi się być powinno. Dlatego właśnie najbardziej poważamy te cnoty, które dotyczą stosunków międzyludzkich. Z drugiej strony cnoty ukryte, które praktykowane są w samotności i widoczne są jedynie dla Boga, są nie tylko zaniedbywane ale i rzadko się o nich słyszy. A jednak na tym właśnie polega tajemnica prawdziwej cnoty. Nie sposób stworzyć dobrego urzędnika publicznego, jeśli nie stara się najpierw uformować dobrego człowieka. Na próżno zastanawiać się będziemy, jakie stanowisko człowiek taki mógłby zająć w społeczeństwie, jeśli nie rozważymy wpierw, jakim jest on w życiu prywatnym. Jeśli społeczeństwo świeckie wznosi gmachy, architekt ociosuje najpierw kamień, a potem dopiero umieszcza go w budowli. Trzeba najpierw uformować człowieka, zanim zacznie się myśleć o tym, jakie stanowisko mogłoby zostać mu powierzone. Gdyby ktoś nie usiłował położyć tego fundamentu, wszystkie inne cnoty tego człowieka, jakiekolwiek by nie były wspaniałe, byłyby jedynie paradną szatą nie kryjącą pod sobą ciała. Mogą one być wychwalane i uczynić nasze obcowanie z bliźnimi miłym, mogą nawet ukształtować nas wedle pragnień i serc ludzi. Jednak jedynie ukryte cnoty posiadają chwalebny przywilej kształtowania nas wedle pragnień i serca Boga.
Te właśnie cnoty, takiego dobrego człowieka, człowieka ukształtowany wedle serca Bożego – chcę wam dzisiaj ukazać w osobie Józefa. Pomijam tu tajemnice i dary, które stały się powodem tak wielkiej jego chwały. Powiem wam jedynie chrześcijanie, że jest on strażnikiem niebieskiego skarbu, ojcem Jezusa Chrystusa, stróżem Jego dzieciństwa, Oblubieńcem i opiekunem Jego świętej Matki. Pominę tu milczeniem wszystko inne, co mogłoby głosić chwałę świętego, którego zasadnicza wielkość polegała na przynależeniu do Boga bez manifestowania na zewnątrz swych przymiotów. Podobnie cnoty, o których będę mówić, nie są cnotami społecznymi ani odnoszącymi się do stosunków międzyludzkich; wszystko ukryte jest w tajemnicy jego sumienia. Zamierzam tu mówić o prostocie, odosobnieniu i umiłowaniu ukrytego życia przez św. Józefa. Wydajecie się zdumieni, że pochwała tak wielkiego świętego zredukowana zostanie do trzech tak zwykłych cnót. Rozważcie jednak, że to właśnie z takich cnót składa się charakter dobrego człowieka. Łatwo też wykazać, że opierał się na nich również charakter św. Józefa. Albowiem, moje Siostry, od dobrego człowieka wymaga się trzech rzeczy. By był on ukształtowany wedle serca Boga, musi on Go poszukiwać, musi Go odnaleźć i musi się Nim radować. Ktokolwiek poszukuje Boga, poszukiwać musi w prostocie serca Tego, który nie może tolerować grzesznych dróg. Ktokolwiek znalazłby Boga, musi oderwać się od wszystkich rzeczy, aby znaleźć tego, który pragnie być naszym jedynym dobrem. Ktokolwiek pragnie radować się Bogiem, musi ukryć się w samotności, aby radować się w spokoju Tym, który nie udziela się pośród gwaru i hałasu świata. To właśnie czynił nasz patriarcha: Józef, człowiek prostego serca, szukał Boga; Józef, człowiek oderwany od tego świata, znalazł Boga; Józef, prowadzący życie ukryte, radował się Bogiem. To właśnie będzie przedmiotem naszych dalszych rozważań.
I
Droga cnoty nie jest jedną z owych szerokich dróg, po których można błąkać się wedle swej woli. Przeciwnie, z Pisma św. wiemy, że jest to ścieżka wąska i prosta: „semita justi recta est, rectus callis justi ad ambulandum” (Iz 26, 7). Powinniśmy więc nauczyć się, że musimy podróżować nią w prostocie i z wielką prawością. Niezależnie od tego, na ile byśmy z niej zboczyli, czy nawet zachwiali się na niej, wpadamy w sidła otaczające ją z obu stron. Dlatego właśnie Duch Święty, widząc to niebezpieczeństwo, tak często ostrzega nas, byśmy szli drogą którą nam wyznaczył, bez czynienia choćby kroku w bok: „Non declinabitis neque ad dexteram neque ad sinistram” (Powt 5, 32 i Przysł 4, 27, Iz 30, 21), nauczając nas przez te słowa, że aby utrzymać się na tej drodze, nasze intencje muszą być tak silne, byśmy nie pozwalali sobie na spowolnienie ani na poczynienie choćby jednego kroku w jedną czy drugą stronę.
Kroczyć tą drogą oznacza mieć to, co Pismo nazywa sercem ukształtowanym wedle serca Bożego i postępować w prostocie przed Jego obliczem. Jest to jedyny sposób, w jaki możemy Go szukać i jedyna droga, na której możemy do Niego dotrzeć, ponieważ, jak mówi Mędrzec:
„Justum deduxit Dominus per vias rectas” (Mądr 10, 10). Pragnie On bowiem, byśmy szukali
Go gorliwie, a więc byśmy szli drogami najkrótszymi, które są zawsze proste i nie uważa, byśmy naprawdę Go szukali, jeśli nie kierujemy się wprost ku Niemu. Dlatego właśnie nie chce On tych, którzy zatrzymują się w drodze. Nie chce tych, którzy zerkają wstecz. Nie chce tych, którzy się odłączają. Ktokolwiek chciałby dzielić swe serce miedzy niebo i ziemię, nie daje niczego ani niebu a wszystko ziemi, ponieważ ziemia zachowuje wszystko co się ku niej kieruje, a niebiosa nie przyjmują tego, co jest ofiarowane.
Z rozważania tego powinniście zrozumieć, że święta prostota, tak bardzo wychwalana w Piśmie św., jest pewną prawością serca i czystością intencji, a głównym aktem tej cnoty jest kierowanie się ku Bogu szczerze i bez myślenia wiele o sobie: jest to akt konieczny i ważny, który wymaga kilku dalszych wyjaśnień. Nie mówię tego bez podstaw, rozważcie bowiem, że o ile są tacy, którzy zwodzą innych na manowce z drogi cnoty, wielu zwodzi siebie samych. Ci, którzy dzielą się pomiędzy dwie drogi, którzy pragną stać każdą nogą na innej, którzy oddają się Bogu w taki sposób, że zawsze zatrzymują wzrok na tym świecie – nie postępują w prostocie ani przez Bogiem ani przed ludźmi – i konsekwentnie nie posiadają trwałej cnoty. Nie są oni prawi przed ludźmi, ponieważ czynią swą pobożność na pokaz, co jest sprzecznością samą w sobie, jako że pobożność ta skażona jest obcą domieszką. Nie są też prawi przed Bogiem, ponieważ by być miłym w Jego oczach nie wystarcza wykonywać wyuczonego i powierzchownego aktu cnoty poprzez wymuszone, lecz nieszczere intencje.
Człowiek miłujący świat każdego dnia narusza najświętsze prawa szczerości, przyjaźni i naturalnej sprawiedliwości – które winni jesteśmy nawet obcym – aby zaspokoić swe własne namiętności. Zachowując jednak pewną mglistą i ogólną inklinację ku cnocie, wyobraża on sobie, że jest dobrym człowiekiem i pragnie czynić cnotliwe uczynki: jakież to jednak są uczynki, o Wszechmogący Boże? Słyszał on o oderwaniu od tego świata, o skrusze i pokucie. Sięga do swej pamięci by zrozumieć znaczenie tych słów lub wyobraża sobie uczucia, jakie powinny aktom tym towarzyszyć. Stosuje je jak tylko potrafi do swej woli, jednak jego intencja jest przeciwna. Wyobraża sobie, ze jest cnotliwy, jednak błądzi, szkodzi i zwodzi sam siebie.
By stać się miłym Bogu, nie wystarczy wykonywać wymuszonych aktów cnoty i kierować się powierzchownymi intencjami. Akty pobożności muszą rodzić się w głębi serca, a nie być zapożyczane z umysłu czy pamięci. Jednak akty rodzące się z głębi serca nie mogą kierować się w dwóch kierunkach: człowiek nie może dwóm panom służyć (Mt 6, 24). Bóg nie ścierpi takiej dwulicowej intencji, która stara się zadowolić obie strony. Dwulicowość taka czyni człowieka niegodnym, a dusza oszpeca się, kiedy zwraca swe intencje w dwóch różnych kierunkach. „Niech wasze oko – mówi Syn Boży – będzie jasne”. Innymi słowy, niech wasze spojrzenie kieruje się w jedną stronę, a mówiąc prościej, zachowujcie do samego końca czystą i bezinteresowną intencję, niech serce wasze przyjmuje szczerze uczucia, jakich pragnie od was Bóg. Lepiej będziemy to mogli zrozumieć na przykładzie życia św. Józefa.
