13 września Żywot świętej Notburgi, służebnicy

(żyła około roku Pańskiego 1313)

Pobożna ta dziewica urodziła się w Rottenburgu w Tyrolu w roku 1265 jako córka zamożnych i bogobojnych rodziców, którzy ją starannie wychowywali i wcześnie przyzwyczajali do pracy. Osobliwie matka zachęcała córeczkę do miłości Boga i bliźniego. Gdy słońce świeciło w izdebce, mówiła do niej: „Patrz, miłe dziecię, oto Bóg patrzy z Niebios na serca nasze i przenika wszystkie myśli nasze!” W polu, wskazując na kwiatki, mawiała: „Jak te kwiatki podnoszą główki do słońca, tak i ty wznoś się sercem do Boga”.

Ziarno, zasiane przez matkę w sercu dziewczątka, wydało bujny plon. W kościele była jak anioł zatopiona w serdecznej modlitwie, w domu posłuszną córką, w obcowaniu z ludźmi uprzejmą, miłosierną względem ubogich, skromną w odzieży, pokorną wobec każdego.

W zamku rottenburskim mieszkał możny i szlachetny rycerz Henryk, wraz z małżonką Guttą i synem Henrykiem, oraz synową Otylią, niewiastą dumną i skąpą. Henryk przyjął Notburgę za klucznicę, a gdy doszła lat osiemnastu, zdał na nią kuchnię i dozór nad całą żeńską służbą. Trudne to było stanowisko. „Otylia szydziła i drwiła z niej, nie mogąc pojąć jej pokory i nabożności, dziewki nienawidziły jej i wszystko czyniły na przekór, nie chcąc podlegać młodszej.

Notburga wszystko cierpliwie znosiła. Na szyderstwa odpowiadała uprzejmością, na opór cierpliwością, na obrazę łagodnością. W niejednej pracy, która do nich należała, zastępowała je, dziękując im jeszcze, jak gdyby to było największym dla niej dobrodziejstwem. Z własnych zasług zakupywała im podarunki, aby im sprawić przyjemność. Leniwe zachęcała w cztery oczy do poprawy i rzadko kiedy żaliła się na nie przed państwem, pilne natomiast i wierne chwaliła, chore pielęgnowała z troskliwością matki. Tak postępując, zwolna pozyskała powszechny szacunek i przywiązanie swych podwładnych, a korzystając z tego, zaprowadziła między czeladzią nabożeństwo domowe, jako też modlitwę przy pracy.

Po kilku latach umarł Henryk I i Gutta; Otylia, nie musząc już teraz oglądać się na nikogo, zaczęła się dawać Notburdze we znaki, zakazała jej bowiem odprawiać modlitwy domowe, a potem odebrała jej urząd klucznicy i kazała jej być prostą dziewką. Notburga odejmowała teraz sobie od ust, aby karmić zgłodniałych; także inne służebnice oddawały jej co mogły, a Notburga zanosiła to wieczorem potajemnie do chat ubogich.

Pani, widząc, że Notburga zanosi biednym pożywienie, oskarżyła ją przed mężem o kradzież i przeniewierstwo. Pan, spotkawszy ją pewnego razu wieczorem, zapytał szorstko, co niesie w koszyku. Nie poczuwając się do winy, otworzyła koszyk i odpowiedziała: „Niosę ubogim moją strawę”. Pan zajrzał do koszyka, ale zobaczył pomyje, więc posądzając Notburgę, że sobie z niego zadrwiła, kazał jej szaty związać w wór i wyrzucić przed zamek. Gdy Notburga wróciła, stróż wręczył jej ów tobołek, mówiąc, że państwo wypędzili ją ze służby. Pani potwierdziła słowa stróża, przydając, że nie potrzebuje służebnicy złodziejki.

Notburga, milcząc, wzięła tobołek na plecy i poszła w ciemną noc na wieś, polecając się opiece Boga, który zesłał na nią tę ciężką próbę. Jako klucznica znakomitej i bogatej rodziny łatwo byłaby mogła znaleźć służbę u innych państwa, ale z pokory przyjęła służbę u prostego wieśniaka. Ten, widząc słabowitą dziewczynę, wątpił czy się zda do ciężkiej pracy, przyjął ją przeto na próbę, ale wnet się przekonał o jej zręczności i ochocie do pracy. Od rana do późnego wieczora uwijała się Notburga na polu, w oborze, w domu, zawsze wesoła, skromna i łagodna.

