22 sierpnia Żywot świętego Symforiana, Męczennika

(żył około roku Pańskiego 180)

Za panowania cesarza Marka Aureliusza wybuchło nowe prześladowanie chrześcijan, żył wtedy w pogańskim mieście Autun we Francji Symforian, syn Fausta, zacnego chrześcijanina. Gdy pewnego razu poganie z Autun urządzili uroczysty pochód z posągami swych bożków, Symforian, który w tym czasie przechodził ulicą, nie ugiął przed nim kolan. Uczestnicy pochodu, oburzeni jego postępkiem, pochwycili go i zawiedli przed namiestnika Herakliusza.

Ten rzekł: „Jesteś chrześcijaninem? Dobrześ się ukrył, gdyż nie wielu widzimy chrześcijan między sobą. Czemuś znieważył naszą boginię i odmówił jej należnej czci?”

Symforian: „Bo jak sam powiedziałeś, jestem chrześcijaninem. Wielbię prawdziwego Boga, który jest w Niebiesiech. Co się tyczy bożyszcza, które zowiesz boginią, nie tylko jej nie uwielbię, ale podejmuję się zdruzgotać ją, jeśli mi każesz podać młot?”

Sędzia: „Człowiek ten jest nie tylko bluźniercą, ale i buntownikiem. Czy jest obywatelem miasta? Powiedz to, pisarzu?”

Pisarz: „Jest rzeczywiście obywatelem miejskim i pochodzi ze znakomitego rodu”.

Sędzia: „To niezawodnie wbija go w tak wysoką dumę. Czy nie znasz, zuchwalcze, rozporządzeń cesarskich? Przeczytaj mu je, pisarzu!”

Pisarz przeczytał rozporządzenie, mocą którego cesarz rozkazał chrześcijan, odmawiających czci należnej bogom, więzić i karać, po czym sędzia rzekł do Symforiana: „Słyszałeś, co ci przeczytano? Usłuchaj więc, albo bądź przygotowany, że twa krew popłynie na zadośćuczynienie prawu i czci bogów”.

Symforian: „Nigdy nie będę uważał tego posągu za co innego, jak za mamidło szatana i narzędzie kłamstwa. Chrześcijanin, wielbiący waszych bożków, staje się łupem piekieł. Bóg nagradza tych, którzy zasługują na nagrodę, a karze grzeszników. Dopóki pozostanę wiernym Chrystusowi, pewny będę zbawienia wiecznego i uniknę mąk piekielnych”.

Gdy się Herakliusz przekonał o nieugiętości wyznawcy, kazał go osmagać rózgami i wtrącić do więzienia, a w kilka dni później powołał go znowu przed siebie i tak się doń odezwał:

„Jak by to było dobrze, gdybyś uczcił bogów naszych! Czekałaby cię suta nagroda i wysokie godności. Jeżeli zaś nie padniesz na kolana i nie uwielbisz bogów, śmierć cię nie minie. Czy to uczynisz? Patrz, oto już ustawiono ołtarz i przystrojono kwiatami, kadzidło się żarzy i ofiara przysposobiona!”

Symforian: „Nie trać czasu na marne słowa. Jeśli źle jest nic nie czynić dla duszy, jakież dopiero nieszczęście kalać ją grzechem!”

Sędzia: „Uczcij bogów a doznasz królewskich zaszczytów!”

Symforian: „Sędzia, usiłujący zabijać dusze prawem, okrywa się hańbą i gubi własną duszę. Nie szukam śmierci, bo sama przyjdzie rychlej czy później, ale nagrody, które mi obiecujesz, są słodką trucizną. Prawdziwe dobro nasze zawarte jest w Chrystusie. Wasze rozkosze podobne są do przejrzystego lodu, który stopniawszy, zamienia się w brudną kałużę, a zbawienie, jakie nam daje Bóg, jest wiecznotrwałe”.

Sędzia: „Dosyć długo już słuchałem o majestacie waszego Chrystusa. Złóż ofiarę, albo klęczeć będziesz przed ołtarzem jako tułów bez głowy!”

Symforian: „Wielbię i lękam się tylko Boga wszechmocnego, który mnie stworzył. Jemu jednemu służę; ciało moje jest w twej mocy, ale nie masz jej nad duszą moją!”