Bóg kazał Józefowi przyjąć Najśw. Dziewicę jak wierny Oblubieniec; choć Jej stan błogosławiony wydawał się Ją obciążać, kazał mu przyjąć jako własnego syna Dziecko, z którym łączyło go jedynie to, że żyło z nim pod jednym dachem; kazał też czcić mu jako swego Boga Tego, któremu miał obowiązek służyć jako opiekun i obrońca. By zrealizować te cele – wymagające subtelnych uczuć jakich nie dała mu natura – jedynie najwyższa prostota mogła uczynić jego serce uległym i posłusznym. Zobaczmy więc, co uczyni sprawiedliwy Józef. Zauważymy, że względem jego świętej Oblubienicy, nigdy żadne podejrzenie nie było bardziej umiarkowane, ani wątpliwość bardziej pełna szacunku; był on jednak tak sprawiedliwy, że nie mógłby uspokoić swego umysłu bez interwencji nieba. Tak więc anioł zakomunikował mu, przemawiając w imieniu Boga, że poczęła Ona za sprawą Ducha Świętego. Gdyby jego intencja była mniej prawa, gdyby należał on do Boga jedynie połowicznie, nie oddałby się cały, pozostałoby w głębi jego duszy podejrzenie i jego miłość do Najśw. Dziewicy byłaby zawsze niepewna i niespokojna. Jednak jego serce, które szukało Boga w prostocie, niezdolne było do wątpliwości: nie miał on trudności ze zrozumieniem, że nieskazitelne dziewictwo jego świętej Oblubienicy zasługiwało na świadectwo nieba. Jego wiara przekraczała wiarę Abrahama, pomimo że ten przedstawiany jest nam przez Pismo jako wzór doskonałej wiary. Abraham wychwalany jest za to iż uwierzył, że dziecko narodzi się z kobiety niepłodnej; Józef uwierzył, że narodzi się ono z dziewicy – i w swej prostocie uznawał wielką i nieprzeniknioną tajemnicę owocnego dziewictwa.
Oto jednak coś jeszcze cudowniejszego. Bóg pragnie – Józefie – byś przyjął jako swego własnego syna owo Dziecię czystości Maryi. Nie będziesz z Nią dzielił zaszczytu dania Mu życia, wówczas bowiem dziewictwo Jej zostałoby naruszone, będziesz dzielił z Nią jednak Jej czuwania i troski w opiece nad Jej Synem. Zastąpisz ojca Dziecięciu, które nie ma ziemskiego ojca, i choć nie będziesz ojcem z natury, musisz stać się nim przez swoją miłość. Jak to możliwe? Gdzie znajdzie on to ojcowskie serce, jeśli nie dała mu go natura? Czy uczucia takie mogą zrodzić się z woli? Czy nie powinniśmy obawiać się w tym przypadku owych powierzchownych czynów i intencji, które właśnie potępiliśmy? Nie Bracia, nie obawiajcie się. Serce, które szuka Boga w prostocie, jest gliną miękką i wilgotną, która zachowuje nadany jej kształt, to czego Bóg pragnie przechodzi do jej natury. Jeśli więc wolą Niebieskiego Ojca jest, by Józef zachował swe miejsce w świecie i służył jako ojciec Jego Synowi, będzie on kierował ku temu świętemu Dziecięciu owe naturalne skłonności, te czułe uczucia i całą gorącość ojcowskiego serca.
Zaprawdę, podczas tych trzech dni, gdy Syn Boży ukrył się, by pozostać w świątyni z doktorami, Józef był przepełniony był lękiem w równym stopniu co Maryja: „Pater tuus et ego dolentes quarebamus te” – Twój ojciec i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). Zobaczcie, że Maryja łączy go ze sobą we wspólnocie cierpienia. „Nie obawiam się nazwać go Twoim ojcem i w żaden sposób nie umniejszam czystości Twego narodzenia, gdyż dotyczy to troski i opieki, a w tym sensie mogę nazywać go Twoim ojcem, gdyż prawdziwie cierpiał jak ojciec”. Zobaczcie, z jaką prostotą i szczerością ów święty człowiek przyjmuje uczucia, które zsyła mu Bóg. Czyż jednak miłując Jezusa Chrystusa jak syna, będzie w stanie czcić Go jako Boga? Bez wątpienia tak, nie mogłoby być jednak nic równie trudnego, gdyby święta prostota nie uczyniła jego umysłu uległym, by podporządkować się bez zastrzeżeń Bożej woli.
To właśnie czystość jego wiary była ostatnim owocem prostoty Józefa sprawiedliwego. Wielka tajemnica naszej wiary mówi, że Bóg objawia się w słabości. Aby zrozumieć doskonałość wiary św. Józefa musimy zauważyć, że słabość Jezusa Chrystusa może być postrzegana albo jako wspierana przez jakieś potężne dzieło, albo jako prawdziwie opuszczona. W ostatnich latach życia Zbawiciela, choć słabość Jego ciała widoczna była w Jego cierpieniach, w niemniejszym stopniu w dokonywanych przez Niego cudach manifestowała się Jego wszechmoc. Prawdą jest, że wedle pozorów był On jedynie człowiekiem, człowiek ten jednak mówił rzeczy, jakich nie mówił nikt przed Nim i czynił rzeczy, jakich nikt inny nigdy nie czynił. Ne może więc dziwić, że ludzie podziwiali Go, gdyż oznaki Jego mocy skłaniały ich do myślenia, iż słabość ta była dobrowolna. Biorąc to pod uwagę ich wiara w Niego nie niosła za sobą wielkich zasług. Jednak w okolicznościach, w jakich widział Go Józef, trudno jest zrozumieć, dlaczego wierzył on tak wiernie, ponieważ słabość nigdy nie wydawała się bardziej opuszczona, nawet – odważam się powiedzieć – w hańbie Krzyża. Była to bowiem godzina, dla której przyszedł On na świat: Jego Ojciec opuścił Go i Jezus godził się, że w godzinie tej będzie opuszczony. Poddał się temu dobrowolnie, by zostać wydany w ręce oprawców. Jeśli nawet w tych latach opuszczenia moc Jego nieprzyjaciół była bardzo wielka, nie mieli oni w tym powodu do chwały, ponieważ obaliwszy ich na ziemię jednym słowem dał im poznać, że oddał się w ich ręce dobrowolnie: „Non haberes potestatem adversum me ullam, nisi tibi datum esset desuper” – Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, jeśliby ci nie była dana z góry (J 19,11). Jednak w okolicznościach, o których mówię, i w których widział Go św. Józef, słabość Jego była tym większa, że wydawała się być ona w pewnym sensie Mu narzucona.
Albowiem, mój Boski Zbawicielu, jak postępował wobec Ciebie Twój Niebieski Ojciec w tym okresie Twego ziemskiego życia? Pragnął On uratować Mędrców, którzy przybyli oddać Ci pokłon – i kazał im wracać inną drogą. Chciał ocalić i Ciebie, jednak to wydawało się być trudniejsze. Anioł zstąpił z nieba i obudził Józefa, zrywając go z łoża i mówiąc mu, jak gdyby przerażony straszliwym niebezpieczeństwem: Uciekaj natychmiast, wyjedź tej nocy z Matką i dzieciątkiem i uciekaj do Egiptu! „Uciekaj”: cóż za słowo! Wystarczyło powiedzieć: wyjedź. Ale ucieczka i to w środku nocy: jest to dowód słabości. Cóż więc? Bóg Izraela ratowany jest jedynie dzięki ciemnościom? I kto to mówi? Sam anioł, który nagle objawił się Józefowi, jak przestraszony posłaniec. „Tak więc – jak mówi jeden z Ojców – wydaje się że całe niebiosa były zatrwożone i że przerażenie zapanowało w nich zanim jeszcze zstąpiło na ziemię: „Ut videatur caelum timor ante tenuisse quam terram”. Rozważmy jednak, co wydarzyło się potem. Józef znalazł schronienie w Egipcie, a ten sam anioł pojawił mu się powtórnie i powiedział: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia” (Mt 2, 20). Cóż to! Gdyby żyli, Bóg nie byłby bezpieczny! O słabości tak boleśnie opuszczona! W takie właśnie sytuacji znajdowało się Dziecię Jezus, w takich okolicznościach św. Józef czcił Je, jak gdyby był świadkiem Jego największych cudów. Uznawał tajemnicę tego cudownego opuszczenia; wiedział, że cnota wiary polega na trzymaniu się nadziei wbrew nadziei: in spem contra spem (Rzym 4, 18). Wyrzekł się siebie samego dla Boga w prostocie serca i wypełniał wszystkie Jego polecenia nie dociekając przyczyn. Posłuszeństwo, które pyta o przyczyny rozkazu, grzeszy zbytnią ciekawością: posłuszeństwo kierować się powinno jedynie obowiązkiem i być niejako ślepe, gdyż jedynie wówczas jest bezpieczne. Jednak posłuszeństwo św. Józefa pochodzi z prostoty jego wiary, zaś jego umysł, nie wahając się pomiędzy wiarą a rozumem, postępuje za światłem, jakie otrzymał z nieba, zachowując prawość intencji. O żywa wiaro, o wiaro prosta i prawa: czyż nie słusznie powiedział Zbawiciel, że nie znalazł cię na tej ziemi? Albowiem, Bracia, w jaki sposób wierzymy? Kto pomoże nam wejrzeć wgłęb nas samych i sprawdzić, czy te akty wiary, które czynimy od czasu do czasu, są istotnie zakorzenione w naszych sercach, czy też nie są jedynie rodzajem przyzwyczajenia?
