1 października Żywot świętego Remigiusza, arcybiskupa

(żył około roku Pańskiego 545)

Święty Remigiusz, którego pamiątkę obchodzi dzisiaj Kościół katolicki, był przez lat 74 wśród najtrudniejszych okoliczności prawdziwą ozdobą i zaszczytem stolicy biskupiej; w mieście francuskim Reims. Urodzony w Lyonie około roku 436 z pobożnej rodziny szlacheckiej, otrzymał w domu ojcowskim jak najstaranniejsze wychowanie i początki nauk. Od dzieciństwa przestrzegał ściśle czystości obyczajów, a w wymowie nie miał równego sobie.

Gdy przyszło do wyboru biskupa diecezji Reims, wszystkie głosy dziwnym zbiegiem okoliczności padły na Remigiusza, który liczył podówczas dopiero 22 lata. Zmuszony do przyjęcia tej wysokiej godności pełnił obowiązki pasterskie z niesłychaną gorliwością, używając swych wielkich zdolności, dóbr doczesnych i wziętości, jaką się cieszył u monarchy i magnatów, aby szerzyć wiarę, naprawiać grzeszników, wspomagać biednych i chorych.

Największą jego zasługą wobec Kościoła i kraju ojczystego było nawrócenie i chrzest króla frankońskiego Klodoweusza I, jako też przystąpienie przeważnej części jego poddanych do wiary Chrystusowej. Obrzędu chrztu św. dokonał Remigiusz z jak największą okazałością, aby pobudzić uczucia i wyobraźnię nieokrzesanego narodu i okazać mu w całej pełni wzniosłość i wysoką godność religii chrześcijańskiej. W czasie wielkanocnym roku 496 przybrało miasto Reims szaty świąteczne, a w kościele Matki Bożej zajaśniały setki świec, ku niebiosom wznosiły się kłęby kadzideł, a ściany świątyni drżały od pobożnych śpiewów.

Króla prowadził Remigiusz i kilkunastu innych biskupów, za małżonkiem szła królowa w świetnym orszaku dworzan i wysokich dygnitarzy. Gdy monarcha wstąpił w progi kościelne, zapytał biskupa: „Ojcze świątobliwy, czy to jest Królestwo niebieskie, o którym wspominałeś?” „Nie – odrzekł Remigiusz – jest to początek drogi wiodącej do niego”. Potem zawiódł króla do chrzcielnicy i kazał mu uklęknąć, mówiąc: „Uchyl głowy, dumny władco! Spal, coś dotąd wielbił, wielb, coś dotychczas palił”. Następnie ochrzcił go, trzykrotnie zanurzając głowę jego w święconej wodzie. Tego samego dnia przyjęło chrzest przeszło trzy tysiące Franków.

Klodoweusz I był gorliwym opiekunem i obrońcą Kościoła, toteż szczerze pomagał Remigiuszowi w krzewieniu wiary. Dawał mu także znaczne kwoty pieniężne na budowanie kościołów i zakładów dobroczynnych, wspierał go przy obsadzaniu katedr dzielnymi i pobożnymi kapłanami i wysyłał go w okolice zamieszkane przez bałwochwalczych Franków i zwolenników herezji Ariusza, aby szczepił między nimi wiarę katolicką.

Święty Remigiusz

Po 74 latach rządów biskupich, licząc 96 lat wieku, na wezwanie Boga przeniósł się wierny pracownik Remigiusz do wieczności dnia 13 stycznia roku 532 czy też 533. Pamiątkę jego obchodzi Kościół dnia 1 października, w tym bowiem dniu przeniesiono jego zwłoki do kościoła świętego Eustachego. Pisma jego z wyjątkiem czterech listów wszystkie zaginęły.

Nauka moralna

Któż by nie podziwiał gorliwości, z jaką święty Remigiusz używał swych zdolności, czasu i władzy swego urzędu dla pozyskiwania Niebu dusz i mnożenia chwały Boskiej! Czyż może być coś piękniejszego nad taką pracę? I na nas ciąży obowiązek pozyskiwania dusz Niebu, a to z dwóch powodów:

1) Z miłości ku Bogu. Wiemy przecież z katechizmu, jak drogie są Bogu dusze ludzkie, jak wysoko je ceni, co dla nich uczynił i co dzień czyni za pośrednictwem Kościoła. Stąd wynika, że nie możemy Bogu uczynić większej przysługi, jak wstrzymując bliźnich od grzechu, polecając im pokutę i zachęcając ich do umiłowania nade wszystko Boga. „Mniejszą ma zasługę – mówi święty Chryzostom – kto chłoszcze ciało, aniżeli ten, kto Bogu duszę pozyska; korzystniejsze działanie tego, kto ocala bliźnich, niż tego, co czyni cuda”. Świętą prawdę zamykają w sobie słowa świętego Grzegorza Wielkiego: „Żadna ofiara nie jest milsza Bogu od gorliwości w pozyskiwaniu dusz”.

2) Miłość bliźniego wkłada na nas ten sam obowiązek. Pismo święte mówi: „Bóg nakazał każdemu troszczyć się o bliźniego”. Troska ta powinna daleko więcej dotyczyć duszy niż ciała i dóbr doczesnych, gdyż wartość duszy jest nieskończenie wyższa od wartości ciała. Gdy podróżny zabłądzi, każdy poczuwa się do obowiązku przestrzeżenia go i wskazania mu właściwej drogi. Czemuż tedy milczymy, gdy bliźni dopuści się czegoś, co wykracza przeciw moralności i czci powinnej Bogu? Słusznie żali się święty Bernard, pisząc: „Gdy upadnie osioł, znajdzie się, kto go podźwignie. Gdy upadnie nasz brat w Chrystusie, nikt mu nie poda ręki, aby mógł powstać”. A przecież nie brak sposobności do ratowania bliźnich. Módlmy się za nich rano i wieczorem, wstawajmy rychlej, aby pójść na Mszę świętą, przyjmujmy Komunię świętą na intencję bliźnich; bądźmy oszczędniejsi w wydatkach, aby odłożyć jakiś grosz na misje, a słodka nam będzie wdzięczność dusz, do których ocalenia przyczyniliśmy się w jakikolwiek sposób.

Modlitwa

Spraw, prosimy, wszechmogący Boże, aby czcigodna uroczystość św. Remigiusza, Wyznawcy Twojego i biskupa, przydała nam wzrostu w cnotach chrześcijańskich i zbawienie nam zapewniła. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.