16 maja Żywot świętego Jana Nepomucena, Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 1380)

Wśród wielkiego grona świętych Męczenników, którzy krwią przez siebie wylaną dali świadectwo o prawdzie świętej nauki katolickiej, wsławił się święty Jan Nepomucen tym, że wolał ofiarować życie za tajemnicę, którą mu wyjawiono jako kapłanowi przy spowiedzi świętej, niż ją zdradzić.

Pewne leciwe małżeństwo w Nepomuku w Czechach, żyjące długi czas w bojaźni Boga, było bezdzietne. Gorąco życząc sobie potomka, błagali co dzień Najświętszą Maryję Pannę, aby się za nimi wstawiła do Boga, iżby im dał tę pociechę. Pan Bóg wynagrodził ich ufność ku Najświętszej Pannie, bo w roku 1340 urodził im się syn, któremu dali na imię Jan. Wkrótce po urodzeniu dziecię śmiertelnie zachorowało. Gdy wyzdrowiało, pobożni rodzice, widząc w tym skutek swoich gorących modlitw, postanowili je ofiarować na służbę bożą. Mały Jan robił szybkie postępy w nauce, a dzięki bogobojnemu wychowaniu wszystek czas wolny spędzał na modlitwie, jako też żadnego dnia nie opuścił Mszy świętej i z największą chęcią często do niej służył. Ukończywszy nauki w miejscowych szkołach udał się na uniwersytet do Pragi, gdzie niezadługo uzyskał godność doktora św. teologii i prawa kościelnego, a większą jeszcze sławę zyskał przez swą pokorę, niewinność i nabożność.

Zostawszy kapłanem, sprawował przez kilka lat ważny urząd publicznego notariusza arcybiskupiego, i to tak sumiennie, że niezadługo uzyskał godność kanonika, a następnie mianowany został generalnym wikariuszem arcybiskupa praskiego.

Jednocześnie zasłynął jako mówca i duszpasterz. W kazaniach swoich odważnie wytykał błędy tak potężnym panom i bogaczom, jak i pospolitemu ludowi, bacząc tylko na to, kto grzesznik, a nie patrząc w jakim stanie żyje. Nauki jego były tak głębokie i trafne, że wielu wysoko wykształconych ludzi chętnie chodziło do niego do spowiedzi świętej, a w końcu sam król Wacław IV, człowiek zresztą bardzo niemoralny, powołał go z ciekawości na czas adwentowy w roku 1380 na kaznodzieję kościoła nadwornego. Jan kazaniami swymi w krótkim czasie tyle dokazał, że nawet król wszedł w siebie, zaniechał na pewien czas lekkiego trybu życia i mianował Jana swoim jałmużnikiem nadwornym.

Świątobliwy kapłan stał się teraz ucieczką nieszczęśliwych, opiekunem ubogich, pojednawcą zwaśnionych i doradcą wszystkich, tak znakomitych i możnych, jak i prostaczków.

W jakiś czas później królowa Zofia, druga żona Wacława, a córka księcia bawarskiego Jana, pani piękna i młoda, a przy tym bardzo pobożna, obrała sobie Jana swoim spowiednikiem. Wybór ten był dziełem Opatrzności Boskiej, albowiem królowej potrzebny był tak święty i rozumny spowiednik, gdyż nieraz z powodu wielkich przykrości, jakich doznawała od niemoralnego małżonka, była bliska rozpaczy.

Podczas gdy królowa przy takim doradcy jak święty Jan stawała się coraz cnotliwszą, król staczał się coraz niżej w otchłań grzechów i stawał się coraz okrutniejszym. Królowa zadawała sobie dużo starań, aby go zawrócić z tej pochyłej drogi, pościła zatem, modliła się i często się spowiadała. Te częste spowiedzi wzbudziły w umyśle króla podejrzenie, że małżonka nie dochowuje mu wierności. Chcąc za wszelką cenę dociec prawdy, wezwał do siebie świętego Jana i zażądał, aby mu wyjawił, z czego się królowa przed nim spowiadała, a za zdradzenie tej tajemnicy obiecał mu hojną nagrodę pieniężną i wysoki urząd.

Świątobliwy kapłan, oburzony tym bezbożnym żądaniem, oświadczył mu otwarcie, że jego żądanie sprzeciwia się przepisom Boskim i jest bluźnierstwem wobec Boga.

Król, nienawykły do tego, aby mu w czymkolwiek stawiano opór, kazał go wtrącić do więzienia. W trzy dni później stanął przed Janem jeden z dworzan, który mu oświadczył, że król uznaje, że się posunął zbyt daleko i prosi o przebaczenie, a zarazem wzywa go, aby przybył na ucztę.