Jeśli niezdolni jesteśmy czytać w naszych sercach, przeanalizujmy nasze uczynki i uznajmy ubóstwo naszej wiary. Znakiem jej słabości jest, że nie mamy odwagi budować na niej czegokolwiek. Nie mamy odwagi zawierzyć jej ani oprzeć na tym fundamencie wszystkich naszych nadziei szczęścia. Nazwijcie mnie kłamcą, jeśli nie mówię prawdy. Podczas, gdy wahamy się pomiędzy życiem chrześcijańskim i światowym, czyż w głębi naszych serc nie dopuszczamy wątpliwości: „czy owa obiecana nam nieśmiertelność jest czymś pewnym? Czy to nie zbyt ryzykowne narażać spokój i szczęście porzucając to, co możemy zobaczyć, aby podążać za tym, czego nie widzimy?” Tak więc nie wierzymy w prostocie serca, nie jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami.
Moglibyście jednak powiedzieć: gdybyśmy tylko mogli zobaczyć anioła, tak jak św. Józef. O człowieku, przestań udawać! Jonasz spierał się z Bogiem, pomimo iż został pouczony przez wyraźną wizję. Hiob natomiast był wierny, pomimo iż nie został umocniony poprzez nadzwyczajne widzenia. Nasze serca nie zostaną umocnione nadzwyczajnymi środkami: prawdziwa miłość rodzi się ze świętej prostoty i czystości intencji, unosząc nasze umysły ku Bogu i odrywając je od stworzeń.
II
Bóg oparł swą Ewangelię na tajemniczych sprzecznościach: udziela się jedynie tym, którzy zadowalają się jedynie Nim i oderwani są od innych dóbr. Abraham musiał porzucić swój dom i wszystko, co przywiązywało go do jego kraju, zanim Bóg powiedział mu: Ja jestem twoim Bogiem. Wszystko, co można zobaczyć, musi zostać przez nas porzucone, abyśmy mogli zasłużyć na to, czego zobaczyć nie można – i nikt nie może posiąść Boga, który jest pełnią całości, zanim nie stanie się na świecie jako wyzuty z wszystkiego: tanquam nihil habentes (2 Kor 6, 10). Jeśli istniał kiedykolwiek człowiek, któremu Bóg dał siebie ochoczo, był nim bez wątpienia Józef, który posiadał Go w swoim domu i w swych własnych rękach i przed którym był obecny w każdej godzinie dnia, daleko bardziej w sercu niż przed oczyma. Oto człowiek, który odnalazł Boga w najprostszy sposób; tak więc stał się godny tak wielkiego skarbu poprzez bezwarunkowe wyrzeczenie, był bowiem oderwany od swych namiętności, od swych doczesnych korzyści, od doczesnego pokoju.
Zazwyczaj kierują nami dwa rodzaje namiętności: słodkie i gwałtowne. Które z nich, drogie Siostry, trudniejsze są do poskromienia? Nie łatwo na to odpowiedzieć. Wielki św. Tomasz uczy, że pierwszych z nich należy obawiać się ze względu na ich długość, a drugich ze względu na siłę i ostrość; gdyż pierwsze łechczą naszą próżność, a drugie wywierają nas gwałtowny nacisk, pierwsze zdobywają nas, drugie pociągają nas za sobą. Choć jednak przychodzą do nas z różnych stron, oba te rodzaje pokus niepokoją nasze zmysły i atakują nasze serca. O biedne ludzkie serce! Jak wielu wrogów padasz łupem. Na jak wiele burz jesteś narażone. Jak wielu iluzjom ulegasz.
Uczmy się jednak, chrześcijanie, z przykładu św. Józefa, jak pokonywać słodycz która nas kusi i gwałtowność, która nas porywa. Zobaczmy, jak oderwany był on od swych namiętności: był w stanie przezwyciężyć bez trudu najbardziej kuszącą słodycz i najbardziej dziką gwałtowność, miłość i zazdrość. Jego Oblubienica jest jego siostrą. Pociągało go, jeśli można tak powiedzieć, jedynie dziewictwo Maryi, jednak kochał je jedynie po to, by zachować je u swej przeczystej Oblubienicy i aby przyswoić je również sobie, poprzez całkowitą harmonię serca. Wierność tego małżeństwa polegała na strzeżeniu doskonałej niewinności, którą ślubowali sobie nawzajem. To właśnie ta obietnica ich jednoczyła, to ten właśnie ślub ich wiązał. Dwa dziewictwa zjednoczyły się, by mogły zostać zachowane na zawsze przez czyste porozumienie niewinnych pragnień – jak gdyby dwie gwiazdy wchodziły w koniunkcję jedynie poprzez połączenie swego blasku. Taka właśnie była więź tego małżeństwa, tym silniejsza – jak mówi św. Augustyn – iż obietnice ich łączące były bardziej niewzruszone, będąc bardziej święte.
Jednak zazdrość usiłowała zerwać tę świętą więź małżeńskiej przyjaźni. Józef, wciąż nieświadomy tajemnic, których godna stała się jego Oblubienica, myślał jedynie o Jej bliskim rozwiązaniu. Pozostawiam malarzom i poetom odmalowanie zgrozy zazdrości, trucizny owego węża i setek oczu tego monstrum. Wystarczy mi tu powiedzieć, że jest to pomieszanie wszystkich gwałtownych namiętności. Oto zraniona miłość popychana jest do rozpaczy przez smutek i doprowadzana niekiedy do wściekłości. Być może z tego właśnie powodu Duch Święty mówi nam: „Dura sicut infernus aemulatio” – „zazdrość jej nieprzejednana jak piekło” (PnP 8, 6), ponieważ łączy ona w sobie najokrutniejsze namiętności piekła: wściekłość i rozpacz.
Jednak ów wściekły potwór nie mógł wyrządzić żadnej krzywdy sprawiedliwemu Józefowi. Podziwiajcie jego powściągliwość względem jego świętej i pobożnej Oblubienicy. Przeczuwał niewybaczalne zło, nie chciał jednak potępić go natychmiast. Rozważał to spokojnie. Skrępowany nakazem Prawa by oddalić swą Maryję, usiłował przynajmniej Jej nie zniesławić, trzymał się ścisłych wymogów sprawiedliwości i – daleki od domagania się kary – usiłował nawet oszczędzić Jej hańby. Jest to rozwiązanie najłagodniejsze, nie spieszy się z nim jednak. Chciał poczekać przez noc – która często jest najlepszym doradcą. I rzeczywiście, noc wyjawiła mu tajemnicę. Pojawił się anioł, aby rozwiać jego wątpliwości i – odważę się powiedzieć – powiedzieć mu, że Bóg potrzebuje pomocy Józefa sprawiedliwego. Albowiem, o ile rozum ludzki wzniósł się – przy pomocy łaski, na swe wyżyny – niebiosa musiały dokonać reszty. I Józef, „który będąc sprawiedliwym, godny był poznać prawdę”.
Św. Jan Chryzostom miał z pewnością słuszność, podziwiając filozofię św. Józefa. Józef był wielkim filozofem, całkowicie oderwanym od swych namiętności – jak bowiem widzimy był on w stanie przezwyciężyć najstraszniejszą z nich. Jakimże panem swych uczynków jest człowiek, który z tych okolicznościach jest w stanie spokojnie rozważyć swą sytuację, i który – wybrawszy taką mądrą drogę – jest nawet w stanie opóźnić wykonanie swego zamiaru i spać spokojnie z takimi myślami? Czy sądzicie, że gdyby dusza jego nie była spokojna, światło z nieba udzielone by mu zostało tak szybko? Nie można więc wątpić, Bracia, że był on całkowicie oderwany od swych namiętności, zarówno tych kuszących słodyczą, jak i tych, które pokonują nas przez swą gwałtowność.
