11 lipca Żywot świętego Piotra Fouriera, założyciela zakonu

(Żył około roku Pańskiego 1640)

Piotr był synem ubogich, ale wielce pobożnych wieśniaków z Mirecourt w Lotaryngii. Hojnie uposażony zdolnościami umysłu i serca poświęcił tak skutecznie cały wolny czas modlitwie oraz nauce, umartwieniu i czci Najświętszej Maryi Panny, że nazywano go powszechnie „uczonym” i „świątobliwym”. Licząc lat dwadzieścia, wstąpił w Chamouoy, niedaleko miejsca rodzinnego, do klasztoru kanoników regularnych. W klasztorze tym nie trzymano się ściśle reguły, toteż jego przykładne życie było dla braci zakonnej solą W oku; aby się go pozbyć, ofiarowano mu trzy probostwa do wyboru. Wybrał sobie tedy Piotr plebanię w Matincourt, najuboższą w dochody, ale pełną znoju i utrudzającej pracy z powodu moralnego upadku i zepsucia parafian.

Przekonany, że nieuctwo i nieznajomość religii jest głównym powodem niewiary i bezbożności jego owieczek, nie tylko prawił żarliwe kazania w kościele, ale chodził do chat i domów, starając się usunąć złe nauczaniem i wyjaśnianiem prawd i artykułów wiary świętej. Z pieczołowitością matki gromadził dzieci koło siebie, pokazując, na czym polega wiara i życie prawdziwie chrześcijańskie, zachęcał je do uczęszczania na nauki dawaniem nagród, i tym sposobem dobroczynnie działał na samych rodziców, którzy ze wstydu przed dziećmi, umiejącymi więcej od nich, starali się niedostatki swej wiedzy jak najprędzej odrobić i powetować. Aby wszystkim ułatwić przystęp do Stołu Pańskiego, siadywał często bez posiłku po całych dniach w konfesjonale. Ilekroć domyślał się, że gracze i pijacy podczas nabożeństwa wysiadują w karczmie, szedł po nich i prowadził ich do kościoła, nigdy nie spotykając nieposłuszeństwa i oporu. Odwiedzał nadto zatwardziałych grzeszników, padał im do nóg i błagał, aby się nawrócili. Gdy prośby były daremne, szedł do ołtarza, żalił się przed Chrystusem, niósł Przenajświętszy Sakrament do domu grzesznika i trzymając przed nim Hostię świętą, zaklinał go, aby się lękał sprawiedliwości Bożej i uwierzył w Jego miłosierdzie. Po upływie trzech lat parafia jego należała do wzorowych, a „ojca z Matincourt” – tak go bowiem powszechnie nazywano – prosili kapłani sąsiednich parafii na odpusty i uroczystości kościelne. Niestrudzony Piotr nawrócił swoją świątobliwością i naukami tysiące niedowiarków i obojętnych w wierze.

Wiedząc, że tylko należyte wychowanie może być tamą przeciw szerzeniu się protestantyzmu, błagał Chrystusa Pana o miłosierdzie i pomoc. Bóg wysłuchał prośby jego, albowiem niezadługo zgłosiło się do niego kilka dziewic z jego parafii, oświadczając, iż chcą się poświęcić Bogu i pozostać w stanie panieńskim, i poprosiły, aby im przepisał regułę, jaką się mają rządzić.

Poczciwy pleban wśród postów i serdecznego płaczu błagał Boga, aby go raczył oświecić, zasięgnął rady ludzi pobożnych i przepisał owym dziewicom regułę świętego Augustyna, czarny habit z białym kornetem, nazwał je „Kongregacją Matki Bożej” (Notre-Dame) i zobowiązał je, aby kształciły dzieci płci żeńskiej w czytaniu, pisaniu, robotach ręcznych, religii i życiu cnotliwym. Już w roku 1600 powstał pierwszy klasztorek zakonu oddanego pod opiekę Najświętszej Maryi Panny. Papież Paweł V, widząc błogą działalność tych zakonnic, zatwierdził kongregację w roku 1616, a Piotr doczekał się pociechy, że za jego życia powstały 32 klasztory, które się później pomnożyły i miliony dzieci wychowały w wierze i chrześcijańskich cnotach. Zniesiono je za czasów rewolucji francuskiej, jednakże ks. Michał Wittmann, biskup ratyzboński wraz z ks. Sebastianem Jobem, spowiednikiem cesarzowej austriackiej Karoliny, utworzyli w Niemczech kilka nowych kongregacji tej reguły, które też wkrótce zakwitły i już nawet w Ameryce krzewić się poczęły.

