19 maja Żywot świętego Iwona, kapłana

(Żył około roku Pańskiego 1300)

Pismo święte Starego Testamentu wymienia matkę każdego króla izraelskiego, ażeby wykazać, ile matka wpływu posiada na wychowanie dzieci. Święci Pańscy zwykle mieli dobre i pobożne matki. Tak było również z Iwonem, którego nazywano „świętym kapłanem”.

Matce jego Anzonie śniło się, że Iwon będzie bogobojnym sługą Jezusa, co jeszcze bardziej zachęciło ją do wychowania syna w bojaźni Bożej. Zaledwie zaczął pojmować, mówiła mu często: „Iwonie, musisz być Świętym”, a kiedy chłopiec zapytywał, w jaki sposób mógłby zostać Świętym, opowiadała mu o Jezusie Chrystusie i wskazywała, co winien czynić, by iść za przykładem Zbawiciela świata. Słowa te trafiały do serca i rozumu chłopca, więc odpowiadał matce radośnie: „Tak, chcę zostać Świętym i przyrzekam Panu Jezusowi, że krzyż Jego chętnie będę dźwigał”. Usiłowaniom matki dopomagał ojciec, Heloriusz, który również był człowiekiem pobożnym i bogobojnym.

Utwierdziwszy w synu wszelkie cnoty, pomyśleli rodzice także o tym, abym. mu udzielić jak najwięcej nauki, posyłali go zatem pilnie do szkoły i nic nie żałowali na jego wykształcenie. Iwon uczył się bardzo dobrze i już mając lat czternaście mógł się udać na uniwersytet do Paryża.

Zachowawszy czystość i niewinność ciała i duszy, jako też nabywszy dużo umiejętności, powrócił Iwon po kilku latach do domu z mocnym postanowieniem zostania kapłanem. Rodzice przyjęli to z wielką radością, zaczem Iwon; obdarzony ich błogosławieństwem, przywdział suknię duchowną. Niezwykłe zdolności i gorliwość, z jaką wypełniał wszelkie obowiązki, sprawiły, że po niedługim czasie archidiakon Maurycy z Rennes wyniósł go na urząd najwyższego sędziego duchownego, któremu podlegały nawet wyroki w niektórych sprawach cywilnych. Na tym pełnym odpowiedzialności urzędzie „święty kapłan” nieraz dał dowody wielkiej miłości ku ubogim, przypominając sobie często słowa ojca: „Bądź miłosiernym dla biednych i uciemiężonych”. Gdy się im działa krzywda, to bezpłatnie dopomagał im do wygrania procesów, przy czym zawsze dawał baczenie, aby powaśnieni co prędzej się pojednali. Bez ustanku również w chwilach wolnych od pracy modlił się za wszystkich, którzy wiedli procesy. Gdy pewna matka długo toczyła proces z synem, odprawił Mszę świętą na ich intencję i miał tę pociechę, że Pan Bóg ułagodził ich serca.

Sława tego „świętego kapłana” doszła do uszu biskupa z Treąuier, powołał przeto Iwona do siebie i powierzył mu ten sam urząd. W krótkim czasie wpływ jego tak był zbawienny, że niezadługo nastąpiło polepszenie się obyczajów w całej diecezji.