Ktoś mógłby pomyśleć, że ponieważ św. Józef był tak do tego stopnia panował nad swymi namiętnościami, zbędnym byłoby wyjaśniać, nie dbał również o swe własne doczesne dobro. Nie sądzę jednak, chrześcijanie, by wniosek ten był tak pewny. Albowiem nasze przywiązanie do korzyści doczesnych jest bardziej wadą niż namiętnością, ponieważ namiętności porównać można do żaru, który nasze uczynki miarkują, który nasza dusza łagodzi i które czas osłabia i które ostatecznie się wypalają, podczas gdy przywiązanie do własnych korzyści z upływem czasu zakorzenia się w nas coraz głębiej, ponieważ – jak mówi św. Tomasz – pochodząc niejako z naszej słabości, narasta ono każdego dnia w takim samym stopniu, w jakim ciało nasze słabnie. Jednak, drodzy chrześcijanie, nie było nigdy człowieka w równym stopniu obcego szukaniu własnych korzyści, niż sprawiedliwy Józef. Zobaczcie: ubogi rzemieślnik, posiadający jedynie swe własne ręce, nie posiadający żadnego majątku poza swym warsztatem, poza pracą własnych rąk, który każdego dnia widzi się pozbawionym środków do życia, zmuszony zostaje do podejmowania długich podróży, które odrywają go od jego pracy, zaś anioł wysłany do niego nie wyjaśnia mu, z czego ma się utrzymywać. Nie wstydził się on cierpieć tego, co my wstydzilibyśmy się nawet rozważać (uniż się, o ludzka pycho!). Bez trwogi wyrusza w drogę, niczym włóczęga, ponieważ jest z Jezusem Chrystusem
– i szczęśliwy że może zapłacić taką cenę z Jego obecność. Uważa sam siebie za zbyt
bogatego, każdego dnia ponawia swe starania, by opróżnić swe serce, by Bóg mógł panować w nim niepodzielnie, obfitujący – ponieważ nie ma niczego, posiadający wszystko – ponieważ wszystkiego mu brakowało, szczęśliwy, pełen pokoju, bezpieczny – ponieważ nie znajdował ani odpoczynku, ani domu, ani stałości.
Oto ostateczny owoc samowyrzeczenia św. Józefa – owoc, który powinien się stać przedmiotem naszych medytacji. Albowiem naszą najbardziej powszechna wada jest równocześnie najbardziej sprzeczna z zasadami chrześcijaństwa: mam tu na myśli naszą
godną ubolewania skłonność do urządzania się na tej ziemi, zamiast kierować myśli ku naszemu ostatecznemu celowi. W Liście do Żydów św. Paweł uczy nas, że Bóg zbudował dla nas miasto: „Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga, gdyż przysposobił im miasto”
– „Ideo non confunditur Deus vocari Deus eorum: paravit enim illis civitatem” (Żyd 11, 16). I rzeczywiście chrześcijanie, ponieważ Bóg nazywa się naszym Ojcem, słusznie wstydziłby się On, gdyby nazywano Go naszym Bogiem, jeśliby nie troszczył się o nasze potrzeby. Dobry ojciec pilnie troszczył się o potrzeby swych dzieci: przygotował dla nich „miasto na silnych fundamentach”, jak mówi św. Paweł: „Fundamenta habentem civitatem” (Żyd 11, 10), innymi słowy, miasto wzniesione na fundamentach mocnych i niewzruszonych. Jeśli zaś On musiałby się wstydzić, gdyby o nas nie dbał, o ileż bardziej my winniśmy się wstydzić, jeśli nie przyjmowalibyśmy tych dobrodziejstw z Jego rąk! Wyrządzilibyście krzywdę waszej ojczyźnie, gdybyście byli szczęśliwi na wygnaniu. Jakaż to zniewaga dla Syjonu, być szczęśliwym w Babilonie! Idźcie więc niestrudzenie: nie pozostawajcie w tych tymczasowych miejscach waszego zamieszkania. Tak właśnie żył Józef sprawiedliwy. Czy zasmakował on radości choćby na chwilę od momentu, gdy wziął Jezusa Chrystusa pod swą opiekę? Dziecię to nie pozwalało swej rodzinie na wytchnienie: nieustannie stawiało ją przed nowymi wyzwaniami.
Pragnie Ono nauczyć nas, moje Siostry, że jest dziełem miłosierdzia jest mieszać gorycz ze wszystkimi naszymi radościami. Jesteśmy bowiem wędrowcami, narażonymi podczas naszej podróży na wahania temperatury i zmianę pór roku. Wśród trudów tak długiej wędrówki, zmęczona dusza szuka miejsca wytchnienia. Jedni odnajdują je w pracy, inni znajdują pociechę w żonie, mężu, rodzinie; inni pokładają swa nadzieję w synu. Każdy z nich szuka jakiegoś oparcia na ziemi. Ewangelia nie gani tych starań, ponieważ jednak serce ludzkie jest nierozważne w swych poruszeniach i trudno mu miarkować swe pragnienia, to, co jest mu dane dla wytchnienia, stopniowo staje się miejscem odpoczynku i obiektem przywiązania. To, co miało być jedynie laską, na której wspierać miał się podczas podróży, dusza zmienia w łoże i pozostaje w nim – jeśli się zatrzyma – nie myśląc już o Syjonie. „Universum stratum eius versasti in infirmitate eius” (Ps 40, 4). Bóg przewróci jednak to łoże, w którym człowiek spoczywa w doczesnej szczęśliwości i – poprzez zbawienny upadek – uświadomi sercu, jak niebezpieczne jest szukać w nim odpoczynku. Żyjmy więc na tym świecie oderwani od niego. Jeśli żyjemy na nim jako nie posiadający niczego, posiadać będziemy wszystko, jeśli oderwiemy się od stworzeń, zdobędziemy Stwórcę i pozostanie nam jedynie ukryć się wraz z Józefem, byśmy mogli radować się Nim w spokoju i samotności.
III
Sprawiedliwość chrześcijańska dotyczy osobistych stosunków pomiędzy człowiekiem a Bogiem: tajemnica owa, dotycząca jedynie tych dwóch stron, profanowana jest gdy wyjawiana jest światu, stąd powinna być ukryta pod zasłoną religii przed wszystkimi, których nie dotyczy. Dlatego właśnie Syn Boży nakazuje nam, iż kiedy mamy zamiar się modlić (i to samo odnosi się do wszystkich cnót chrześcijańskich), powinniśmy się ukryć i zamknąć za sobą drzwi: „Zamknijcie za sobą drzwi i wysławiajcie waszą tajemnicę jedynie z Bogiem, nie dopuszczając nikogo oprócz tych, którzy chcą być zaproszeni”. Tak więc życie chrześcijańskie powinno być życiem ukrytym i prawdziwy chrześcijanin powinien gorąco pragnąć pozostać skrytym pod skrzydłami Boga przed oczyma innych.
Tu jednak buntuje się nasza natura, nie może ona bowiem znieść takiego zapomnienia. Powód tego jest według mnie taki, iż natura wzdraga się przed śmiercią, a życie ukryte i nieznane oznacza poniesienie śmierci dla innych. Albowiem, ponieważ przejawem życia jest działanie, ten, który przestaje działać, wydaje się również przestawać żyć. Ludzie tego świata, drogie Siostry, przyzwyczajeni są do zgiełku i pospiechu, nie wiedzą czym jest działanie w duchowe i nie uważają by działali, o ile się nie są niespokojni, nie uważają, że się poruszają jeśli nie hałasują, uważają więc wycofanie i ukrycie za zanik życia. Przeciwnie, uważają że życie znaleźć można jedynie w blasku tego świata oraz zgiełku, tak więc wmawiają sobie, że nie są całkowicie martwi jedynie wówczas, gdy ich imię czyni na świecie nieco hałasu. Dlatego właśnie reputacja wydaje się im być drugim życiem, za wielkie osiągniecie uważają, jeśli uda im się przetrwać w pamięci ludzi i wydają się wierzyć, że w jakiś sposób wstaną z grobu by słuchać, co się o nich mówi – tak silnie są przekonani, że żyć oznacza robić trochę hałasu i wybijać się między ludźmi. Oto wieczność, jaką obiecuje świat, wieczność w tytułach, wieczność poprzez sławę. Próżna to i krucha nieśmiertelność (…) To właśnie owo fałszywe przekonanie sprawia, że życie ukryte wydaje się rodzajem śmierci tym, którzy kochają świat, wydaje się im ono zapowiedzią – jeśli wolno tak powiedzieć – czegoś gorszego niż śmierć, gdyż wedle ich opinii prowadzenie życia ukrytego i zapomnianego oznacza pogrzebanie za życia pośród świata.
Nasz Pan Jezus Chrystus, przyszedłszy by umrzeć i złożyć samego siebie w ofierze, pragnął umrzeć i ofiarować się za nas na każdy sposób: nie zadowolił się więc, moje Siostry, naturalną śmiercią, ani śmiercią najbardziej okrutną i gwałtowną, ale pragnął dodać do tego również śmierć społeczną i polityczną. A ponieważ owa śmierć społeczna dokonuje się na dwa sposoby, poprzez niesławę i zapomnienie, pragnął cierpieć zarówno jedno jak i drugie. Zadośćczyniąc za ludzką pychę, pragnął ofiarować się przez wszystkie rodzaje upokorzeń i poświęcił swych pierwszych trzydzieści lat na śmierć przez zapomnienie. By umrzeć z Jezusem Chytrusem, musimy umrzeć Jego śmiercią, moglibyśmy powiedzieć więc za św. Pawłem: „Mihi mundur crucifixus est, et ego mundi” – świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata (Gal 6, 14).
