30 października Żywot świętej Radegundy, królowej

(Żyła około roku Pańskiego 580)

Święta Radegunda była córką księcia Turyngii. W czasie wojny została pojmana i wywieziona do Francji, a że była wysokiego rodu, oddana została na wychowanie do pałacu królewskiego. Gdy dorosła, król francuski imieniem Klotariusz pragnął ją pojąć za żonę. Wielce zafrasowana o dziewictwo swoje, gdy wszystko gotowano do wesela, chcąc być jedynie oblubienicą Chrystusową, potajemnie opuściła pałac, kryjąc się przed owym małżeństwem, ale gdy ją do zostania królową zmuszono, zgodziła się w końcu, lecz sercem od Chrystusa nie odstąpiła. Słuchając kapłanów zawsze chciała czynić wolę Bożą, a szczególnie poświęciła się czynieniu jałmużny. Żaden pustelnik, przebywający w najskrytszej puszczy nie zdołał się ukryć przed jej pomocą, o każdym bowiem wiedziała i każdego opatrywała. Szaty swe często ubogim rozdawała, mniemając, że ginie jej wszystko, czego dla Chrystusa nie rozdaje, a prócz tego kazała zbudować dom, w którym skupiała ubogie białogłowy, i tam im sama służyła, myła je i leczyła.

Szaty drogie na ołtarze dawała. Zbrodniarzy skazanych na śmierć od kary wypraszała, a gdy sama tego u króla dokonać nie mogła, udawała się z prośbą o wstawienie się do panów, sług i kogo tylko mogła.

Długo wiodąc taki żywot, zapragnęła w końcu wszystka oddać się Chrystusowi i w tym celu prosiła świętego Medarda, aby ją na mniszkę poświęcić raczył, a gdy biskup uczynić tego nie chciał, weszła do zakrystii i tam sama przyoblekła się w zwykłą szatę mniszki, a wyszedłszy rzekła św. Medardowi: „Jeżeli mnie nie chcesz poświęcić, więcej bojąc się ludzi niż Pana Boga, natenczas Dobry Pasterz kiedyś z twej ręki będzie żądał duszy twej owieczki”. Słysząc to, przeląkł się święty biskup i niezwłocznie poświęcił ją na mniszkę.

Król, wielce tym rozgniewany, chciał ją odebrać z klasztoru. Radegunda, dowiedziawszy się o zamiarze małżonka, udała się listownie z prośbą do biskupa paryskiego Germana, przebywającego w otoczeniu monarchy, błagając go, aby to królowi odradził. Biskup, przeczytawszy ów list, padł w kościele u grobu św. Marcina do nóg królewskich, prosząc monarchę, aby zaniechał swego zamiaru. Monarcha wzruszył się, żałując bardzo, że dał się uwieść złym namowom i chciał odebrać wierną sługę Chrystusowi. Mieniąc się niegodnym, aby w jego domu tak święta niewiasta przebywała, padł biskupowi do nóg, błagając go, aby od niego królowę przeprosił, iż za złą radą przeciwko niej zawinił. Pan Bóg ukarał tych, którzy królowi radzili, ażeby Radegundę z klasztoru odebrał, bo wszyscy nagle pomarli.

W klasztorze opiekowała się Radegunda ubogimi i chorymi, i każdego proszącego tak hojnie obdarowywała, że ogólnie się dziwiono, skąd bierze tyle pieniędzy. Oprócz niedzieli codziennie pościła, zawsze nosiła włosiennicę i sypiała na popiele. Do kościoła i do śpiewania pierwsza była, a zanim siostry wstały trzewiki im czyściła; nadto zamiatała wszystkie kąty klasztorne i najniższe roboty czyniła. Gdy ją kto w posłudze tej uprzedził, sama się karała.

Święta Radegunda

Niewypowiedziana była surowość jej żywota, a dowodem, że szła ona z osobliwego daru i Ducha Pańskiego, było obdarzenie jej przez Pana Boga mocą czynienia cudów. Między innymi pewnej niewidomej, imieniem Belli, krzyżem wzrok przywróciła, nadto kilka osób od czarta wyzwoliła, i wiele innych cudów przez nią Chrystus uczynił. Miłość jej ku siostrom była niewypowiedziana. Nie pomnąc, iż była rodu królewskiego i sama wielką królową, zwykła do nich mawiać: „Wyście moje córki, żywot mój, światłość moja, odpocznienie moje i wszystko szczęście; wyście nowe szczepienie moje, postępujmy przeto tak na świecie, abyśmy wespół radowały się w Niebie, zupełną wiarą i sercem służmy Panu Bogu, w bojaźni i prostocie szukajmy Go, Boga, abyśmy czasu owego bezpiecznie rzec mogły: Daj nam, Panie, coś obiecał, bośmy z łaski Twej wypełniły coś rozkazał”. Mądrość jej, łaskawość, gorącość ducha, jako też wytrwałość w modlitwie i czuwaniu były niezmierne. Do królów niezgodnych często pisała, prosząc ich o pokój między sobą, i wiele ich jednała. Również kości Świętych zewsząd skąd mogła, zbierała i w wielkiej; uczciwości je miała. Po takich pracach i różnych uciążliwościach, nic w sposobie życia nie słabnąc, oddała ducha Chrystusowi roku Pańskiego 587. Na pogrzebie jej był święty Grzegorz, biskup z Tours, który też żywot jej i cuda opisał.

Nauka moralna

Dobrze uczynił biskup święty Medard, że tę królową oddał na służbę Królowi Niebieskiemu. Nie ma bowiem większego szczęścia na tym padole płaczu nad miłość Chrystusa Pana; On przyszedł na świat dla nas, a my dla Niego stworzeni jesteśmy, On jest naszą miłością, a wszystkie inne rzeczy uszczęśliwić nas nie mogą, bo On tylko pragnienie serca naszego zaspokoić może, On udziela tego szczęścia, które już w całej pełni posiadają Święci w Niebie. Tego szczęścia, tej miłości Pana Jezusa żadna siła stworzona pozbawić nas nie może, chyba jeżelibyśmy sami od niej odstąpili, a żyć możemy jeszcze tą nadzieją, że niedługo, po krótkim, doczesnym życiu, daleko doskonalszym sposobem pozwoli się Pan Jezus kochać, przez co już na tej ziemi używamy rozkoszy niebiańskiej. Czyliż na tej ziemi może co być szczęśliwszego nad to, gdy śmiało powiedzieć możemy: „Jezus jest mój, a ja Jego, i nic mnie od Niego odłączyć nie może”. Najlepszą przeto cząstkę obrała sobie święta Radegunda, gdyż miłość Chrystusa jest zadatkiem naszego szczęścia w Niebie. Miłosierdzie dla ubogich, szczególne nabożeństwo do Matki Najświętszej jest znakiem przeznaczenia do Nieba, ale kto ma miłość Pana Jezusa, ten z największą pewnością przeznaczony jest do uciech niebieskich.

Modlitwa

Wszechmogący Boże i Panie mój, spraw miłościwie, abyśmy za przyczyną świętej Radegundy, służebnicy Twojej, która tak wielce Ciebie umiłowała, stali się również godnymi dostąpienia chwały niebieskiej i wraz z aniołami kiedyś Boskie Oblicze Twoje oglądać mogli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Bogiem Ojcem w jedności Ducha świętego żyje i króluje po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.