20 października. Żywot świętego Jana Kantego, Wyznawcy

(żył około roku Pańskiego 1473)

Święty Jan Kanty urodził się w roku 1412 w mieście Kęty w biskupstwie krakowskim, z rodziców uczciwych i pobożnych. Oddany do akademii krakowskiej rósł nie tylko w nauce, ale i w dobrych obyczajach, i wkrótce zaszczycony został stopniem magistra i godnością nauczyciela akademii. W jakiś czas potem, poświęciwszy się studiom teologii, otrzymał święcenia kapłańskie. Życie wiódł surowe, niczego więcej nie pragnąc, jak przylgnąć silną miłością do Stwórcy swego, pełnić Jego wolę i uczynić się godnym oglądania Go w chwale wiecznej.

Aby zwalczyć pożądliwości, w rozmaity sposób martwił swe ciało, chcąc je uczynić powolnym duchowi. Pałając chęcią zwiedzenia Grobu Pańskiego i dobrawszy sobie towarzyszy tą samą myślą przejętych, puścił się do Jerozolimy, nie zrażając się trudnościami podróży i nie lękając się niewoli tureckiej. Zwiedziwszy wszystkie miejsca stopą Chrystusa uświęcone, oblawszy je zdrojem łez i uczciwszy gorącą modlitwą, wrócił zdrowy do domu, dziękując Bogu za widoczną opiekę.

Do Rzymu cztery razy pielgrzymował. Bawiący tam Polacy dziwili się temu i pytali go, dlaczego się tak trudzi, sądzili bowiem, że chodzi mu o wyjednanie sobie jakiego bogatego probostwa. Święty Jan odpowiedział: „To mój czyściec, w którym obmywam moje grzechy i z którego biorę ochotę do dobrego życia chrześcijańskiego, cisnąc się do radości niebieskich, które wierzącym i pracującym obiecał nasz dobrotliwy Pan”.

Święty Jan Kanty

Umarły dla ciała i świata, pragnął się podobać jedynie Bogu. Otrzymawszy probostwo w Olkuszu, piąć mil od Krakowa, wkrótce je porzucił gdyż lękał się odpowiedzialności za straż nad duszami ludzkimi. Wolał wrócić do pracy nauczycielskiej na uniwersytecie. Czystości ciała i duszy pilnie przestrzegał, postami się trapił i ciągle modły do Nieba zasyłał, lejąc łzy przed obrazem Zbawiciela i Matki Jego. Jezuita ksiądz Piotr Skarga mówi o nim, że w zachowaniu postów był pilny, w cierpliwości łaskawy, w wierze stateczny, w miłości gorący, w pokorze niski, w rozmyślaniu tajemnic Bożych wysoki, w oczekiwaniu mocny, we wstrzemięźliwości osobliwy. Jadał tylko na to, aby nie umrzeć z głodu, ubierał się nie tyle dla ochrony od zimna jak dla okrycia nagości, a sypiał na gołej ziemi. Jeśli spostrzegł, że któryś z kolegów był jak gdyby obrażony na niego, wstępował do niego, gdy szedł odprawiać Mszę świętą, i mówił: „Idę do służby Bożej. Proszę mi wybaczyć, jeślim jakim przy krem słowem obraził”. W miłosierdziu nie znał wprost miary, wspomagał potrzebujących, pocieszał smutnych, przyjmował. pielgrzymów, odwiedzał więźniów i kupował przyodziewek nędzarzom.

Gdy przyszła chwila zgonu, opatrzony Komunią świętą napomniał towarzyszy do pobożności, uczciwości i wzajemnej miłości, i wyzionął ducha w wigilię Bożego Narodzenia 1473. Ciało jego złożono w roku 1539 w cynową trumnę i umieszczono w kościele akademickim świętej Anny. Za łaską Bożą działy się u jego grobu zaraz po śmierci różne cuda, które poświadcza historyk polski, Maciej Miechowita.

W roku 1603 Bernard Maciejowski, biskup krakowski, później kardynał i arcybiskup gnieźnieński, mocno zapadłszy na zdrowiu, uczynił ślub, że odprawi pielgrzymkę do grobu św. Jana Kantego. Gdy odprawił Mszę św. przy ołtarzu na cześć jego wystawionym, natychmiast odzyskał zdrowie i na pamiątkę doznanego dobrodziejstwa darował do tegoż ołtarza kosztowny srebrny kielich, grubo pozłacany.

Akademia krakowska długo chowała jako relikwię rewerendę św. Jana i przyodziewała w nią każdego nowo obranego dziekana wydziału filozoficznego przy obejmowaniu tej godności.

Nauka moralna

Miłość prawdy, jaśniejąca w świętym Janie Kantym, winna zdobić każdego chrześcijanina i prawego katolika. Wszystkie nasze myśli, słowa i czyny winny świadczyć, że jako dzieci Boże jesteśmy także i synami prawdy. Lekkomyślność, gadatliwość, żywość zbyteczna, złośliwość i nałóg bywa powodem tego grzechu, a kto nim jest dotknięty, częstokroć nie wie, jak szkaradna jest ta wada. Strzeżmy się tego nałogu, który Bóg ma w obrzydzeniu, kochajmy i mówmy zawsze prawdę z jak największą sumiennością i nie odstępujmy od niej ani na krok, choćbyśmy kłamstwem mieli ocalić życie albo zyskać jaką korzyść. Nie dość jest wystrzegać się grubego kłamstwa; należy unikać uchybień przeciw prawdzie i w najdrobniejszych rzeczach. Prawda w słowach i czynach powinna być hasłem każdego uczciwego człowieka; każdy powinien trzymać się jej ściśle w rzeczach drobnych i ważnych, nie mijać się z nią nigdy ani umyślnie, ani żartem. Nade wszystko winna się wystrzegać kłamstwa młodzież, bo jak mówi przysłowie, „czego się skorupka za młodu napije, tym na starość trąci”. Zapatrujmy się na prostotę, prawdomówność i dziecięcą niewinność Świętych Pańskich, a nie na przewrotność, obłudę i chytrość tych, którzy kłamliwość zaliczają do potrzeb życia i uważają ją za ułomność, którą godzi się uniewinnić i przebaczyć.

Modlitwa

Spraw, prosimy, wszechmogący Boże, abyśmy za przykładem świętego Jana, Wyznawcy, w nauce Świętych postęp czyniąc i względem drugich miłosierdzie okazując, za jego zasługami odpuszczenia grzechów naszych u Ciebie dostąpili. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.