Św. Grzegorz Wielki wspaniale komentuje te słowa Apostoła: Świat – jak mówi – umarły jest dla nas, gdy go opuszczamy. Jednak – jak dodaje – to nie wystarcza; aby osiągnąć doskonałość musimy być umarli dla niego i to on musi nas opuścić, innymi słowy powinniśmy dążyć do tego, byśmy już nie dogadzali światu, by postrzegał nas on jako umarłych i by nie uważał nas już do należących do jego stronnictw i intryg, ani nawet do jego rozmów. Na tym właśnie polega najwyższa doskonałość chrześcijaństwa i to w tym odnaleźć można życie, ponieważ w sposób ten człowiek uczy się podobać Bogu, który nie objawia się w gorączce ani w zgiełku świata, ale w pokoju i osamotnieniu. W ten właśnie sposób Józef sprawiedliwy był umarły: pogrzebany z Jezusem Chrystusem i Maryją nie kłopotał się on tą śmiercią, dzięki której mógł żyć ze swym Zbawcą. Przeciwnie, nie obawiał się niczego oprócz tego, iż hałas i życie świata mógłby przeszkodzić mu w jego ukryciu i zapomnieniu. Jest to – drogie Siostry – wspaniała tajemnica: Józef miał w swym domu Tego, który mogłoby przyciągnąć oczy całego świata, a jednak świat Go nie poznał. Posiadał Boga-Człowieka i nie powiedział o tym ani słowa; był świadkiem tak wielkiej tajemnicy i rozważał ją w samotności! Mędrcy przyszli oddać cześć Jezusowi Chrystusowi, Symeon i Anna publicznie głosili Jego wielkość; nikt inny nie mógłby dać lepszego świadectwa tajemnicy Jezusa Chrystusa niż ten, który był Jego opiekunem, który znał tajemnicę Jego narodzin i któremu anioł wyjawił tak dobrze jego godność i przedmiot Jego misji. Jakiż ojciec nie opowiadałby o tak cudownym synu? A pomimo zapału tak wielu świętych dusz, które z radością poznałyby od niego chwałę Jezusa Chrystusa, nie był on w stanie otworzyć przed nimi ust, by zwierzyć im tajemnicę, jaką powierzył mu Bóg. „Erant mirantes”, mówi Ewangelista (Łk 2, 33): Józef i Maryja dziwili się temu, co o Nim mówiono, tak jakby nie wiedzieli nic; słuchali wszystkiego co mówili inni i zachowywali taką powściągliwość, że po trzydziestu latach nadal mówiono o Nim: „Czy nie jest On synem Józefa” (J 6, 42), nie znając tajemnicy jego dziewiczego poczęcia? Wiedzieli bowiem, że aby radować się prawdziwie Bogiem, trzeba być samotnym, trzeba zachować dla siebie tak wiele pragnień i tak wiele myśli oraz zadowolić się Nim samym.
Jednak, o chrześcijanie, gdzie znajdziemy ludzi tak duchowych i skrytych w epoce, w której sława jest wszystkim? Gdy zastanawiam się nad ludźmi oddającymi się ich pracy, swym własnym sprawom, znajduję potwierdzenie prawdziwości słów św. Jana Chryzostoma, że jeśli wejrzymy w siebie dojdziemy nieuchronnie do wniosku, że wszystkie nasze działania mają cel jedynie doczesny. Albowiem, nie mówiąc nawet o tych zepsutych duszach, które starają się przypodobać jedynie światu, ilu znajdziemy takich, którzy nie zejdą z drogi prostej i wąskiej, gdy odkryją, że blokują je poważne przeszkody, albo którzy nie słabną albo ustają w drodze, którzy nie szukają zgody pomiędzy wymogami sprawiedliwości a tym, czego wymaga popularność, pomiędzy obowiązkiem a zadowoleniem? Ilu znajdziemy takich, których przesąd opinii, tyrania zwyczaju i obawa przed zaszokowaniem świata nie prowadzą do poszukiwania pogodzenia Jezusa Chrystusa z Belialem, a Ewangelii z wymogami czasów? Jeśli rzeczywiście znaleźć można kilku, których cnotliwe pragnienia nie są całkowicie skażone ludzkimi względami, ilu z nich zadowala się oczekiwaniem na swą koronę aż do życia przyszłego i nie pragnie zakosztować jej przedsmaku w postaci ludzkich pochwał? Na tym właśnie polega choroba chrześcijańskiej cnoty. A ponieważ mam zaszczyt mówić obecności wielkiej Królowej, którą poddani mają słuszne prawo chwalić – pozwolę sobie rzucić nieco światła na tę kwestię.
Cnota jest jak roślina, która może obumrzeć na dwa sposoby: może zostać wyrwana lub uschnąć. Strumień wody wykorzenia ją i wyrywa z gleby; okres suszy powoduje, iż usycha na badyl, tak że choć wydaje się wciąż żyć, nosi jednak w swym łonie śmierć. Podobnie jest z cnotą. Kochacie sprawiedliwość i prawość, oto jednak przedstawiane są wam wielkie korzyści, albo też jakaś gwałtowna namiętność sprawia, iż wasze umiłowanie sprawiedliwości budzi w was porywczość: jeśli pozwolicie, by uniosła was ta burza, potok wody wykorzenia sprawiedliwość. Wszystko to sprawia, że stopniowo słabniecie, ostatecznie jednak pozwalacie by miłość obumarła w waszym sercu. Świat zdumiewa się widząc, iż utraciliście sprawiedliwość, którą tak starannie pielęgnowaliście.
Jednak jeśli jednak oparliście się tym gwałtownym namiętnościom, nie sądźcie, że jesteście już bezpieczni. Musicie strzec się innego niebezpieczeństwa, niebezpieczeństwa pochwały. Przeciwna wada wykorzenia cnotę, jednak umiłowanie pochwał sprawia, iż cnota usycha. Pozornie wydaje się ona silna, zwodzi jednak oczy ludzi. Korzeń jej uschnął, nie dostarcza już substancji odżywczych, nadaje się jedynie do spalenia. Jest jak sucha trawa z dachu, o której Dawid mówi: „usycha, zanim ją wyplenią”, „Quod priusquam evallatur, exaruit” (Ps 128, 6). Jakże bardzo należy pragnąć, chrześcijanie, by nie narodzić się w zaszczytach, ale żyć w jakiejś opuszczonej dolinie! Jak bardzo należy pragnąć, by cnota nie była eksponowana na tak zaszczytnym miejscu, ale by karmiła się chrześcijańską pokorą w jakimś zapomnianym zakątku!
Gdybyśmy jednak musieli prowadzić życie publiczne i słuchać pochwał ludzi, oto jak powinniśmy myśleć. Jeśli to, co się o nas mówi nie jest prawdą, obawiajmy się surowego sądu. Jeśli pochwała jest prawdziwa, lękajmy się utracić nagrody. By uniknąć tego ostatniego, Pani, rozważ mądrą radę udzielona przez wielkiego papieża, św. Grzegorza Wielkiego, która zasługuje na uwagę Waszej Wysokości. Nigdy nie ukrywaj cnoty jako czegoś, czego należałoby się wstydzić: musi ona jaśnieć przed ludźmi, by mogli oni wychwalać Waszego Ojca, który jest w niebie. (Mt 5, 16). Powinna ona jaśnieć w pierwszym rzędzie w osobach władców, tak by ludzie nikczemni mogli być nie tylko pozbawieni przez władzę ich praw, ale przede wszystkim by zostali zawstydzeni przez światło jej przykładu. Jednakże, być coś mogło zostać ukryte przed ludźmi, proponuję Waszej Wysokości następujące postępowanie. Poza cnotami, których dobry przykład winna dawać, ukrywaj zawsze nieco z cnót, które są nieznane światu. Szykuj dla siebie skarb ukryty, gromadź go dla oczu Boga, czy też – jak mówi Tertulian – „Mentire aliquid ex his quae intus sunt, ut soli Deo exhibeas veritatem”.
Pani,
takie właśnie postępowanie stanie się dla Ciebie źródłem największej chwały. Józef zasłużył na największe honory, ponieważ cześć ludzka nigdy go nie zraniła. Kościół nie ma niczego znamienitszego, ponieważ nie ma niczego bardziej ukrytego. Dziękuję Królowi, że zechciał uczcić jego świętą pamięć nową uroczystością. Oby Wszechmocny Bóg pozwolił mu zawsze czcić ukrytą cnotę św. Józefa! Niech jednak nie zadowala się oddawaniem mu czci w niebie, niech pielęgnuje ją również na ziemi i idąc za przykładem naszych pobożnych królów, zgłębia tę cnotę w jej opuszczeniu i zrozumie następującą prawdę: cnota, która walczy najusilniej, by zajaśnieć w dniu sądu, to bynajmniej nie ta, którą poddaje się najokrutniejszemu doświadczeniu. Gdyby udało Ci się, Pani, natchnąć go tymi mądrymi myślami, zasłużyłabyś tym sobie na wieczną szczęśliwość.
DZIEŃ SIÓDMY
Pius IX, Dekret Quemadmodum Deus, 8 grudnia 1870
Na początku swego pontyfikatu, 10 grudnia 1847 roku, Pius IX ustanowił święto oraz liturgię Opieki św. Józefa i dekretem Incytus Patriarcha Joseph wyznaczył je na trzecią niedzielę po Wielkanocy. Podczas mowy wygłoszonej w roku 1854 nazwał św. Józefa największą po Najśw. Maryi Pannie nadzieją Kościoła Powszechnego.
