15 lipca Żywot błogosławionego Szymona z Lipnicy

(Żył około roku Pańskiego 1480)

Błogosławiony Szymon urodził się w Lipnicy, miasteczku położonym w paśmie gór karpackich, o 10 mil od Krakowa, niedaleko Bochni. Tu mieszkali jego ubodzy rodzice, tutaj też przyszedł na świat około roku 1420.

Dobre nauki i lepsze jeszcze przykłady cnotliwego życia, jakie słyszał i widział w domu rodzicielskim, zachęciły Szymona do dobrego postępowania jeszcze w dziecinnych latach. Uczył się też pilnie i postępował w naukach, a rodzice, widząc to, wysłali go na akademię krakowską. Nauczycielami lub współuczniami błogosławionego Szymona byli: św. Jan Kanty, św. Jan z Dukli, błogosławiony Władysław z Gielniowa, wielebny Michał Giedrojć i wielu innych. Dzięki gorliwej pracy i chętnej pomocy tych światłych mężów wkrótce tak postąpił w naukach, że został policzony w poczet profesorów, a podobne postępy czynił w cnotach chrześcijańskich. Nic też dziwnego, że kiedy św. Jan Kapistran począł miewać kazania na rynku krakowskim, zastał tam już jego i wiele innych serc dobrze do służby Bożej przygotowanych. Bardzo wielu z profesorów i uczniów akademii, zagrzanych gorącymi słowy tego świętego kaznodziei, porzuciło szeroką drogę światową i przyjęli jarzmo Chrystusowe przez wstąpienie do zakonu. Błogosławiony Szymon również był jednym z nich, oblókł gruby habit św. Franciszka w klasztorze oo. bernardynów w Krakowie na Stradomiu, i wydał walkę swemu ciału i szatanowi przez modlitwę i umartwienie.

Wierny nabożeństwu do Matki Boskiej, które przyniósł jeszcze ze świata, miał zwyczaj codziennie odmawiał Jej pacierze zwane „oficjum mniejszym” i koronkę. Wigilie Jej uroczystości i czterdzieści dni przed Jej Wniebowzięciem suszył, a w dniach Jej czci poświęconych zamieniał włosiennicę, którą zwykle nosił, na ostrzejszą. Dlatego często ukazywała mu się Bogarodzica, napełniając jego serce niebieską pociechą. Dla ćwiczenia się w pokorze uprosił sobie, aby mu zawsze najniższe w klasztorze posługi przeznaczano. Gdy z posłuszeństwa przychodziło mu sprawować urząd przełożonego, poczytywał to za jeden z najcięższych krzyżów, jakie Bóg nań dopuszczał za jego grzechy i wzdychał za chwilą, gdy od tego będzie uwolniony. Prócz zwykłych zakonnych postów zachowywał często jeszcze inne; biczował się kilka razy w tygodniu, tak długo, ile mu czasu trzeba było na odmówienie siedmiu psalmów pokutnych, a nadto przepasywał się zawsze na gołym ciele kolczastym żelaznym paskiem. Gdy go bracia zakonni upominali, iż zbyt surowo z ciałem swoim postępuje, zwykł odpowiadać wskazując na grób: „Tu ono dosyć odpocznie, teraz zaś niech zarabia na nagrody niebieskie”.

Obdarzony znakomitą wymową, pracował wiele na kazalnicy i mnóstwo dusz Panu Bogu pozyskał. Sława jego jako wielkiego kaznodziei i św. zakonnika pobudziła zazdrosnych przeciw niemu. Oskarżyli go oni przed władzą diecezjalną, jakoby w Kościele Bożym nowości zaprowadzał, miał bowiem zwyczaj po każdym kazaniu polecać ludowi trzykrotne wezwanie imienia Jezus. Gdy go wezwano, aby się wytłumaczył, na swą obronę tak odpowiedział: „Wszakże apostoł Paweł Imię to roznosić kazał pomiędzy narody, króle i syny izraelskie! Jan Ewangelista więcej niż dwieście razy wymienił je w swojej Ewangelii, a święty Bernard napisał: „Suchy będzie pokarm dla duszy, jeśli tym Imieniem nie będzie okraszony”, a wreszcie w Piśmie św. stoi: „Że każdy, który by wzywał Imienia Pańskiego, zbawiony będzie” (Joel 2,32). Słowami tymi nie tylko się obronił, ale uzyskał pochwałę od władzy duchownej za gorliwe szerzenie sławy imienia Jezus.

