26 sierpnia Żywot błogosławionego Kryspina, Wyznawcy

(Żył około roku Pańskiego 1750)

Miejscem rodzinnym tego pokornego i czcigodnego sługi Chrystusa Pana i Królowej Niebios jest miasto Viterbo we Włoszech. Urodził się w roku 1668 z ubogich rodziców. Pobożna matka starała się przede wszystkim o to, aby syna wdrożyć w bogobojność i prawdziwe cnoty, więc uczyła go troskliwie prawd wiary świętej i ćwiczeń pobożnych. Jeszcze Kryspin nie liczył lat pięciu, gdy go w dzień uroczystości Zwiastowania Najświętszej Panny zabrała do kościoła i uklęknąwszy przed cudownym obrazem, w te słowa odezwała się do niego: „Patrz, miłe dziecię! Matka Jezusowa jest i twoją matką: pod Jej świętą opiekę oddaję cię dzisiaj. Pokochaj Ją całym sercem, ufaj w Jej dobroć, czcij jako swą Królową!” Uroczysta ta przemowa uczyniła na pobożnym chłopcu niezatarte wrażenie. Odtąd nie nazywał Maryi Panny inaczej jak tylko „Matką i Królową”, często odmawiał na Jej cześć „Zdrowaś Maryjo”, nucił pobożne pieśni, a w soboty i wigilie Jej uroczystości pościł o chlebie i wodzie. Prócz tego zalecała mu matka, aby w chwili pokus i niebezpieczeństwa prosił Pannę świętą o pomoc, choćby tylko krótkim westchnieniem: „Ratuj Maryjo!”

Gdy doszedł lat dziesięciu wziął go do siebie w naukę wuj, z zawodu szewc. Ponieważ Kryspin był skromny i pilny, majster dawał mu w sobotę kilka groszy na piwo. Uszczęśliwiony chłopak biegł z pieniędzmi do ogrodnika i wręczając mu je, mawiał: „Weź te grosze, a daj mi za nie jak najpiękniejszy wieniec dla pewnej dostojnej pani!” Potem szedł do kościoła, składał kwiaty na ołtarzu Matki Boskiej i służył przez, całą porę przedobiednią do Mszy świętej.

Wyzwolony na czeladnika, oddawał wszystek swój zarobek tygodniowy jak najsumienniej rodzicom, których gorąco kochał. Pewnego razu poszedł przypatrzyć się obrzędowi ślubów zakonnych, które składali w kościele kapucyńskim dwaj nowicjusze. Ich pokora i pobożność tak wielkie na nim sprawiły wrażenie, że oświecony łaską Boską zawołał: „Pod tę chorągiew i jam gotów się zaciągnąć!”, i prosił, by go przyjęto za braciszka. Gwardian przychylił się do jego życzenia. Po złożeniu profesji dostał się do klasztoru w Tolsy jako kucharz. Wszystkich budował posłuszeństwem, gorliwością w służbie, pokorą i nabożeństwem. Przełożeni pozwolili mu w kuchni ustawić ołtarzyk dla „Matki i Królowej Niebios” i stroić go w piękne kwiaty. Gdy ręce miał zajęte pracą, nucił litanię loretańską tak rzewnie i pięknie, że księża często schodzili się w kuchni i wtórowali mu. Wtem wybuchła cholera w Tolsy. Zapadła na nią pewna pani i prosiła gwardiana, aby przysłał jej Kryspina, który miał u niej wielkie zaufanie. Gdy pokorny braciszek stanął u jej łoża, błagała go, aby przeżegnał ją medalikiem różańcowym, na którym wyobrażone było Niepokalane Poczęcie Maryi Panny. Kryspin usłuchał jej wezwania i chora natychmiast wyzdrowiała. Słyszał o tym cudzie jakiś bogaty pan, wiodący życie niechrześcijańskie. Leżąc na łożu śmiertelnym, poprosił Kryspina do siebie. Ten przyszedł, spojrzał na chorego okiem zdziwionym i rzekł do niego ze smutkiem: „Panie, chcesz odzyskać zdrowie za przyczyną Matki Boskiej: ale kto obraża Syna, nie ma łaski u Matki. Jeśli Ją przeto pragniesz przebłagać, proś wpierw Jej Boskiego Syna o przebaczenie i przyrzecz, że Go już nigdy obrażać nie będziesz”. Chory ze łzami w oczach obiecał poprawę, po czym Kryspin pobłogosławił go i natychmiast uzdrowił, a grzesznik odtąd zupełnie się poprawił. Prócz tego przywrócił Kryspin zdrowie wielu innym chorym.

