18 czerwca Żywot błogosławionego Wawrzyńca od Zmartwychwstania

(Żył około roku Pańskiego 1691)

Przed wstąpieniem do zakonu karmelitańskiego Wawrzyniec zwał się Mikołajem Hermanem, a ojczyzną jego była Lotaryngia, gdzie się urodził z bogobojnych rodziców, którzy wychowali go w bojaźni Pańskiej. Dorósłszy, wstąpił do wojska, ale i jako żołnierz pamiętał o Panu Bogu. Otrzymawszy w bitwie ciężki postrzał, musiał wrócić do domu. Tu przyszła mu myśl zapisania się pod chorągiew Pana Jezusa. Postanowił porzucić świat i oddać się wyłącznie na służbę Panu Bogu i w tym celu wstąpił do zakonu Karmelitów. Tu otrzymał imię Wawrzyńca od Zmartwychwstania i musiał przechodzić ciężkie próby, które znosił z wielką cierpliwością. Gdy mu pewnego razu jeden z braci powiedział, że go wypędzą z klasztoru, odpowiedział z prostotą: „W ręce Boskiej jestem, niech ze mną uczyni, jak Jej się podoba. Jeżeli tu nie będę mógł służyć Panu Bogu, będę Mu służył gdzie indziej”.

Gdy pomyślnie przeszedł czas próby, oddano mu pod zarząd kuchnię klasztoru. Zajęty pracą około kuchni, przez lat trzydzieści wiódł żywot doskonały, wszędzie i we wszystkim mając Boga przed oczyma. O tym ćwiczeniu się swoim w obcowaniu z Bogiem tak sam opowiada: „Od chwili wstąpienia do klasztoru, Pana Boga miałem za cel i koniec wszystkich myśli i pragnień mojej duszy. W czasie nowicjatu o nic innego nie prosiłem w modlitwie, jeno o to, żeby mi Bóg dał jak najdoskonalej poznać swój nieskończony Majestat i swą obecność. Przejęty najgłębszą czcią ku temu nieskończonemu Majestatowi, zamknąłem się w kuchni, którą mi wskazało posłuszeństwo. W kuchni odprawiałem wszystkie potrzebne roboty z wszelką pilnością, a czas przed pracą i po pracy obracałem na modlitwę. Rozpoczynając jakie zajęcie, z dziecięcą ufnością mówiłem do Pana Boga: {{Boże mój, ponieważ jesteś przy mnie, a według woli Twojej myśli moje mam mieć obrócone do zatrudnień moich, więc Cię proszę o łaskę, żebym i przy Tobie mógł pozostać. Ażeby zaś to tym lepiej dziać się mogło, to proszę Cię, Panie, żebyś Ty razem ze mną pracował}}. Potem wśród pracy rozmawiam z Bogiem poufale, ofiarując Mu i najmniejsze moje usługi, prosząc o łaskę. Po ukończeniu roboty, rozważam, jak ją wykonałem; jeżeli dobrze, tedy dziękuję Bogu; a jeżeli znajdę jakie uchybienie, to proszę o przebaczenie i postanawiam znowu szczerze być u Pana mojego. Tak tedy wzbudzałem w sobie akty wiary i miłości, i tak w tym postąpiłem, że mi nie podobna nie myśleć o Bogu”.

Wawrzyniec tak był przejęty obecnością Pana Boga, że Go nie tylko widział w sercu swoim, lecz i przy swych pracach. Co chwila zanosił akty strzeliste uwielbienia, dziękczynienia, prośby. Prace wszystkie, choć nieraz były liczne i naglące, odprawiał z największym ładem i spokojem, bez gniewu, bez uniesienia, a wszystko z miłości ku Bogu. „Nie potrzeba bynajmniej – rzekł pewnego razu do braciszka zakonnego – robić wielkich rzeczy. Oto ja tygielek na ogniu trzymam z miłości ku Bogu, i takim szczęśliwy, jak jaki król. A jeżeli nie mogę robić co innego, to słomkę z ziemi podnoszę z miłości ku Panu Bogu”. Przez 25 lat cierpiał wielki ból w biodrach, ale był zawsze pogodnej twarzy i spokojny, bo cierpiał wszystko z miłości Pana Boga. Po 30 latach pracy w kuchni utworzył mu się na nodze wielki wrzód. Nie mogąc się już zajmować kuchnią, trudnił się naprawą obuwia, bo nie chciał próżnować.

