4 lipca Żywot świętego Udalryka, biskupa

(Żył około roku Pańskiego 970)

Święty Udalryk był synem hrabiego Hupolda na Kyburgu i Dillingen i jego małżonki Dietburgi, córki księcia szwabskiego. Słabowite, ale uzdolnione pacholę odebrało religijne wychowanie w klasztorze St. Gallen. Poznał on tam bogobojną pustelnicę Wiboradę, osiadłą przy kapliczce świętego Jerzego, i często z nią rozmawiał o Niebie i życiu pozagrobowym. W jednej z rozmów, dotyczących przyszłego jego powołania, gdy wahał się, czy ma zostać świeckim czy też zakonnym księdzem, przepowiedziała mu Wiborada, że wola Boga nie przeznaczyła go na członka klasztoru St. Gallen, lecz na biskupa diecezji, leżącej na wschodzie, gdzie rzeka Lech stanowi granicę dwóch krajów.

Udalryk wrócił do rodziców i oddał się do dyspozycji Wojciecha, biskupa augsburskiego. Ten wyświęcił go na kapłana i mimo jego młodości dał mu kanonikat przy katedrze. Udalryk trawił cały czas na pełnieniu obowiązków swego urzędu, nauce, żarliwej modlitwie i udzielaniu jałmużny. Aby się utwierdzić w wierze i życiu chrześcijańskim, odbył pielgrzymkę do grobu świętych apostołów w Rzymie i katakumb Męczenników. Gdy wrócił w strony rodzinne, na augsburskiej stolicy biskupiej zasiadał już nowy pasterz, Hilkin. Udalryk, nie mogąc patrzeć obojętnie na jego niedołężne rządy, złożył swój urząd, chodził tylko do chóru i zajął się zarządem dóbr rodzinnych na rzecz matki, która tymczasem była owdowiała. Po kilku latach umarł Hilkin, a cesarz Henryk I ofiarował godność biskupa augsburskiego trzydziestoczteroletniemu Udalrykowi. Diecezja potrzebowała sprężystego i dobrego pasterza, gdyż Węgrzy, najechawszy kraj niemiecki, spustoszyli wszystko ogniem i mieczem. Udalryk płakał z płaczącymi, koił rany, jak mógł i dawał wszystko co posiadał, aby je zagoić.

Biskupi, będący według ówczesnego zwyczaju zarazem książętami, zobowiązani byli piastować przeróżne urzędy i dostojeństwa u dworu cesarskiego, jako też brać udział w wojennych wyprawach wraz z swym wojskiem i opuszczać na niejaki czas swoje diecezje. Udalryk nie mógł się wyłamać z tej powinności, umiłowawszy jednak swój urząd duchowny, wyprosił sobie u cesarza, aby go zwolnił od służby wojennej, a natomiast przyjął syna jego siostry jako zastępcę. Teraz dopiero mógł cały czas poświęcić ukochanym diecezjanom, dbać o ich dobro doczesne i duchowe, usuwać spustoszenia poczynione przez wojnę, zakładać szkoły i klasztory, budować kościoły, wspierać ubogich, starać się o upiększenie nabożeństwa, zachęcać podwładne duchowieństwo do pobożności i nauk, wszczepiać w lud zamiłowanie moralności i zgody chrześcijańskiej. W tym wszystkim przyświecał sam dobrym przykładem. Codziennie oddawał się modlitwie i śpiewał w chórze, odprawiał Msze święte, pościł surowo, sypiał tylko kilka godzin, obcych przyjmował gościnnie, wspierał szczodrobliwie biednych i uciśnionych, odbywał święte pielgrzymki i pospołu z świętym Konradem był świadkiem konsekracji kaplicy Maria-Einsiedeln w roku 948.

Błogiemu i zbawiennemu jego działaniu niezadługo położył koniec nowy najazd Węgrów, którzy szerząc wszędzie mordy i pożogi, stanęli niebawem przed bramami Augsburga. W groźnym tym położeniu wiara i ojcowska miłość świętego biskupa zajaśniała, wspaniałym blaskiem, rozkazał bowiem zebrać się wszystkim w katedralnym kościele i zasyłał wraz z nimi gorące modły do Boga, błagając Go we łzach o miłosierdzie. Nie zawiódł się, gdyż nieprzyjaciel zwinął obóz i nie kusząc się o zdobycie miasta, ruszył do Alzacji.

Ale nie koniec na tym, wkrótce bowiem zagroziło miastu nowe, nie mniej groźne niebezpieczeństwo, kiedy Luitolf, syn cesarza Ottona I, książę szwabski, podniósł rokosz przeciw własnemu ojcu. Przyłączył się do niego Arnulf, książę bawarski, wtargnął do diecezji augsburskiej i obiegł wiernego cesarzowi Udalryka w zamku Münchingen. Święty pasterz leżał dzień i noc krzyżem, błagając o ratunek; wtem zjawia się brat jego Diepold oraz kuzyn jego Adalbert i gromią oblegających. Wkrótce udało się Udalrykowi wespół z biskupem Hartbertem pojednać ojca z synem i to w chwili, kiedy krwawy bój miał rozstrzygnąć ich losy.