8 grudnia 1870 r. Pius IX oficjalnie ogłosił św. Józefa Patronem Kościoła Powszechnego i podniósł jego wspomnienie do rangi zdwojonego święta pierwszej klasy.
Pius IX, na wieczną rzeczy pamiątkę
Dekret Quemadmodum Deus
W Starym Testamencie Bóg ustanowił Józefa, syna patriarchy Jakuba, rządcą Egiptu, aby przechowywał zboże na pożywienie ludu swego. Gdy zaś wypełniły się czasy miłosierdzia Bożego nad ludźmi, gdy miał zesłać na ziemię Jednorodzonego Syna swego, wybrał innego Józefa, którego pierwszy był tylko obrazem, i uczynił go panem i książęciem swego domu i skarbów swoich. A Józef zaślubił Niepokalaną Najświętszą Pannę, z której za sprawą Ducha Świętego narodził się Pan nasz Jezus Chrystus i był domniemanemu ojcu swemu posłuszny. Tego zatem, którego tylu królów, patriarchów i proroków pragnęło widzieć, św. Józef nie tylko oglądał, ale z Nim rozmawiał i z ojcowską pieczołowitością piastował na rękach swoich, karmił z pracy rąk własnych Przedwieczne Słowo Wcielone, Chleb Anielski, z nieba zesłany dla wszystkich na życie wieczne. Godność tę, jakiej Bóg udzielił najwierniejszemu słudze swemu, Kościół św. zawsze czcił i wychwalał, a po Najświętszej Pannie najgorętszym św. Józefa otaczał uwielbieniem, uciekając się do niego w największych potrzebach i niebezpieczeństwach. Gdy zaś w dzisiejszych smutnych czasach Kościół św., Matka nasza, doznaje tak wielkiego ucisku i prześladowania, że nieprzyjaciele jego zdają się myśleć, iż bramy piekielne przezwyciężyć go zdołają – biskupi całego katolickiego świata upraszali pokornie Ojca Świętego w swym własnym jako też swych owieczek imieniu, by raczył ogłosić św. Józefa patronem całego katolickiego Kościoła. Ponieważ prośby te stawały się coraz żywsze i powszechniejsze, w chwili zebranego Soboru Watykańskiego Ojciec Święty Pius IX, głęboko wzruszony ostatnimi wypadkami, chcąc siebie i wszystkich wiernych polecić szczególnej, a przemożnej opiece św. Józefa, raczył zadośćuczynić żądaniom czcigodnych biskupów, ogłaszając uroczyście św. Józefa patronem Kościoła Świętego, i nakazał, aby święto 19 marca przypadające zostało podniesione do świąt pierwszej klasy, jednak bez oktawy z powodu wielkiego postu. Ojciec Święty nakazuje również, aby postanowienie to objęte dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów ogłoszone zostało w dniu poświęconym ku czci Najświętszej Panny Niepokalanie Poczętej, Oblubienicy św. Józefa. Wykonaniu tego dekretu nic nie ma stać na przeszkodzie.
DZIEŃ ÓSMY
Leon XII, encyklika Quamquam pluries, 15 sierpnia 1889
O opiece św. Józefa i Najśw. Maryi Panny, pod którą uciekać się powinniśmy w tych trudnych czasach.
Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i innych Biskupów trwających w pokoju i jedności ze Stolicą Apostolską
Czcigodnym Braciom pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo! Jakkolwiek już nie jeden raz zarządzaliśmy osobne modlitwy w całym chrześcijaństwie, aby Kościół katolicki opiece Boskiej jeszcze usilniej polecić, to jednak dziwić się nie można, jeżeli w tych naszych czasach na nowo ten sam obowiązek przypominamy. Kościół bowiem zawsze w swych utrapieniach, gdy moc ciemności wytęży wszystko celem zgnębienia chrześcijańskiego imienia, błaga jak najgoręcej i najwytrwalej swego Boskiego założyciela i Obrońcę i prosi zarazem świętych niebiańskich, mianowicie wzniosłą Dziewicę Bogarodzicę Marię, o wstawiennictwo, od którego się spodziewa najwięcej pomocy. Owoce tych pobożnych modłów i tej ufności w dobroć Bożą okazują się zawsze, prędzej czy później. Wy, czcigodni Bracia, znacie stosunki, w których żyjemy; są one dla Kościoła katolickiego tak niepomyślne jak nigdy przedtem.
Widzimy przecież, że u wielu znika wiara, która jest podstawą cnót chrześcijańskich, i oziębia się miłość, młodzież dorasta bez wiary i bez obyczajów, do Kościoła Chrystusowego ze wszystkich stron szturmuje podstęp i przemoc i toczy się gwałtowna walka przeciwko papiestwu, wreszcie widzimy, że podstawy naszej świętej religii z coraz większą bezczelnością bywają zaczepiane. Jak daleko posunięto się w ostatnim czasie i co się jeszcze ukrywa w zamiarach, to znane jest wszystkim zbyt dobrze, byśmy się nad tym dłużej musieli zastanawiać.
W tak trudnym i smutnym położeniu, w którym niedola jest tak wielka, że ludzkie środki ku jej zaradzeniu nie wystarczają, możemy się tylko od Boga spodziewać pomocy i ratunku. Dlatego postanowiliśmy zachęcić pobożność chrześcijańskiego ludu do gorliwego i wytrwałego wzywania opieki Bożej. Wobec zbliżającego się miesiąca października, który już dawniej poświęciliśmy Matce Bożej Różańcowej, napominamy wszystkich wiernych, aby i w tym roku cały ten miesiąc w sposób pobożny i uroczysty jak najliczniej obchodzili. Wiemy, że w macierzyńskiej dobroci Najświętszej Dziewicy znajdziemy zawsze ucieczkę, i pewni jesteśmy, że nie na darmo pokładamy w Niej naszą nadzieję. Jeżeli tak często pomagała Kościołowi św. w jego utrapieniach, dlaczegoż nie miałaby się okazać Jej można pomoc i teraz, gdy Ją wspólnie z pokorą i wytrwałością błagać będziemy? Co więcej, wierzymy nawet, że pomoc ta ukaże się tym cudowniejszą, im dłużej prosić się każe.
Mamy jednak jeszcze inne życzenie, które Wy, czcigodni Bracia, ze zwykłą gorliwością poprzecie i przeprowadzicie.
Aby bowiem Bóg tym prędzej wysłuchał modłów naszych i na prośby kilku orędowników Kościołowi swemu z tym rychlejszą i skuteczniejszą pospieszył pomocą, uważamy za rzecz bardzo pożyteczną, aby lud katolicki obok Przenajświętszej Dziewicy Marii wzywał także coraz częściej i ze szczególną ufnością Jej najczystszego Oblubieńca, św. Józefa; nie bez powodu bowiem przyjąć możemy, że to samej Przenajświętszej Dziewicy miłe jest i przyjemne. Jeśli idzie o oddawanie czci św. Józefowi, o której teraz po raz pierwszy mówimy publicznie, to wiemy, że pobożny zmysł ludu nie tylko odnosi się do niej z miłością, lecz że coraz większe w niej robi postępy, ponieważ już w dawniejszych czasach rzymscy papieże starali się cześć tę z biegiem czasu podnieść i rozszerzyć. Cześć ta wzrosła wszędzie szczególnie za naszych czasów, odkąd Pius IX, nasz błogosławionej pamięci poprzednik, św. patriarchę Józefa na prośby wielu biskupów podniósł do godności patrona całego Kościoła. Mimo to właśnie dlatego tak bardzo nam na tym zależy, aby to nabożeństwo w obyczajach i zwyczajach wiernych głębokie zapuściło korzenie, aby lud katolicki i przez nasze słowo i naszą powagę został do tego zachęcony.
Szczególna przyczyna tego, że św. Józef jest opiekunem Kościoła i że Kościół tak wiele się spodziewa po jego opiece i troskliwości, tkwi w tym, że był małżonkiem Marii i domniemanym ojcem Jezusa Chrystusa. W tym też tkwi przyczyna całej jego godności, świętości i chwały. Bez wątpienia godność Matki Bożej jest tak wysoka, że nic większego stworzyć nie podobna. Ponieważ jednak św. Józef połączony był z Przenajświętszą Dziewicą węzłem małżeńskim, przeto niezawodnie najbardziej zbliżył się do owej wzniosłej godności, którą Bogurodzica wszystkie stworzenia o wiele przewyższyła. Małżeństwo bowiem jest najbardziej istotną społecznością i związkiem i dlatego z natury swej domaga się wzajemnej wspólnoty wszystkich dóbr małżonków. Jeżeli zatem Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka Najświętszej Dziewicy, to uczynił go z pewnością nie tylko towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej cnoty, ale przez związek małżeński także uczestnikiem w Jej wzniosłej godności.
