29 sierpnia Żywot świętej Sabiny i Serafii, Męczenniczek

(żyły około roku Pańskiego 120)

Sabina pochodziła ze znakomitej rodziny rzymskiej i otrzymała wychowanie staranne, ale pogańskie. Wyszła za mąż za oficera rzymskiego Walentyna i wiodła żywot, jak wszystkie wielkie damy, tj. lubiła stroje, zbytkowne uczty, trawiła całe godziny przy toalecie, w teatrze, albo dokuczała swym służebnicom.

Gdy mąż jej poległ w bitwie przeciw Dakom, porzuciła zgiełkliwe miasto i zamieszkała w zaciszu wiejskim w Umbrii. Otrzymawszy od Stwórcy szlachetne serce, a od rodziców staranne wykształcenie, umiała się należycie cenić i strzec od zepsucia, rozpowszechnionego podówczas pomiędzy wyższymi warstwami społeczeństwa rzymskiego.

Pomiędzy jej niewolnicami była niejaka Serafia, chrześcijanka, pochodząca z Antiochii, miasta syryjskiego. Była ona prawdziwym wzorem przyzwoitości i skromności, mówiła mało ale zawsze odzywała się grzecznie i uprzejmie, nigdy nie schlebiała swej pani, a jeśli Sabina wymagała od niej czegoś, co sprzeciwiało się zasadom chrześcijańskim, tłumaczyła się z nieposłuszeństwa z należnym uszanowaniem. Nie znała obawy przed karami, które były nieraz wielce dotkliwe, a znosiła je tak cierpliwie, że nigdy obłok niechęci i gniewu nie zasępił jej łagodnego oblicza. Wszelkie polecenia wykonywała sumiennie i najniższe nawet posługi pełniła z chęcią i radością.

Po jakimś czasie Sabina zauważyła, że Serafia rozdaje jałmużnę, że w swojej komórce trawi całe godziny na głośnej lub cichej modlitwie przed krzyżem, lecz ani jej na myśl nie przyszło, że jej niewolnica prosi Boga o nawrócenie swej pani. Nareszcie kazała się stawić przed sobą Serafii i zapytała ją o powody tego postępowania. Zagadnięta znienacka Serafia wyznała, że czyni to z obowiązku i wdzięczności ku świętej religii, mówiła jej o dobroci i majestacie Boga, o przeznaczeniu człowieka do szczęścia wiekuistego, o szpetności grzechu, o miłosierdziu Jezusowym, a wreszcie, nie mogąc pohamować wzruszenia wewnętrznego, padła do nóg Sabiny i rzekła: „Potężna pani, jestem tylko prostą, nieokrzesaną niewolnicą i nie umiem ci opisać wzniosłości i słodyczy naszej świętej wiary, wyręczą mnie jednak w tym względzie nasi kapłani, byle byś ich posłuchać zechciała!”

Słowa te wprawiły Sabinę w wielkie zdumienie, a choć kazała jej odejść, wyryły się one niezatartymi głoskami w jej pamięci. Niezadługo wezwała Serafię ponownie do siebie i zażądała, aby jej przywiodła nauczyciela. Uradowana Serafia podążyła nocną porą do Rzymu i opowiedziała kapłanowi Aleksandrowi, jakie otrzymała od swej pani polecenie. Aleksander przybył na drugi dzień i zaczął Sabinę zaznajamiać z prawdami chrześcijańskimi. Nauka trwała kilka miesięcy, po czym Sabina przyjęła chrzest i pierwszą Komunię świętą. Przepełniona radością i wdzięcznością ku Bogu, uściskała i ucałowała nowa chrześcijanka swą niewolnicę, mówiąc: „Kochana siostro, odtąd nie będę cię inaczej nazywać, jak tylko siostrą swoją”. Następnie obdarzyła wszystkie sługi wolnością, zaczęła się skromnie ubierać i wraz z Serafią uczęszczała na nabożeństwo do katakumb rzymskich. Pewien filozof, który ubiegał się o rękę pięknej i bogatej Sabiny, niemało się zdziwił, gdy go naraz zaczęto ozięble i obojętnie przyjmować. Bystre jego oko wkrótce dostrzegło, że Serafia namówiła swą panią do przyjęcia wiary Chrystusowej, uważał więc za swoją powinność donieść o tym prefektowi miasta, Beryllusowi. Gdy Beryllus kazał uwięzić Serafię, przybyła z nią również Sabina i oświadczyła, że i ona jest chrześcijanką. Beryllus udał, że nie dosłyszał jej słów i kazał jej odejść, po czym groźnie nakazał Serafii, aby złożyła bogom ofiarę i była posłuszną prawom krajowym.

Serafia: „Nie uczynię tego, gdyż jestem chrześcijanką”.

