1 lipca Żywot świętego Rumolda, biskupa i Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 750)

Rumold był synem Dawida, króla Szkocji. Już w małym dziecięciu przejawiały się oznaki jego przyszłego powołania, a reszty dokonało wychowanie przez pewnego bogobojnego biskupa. Gdy Rumold miał lat piętnaście, sprowadzono go na dwór, nie zdołano go jednak przymusić, aby za wzorem innych oddał się próżniaczemu życiu, jakie tam prowadzono. Podczas gdy jego rówieśnicy gonili za rozrywkami, on oddał się pobożności, najsurowszej pokucie i uczynkom miłosierdzia. Z szczególnym upodobaniem odwiedzał chorych i dotkniętych kalectwem, a i ubodzy mieli w nim wielkiego dobrodzieja.

Oko Pańskie z upodobaniem patrzyło na pobożnego młodzieńca. Gdy Rumold pewnej nocy według swego zwyczaju pogrążony był w modlitwie, ukazał mu się anioł i radził mu, aby zrzekł się znikomego królestwa ziemskiego wzamian za koronę szczęścia wiekuistego. Od tego czasu świat zbrzydł świętobliwemu młodzieńcowi, a w jego duszy zbudziło się gorące pragnienie ofiarowania życia na wyłączną służbę Bożą.

Niedługo potem rada państwa zażądała, by jako przyszły monarcha pojął małżonkę. Gdy mu o tym oznajmili rodzice, dał im taką odpowiedź: „Nie mówcie mi, proszę, o dobrach ziemskich i uciechach światowych, bo postanowiłem wszystko opuścić i w ubóstwie służyć Chrystusowi”. Matka mniemała, że Rumold mówi to tylko z nieśmiałości, że może da się odwieść od swego przedsięwzięcia, ale wkrótce nabrała innego przekonania, Rumold bowiem wstąpił do stanu duchownego i po śmierci biskupa dublińskiego obrany został jego następcą. Uważał się wprawdzie za niegodnego tak wysokiego dostojeństwa i smucił się swoim wyniesieniem, ale anioł kazał mu być dobrej myśli. Jako biskup był ojcem ubogich, pocieszycielem utrapionych, a dobry przykład jego żywota był tak skuteczny, że nawracali się i najzatwardzialsi grzesznicy.

Wkrótce potem przyszła nań ciężka próba, albowiem po śmierci jego ojca panowie zwrócili się do niego z żądaniem, aby objął rządy królestwa. Dwie teraz miał przed sobą korony: ziemską, którą mógł zaraz otrzymać i niebieską, którą miał sobie wysłużyć, ale nie ociągał się z wyborem i dla korony niebieskiej wyrzekł się ziemskiej, ponieważ jednak było niebezpieczeństwo, że go zmuszą do objęcia rządów państwa, więc za radą anioła opuścił ojczyznę i udał się potajemnie do Francji, a stamtąd do Niemiec, wszędzie głosząc Ewangelię i nawracając dusze, Bóg błogosławił jego pracy, albowiem pod jego wpływem tysiące pogan przyjmowały chrzest święty. Z Niemiec udał się Rumold do Rzymu do papieża Stefana II, by wziąć od niego posłannictwo i błogosławieństwo. Przybywszy do wiecznego miasta, z wielką żarliwością modlił się u grobów świętych apostołów Piotra i Pawła i zwiedzał groby świętych Męczenników. Wspomnienie tych świętych wyznawców, którzy krwią swoją dali świadectwo wierze, tak potężnie nań podziałało, że niczego goręcej nie pragnął, jak poniesienia śmierci męczeńskiej dla Pana Jezusa. Niebawem miało się stać zadość jego pragnieniu. Pewnego dnia w czasie modlitwy ukazał mu się anioł, który kazał mu iść do Holandii i tam nawracać pogan, pogrążonych jeszcze w najgrubszym bałwochwalstwie, przy czym oznajmił mu, że go tam czeka śmierć męczeńska. Gdy Rumold po wielu trudach przybył do Holandii, nędza duchowa tamtejszego ludu wzruszyła go tak głęboko, że we dnie i w nocy podejmował zachody około ocalenia ich dusz, nawracając i modląc się za nimi do Boga.

W okolicy, gdzie pracował, żył pewien hrabia z rodu królewskiego, imieniem Ado, który chociaż od lat przeszło czterdziestu żył w małżeństwie, jednak nie miał potomka. Pan ten udał się do Rumolda i błagał go, aby się za nim wstawił do Boga i uprosił mu potomka. Rumold pocieszył go, polecił mu unikać grzechów, zachęcił go do udzielania obfitej jałmużny, a Pan Bóg da mu syna, z którego będzie miał wielką pociechę, bo syn ten będzie wiódł świątobliwy żywot.