W równy sposób przewyższa on wszystkich ludzi swoim wysokim stanowiskiem, gdy z rozporządzenia Bożego był on opiekunem Syna Bożego i domniemanym Jego ojcem. Naturalnym następstwem tego było, że Słowo odwieczne z pokorą było św. Józefowi poddane i okazywało mu cześć, jaką dzieci rodzicom okazywać winny. Z tą podwójną godnością były też jednak związane ściśle pewne obowiązki, które nakłada natura ojcu, tak że św. Józef był prawnym i naturalnym stróżem, opiekunem i obrońcą tej Świętej Rodziny, której przewodził. Te obowiązki spełniał też tak długo, dopóki żył na tej ziemi. Z największą miłością i niezmordowaną wytrwałością czuwał on nad swoją Oblubienicą i nad Jej Boskim Synem. Pracą rąk własnych dostarczał obojgu wszystkiego, co potrzebne do utrzymania życia; kiedy Dzieciątku Jezus wskutek zazdrości króla Heroda groziło niebezpieczeństwo życia, wynalazł Mu bezpieczne schronienie. Wśród trudów podróży i w czasie wygnania był on nieodstępnym towarzyszem, pomocnikiem i pocieszycielem Najświętszej Panny i Boskiego Dzieciątka. Przenajświętsza Rodzina, którą św. Józef kierował jakby władzą ojcowską, była początkiem powstającego Kościoła. Najświętsza Panna, jak jest Matką Jezusa Chrystusa, tak też jest i Matką wszystkich wiernych, gdyż powiła ich na górze Kalwarii wśród najstraszliwszych mąk Zbawiciela. Toteż Jezus Chrystus jest pierworodnym wszystkich chrześcijan, którzy są Mu braćmi wskutek przybrania i wskutek Odkupienia. To właśnie jest powód, który sprawia, iż św. Józef rozumie, że w szczególny sposób powierzono mu wszystkich wiernych, należących do Kościoła, członków owej wielkiej, aż po krańce ziemi rozprzestrzenionej rodziny, wobec której jako małżonek Maryi i ojciec Jezusa Chrystusa cieszy się niemal ojcowską władzą. Dlatego jest rzeczą słuszną i należy się św. Józefowi przed innymi, aby teraz swą niebieską potęgą strzegł i bronił Kościoła Chrystusowego tak, jak strzegł ongiś najsumienniej Rodzinę z Nazaretu, gdzie była tego potrzeba.
To wszystko, jak łatwo zrozumiecie, Czcigodni Bracia, potwierdzenie znajduje w tym, że wielu Ojców Kościoła głosiło pogląd – a popierała ich w tym liturgia – że ów dawny Józef, syn patriarchy Jakuba, uchylił odrobinę rąbka tajemnicy otaczającej osobę naszego świętego i w całej pełni ukazał jego wielkość jako stróża Świętej Rodziny. Pominąwszy już to, że obydwaj nosili tak pełne znaczenia imię, istnieją, jak to wam wiadomo, inne podobieństwa między nimi, przede wszystkim to, że Józef znalazł łaskę u swego pana i był zaszczycony szczególniejszą jego przychylnością i że kiedy go uczynił przełożonym nad swoim domem, dom ten z powodu Józefa wszelkim szczęściem i błogosławieństwem został obsypany. Dalsze podobieństwo polega na tym, że obleczony przed królem w najwyższą władzę, został postawiony na czele całego kraju i kiedy wskutek nieurodzaju powstała drożyzna i głód, on w tak znakomity sposób zaopatrzył Egipt i graniczące z nim kraje, że król go nazwał wybawicielem świata. W owym patriarsze dawnych czasów widzimy istotnie obraz naszego św. Józefa. Jak tamten w gospodarstwie swojego pana przyniósł szczęście i błogosławieństwo i w cudowny sposób kraj cały ocalił, tak temu powierzona jest opieka nad chrześcijaństwem i możemy się spodziewać, że i Kościoła, tego domu Pana i Królestwa Bożego na ziemi, którego broni i którym się opiekuje.
Istnieje też powód, dla którego wszyscy bez względu na to, gdzie żyją i jakiego są stanu, polecają się i powierzają opiece św. Józefa. Ojcowie rodzin mają w nim doskonały wzór ojcowskiej czujności i troskliwości; małżonkowie mają wspaniały przykład miłości, zgody i małżeńskiej wierności, dziewice mają w nim wzór dziewiczej nienaruszalności i równocześnie jej opiekuna. Szlachetnie urodzeni niech patrząc na obraz św. Józefa, uczą się od niego, jak zachować godność nawet wtedy, gdy się nie wiedzie. Bogaci niech się uczą, które dobra trzeba wszelkimi siłami najbardziej zdobywać. Biedacy i rzemieślnicy i ci wszyscy, którzy mniejszym cieszą się majątkiem, powinni ze swej strony także się do św. Józefa uciekać i upatrywać w nim to, co mogliby naśladować. Przecież pochodził on z rodu królewskiego, za małżonkę miał najświętszą z wszystkich niewiast, uważano go za ojca Syna Bożego, a mimo to życie spędził na pracy oraz rękami własnymi i rzemiosłem zdobywał to, co było potrzebne do utrzymania swoich bliskich. Jeśli się prawdy szuka, okazuje się, że stan biedniejszy nie jest godzien pogardy, a praca rzemieślnicza nie tylko daleka jest od hańby, lecz w połączeniu z cnotą może się uszlachetnić. Józef zadowolony był z tego, co miał na własność, choć było tego niewiele, a trudności, które z konieczności łączą się z życiem skromnym, znosił spokojnie i wielkodusznie za przykładem swego Syna, który choć był Panem wszechświata, przyjął postać sługi i dobrowolnie znosił nędzę i niedostatek. Rozmyślaniem nad tymi sprawami powinni się pokrzepiać i podnosić na duchu ludzie biedni i ci wszyscy, którzy muszą zarabiać na życie. Wolno im zgodnie z zasadami sprawiedliwości wydobywać się z niedoli i polepszać los, ale rozsądek i sprawiedliwość zabraniają obalać porządek ustanowiony przez Opatrzność Bożą. Używanie przemocy i chęć osiągnięcia czegoś przez powstanie i rozruchy jest pomysłem szalonym, bo właśnie przez to pomnaża się zło, które się pragnie usunąć. Niech zatem ludzie biedni nie ufają podszeptom ludzi o duchu buntowniczym, lecz ufność całą niech pokładają w przykładzie i opiece św. Józefa oraz miłości Kościoła, który z dnia na dzień otacza ich coraz większą troskliwością.
Obiecujemy sobie, czcigodni Bracia, bardzo wiele po Waszej powadze i biskupiej pieczołowitości, a ponieważ z ufnością oczekujemy, że dobrzy i pobożni wierni z własnej woli więcej uczynią niż żądamy, przeto rozporządzamy, aby przez cały miesiąc październik przy odmawianiu Różańca dodawano modlitwę do św. Józefa, której formularz dojdzie do was wraz z tym listem, i ma się to w przyszłości powtarzać każdego roku. Wszystkim, którzy tę modlitwę pobożnie odmówią, udzielamy odpustu siedmiu lat i siedmiu kwadragen za każdym razem. Jest rzeczą bardzo chwalebną i zbawienną także miesiąc marzec, jak to się w niektórych miejscach dzieje, poświęcić czci św. Józefa przez codzienne nabożeństwa. Jeżeli to jest niemożliwe, to przynajmniej życzyć by sobie trzeba, aby przed uroczystością tego świętego odprawiono w głównym kościele każdego miasta trzydniowe nabożeństwo. Tam, gdzie dzień 19 marca poświęcony św. Józefowi nie jest świętem obowiązkowym, zachęcamy wszystkich wiernych, by ten dzień pod wpływem własnej pobożności i w miarę własnych możliwości obchodzili jak święto obowiązkowe ku czci świętego niebiańskiego patrona.
Tymczasem jako zapowiedź niebiańskich darów udzielamy Wam, czcigodni Bracia, waszemu duchowieństwu i ludowi płynącego z serca błogosławieństwa w Panu.
DZIEŃ DZIEWIĄTY
Benedykt XV, Bonum sane, 25 lipca 1920
Motu proprio papieża Benedykta XV, ogłoszone z okazji 50. rocznicy ustanowienia św. Józefa patronem Kościoła Powszechnego.
Szczęśliwą zaiste i zbawienną dla świata chrześcijańskiego była myśl nieśmiertelnej pamięci naszego poprzednika papieża Piusa IX, że najczystszego Oblubieńca Bogarodzicy Dziewicy, a Opiekuna Wcielonego Słowa ogłosił patronem Kościoła katolickiego. Pięćdziesiątą rocznicę tego radosnego wydarzenia będziemy obchodzić w najbliższym miesiącu grudniu i uważamy za rzecz wielce pożyteczną, by cały świat wziął udział w tej uroczystości. Kiedy sięgamy wzrokiem w cały ten okres minionych lat, spostrzegamy jakoby jeden łańcuch instytucji pobożnych, które wskazują, jak ta cześć świętego Patriarchy wśród wiernych z dnia na dzień stopniowo wzrastała.