Po tych słowach namiestnik uniesiony gniewem skazał go na ścięcie.

Gdy Symforiana prowadzono na miejsce kaźni, upomniała go jeszcze raz matka: „Synu! Nie zapominaj o żywym Bogu! Jakże można lękać się śmierci, która darzy nowym życiem! Wznieś serce swoje ku Temu, który króluje w Niebiesiech. Nie utracisz życia, lecz zamienisz je tylko na żywot wieczny w Niebie”. Symforian szedł spokojnie i odważnie na rusztowanie, na którym padł pod ciosem miecza. Zwłoki jego pochowali chrześcijanie potajemnie przy studni, położonej niedaleko miasta, a w jakiś czas potem przenieśli je na stosowne miejsce, gdzie działy się liczne cuda.

Nauka moralna

Największą troską, jaka przejmowała św. Symforiana, było staranie o duszę, chętnie przeto ofiarował ciało swe oprawcom, aby duszy nieśmiertelnej nie utracić. Ciało nasze jest ulepione z gliny i w proch się obróci, natomiast dusza jest obrazem doskonałości Stwórcy. Aby ocalić dusze ludzkie, nie wzdrygał się Syn Boży zstąpić z Niebios na ziemię, żyć 33 lata w ubóstwie i pogardzie, i przelać krew swoją najświętszą na krzyżu. Święty Chryzostom pyta: „Czy chcesz wiedzieć, człowiecze, ile warta dusza twoja? Otóż jednorodzony Syn Boży ofiarował swą krew nieocenioną, aby zbawić twą duszę”. Tę tak drogo odkupioną duszę obrał sobie przy chrzcie świętym Duch święty jako mieszkanie swoje. To przebywanie Ducha świętego w tym przybytku nie może być z niczym porównane, dlatego też Piotr św. nazywa duszę człowieka rajem.

Święty Symforian

Święty Symforian

Bóg wszystko czyni, ażeby duszę tę wydrzeć ze szpon szatana, który bez wytchnienia, już to chytrością i przebiegłością, już też przemocą stara się zawładnąć nią i zgubić. Jeśli przeto chrześcijanin utraci duszę, utraci wszystko. Dla duszy stworzył Bóg Niebo, jej też przyrzekł samego siebie i Królestwo niebieskie. Jeśli przeto przez grzech śmiertelny zgubimy duszę, wtedy utracimy najwyższe dobro, zbawienie wiekuiste. Gdybyśmy mieli dwie dusze, wtedy moglibyśmy zaryzykować jedną, ale mając tylko jedną, z jej zgubą tracimy wszystko. Słusznie tedy mówi Zbawiciel: „Na cóż ci się zda pozyskać świat cały, jeśli poniesiesz szkodę na duszy”. Święty Symforian nie dbał o ciało, pragnął tylko ocalić duszę, wiedząc, że ciało zmartwychwstanie w chwale wiekuistej. Nie zapominajmy przeto o duszy; jeśli namiętności i żądze czynią nas skłonnymi do grzechu, jeśli się do nas zbliża kusiciel i chce nas usidlić w swe pęta, jeśli szatan sili się nas omamić, wtedy pomyślmy sobie: „Jak to, dla lichej rozkoszy, dla marnych i znikomych korzyści, miałbym zaryzykować to, co mam najdroższego, tj. duszę swoją?” Spójrzmy na wizerunek Ukrzyżowanego i mówmy w skupieniu ducha: „Duszo moja, krwią najdroższą Syna Bożego i Zbawiciela naszego okupiona zostałaś. Nie grzesz więcej i pomnij na to, jak wielką uczynił ofiarę Pan Jezus dla twego dobra. Nie grzesz, gdyż w przeciwnym razie wszystko utracisz!”

Modlitwa

Panie i Boże mój! Pragnąc nigdy nie spuszczać z oka wysokiej i nieskończonej wartości swej duszy, postanawiam odtąd już nie grzeszyć i zawsze chronić się od złego, aby przez to nie narazić się na utratę zbawienia wiecznego, a tym samym utratę nadziei oglądania Ciebie kiedyś w Niebie. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.