29 listopada Żywot świętego Leonarda z Porto Maurizio

(żył około roku Pańskiego 1751)

Leonard urodził się dnia 10 grudnia roku 1676 w Porto Maurizio, mieście nadmorskim, leżącym pomiędzy Genuą a Niceą i otrzymał na chrzcie świętym imię Pawła Hieronima. Mając dwa lata utracił matkę, ale bogobojny ojciec jego Dominik Casanowa dowiódł, że i ojcowie mogą bez pomocy matki wychować dzieci w świętej niewinności i pobożności. Mały Pawełek już za młodu czuł szczególną cześć do Królowej Niebios. Często prowadził rówieśników w uroczystej procesji do obrazu Matki Bolesnej poza miastem i pouczał ich, jak powinni wielbić Najświętszą Pannę, prosić Ją o łaskę, i przestrzegać czystości serca. Dalsze nauki odbył u ojców jezuitów w Rzymie. Tam zajaśniały jego wielkie zalety niezwykłym blaskiem, a co najważniejsza, był dla wszystkich uczniów wzorem skromności, ujmującej uprzejmości i bojaźni Bożej.

Ukończywszy szkoły, poprosił o przyjęcie do zakonu św. Franciszka ścisłej obserwancji, i otrzymał imię Leonarda. Odznaczał się taką ścisłością w przestrzeganiu świętej reguły i gorliwością w zachowywaniu postów i zaparciu się samego siebie, że raczej trzeba go było hamować, aniżeli zachęcać. Najmilszym jego zajęciem była modlitwa, zwłaszcza do Najświętszej Maryi Panny, a w krótkich chwilach wytchnienia lubił rozmawiać o sprawach budujących.

Wyświęcony na kapłana został profesorem filozofii, ale wkrótce zapadł w ciężką niemoc. Przez lat pięć daremnie silili się lekarze przywrócić mu zdrowie. Wówczas za zezwoleniem przełożonych uczynił ślub Maryi Pannie, iż przez całe życie będzie się zajmował nawracaniem dusz, po czym naraz odzyskał całkowicie siły i zdrowie.

Przez czterdzieści cztery lata pracował bez przerwy na misjach, odbywających się po różnych miastach, wsiach i parafiach włoskich. Niesłychane były jego trudy i prace, ale niesłychane też i zadziwiające były owoce tych prac. Kazania jego cechował niesłychany zapał, wielkie natchnienie, gorąca wiara, głęboka znajomość serc ludzkich i siła przekonania, której najzatwardzialsi nawet grzesznicy nie mogli się oprzeć. Papież Klemens XII polecił słynnemu, na posługach kaznodziejstwa osiwiałemu mówcy Barberoniemu, ażeby chodził na kazania Leonarda i zdał mu z nich sprawę. Sprawozdanie Barberoniego było takie: „W życiu moim nie widziałem gorliwszego kaznodziei. Wrażenia jego kazań nie podobna opisać. Słuchając ich, nie mogłem się od łez powstrzymać”.

Sam wielki papież Benedykt XIV słuchał jego kazań misyjnych w Rzymie. Leonard odbywał często te misje sam jeden. Jadał tak mało i tak licho, że jego życie było nieomal ustawicznym postem. Spoczywał tylko kilka godzin na twardej podłodze i smagał wychudłe ciało ostrą dyscypliną. Przed każdą misją modlił się do Pana Jezusa utajonego w Przenajświętszym Sakramencie i wzywał lud, aby szedł za jego przykładem.

Podziwiając błogą działalność biednego zakonnika, darował mu wielki książę Kosma III obszerny dom, który Leonard urządził po klasztornemu dla tych, co zapragną wieść żywot samotny. Wielkie zasługi położył ten Święty przez rozkrzewienie nabożeństwa Drogi Krzyżowej i nieustannej Adoracji Jezusa Chrystusa utajonego w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza. On też pierwszy założył Bractwo Serca Jezusowego.

Wreszcie wybiła dlań godzina spoczynku. Zgasł dnia 26 listopada roku 1751, licząc lat 75. Za przyczyną jego działo się wiele cudów.

Nauka moralna

Przytaczamy tu wyjątek z kazania świętego Leonarda o wieczności:

„Jest artykułem wiary, że wszystkie dusze, jakie Bóg stworzył od tysięcy lat, żyją po dziś dzień i są nieśmiertelne; jest to artykuł wiary, że i ja i wy po 10, 20 i 100 tysiącach lat jeszcze żyć będziecie. Ale gdzież będziemy? W domu wieczności. Mędrzec Pański mówi: {{Człowiek pójdzie do domu wieczności!}} Wieczność jest owym niezmiernym krajem, do którego wchodzi człowiek, gdy pożegna się z tym światem. Dla tych, którzy umarli w grzechu, jest ona krajem wiekuistej kary”.

„Wpatrzcie się teraz w wieczność, jeśli się na to odważycie. Nazwać ją można {{nigdy}}, które ustawicznie się zaczyna, i {{zawsze}}, które się nigdy nie kończy. Nie mamy na to miary. Odciągnijmy coś od jakiej ilości, a zmniejszy się, dodajmy coś do niej, a zwiększy się. Jeśli odciągniecie od wieczności sto tysięcy lat, nie zmniejszy się ona ani na jotę, dodajcie do niej milion wieków, nie przedłuży się ani o jedną minutę. Wieczność jest nieruchoma, niezmienna, nie może się powiększyć lub zmniejszyć”.

Święty Leonard z Porto Maurizio

„Pójdźcie ze mną do pustyń Egiptu i Palestyny. Dotrzyjcie do strasznych ustroni tych pustyń, patrzcie ze mną na zamkniętego w jednej jaskini Hilariona, w drugiej Makariusza, obok niego Pachomiusza, tu Pawła, ówdzie Hieronima. Idźcie w góry, oglądajcie w tej jamie Marię Egipcjankę, w drugiej Taidę, tu Pelagię, ówdzie Teodorę. Pytajcie te pokutnice, pytajcie świętych pustelników, kto ich zawiódł do tych pustyń, kto ich przyodział w te habity, kto ich pogrzebał w tych jamach, kto ich zmusił prowadzić żywot tak anielski i używać tak dobrze czasu? Odpowiedzą wam z Dawidem: {{Miałem na pamięci dni dawne, a na myśli lata wieczności}}. O wieczności, która masz moc grzebania żywych, czy nie masz mocy wskrzeszenia umarłych, owych umarłych, którzy obumarli dla łaski?”

„Jest wieczność, istnieje wieczność! Wobec tej wieczności śmiejecie się, żartujecie i prowadzicie życie lekkomyślne z dnia na dzień? Jest wieczność, a wobec tej wieczności bawicie się wszeteczeństwem, grą i swawolną rozrywką? Jest wieczność, a wobec tej wieczności zioniecie przekleństwami i bluźnierstwem, tchniecie nienawiścią, kalacie duszę nieczystymi myślami, brudnymi żądzami, złymi uczynkami i obrazą Boską?”

Modlitwa

Boże, któryś dla skruszenia serc upartych grzeszników przez głoszenie Ewangelii obdarzył św. Leonarda, Wyznawcę Twego, przedziwną świątobliwością i mocą wymowy, spraw łaskawie, prosimy, gdy sami dla zatwardziałości serc naszych do doskonałej skruchy pobudzić się nie możemy, abyśmy tego za jego prośbami i zasługami dostąpili. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.