Dla większego przejęcia się miłością Męki Pana Jezusa odprawił Szymon wraz z jednym towarzyszem podróż do Ziemi świętej, bez żadnych zgoła zasobów pieniężnych, zdając się jedynie na Opatrzność Pana Boga. Najpierw odwiedził progi apostolskie, to jest Rzym, gdzie otrzymał błogosławieństwo papieskie, a następnie po wielu niebezpiecznych przejściach stanął szczęśliwie w Jerozolimie, gdzie skrapiał łzami i okrywał gorącymi pocałunkami miejsca, które Zbawiciel nasz stopami swymi i Przenajświętszą Krwią swoją naznaczył.

Po powrocie do Krakowa, jeszcze bardziej przejęty miłością Bożą, z Bogiem tylko w swej celi zakonnej przestawał, chyba, że potrzeba bliźniego wymagała jego usługi.

Za jego czasów nawiedził Pan Bóg kraj nasz srogim morowym powietrzem, dzisiaj dżumą zwanym. Szymon, widząc, jak ta klęska pobudza ludzi do skruchy i pokuty, nazywał ją „jubileuszem wybranych”, którego w końcu i sam dostąpił. Gdy bowiem wśród powszechnej ucieczki z miasta przed morem nawet niektórzy pasterze trzody swojej odstąpili, Szymon, podwajając gorliwość, dzień i noc obsługiwał zapowietrzonych, udzielając im ostatnich Sakramentów i doglądając ich, a szczególnie biedniejszych, którzy wszelkiego dozoru byli pozbawieni. Wśród takich usług, w czasie kazania w oktawę Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, będąc na ambonie uczuł na lewej łopatce zbierający się wrzód morowy. Pomimo to, dopóki mógł chodzić, służył umierającym, aż wreszcie musiał się sam położyć i szóstego dnia choroby, opatrzony świętymi Sakramentami, zasnął w Panu, odmawiając następującą modlitwę: „Przyjdź, o słodki Zbawicielu, wywiedź moją duszę z więzów ciała, a zaprowadź ją na niebieskie gody. Pragnę rozstać się ze światem, a połączyć się z Tobą, o Chryste Jezu”.

Błogosławiony Szymon z Lipnicy

Błogosławiony Szymon z Lipnicy

Umarł dnia 18 lipca roku Pańskiego 1482. W lat blisko dwieście od jego śmierci, po zbadaniu cudów, które się działy przy jego grobie i za jego przyczyną, papież Aleksander VIII pozwolił mu oddawać cześć publiczną. Święte relikwie jego znajdują się w kościele oo. bernardynów w Krakowie na Stradomiu.

Nauka moralna

Święci Pańscy unikali świata i ludzi jak tylko mogli, bo milsze im było słodkie towarzystwo Pana Jezusa i Najświętszej Panny od wszystkich przyjemności i rozrywek światowych. Ale gdy bliźni potrzebował ich doczesnej lub duchownej pomocy, porzucali modlitwę, aby swą gorącą miłość ku Bogu okazać w czynnej miłości bliźniego. Ta też jest różnica między prawdziwą a udaną pobożnością. Prawdziwa pobożność zawsze i wszędzie szuka Boga i Jego chwały, fałszywa zaś najczęściej szuka siebie i swojej wygody, swojej próżności, swojego spokoju, swego zadowolenia.

Błogosławione to były czasy, gdzie po jednym, kazaniu dusze wybrane opuszczały niebezpieczne światowe manowce, a poświęcały się w zakonie Panu Bogu na służbę, i w których, jak to widziałeś z żywotu dopiero przeczytanego, tak wielu Świętych współcześnie krainę naszą zdobiło. Gdy w tak różnych pod tym względem żyjemy czasach, módlmy się gorąco, aby Pan Bóg wskrzesić raczył lepsze.

Modlitwa.

Wszechmogący, wieczny Boże, któryś błogosławionego Szymona, Wyznawcę Twojego, szczególnymi łaskami w głoszeniu Ewangelii obdarzyć raczył, spraw miłościwie, abyśmy karmiąc dusze nasze tąż nauką, którą on głosił, spełniali, co Tobie jest miłe i drogą sprawiedliwości do niebieskiej ojczyzny szczęśliwie dojść, mogli. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który z Bogiem Ojcem i z Duchem świętym żyje i króluje w Niebie i na ziemi, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.