Stało się tak, jak przepowiedział, albowiem żona hrabiego powiła syna, któremu dano imię Libertus. Gdy dziecię podrosło i pewnego razu z innymi dziećmi bawiło się nad rzeką, wpadło w wodę i utopiło się. Przyszedł więc wielki smutek na wszystek dom. Szukano Rumolda w nadziei ratunku, ale nie mogli go znaleźć, bo według swego zwyczaju był w odwiedzinach u swego świątobliwego przyjaciela Gumara, z Którym pod dębem rozmawiał o sprawach niebieskich. Wywiedziawszy się o tym hrabia, wyprawił tam spiesznie gońca, Rumold wybrał się bez zwłoki w drogę, a przybywszy na zamek hrabiowski, razem z ojcem i matką gorzko płakać zaczął na widok dziecięcia nieżywego, złożonego do trumny. Następnie udał się na modlitwę, a gdy po trzykroć wymówił imię Jezus, pacholę wstało żywe z trumny, wdzięcznie śmiejąc się do rodziców. Hrabia chciał ofiarować Świętemu wielkie skarby, ale on nie żądał nic więcej, jak tylko, żeby mu pozwolono wybudować kościół i mieszkanie dla sług Bożych. Hrabia chętnie przychylił się do życzenia Rumolda, a gdy stanął kościół i klasztor, Libertus zapragnął zostać zakonnikiem. Przyjął go Święty i tak doskonale nim kierował, że wybrano go opatem. W jakiś czas później najechali kraj Duńczycy. Libertus chciał się schronić do Hiszpanii, lecz w drodze został umęczony. Kraj cały został spustoszony, wielu księży pobitych, sam tylko Rumold ocalał cudownie i nie zwlekając zaczął znowu stawiać kościół i klasztor. Między budowniczymi znalazł się jeden złego życia, którego Rumold po ojcowsku upominał, ale ten, rozgniewawszy się, uknuł spisek z innymi, żeby Świętego zgładzić i uciec z pieniędzmi, do czego wnet nadarzyła się sposobność. Gdy pewnego dnia pod wieczór Rumold oglądał robotę, jeden z robotników uderzył go z tyłu tak silnie młotem w głowę, że padł na ziemię i po kilku chwilach wyzionął ducha. Inni zbrodniarze poczęli szukać pieniędzy, ale znaleźli tylko trzy grosze. Bojąc się, żeby się zbrodnia nie wydała, wrzucili trupa w rzekę, ale nad świętym ciałem zaraz ukazała się jasność, wskazując, gdzie się znajduje. Światło to spostrzegli rybacy i zaraz dali znać hrabiemu Adonowi. Ado kazał święte ciało uczciwie pogrzebać, a później nad grobem Świętego, przy którym działy się rozmaite cuda, postawiono wspaniały kościół. Świątynia ta istnieje dotychczas w mieście Mechlinie. Papież Aleksander IV ustanowił uroczystość św. Rumolda na dzień 1 lipca.

Nauka moralna

Módlmy się i pracujmy, tak jak święty Rumold. Szukajmy tak jak on zbudowania w towarzystwie ludzi świątobliwych i pobożnych, boć Pismo święte mówi: „Mowa dobrego człowieka działa wiele dobrego”, rozmowy zaś ludzi zepsutych zatruwają serce i gorszą. Czytamy w liście świętego Pawła apostoła do Koryntian: „Nie dajcie się gorszyć; złe rozmowy bowiem psują dobre obyczaje”. Choćbyśmy ze wstrętem takich rozmów słuchali, powoli jednak przywykniemy do nich i przestaniemy zrażać się nimi. Ileż to dusz już na tej drodze utraciło niewinność, spokój duszy i wieczne zbawienie! Unikajmy nade wszystko rozmów i pogadanek ubliżających wierze i wyśmiewających religię, bo te prowadzą do obojętności, wzgardzenia prawdą i w końcu do zupełnej bezbożności i niewiary.

Modlitwa

Ojcze niebieski, udziel mi daru hamowania języka, a racz mię obdarzyć łaską przestawania z bogobojnymi i prowadzenia rozmów, które by Tobie wyszły na chwałę, bliźnim na zbudowanie, a duszy mej na zbawienie wieczne. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.