23 grudnia Żywot świętego Serwulusa, żebraka

(żył około roku Pańskiego 510)

W czasach, gdy święty papież Grzegorz Wielki zasiadał na tronie świętego Piotra, żył w Rzymie żebrak imieniem Serwulus, o którym ten święty namiestnik Chrystusa tak mówi w jednym z swoich kazań:

Przy bramie, prowadzącej do kościoła św. Klemensa, leżał zwykle człowiek zwany Serwulusem, którego wielu z was podobnie jak ja znało. Ubogi był on w dobra doczesne, ale bogaty w zasługi. Długa i bolesna choroba dokuczała mu srodze, od dzieciństwa bowiem aż do ostatnich lat życia był sparaliżowany. Nigdy nie mógł stanąć o własnej sile na nogach, nigdy podnieść się na łożu, ani usiąść, ani sięgnąć ręką do ust, ani przewrócić się z boku na bok. Staranie o nim ciążyło na matce i na bracie, którzy go co dzień nosili do kruchty kościoła, gdzie otrzymywał skromne dary miłosierdzia chrześcijańskiego. Z tych jałmużn utrzymywał matkę i wielu obcych pielgrzymów, którzy daremnie kołatali u drzwi bogaczy o przyjęcie. Chociaż czytać nie umiał, kupił sobie Pismo św. i pokornie prosił każdego, kto go odwiedził, aby mu przeczytał któryś rozdział. W ten sposób doszedł do dokładnej znajomości ksiąg świętych i objawień Boskich. Nikt z jego ust nigdy nie słyszał jęku lub skargi, choćby mu dokuczały. Zadowolony z rozporządzeń Bożych, chwalił miłosierdzie Pana i opiewał cześć Jego w hymnach i pobożnych pieniach tak w nocy jak i we dnie.

Gdy się zbliżał czas, w którym jego wielka i wytrwała cierpliwość miała otrzymać zasłużoną nagrodę, a bóle jego z organów zewnętrznych przeniosły się na szlachetniejsze wewnętrzne, prosił biednych pielgrzymów, których gościnnie przyjmował w swej biednej chacie, aby z nim śpiewali psalmy, dopóki jego dusza nie opuści ciała. Wśród śpiewu zatrzymał się nagle i zawołał: „Milczcie, czy nie słyszycie pień pochwalnych, których odgłos dochodzi z Nieba?” I słuchał, jak gdyby chciał cielesnym uchem złowić to co brzmiało w jego duszy, i zasnął. Jego izdebka napełniła się w tej samej chwili tak miłym zapachem, że wszyscy obecni dziwnie czuli się nim pokrzepieni i doszli do przekonania, że dusza Serwulusa dostała się w krainy niebieskie.

Święty Serwulus

Uważcie, jak piękną śmiercią zeszedł z tego świata Serwulus, który tutaj tak chętnie i radośnie znosił próbę doświadczeń; zastanówcie się nad tym, mili bracia. Jakże się wytłumaczymy kiedyś przed surowym sądem Boga, my, którzy posiadamy i mienie doczesne i zdrowe ręce, a mimo to tak ospali jesteśmy w czynieniu dobrego, – wobec tego biednego paralityka, który nie mógł ruszyć ni ręką, ni nogą, a jednak tak wiernie spełniał przykazania Boże? Cóż rzekniemy, gdy kiedyś zobaczymy tego świętego Serwulusa, którego dozgonna choroba nie powstrzymała od czynienia dobrze? Niechaj nam ten krótki rys jego żywota służy za naukę, że dokuczliwości choroby, cierpliwie znoszone z miłości do Pana Jezusa, który odpokutował grzechy nasze na krzyżu, wystarczają, aby nam w Jego oczach zapewnić świątobliwość.

Nauka moralna

Ubogi chrześcijański jest szczęśliwy pod względem ciała o tyle, że spokojnie pożywa chleb codzienny, który mu daje Ojciec Niebieski. Wolny jest od trosk i niepokojów, jakie trapią bogacza; jedną tylko ma troskę, tj. aby miłował Boga i pełnił przykazania Jego, jedną tylko obawę, aby nie popadł w grzech, jedno tylko pragnienie, aby się rychło dostał do żywota wiecznego. Poza tym nie potrzebuje się obawiać niegodziwców i złodziei, nieurodzajów, gradobicia, wojen, bo Wszechmocny będzie o nim pamiętał; nie potrzebuje się procesować i wodzić po sądach o działy, długi, spadki, bo sam Pan Bóg jest jego chlebodawcą, nie może się lękać nawet samej śmierci, bo ta ani mu zaszkodzić, ani nic odebrać nie może, a przeciwnie przeniesie go z tego padołu płaczu do nadziemskiego raju i krainy wybranych. Wystarcza mu jego ubogie mieszkanie, bo może w nim i pracować i wypocząć. Czyż bogacz ma więcej? Wystarcza mu odzież, gdyż pokrywa jego nagość i broni go od zmian powietrza. Bogacz nie jest szczęśliwszy od niego pod tym względem. Krzepi się kawałkiem chleba, bo głód jest najlepszym kucharzem, a bogaczowi nieraz najwymyślniejsze potrawy nie smakują. Pod względem cielesnym żywot ubogiego można przeto nazwać szczęśliwym. – Równie szczęśliwy jest ubogi i pod względem duszy. Święty Paweł, najlepszy i najwiarogodniejszy sędzia w tych sprawach, mówi (Rzym 14): „Królestwo Boże (w duszy) nie jest pokarm, ni napój, lecz sprawiedliwość, spokój i wesele w Duchu świętym”. Tej radości używa ubogi, o ile się czuje w swym ubóstwie zbliżonym do Jezusa Chrystusa, Pana Nieba i ziemi, i powiedzieć może z świętym Hieronimem: „Dość jest bogaty, kto jest ubogi z Chrystusem”. W porównaniu z takim ubogim godzi się nazwać nędzarzem bogacza, który mając pod dostatkiem zdrowia i dóbr doczesnych, wewnątrz czuje niezadowolenie, niepokój, gorycz, częstokroć związane z posiadaniem obszernego majątku. Nie przywiązujmy się przeto zbytecznie do mienia doczesnego, ani zbyt się o nie nie ubiegajmy. Darzy nas ono tylko pozornym, złudnym szczęściem. Ileż to razy bywa ono pokusą i zachętą do grzechu, gdy tym czasem cierpienia, bieda, niedostatek, wiodą nas do Boga i uczą szukać szczęścia tam, gdzie je rzeczywiście znaleźć można, to jest w pełnieniu Jego przykazań i stosowaniu się do Jego świętej woli.

Modlitwa

Boże, któryś świętego Serwulusa drogą ubóstwa i cierpień zawiódł do zbawienia wiekuistego, prosimy Cię pokornie, racz sprawić, abyśmy także cierpliwością i zdaniem się na Twoją świętą wolę stali się godnymi tego samego szczęścia. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.