Przed śmiercią nawiedziły go jeszcze trzy ciężkie cierpienia, które znosił z anielską cierpliwością. Pewnego dnia odezwał się: „Gdyby to mogło być, żebym i w piekle mógł kochać Pana Boga, i Bóg mnie tam wtrącił, to bym się czuł szczęśliwym, albowiem Bóg byłby przy mnie i piekło by w raj obrócił. Jam się zdał całkiem na Pana Boga, niech robi ze mną, co Mu się podoba”. Gdy go jeden z braci zapytał, czy kocha Pana Boga z całego serca, odpowiedział: „Gdybym wiedział, że serce moje nie kocha Pana Boga, to bym je zaraz wydarł z piersi”. Gdy przyjął ostatnie Sakramenta święte, pytał go kapłan, co teraz robi? Odpowiedział: „Robię to, co będę robił po wszystkie wieki: chwalę Boga, kocham Boga”.

Dnia 12 lutego 1691 roku począł konać o godzinie 9 rano i oddał Bogu ducha tak słodko i spokojnie, jak gdyby tylko zasypiał.

Nauka moralna

Z życia tego świątobliwego mnicha wynika dla nas ta zbawienna nauka, że miłość Boga i niewzruszone przekonanie o Jego wszechobecności powinno być jednym z najgłówniejszych prawideł naszego żywota. Kto Boga miłuje, ten wystrzegać się będzie grzechów i wszelkich pokus do niego. O miłości zaś Boga pisze Pismo święte co następuje:

„Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego i ze wszystkiej duszy twojej i ze wszystkiej myśli twojej” (Mat. 22,37). Jeżeli nie kochasz Pana Boga, jesteś niewdzięczny i niesprawiedliwy: któż bowiem więcej zasługuje na naszą miłość, aniżeli Bóg? Pan Bóg godzien jest miłości twojej dla miłości, jaką cię ukochał. Dał ci wszystkie dobra swoje, stworzył cię z niczego, utrzymuje twe życie, zaopatrując je we wszystkie rzeczy potrzebne. Na straży twej postawił aniołów, ku zasłudze twojej dał ci łaskę swoją, za nagrodę zgotował ci Niebo. Na mistrza dał ci Syna najmilszego, na wzór Jego życie, na twój okup śmierć Jego, na pokarm twej duszy Jego Ciało najświętsze. Dał ci tyle skarbów swej miłości, że więcej Jego nieskończona mądrość i wszechmocność daćby nie mogła. Przez Jezusa dał ci wszystko i obiecał wszystko; zawsze gotów nieść ci pomoc swą łaską świętą dał ci największe skarby: dar wiary, nadziei, miłości. Zastanawiając się nad wielkością i mnogością tych łask, czyż nie zawołasz z Najświętszą Maryją Panną: .”Uczynił Mi wielkie rzeczy, który możny jest” (Łuk. 1,49). Gdy więc sam rozum wzywa nas do obowiązku wzajemności, stąd wypływa: żeś i ty winien coś wielkiego uczynić dla Pana Boga, że powinieneś oddać Mu siebie zupełnie, pełnić we wszystkim Jego wolę świętą, pamiętać o Jego obecności na każdym miejscu i przez skupienie, przez dobrą modlitwę, składać Mu hołdy miłości i wdzięczności.

Modlitwa

Wszechmogący i wieczny Boże, spraw miłościwie, abyśmy za przyczyną świętego Wawrzyńca wszechobecność Twoją zawsze i wszędzie na pamięci mając, strzegli się wszelkiego grzechu, a idąc za przykładem tego Świętego, dostąpili łaski dostania się do wiecznej chwały Twojej. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.