Później przeniesiono go do klasztoru w Albano w pobliżu Rzymu, gdzie także w kuchni wystawił ołtarzyk na cześć Najświętszej Panny i stroił go kwieciem. Jego pobożność, prostota i szczera wesołość ściągała wielu ciekawych. Kryspin prowadził wszystkich do swego ołtarzyka i wygłaszał piękne wiersze, które sławny poeta Tasso ułożył na cześć Maryi Panny. Jeden z księży zakonnych złajał go za to, że posługuje się świeckimi poetami. „Ojcze” – tłumaczył się Kryspin – „ryba nie czepi się wędki, jeśli na haczyku nie przyczepiono przynęty. Posty i włosiennice nasze nie przypadają do smaku ludziom ze świata, ale te pieśni zwabiają ich, tak że mimo woli muszą wysłuchać tych kilku słów, które do nich dodaję”. Pobożne jego odezwy i namowy pociągnęły wiele dusz do oddawania czci Maryi Pannie.

Niepoczciwe osoby namówiły pewną niewiastę, by pobożnego Kryspina przywiodła do upadku. Czyhała więc na niego i pod pozorem, że mu chce dać znaczną, ilość wina dla ojców kapucynów, zaprowadziła go do sklepu winnego i wyznała mu swoje zamysły. Kryspin natychmiast padł na kolana i zaczął odmawiać litanię loretańską tak donośnym głosem, że zbiegło się mnóstwo ludzi, a grzesznica spiesznie uciekła. Jeszcze na łożu śmierci kusił go szatan, ale silna ufność w miłosierdziu Bożym i pobożne westchnienie „Ratuj Maryjo!” zachowały mu upragniony pokój duszy. Skonał po godzinie męki dnia 19 maja 1750. Papież Pius VII umieścił go w liczbie Błogosławionych.

Nauka moralna

Rozważając życie tego pokornego sługi i czeladnika szewskiego, przyznać musimy, że dobroć i łaskawość Maryi Panny względem dobrych synów i sług Chrystusa jest niezgłębiona i niewyczerpana.

Miłość Jej do nas nieprzebrana, gdyż jest Matką nas wszystkich i ma serce czulsze i do miłosierdzia skłonniejsze, aniżeli wszystkie razem matki całego świata. Sam Duch święty zowie Ją Matką pięknej miłości (Sir. 24,24).

Moc Maryi jest niezmierna z dwóch ważnych ; powodów. Nasamprzód jest Matką Jezusa, Boga wszechmocnego. Jezus kocha Ją nade wszystko i gotów dla Niej wszystko uczynić. „Jej potęga najwięcej się zbliża – mówią święci Bonawentura, Bernard i Alfons Liguori – do wszechmocy samego Boga, gdyż miłość ojca do córki, syna do matki, Ducha świętego do oblubienicy nie ma granic”. Po wtóre, moc Maryi jest nieograniczona, gdyż Maryja jest Najświętszą z matek. Święci mają wielki wpływ u Boga, tj. Bóg udziela im swej mocy w miarę i czystości ich duszy i świątobliwości żywota. I Skoro więc Maryja jest Najświętszą między aniołami i Świętymi, to też moc Jej musi być tak wielka, że Ją tylko wszechmoc Boga przewyższa. Cieszmy się: Najdroższa Matka nasza Maryja Panna może nam dopomóc, gdyż i Jej miłosierdzie nie ma granic, a chce nam pomóc, gdyż Jej miłosierdzie i dobroć są niewyczerpane.

Modlitwa

Błogosławiony Kryspinie, pokorny sługo Boży! Zechciej się za nami wstawić do Najświętszej Panny, do której miałeś tak szczere zaufanie i tak wielkie nabożeństwo, aby raczyła nam wyjednać u swego najdroższego Syna wybaczenie grzechów i ułomności naszych, żeby nas wzięła pod skrzydła swej świętej opieki i strzegła nas od wszelkich nagabywań żądzy i pokus, wiodących do grzechu. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.