Beryllus: „Czyż wy chrześcijanie nie oddajecie czci Bogu ofiarą?”

Serafia: „I owszem co dzień oddajemy Bogu ofiary z modłów, czystości i nieskalaności życia, prac i cierpień swoich”.

Beryllus: „Gdzie macie świątynię?”

Serafia: „Ciała nasze są przybytkiem Bożym”.

Beryllus: „Jeśli przeto kazicie ciało, nie jesteście już przybytkiem Boga”.

Serafia: „Bóg w gniewie potępia tego, co kazi Jego świątynię”.

Serafię wtrącono do więzienia i oddano na pastwę dwóm rozpustnym młodzikom, ale anioł obronił ją, a rozpustników ukarał odebraniem im wzroku i paraliżem nóg.

Święta Serafia

Gdy nazajutrz doniesiono o tym prefektowi, kazał przyprowadzić dziewicę i zapytał, jakimi czarami obezwładniła rozpustników. „Nam chrześcijanom – odparła Serafia – nie wolno trudnić się czarami, ale Pan Jezus pomaga tym, którzy Go wołają”. Na te słowa prefekt kazał przyprowadzić młodzieńców, a Serafia, wzniósłszy dłonie ku niebu, odmówiła krótką modlitwę i rzekła: „W Imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa, wstańcie!” Cudownie uzdrowieni natychmiast powstali, ale Beryllus nie zważał na to, lecz po raz drugi wezwał Serafię, aby uczciła bogów. Rozjątrzony odmowną odpowiedzią, kazał „czarownicę” osmagać, drzeć rozpalonymi obcęgami, a wreszcie zatłuc kijami. Sabina wykupiła zwłoki, zabalsamowała je, pochowała w grobie rodzinnym i gorąco prosiła Boga, aby ją z nią połączył, rozdzielając przy tym hojne jałmużny między ubóstwo.

Następca Beryllusa, Elpidiusz, natychmiast kazał uwięzić Sabinę i skonfiskować jej dobra, ona jednak nie chciała uczcić bożyszcz krajowych i rzekła: „Jestem chrześcijanką, więc nigdy nie oddam czci szatanom. Czyń ze mną, co ci się podoba; rozporządziłam sprawami doczesnymi, majątek mój jest w ręku ubogich, więc jestem gotowa na śmierć”. Sędzia ogłosił wyrok śmierci, a Sabina uklękła, zmówiła krótką modlitewkę, zdjęła z głowy zasłonę i legła pod mieczem katowskim dnia 29 sierpnia roku Pańskiego 120. Chrześcijanie pochowali ją obok Serafii.

Nauka moralna

Na czym polega prawdziwe szczęście? Każdy człowiek na tym świecie pragnie szczęścia, ale serce jego nie zazna spokoju, póki nie dojdzie do szczęścia rzeczywistego, tj. takiego, które jest stałe i którego utracić nie podobna.

Serafia była niewolnicą niskiego pochodzenia, zależną i biedną, a jednak była szczęśliwa i zadowolona, gdyż całym sercem miłowała Pana Jezusa, który żył tylko z jałmużny. Nic nie pragnęła, jak tylko stać Mu się podobną w tym życiu. Wiele na tym świecie wycierpiała, ale cieszyła się niewymownie, że już tu może spłacić Jezusowi część długu wdzięczności i stać się godną chwały wiecznej. Serafia przeto była, jest i będzie szczęśliwa, gdyż szczęście jej stanowiło zupełne posiadanie miłości Chrystusa.

Sabina była poganką i szlachcianką, nic więc nie brakło jej do szczęścia według rozumowania tego świata, ale i szlachta nie jest wolna od śmierci, a bałwany nie darzą pociechą nieśmiertelności. Mąż jej był dzielnym i znakomitym wojownikiem, poległ wszakże w bitwie przeciw Dakom, zaczem radość jej zamieniła się na smutek, a wdowieństwo nauczyło ją unikać świata i szukać samotności. Prawdziwe jej szczęście wtedy dopiero się rozpoczęło, gdy poznała Boga, przyjęła chrzest święty i Ciało Pańskie.

To dowodzi, iż szczęście w tym i przyszłym życiu polega jedynie na miłowaniu Chrystusa.

Modlitwa

Panie Jezu Chryste, któryś stał się człowiekiem nie tylko, aby ponieść śmierć za nas, ale aby zostawić nam przykład, jak mamy wstępować w ślady Twoje; błagamy Cię, spraw miłościwie, abyśmy w stanie i położeniu swym żyli według woli Twej świętej i tym sposobem zachęcili swych bliźnich do pójścia za danym przez Ciebie przykładem. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Bogiem Ojcem i Duchem świętym żyje i króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.