Dnia jednego pod wieczór, gdy dzwoniono na „Anioł Pański”, gospodarz nie chciał Notburdze pozwolić iść do kościoła, bo spieszno mu było ze żniwem. Święta służebnica, ująwszy sierp, rzekła: „Niech Bóg rozstrzygnie: jeśli ten sierp zawiśnie w powietrzu, będzie to znak, że mam wieczór poświęcić modlitwie; jeśli spadnie, będę pracować”. Sierp zawisł w powietrzu, ludzie poklękali i oddali Bogu pokłon, a Notburga, pomodliwszy się, wzięła sierp i poszła do kościoła.

Tym czasem Henryk z Rottenburga podupadł, obrabowany przez własnego brata, a widząc w tym karę Niebios za krzywdę wyrządzoną biednej dziewczynie, pojechał do Notburgi, prosząc, by wróciła i objęła rządy w zamku. Notburga wróciła, a razem z nią zawitało do zamku dawne szczęście, a nawet coś więcej, bo dumna Otylia nawróciła się szczerze pod wpływem Notburgi.

Święta Notburga

Odtąd przez lat osiemnaście zarządzała Notburga gospodarstwem domowym swoich państwa, aż do zgonu, który nastąpił w roku 1313. Na łożu śmiertelnym przyjęła ze skruchą i nabożeństwem Sakramenta święte, pożegnała się czule z wszystkimi i prosiła pana, aby jej chudobę rozdzielił między biednych, a zaprzągłszy woły do wozu z trumną, puścił je samopas. Za trumną postępował pan zamku z rodziną, cała służba i wielu ubogich, głośno płacząc. Woły skierowały się ku rzece, na której podówczas nie było mostu. Cudem rozstąpiły się fale i przepuściły pochód, po czym woły weszły do wioski Innbach, gdzie stanęły, czekając na orszak żałobny, a następnie pociągnęły wóz pod górę, weszły do kaplicy św. Ruperta i zatrzymały się przed ołtarzem, przed którym święta dziewica liczne godziny spędzała na modlitwie. Tu złożono jej zwłoki, a lud okoliczny zbierał się w tej kaplicy i zbiera się po dziś dzień, błagając Świętą o jej przyczynę.

Ojciec święty Pius IX zaliczył ją w dniu 27 marca 1862 w poczet Świętych.

Nauka moralna

Przykra to rzecz służba, zwłaszcza gdy państwo są bezbożni i niewyrozumiali. A jednak nietrudno się dostać do Nieba poczciwej słudze. Sługa, czeladnik, parobek, służąca, odpowiedzialni są tylko za własną duszę, tym czasem państwo, przełożeni świeccy i duchowni zdadzą rachunek i za podwładnych. Sługa nie zna trosk i kłopotów. Jeśli jest wierny, pilny, posłuszny, nikt mu krzywdy żadnej nie uczyni, bierze swój wikt, zasługi, może spać spokojnie. Sam Pan Jezus chciał służyć, nie panować. Matka Najświętsza sama zwała się służebnicą i usługiwała niejaki czas św. Elżbiecie. Każdy służebny może powiedzieć: „Służę z Panem Jezusem i dla Pana Jezusa”, ale powinien pamiętać, że Panem jego Jezus, Panią zaś Maryja św., i że czego słusznie żąda pan i pani, tego żądają Jezus i Maryja. Co czyni dla państwa, to czyni dla Jezusa i Maryi.

Sługa, który narzeka na surowych państwa, niech pomni, co musiał cierpieć sam Zbawiciel. Hasłem sługi ma być: „Pracować, cierpieć i milczeć z miłości dla Jezusa!” Święta Notburga rządziła się tymi słowy: „Pracować – cierpieć – milczeć”.

Modlitwa

Święta Notburgo, wierna służebnico Pańska i wzorze wszystkich służebnych! Proś Boga, aby wszystkim panom i paniom dał serce litościwe i czułe, a służebnym udzielił świadomości obowiązków swego stanu i silnej woli pełnienia wszystkich ciążących na nich powinności. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.