Święty Udalryk

Święty Udalryk

Niestety niedługo potem stronnicy Luitolfa przywołali na pomoc Węgrów, którzy dotarłszy aż do gór Czarnego Lasu, zagrozili samemu Augsburgowi, dokąd się schroniły tysiące ludu wiejskiego. Udalryk nie zwątpił o ratunku; świątynie zapełnił modlącymi się niewiastami, a mury miasta obsadził zbrojnymi, zachęcając wszystkich do męstwa i zaufania w Bogu Wściekłość wodza węgierskiego była tak straszna, że biczami kazał pędzić wojsko do szturmu, Nagle ucichł zgiełk, Węgrzy odstąpili od miasta, gdyż cesarz Otto ukazał się z silnym wojskiem. Udalryk przywiódł mu swych wojowników, a gdy sposobiono się do bitwy, nakazał post. O brzasku dnia 10 sierpnia odprawił biskup w obliczu wojska Mszę świętą, dał cesarzowi i książętom Rzeszy Komunię św., po czym ruszono do boju. Walka była niezmiernie zacięta. Węgrzy ponieśli tak straszną klęskę, że odtąd zaniechali najazdów, ale i straty zwycięzców były ciężkie. Bogu tylko wiadomo, ile wówczas biskup Udalryk łez osuszył, ilu potrzebom zaradził. W tym utrapieniu odbył pielgrzymkę do Matki Bożej w Einsiedeln, skąd przywiózł z sobą zakonnika Wolfganga, późniejszego biskupa ratysbońskiego.

Jako osiemdziesięcioletni starzec odbył Udalryk nową pielgrzymkę do Rzymu. Powracając odwiedził cesarza Ottona i usilnie go prosił, aby wyznaczył jako następcę na stolicę augsburską dzielnego Adelbara. Kiedy cesarz przychylił się do jego prośby, Udalryk zrzekł się godności, przywdział ubożuchną sukienkę św. Benedykta i oddał się modlitwie, ale gdy synod w Ingelheimie nie potwierdził jego zrzeczenia się, objął z powrotem biskupstwo i rządził nim póki go Pan Bóg nie powołał do swej chwały. W przeczuciu śmierci kazał się zanieść do kościoła, wysłuchał Mszy świętej, po czym kazał sobie przynieść całe swoje mienie: dwie komże, cokolwiek bielizny, dwa płaszcze i dziesięć szelągów w gotowiźnie, i rozdał to między biednych. Położony na popiele zamknął powieki dnia 4 lipca 973, licząc lat 83. W dwadzieścia lat po śmierci zaliczony został przez papieża Jana XV w poczet Świętych, według form obecnie używanych. Przedtem bowiem te sługi Boskie, których śmierć stwierdziły cuda, bez zapytania Rzymu czczono jako świętych na mocy zgody ludu i duchowieństwa.

Przedstawiają go różnie, a między innymi w ten sposób, że trzyma rybę w ręku, powód czego jest następujący: Razu pewnego odwiedził go przyjaciel Konrad, biskup konstancjeński. Obaj wieczerzali pospołu w czwartek wieczorem i przeciągnęli pobożne rozmowy aż do piątku rana, gdy wtem przybiegł goniec księcia bawarskiego. Udalryk odprawił go niezadługo i dał mu kawał mięsa na drogę, zapomniawszy, że to piątek. Goniec wróciwszy do swego pana, zaczął wymyślać na biskupa, zowiąc go obłudnikiem i w dowód pokazał ów kawał mięsa. Tym czasem owo mięso okazało się rybą. Bóg więc cudem ocalił cześć Świętego i zawstydził oszczercę.

Nauka moralna

Kluczem do zrozumienia zwycięstw tego świętego biskupa nad licznymi i potężnymi nieprzyjaciółmi jest jego gorliwość w spełnianiu ofiary Ciała i Krwi Pańskiej. Miewał on niekiedy Msze św. po dwa i trzykroć dziennie. Wonczas wolno to było kapłanom, dziś atoli dzieje się podobnie tylko w dzień Bożego Narodzenia. Msza św. jest najskuteczniejszym sposobem osiągnięcia łaski i błogosławieństwa Bożego. Udalryk wiedział o tym i mocno był przekonany, że Msza święta jest najmilszą Bogu ofiarą. Nie dziw przeto, że Pan Bóg hojnie zlewał na niego swe błogosławieństwa. Naśladujmy przeto świętego biskupa; uczęszczajmy, o ile nam czas pozwala, na Msze codziennie, a Najwyższy nie poskąpi nam swych łask i błogosławieństw ani w życiu, ani w godzinę śmierci. Apostołowie są fundamentem i niejako podwaliną domu Bożego, cały świat chrześcijański zaś jest ścianami jego. Wszakże apostoł mówi: „Świątynia Boga święta jest, a tą świątynią jesteście wy”. Dążmy przeto do połączenia się z Tym, który z nas wzniósł i zbudował swój gmach rozległy. W niebiesiech nie ma głodu i pragnienia, nie ma mrozu ani upałów, nie ma chorób ani boleści, nie ma zasadzek ani nieprzyjaciół, albowiem wybrani będą jakoby aniołowie niepodlegający zmianie, i na wieki mieszkać będą w gronie niebieskim. Czy i ty, duszo chrześcijańska, nie pragniesz tam zamieszkać? Idź w ślady Udalryka św., niech twoja wiara będzie równie niewzruszona, twoja modlitwa równie gorąca, twoja wstrzemięźliwość i miłość bliźniego równie silna. Jeśli serce twe będzie także mieszkaniem Boga, jak to widziałeś u niego, wtedy wejdziesz do Nieba i będziesz miał szczęście oglądania oblicza Pańskiego po wieki wieków.

Modlitwa

Panie i Boże mój! Za wstawieniem się sługi Twego Udalryka św., racz to sprawić, aby serce moje zawsze się do Ciebie skłaniało i zostało mieszkaniem Twoim. Wszakże sam mówisz: „Kto Mnie miłuje, do tego przyjdę z Ojcem Moim i zamieszkam w nim”. Przyjdź tedy, Jezu mój, i racz zagościć w sercu moim, abym obecnością Twoją wspierany, coraz to więcej w dobrym się doskonalił. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.