Biskup diecezji Toul, otrzymawszy w roku 1621 polecenie od papieża, ażeby po klasztorach kanoników regularnych przywrócił rozluźnioną karność, prosił o pomoc ks. Fouriera. Piotr po długim wahaniu podjął się tego trudnego dzieła. Zwoławszy najgorliwszych członków zakonu z kilku klasztorów, nakłonił ich do ścisłego trzymania się świętej reguły i do niestrudzonej pracy około naukowego i religijnego wykształcenia młodzieży płci męskiej. Kilka klasztorów zgodziło się na tę reformę i utworzyło osobną gałąź zakonu, którą papież Urban VIII zatwierdził pod nazwą „Kongregacji Zbawiciela św.” Piotr wstąpił do nowego zakonu i po trzech latach rządów ks. Quineta obrany został generałem.

Święty Piotr Fourier

Święty Piotr Fourier

Po wybuchu wojny trzydziestoletniej, która ogarnęła także Lotaryngię, ksiądz Piotr opuścił wraz z bracią zakonną strony rodzinne i przeniósł się do twierdzy Grai, gdzie jak najzbawienniejszą rozwinął działalność. Gdy wojna przeniosła się w inne strony, poczciwy pasterz wrócił do swej trzódki w Matincourt, wielce już opadły na siłach i schorzały. Obchodził tam jeszcze z rzadką pobożnością uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i umarł dnia 9 grudnia 1640.

Papież Benedykt XIII, uwzględniając jego dar proroczy i cuda, jakie zdziałał za życia i po śmierci, zaliczył go do Błogosławionych. Niedługo potem ogłosił go Kościół Świętym.

Nauka moralna

Zdarzyło się, iż pewnej zakonnicy Kongregacji Najświętszej Maryi Panny sprzykrzyło się życie klasztorne i posłuszeństwo przełożonym. Nie miała do niczego szczerej chęci, i rozmyślała tylko nad tym, jakby się wydobyć z klasztoru i wrócić do życia świeckiego. Gdy ani przestrogi, ani nauki na nic się nie przydały, rzecze do niej ks. Piotr: „Kiedy taka twoja wola, siostro, trudno ci się oprzeć, ale idź do ołtarza Matki Bożej, pożegnaj się z Nią i odmów modlitewkę, którą ci tu daję”. Zakonnica usłuchała rozkazu, poszła do kaplicy i poczęła czytać: „Dziękuję Ci, Matko Boża, żeś mię raczyła przyjąć w poczet cór swoich. Ale nie chcę więcej: tej łaski. Grzeszny świat jest mi milszy od Ciebie i Synaczka Twego; wracam przeto do niego, a Tobie niech odtąd służy, kto chce”. Wśród czytania wybuchła mniszka głośnym płaczem, namyśliła się i wróciwszy do klasztoru wiodła odtąd życie bogobojne aż do zgonu.

Nie ustawajmy w dążeniu do dobrego i nie dawajmy folgi skłonnościom ciała, nie kierujmy się względami na wygodę, nie składajmy winy na zewnętrzne okoliczności, jeśli się czujemy niezadowolonymi i nieszczęśliwymi. Przyczyna złego nie leży poza nami, lecz w nas, bądźmy więc baczni i ostrożni. W chwili pokusy przypomnijmy sobie, cośmy przyrzekli przy chrzcielnicy Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi świętemu, klęknijmy przed ołtarzem, gdzieśmy tylekroć pożywali Ciało Pańskie i odmówmy ze stosownymi zmianami powyższą modlitewkę świętego Piotra Fouriera. Odmówmy ją szczerze i z głębi serca, a z pewnością opuści nas zniechęcenie i wstręt, jakie ogarnęło wspomnianą zakonnicę. Powstaniemy pokrzepieni na duchu, a Przedwieczny natchnie nas duchem wytrwałości.

Modlitwa

Ojcze niebieski! Spraw łaskawie, abym podobnie jak pokorny Twój sługa Piotr wiódł życie wzorowe i pobożne, będąc również przykładem i zachętą do dobrego nie tylko dzieciom, ale także sługom i wszystkim, którzy mnie otaczają i z którymi w codziennej pozostaję styczności. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.