A przygniatające ludzkość nad wyraz srogie nieszczęścia naprowadzają nas na myśl, że to nabożeństwo do św. Józefa winno być pośród wiernych i gorętsze i powszechniejsze. Co bowiem po huraganie stoczonej wojny należałoby uczynić w celu przywrócenia porządku społecznego, wskazaliśmy w ostatnio wydanej encyklice De pacis reconciliatione christiana (O chrześcijańskiej odnowie pokoju).
W piśmie tym jednak uwydatniliśmy przede wszystkim racje ziemskie zarówno narodów, jak i poszczególnych ludzi. Obecnie należy zwrócić uwagę na drugą, i to daleko ważniejszą przyczynę tych niepokojów, tkwiącą jakby w samej krwi i wnętrzu organizmu ludzkości. Mianowicie żagiew tej nieszczęśliwej wojny wtedy właśnie rozpaliła się między narodami, kiedy one były całkowicie zarazą naturalizmu zaatakowane, a jest to straszliwa choroba, bo dokądkolwiek dotrze, zaraz zmniejsza pragnienie dóbr niebieskich, przytłumia ogień miłości, niweczy zbawczy dla ludzkości wpływ uzdrawiającej i podnoszącej łaski Chrystusowej. Człowiek zaś, wyzbywszy się światła wiary i opierając się już tylko na samej słabej i skażonej naturze, staje się łupem rozkiełznanych namiętności. Ponieważ zatem wielu śmiertelników uganiało się jedynie za dobrami doczesnymi, a między proletariatem i bogatymi rozogniło się współzawodnictwo i walka o byt, wzajemną nienawiść klasową powiększyła i zaostrzyła trwająca długo wielka wojna przede wszystkim dlatego, że większości ludzi przyniosła ogromny wzrost cen artykułów spożywczych, a nielicznej garstce ogromne wzbogacenie.
Groza położenia wzrośnie, gdy zdamy sobie sprawę z tego smutnego zjawiska, iż podczas obecnej wojny wiele ucierpiała świętość węzła małżeńskiego, a nadto bardzo się obniżyła powaga władzy rodzicielskiej. Stało się to albo dlatego, że pod nieobecność współmałżonka rozluźniły się wzajemne obowiązki, albo dlatego, że wskutek braku opieki zakradła się, zwłaszcza między dziewczęta, swoboda obyczajów zezwalająca na wszystko. Toteż z wielkim smutkiem musimy wyznać, że w chwili obecnej większe, niż to było dawniej, panuje rozluźnienie obyczajów, przez co znowu i sama sprawa społeczna staje się trudniejsza do rozwiązania, tak że słusznie można się obawiać rzeczy najstraszniejszych. Ludzie o zbrodniczych umysłach pragną i oczekują szybkiego powstania jakiejś powszechnej Rzeczypospolitej, która ma się podobno opierać na zasadach równości doskonałej i wspólnoty dóbr; nie będzie w tym państwie podziału na różne narodowości, nie będzie w nim uznania dla powagi rodziców wobec dzieci, państwa nad obywatelami, Boga nad ludzką społecznością. Gdyby to wszystko zostało wprowadzone w życie, nastąpiłyby w nieunikniony sposób rzeczy straszne; doznaje już tego zresztą i doświadcza niemała część Europy. Widzimy, że takie stosunki usiłuje się narzucić innym narodom, bo garstka złych ludzi bezczelnością swoją i wściekłością już podburzyła tłum, z czego tu i ówdzie wielkie powstały zaburzenia.
Zaniepokojeni takim stanem rzeczy, a pomni swego obowiązku, nie omieszkaliśmy przy nadarzającej się sposobności ostrzegać wiernych synów Kościoła przed tym niebezpieczeństwem. Tak właśnie postąpiliśmy wydając niedawno pismo do biskupa Bergamo oraz list do biskupów prowincji weneckiej. Z tego samego powodu i robotnikom naszym, gdziekolwiek by pracowali – aby ich utrzymać na drodze obowiązku, a ustrzec przed socjalizmem, największym wrogiem chrześcijaństwa – stawialiśmy jako wzór przede wszystkim św. Józefa, usilnie zalecając, aby go w życiu swoim usilnie starali się naśladować i jako swego szczególniejszego patrona czcili.
Ten bowiem święty prowadził podobny jak oni sposób życia na ziemi i z tej też racji Chrystus Pan, Bóg, choć był Jednorodzonym Synem Ojca Przedwiecznego, chciał, by Go nazywano synem cieśli. Skromny jednak ten swój stan i zawód na ziemi ozdobił św. Józef wielkimi cnotami, odpowiadającymi tej wielkiej godności, jaką piastował – Oblubieńca Niepokalanej Bogarodzicy i przybranego ojca Zbawiciela. Idąc tedy w ślady św. Józefa, niechaj wszyscy nauczą się oceniać wartość przemijających dóbr doczesnych w świetle wieczności, która nigdy nie przeminie, ciężary zaś i trudy ludzkiego żywota łagodzić uspokajającą nadzieją przyszłych dóbr niebieskich, do czego dojdą przez wypełnienie woli Bożej, przez uczciwe, sprawiedliwe i pobożne życie. Jeśli już o robotnikach mowa, to chcemy przytoczyć to, co tak dobitnie w tej sprawie napisał nasz świętej pamięci poprzednik, Leon XIII: „Rozmyślaniem nad tymi sprawami powinni się pokrzepiać i podnosić na duchu ludzie biedni i ci wszyscy, którzy muszą zarabiać na życie. Wolno im zgodnie z zasadami sprawiedliwości wydobywać się z niedoli i polepszać los, ale rozsądek i sprawiedliwość zabraniają obalać porządek ustanowiony przez Opatrzność Bożą. Używanie przemocy i chęć uzyskania czegoś przez powstania i rozruchy jest pomysłem szalonym, bo właśnie przez to pomnaża się zło, które się pragnie usunąć. Niech zatem ludzie biedni nie ufają podszeptom ludzi o duchu buntowniczym, lecz ufność całą niech pokładają w przykładzie i opiece św. Józefa oraz miłości Kościoła, który z dnia na dzień otacza ich coraz większą troskliwością”.
W miarę jednak jak wzrastało nasze nabożeństwo do św. Józefa, wzrastało także nabożeństwo do Najświętszej Rodziny, której Józef był czcigodną głową, jedno bowiem z drugiego konsekwentnie wypływa. Od św. Józefa bowiem idziemy do Maryi, a przez Maryję do źródła wszelkiej świętości – Pana Jezusa, który cnoty domowe własnego życia wypełnił posłuszeństwem św. Józefowi i Maryi. Pragniemy, aby wszystkie chrześcijańskie rodziny odnowiły się według tych wielkich wzorów i podług nich sprawy własne urządziły. Istotnie też, jeżeli społeczeństwo ludzkie na rodzinie się opiera, to z jej wzmocnieniem przez podniesienie się czystości obyczajów, wzajemnej zgody i zaufania, nowa moc i jakoby krew świeża rozejdzie się po wszystkich członkach organizmu społecznego, wzmocniona wszędzie mocą łaski Chrystusowej. W ten sposób odrodzą się wedle Ducha Bożego nie tylko obyczaje w życiu prywatnym, ale podniesie się poziom moralny w życiu społecznym i politycznym. Ufni zaś w pomoc tego, którego opiece Pan Bóg oddał Jednorodzonego Syna Wcielonego oraz Bogurodzicę Dziewicę, polecamy wszystkim biskupom katolickim, aby w tych szczególnie ciężkich czasach zachęcali jak najusilniej wiernych do uciekania się o pomoc do św. Józefa. Stolica Apostolska zatwierdziła już wiele sposobów oddawania mu czci, chcemy jednak przede wszystkim, aby w miarę możliwości za staraniem biskupów każda środa w tygodniu, a nadto jeden cały miesiąc w każdej diecezji tej czci był poświęcony. Ponieważ jednak św. Józef jest patronem dobrej śmierci, przy jego bowiem zejściu obecny był sam Zbawiciel i Matka Najświętsza, niechaj najczcigodniejsi Bracia nasi biskupi w szczególny sposób swą powagą i wpływem poprą stowarzyszenia pobożne, które pod opieką św. Józefa modlitwom za konających się poświęcają, jak bractwo dobrej śmierci, zejścia św. Józefa i konających.
W celu zaś uroczystego obchodu pamiątki ogłoszenia dekretu, o którym na początku wspominaliśmy, rozkazujemy i polecamy, aby w ciągu roku od 8 grudnia poczynając w całym świecie katolickim ku czci św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny i patrona Kościoła katolickiego – biskupi w czasie i sposobem, jaki uznają za najstosowniejszy, urządzili uroczyste nabożeństwo błagalne. Wszystkim wiernym natomiast, którzy w tej uroczystości udział wezmą, udzielamy odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami.


Jedna odpowiedź na Modlitwy do Świętego Józefa, opiekuna Świętej Rodziny

  1. Urodziłem się 19 marca roku pamiętnego dawno, bardzo dawno temu w Św. Józefa, oblubieńca Najświętszej Bożej Rodzicielki Maryi i Jej Syna Jezusa. Niestety wtedy na chrzcie św. kierowano się modą, a nie świętą Tradycją. Obecnie Józef to brzmi dumnie…