Gdy uczta zbliżała się do końca, król wziął Jana na bok i odezwał się do niego: “Nie będę miał spokoju dopóty, dopóki nie wyjawisz mi tego, z czego się żona moja przed tobą tak często spowiada. Wyjaw mi wszystko otwarcie, a ja cię po królewsku obdarzę. Jeżeli zaś będziesz się wzbraniał uczynić zadość memu życzeniu, to wiedz, że ciężko cię ukarzę”. Jan, nie wzruszony ani prośbą ani groźbą, oświadczył mu na to, że powinen wiedzieć, iż tajemnica spowiedzi jest nienaruszalna, i napominał go, aby tych grzesznych żądań wyrzekł się raz na zawsze. Wtedy tyran, uniósłszy się niepohamowanym gniewem, kazał Jana wziąć na tortury i z zadowoleniem przyglądał się katuszom, jakie mu zadawano, widząc jednak, że Jan znosi je z niezachwianą cierpliwością, kazał go puścić wolno. Wyleczywszy się z ran, zaczął Jan z powrotem pełnić obowiązki kapłańskie z dawną gorliwością i przykładnością, a jednocześnie, znając nieprzejednaną mściwość króla, przygotowywał się na śmierć. W ostatnią niedzielę przed Wniebowstąpieniem Pańskim, jakby proroczym duchem wiedziony, pożegnał się ze słuchaczami w kościele, przepowiadając przy tym, że niezadługo już go nie zobaczą, i że wkrótce niewiara i kacerstwo rozmnożą się w kraju. Słowa te wszystkich głęboko poruszyły.

Wieczorem przed Wniebowstąpieniem Pańskim powrócił był Jan z pielgrzymki jaką odbył do Starych Bolesławie na uproszenie szczęśliwej godziny śmierci. Zaledwie stanął w domu, wezwany został do króla. Na widok świątobliwego kapłana ogarnął bezbożnego króla szalony gniew. “Klecho! – wrzasnął – umrzesz, jeśli mi zaraz nie powiesz, z czego się moja żona przed tobą spowiada!” a gdy Jan nic nie odpowiedział na te obraźliwe słowa, kazał zawołać kata i wziąć go na tortury. Gdy się okazało, że najsroższe nawet katusze nie zdołają przełamać jego milczenia, wydał oprawcom rozkaz, aby go wrzucili do rzeki Wełtawy. Oprawcy związali go w pałąk, zatkali mu usta i o godzinie 3 w nocy cisnęli go z mostu Karola w nurty Wełtawy.

Święty Jan Nepomucen

Święty Jan Nepomucen

Król chciał zemsty dokonać w ciszy nocnej – ale Bóg pokrzyżował jego plany. Oto gdy ciało Świętego runęło w wodę, ukazało się nad nim pięć wielkich świateł, jaśniejących jak gwiazdy. Światła te unosiły się nad zwłokami Świętego przez całą noc i wydały straszliwą zbrodnię króla Wacława, gdyż przyprowadziły do nich rybaków, którzy nad ranem wyjechali na połów. Ludzie ci wydobyli zwłoki Męczennika z wody i wynieśli na brzeg, skąd przeniesiono je do katedry i uroczyście pochowano.

Czesi czczą odtąd świętego Jana jako patrona kraju, a całe chrześcijaństwo wzywa jego pośrednictwa przeciwko oszczerstwu, a zarazem czci go jako patrona od klęsk powodzi; stąd właśnie pochodzi zwyczaj stawiania jego posągów na mostach i nad brzegami rzek.

W roku 1719 otworzono uroczyście trumnę św. Jana. Ciało zupełnie spróchniało, kości jednak były dobrze zachowane i złączone z sobą, a język nie tylko nie uległ zepsuciu, lecz zachował pewną świeżość. Jan Nepomucen został policzony w poczet Świętych Pańskich przez papieża Benedykta XIII w roku 1729.

O tajemnicy spowiedzi świętej

Święty Jan znany jest w całym chrześcijaństwie jako Męczennik za tajemnicę spowiedzi św. Czyn ten w dziejach Kościoła świętego zapisany jest jako dowód, jak wiernie spowiednicy dochowują powierzonych tajemnic. Kościół święty uczy że spowiednik powinien nawet życie położyć w obronie tej tajemnicy. Duchowny słucha spowiedzi jako przedstawiciel Boga. Bóg grzechów spowiadającego nie chce ujawnić, tylko utopić je w wiecznej niepamięci, przeto gdyby ksiądz nie zachował grzechów wyznanych mu na spowiedzi w wiecznej tajemnicy, wykroczyłby przeciwko miłosierdziu Boskiemu. Katechizm uczy: “Spowiednik obowiązany jest do zupełnego milczenia pod najsroższą karą kościelną i zagrożeniem grzechu śmiertelnego”. Dlatego każdy grzesznik winien mieć przekonanie, że wyznając grzechy, nie wyznaje ich publicznie, i to upewnienie niechaj każdemu będzie zachętą do szczerej, otwartej spowiedzi.

Modlitwa

Boże, któryś świętego Jana mężnym zachowaniem tajemnicy sakramentalnej, Kościół Twój nową koroną męczeńską przyozdobić raczył, daj nam za jego wstawieniem się i przykładem raczej wszelkie ponieść w tym życiu przykrości, aniżeli duszy naszej przez niewstrzemięźliwość w mowie przynieść szkodę. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.