Po niejakim czasie dał biskup Iwonowi probostwo Dresdretz, którego on sam zapragnął, chcąc po wielu latach wytężonej pracy żyć w większej samotności i odosobnieniu; po ośmiu latach zamienił tę parafię na plebanię w Lohanek, gdzie przebywał już do końca życia, a wszędzie pozostawił po sobie ślady błogiego wpływu na dusze owieczek swoich, wszędzie bowiem uważał je za istoty od Boga sobie powierzone, odkupione Krwią Jezusa Chrystusa. Co dnia wstawał o północy i modlił się za wiernych parafian, a rano na klęczkach przygotowywał się do godnego odprawienia Mszy świętej, którą potem z taką rzewnością odprawiał, że zawsze z oczu jego łzy się lały. Kazania miewał nie tylko w swojej parafii, ale i w parafiach sąsiednich, i to nie tylko w niedzielę i święta, ale i w dni powszednie, ilekroć była potrzeba. Codziennie odwiedzał chorych, a dla ubogich i nieszczęśliwych dom jego był zawsze otwarty. Wszystkie swoje dochody obracał na czyny miłosierdzia, a sam żył jak pustelnik; ubiór jego był skromny, pożywienie składało się z polewki i jarzyny, a sypiał na gołej słomie. Nie wystarczała mu nauka udzielana parafianom w kościele, chodził przeto jeszcze po domach i tam udzielał rad zbawiennych. Mieszkanie jego było gospoda dla obcych. Aby oszczędzić pieniędzy dla chorych, chodził zawsze pieszo, a po zebraniu plonów z pola zostawiał sobie na całoroczne potrzeby jak najskromniejsze zasoby, resztę zaś dzielił pomiędzy ubogich. Kiedy mu pewnego razu radzono, aby poczekał ze sprzedażą zboża, póki nie podrożeje, odpowiedział, że nikt nie wie, jak długo żyć będzie, a kiedy mu ten sam człowiek oświadczył potem, iż przez dłuższe wyczekiwanie dużo zarobił na wyższej cenie, odpowiedział: „A moi ubodzy zarobili na rychlejszej sprzedaży. Bóg udziela stokrotnie tym, którzy wspierają ubogich”.

Pewnego razu przyszedł na plebanię jakiś nieznajomy, dotknięty zaraźliwą chorobą. Iwon ustąpił mu miejsca przy stole i ofiarował swój posiłek, gdy wtem postać nieznajomego zupełnie się przemieniła, a jego oblicze zajaśniało nieziemskim blaskiem. Potem usłyszano słowa: „Pokoi z tobą!” i niebiańskie widzenie znikło. Nieznajomym, którego Iwon tak gościnnie przyjął, był sam Jezus Chrystus.

Święty Iwon

Święty Iwon

Innym razem przypomniał mu szafarz, że nie ma zboża, właśnie w chwili, kiedy ubogi prosił o jałmużnę. Ufny w łaskę Boską odezwał się do szafarza: „Idź tylko do spichlerza i weź z tego zboża, które tam pozostało”. I w istocie szafarz znalazł zboże, choć jeszcze przed chwilą nic go nie było.

Iwon postępował tak aż do końca życia, a gdy Bóg zesłał mu jeszcze cierpienia, znosił je cierpliwie i z głęboką pokorą. Umarł dnia 19 maja 1303 roku, a setki ubogich i chorych, którym był ojcem i opiekunem, opłakiwały zgon jego.

Nauka moralna

Kiedy się człowieka nazbyt oddanego światu nakłania, aby zmienił swe życie, to nieraz słyszy się odpowiedź: „Co tam! Ja Świętym być nie chcę!” Często też mówią ludzie na tego, który się odosobnią i unika towarzystwa: „Patrzcie! Ten chce zostać Świętym!”

Cóż sądzisz, duszo chrześcijańska, czy to nie są słowa lekkomyślne i bez zastanowienia?

Czyż można zostać Świętym, nie żyjąc odpowiednio? Do Nieba każdy chce się dostać, a apostoł Jan powiada: „Kto jest sprawiedliwy, niech jeszcze będzie usprawiedliwiony, a Święty niech jeszcze będzie poświęcony” (Objaw. św. Jana 22,11). Ten sam apostoł powiada: „Nic nieczystego nie wejdzie do Królestwa niebieskiego!” Jakże tedy podobna nie żyć odpowiednio, a chcieć się dostać do Nieba! A czy to nie to samo, gdy kto mówi: „Nie chcę być Świętym!” jak gdyby mówił: „Nie chcę być zbawionym”?

Święci byliby nierozsądni, gdyby byli dążyli do świętości, jeśli i bez świętości można być zbawionym. Św. Iwon inaczej myślał: on wiedział, że tylko życie odpowiednie zawiedzie go do zbawienia.

Każdy człowiek winien być Świętym, tj. żyć tak, jak nam Pan Jezus nakazał i pełnić wszystkie cnoty i obowiązki, a wszystko z miłości ku Bogu, bo to jest właśnie świętością.

Modlitwa

Jezusie, Zbawicielu mój, racz mnie natchnąć gorącym i usilnym życzeniem, iżbym przez życie bogobojne stawał się coraz podobniejszym Tobie, a tym sposobem osiągnął zbawienie wieczne. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, teraz i po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.