7 maja Żywot świętej Domicylli, panny i Męczenniczki

(Żyła około roku Pańskiego 98)

Nereusz i Achilleusz, przez św. Piotra do wiary chrześcijańskiej przygotowani i ochrzczeni, byli braćmi i pozostawali w służbie u Flawii Domicylli, bliskiej krewnej cesarza Domicjana. Domicylla, będąc zaręczona z Aurelianem, jednym z najznakomitszych i najbogatszych młodzieńców rzymskich, myślała tylko o tym, jakby się przypodobać swemu oblubieńcowi, i całe godziny spędzała przed zwierciadłem. Nereusz i Achilleusz jako wierni służebnicy nie mogli znieść tego zbytku i marnowania czasu, więc pewnego dnia rzekli do niej: „Bodajbyś pani czas, pilność i pracę, którą tracisz na przystrojenie ciała, obracała raczej na przystrojenie swej duszy, a znalazłabyś sobie lepszego oblubieńca niż Aurelian”. Domicylla odrzekła: „Czy może być co lepszego nad to, gdy człowiek żyje w małżeństwie i dziatki wychowa, w których pamiątkę swoją i zacność domu swego na długie wieki zostawi? Trudna to rzecz i nie ludzka szczęściem doczesnym gardzić, nie użyć tego żywota i tak żyć, jak gdyby człowiek na ten świat wcale się nie urodził”. Rzekł jej na to Nereusz: „Ty patrzysz na doczesne i krótkie szczęście, a nie widzisz niebezpieczeństwa, które jest z nim związane. Po pierwsze stracisz dziewictwo, z którym się urodziłaś, i już cię nie panną zwać będą, ale niewiastą. Dotąd wolności utracić nie chciałaś i rodzicom nawet nie chciałaś podlegać, a odtąd w małżeństwie obcemu człowiekowi jako niewolnica się sprzedasz, który cię używać będzie jak kupionej i nie pozwoli z nikim się rozmówić, ani powinowatych twoich, ani sług, gdy zechce, do ciebie nie dopuści, i we wszystkim będziesz podejrzaną, choćbyś w prostocie swojej tylko słuchać i patrzeć chciała, bez żadnych złych czynów”.

Na to odrzekła Domicylla: „Wiem wprawdzie, iż matka moja miała takiego męża, który jej nigdy nie wierzył i długo taką krzywdę cierpiała, ale ja lepszego męża mieć będę”.

Rzekł jej tedy znów Achilleusz: „Oblubieńcy przed ślubem zwykle są ludzcy i skromni, ale potem są niepowściągliwi, gardzą żonami a udają się do służebnic, u których potem pani własna jest wzgardzona, a mąż ich broni i rychlej żonę poła je, a nawet wybije, niż one. Jeśli teraz jako panna przykrego słowa nawet od rodziców nie ścierpisz, to potem od męża nieraz i policzki cierpliwie będziesz musiała znosić. A ileż nędzy jest w małżeństwie, gdy mąż jest gniewliwy i podejrzliwy?”

Gdy to mówił Achilleusz, zawołał Nereusz: „0 błogosławione dziewictwo, co tej nędzy nie zna, Bogu jest wdzięczne, aniołom miłe! Dziewictwo, które innych cnót jest matką, jest jak w raju niezwiędły nigdy wieniec cnót chrześcijańskich przed Bogiem, jest jak róża i lilia najwdzięczniejsza. Nie obawia się ludzkiego naigrawania dziewica, która od Boga w wielkiej wolności stworzona nie poddaje się mężowi, który by potem chował ją jak więźnia, odosobniał ją i kazał jej znosić wiele przykrości. Smucą się aniołowie, gdy panny pomiatają dziewictwem, a zamiast niego dostają skazę. I mówi anioł do panienki: „Powiedz, czemu ci się dziewictwo uprzykrzyło, iż je chcesz utracić i skazy nabyć? Z tobą się z matki narodziło, z tobą się wychowało, z tobą zostało poświęcone na chrzcie świętym. I tobie nie ubywać z takim Oblubieńcem jak Chrystus, ale przybywać dziewictwa będzie. Jakże wielkie są bogactwa i jak świetne ubiory i dary oblubienicy Chrystusowej, z której ust wychodzą nad miód słodsze wdzięczności cnót świętych! O szczęśliwe a święte dziewictwo, które tu na ziemi z grzesznikami mieszkając, wielkiej radości używasz! A cóż w Niebie między aniołami będzie, jakże oni cię miłować i sprzyjać ci będą! Tam zawsze jako oblubienica patrzeć będziesz na Oblubieńca swego najświętszego, nad wszelkie promienie jaśniejącego, i trwać wiecznie w rozkoszach niebieskich, z Nim bez końca wesela używać będziesz. Obierajże zatem Domicyllo albo tego wiecznego, nieskończone rozkosze obiecującego ci Oblubieńca, albo też tego śmiertelnego, który tych rozkoszy ziemskich prędko da ci zapomnieć”.

Na to odrzekła mądra i bystra dziewica: „Czemużeście mnie dawniej tak nie uczyli? Gdybym to była wiedziała, nigdy by mnie Aurelian oblubienicą nie był nazwał! A teraz ten Pan Bóg, który mnie przez usta wasze do zachowania czystości panieńskiej pobudził, niechaj mi przez was i także wskaże drogę do jej zachowania”. Niedługo potem zaślubił ją papież Klemens w zakonie czystości Panu Jezusowi, i odtąd temu Oblubieńcowi Niebieskiemu wierną pozostała.

Aurelian, jej ziemski oblubieniec, dużo jej za to sprawił cierpień w życiu doczesnym. Uprosił on u cesarza, że Domicyllę, bliską krewną swoją, postanowił wygnać na wyspę Poncja, jeżeli bogom ofiary nie złoży. Chciał ją tym wygnaniem i nędzą zwyciężyć i zmusić do uległości, ale Domicylla wolała iść na wygnanie, niźli serce swe oderwać od Jezusa, a pokłonić się bogom pogańskim.

Wraz z nią udali się na to wygnanie Nereusz i Achilleusz, oraz Eutyches, Wiktorynus i Maro, których Aurelian usiłował namówić, aby Domicyllę nakłaniali do małżeństwa, a gdy tego uczynić nie chcieli, rozmaitymi mękami pozbawił ich życia. Eutychesa ubiczowano, Wiktoryna przez trzy dni trzymano w jednym z gorących siarczanych źródeł kotylijskich, morząc go równocześnie głodem, aż życie z mego uleciało, na Marona wreszcie włożono tak wielki kamień, że do podniesienia go trzeba było siedemdziesięciu ludzi, jemu jednak Bóg udzielił takiej mocy, że sam dźwignął ów kamień i zaniósł go o dwie mile na miejsce, gdzie się zwykle modlił. Wskutek tego cudu wielu pogan nawróciło się do Boga, a gdy potem Marona zabito, chrześcijanie w tym kamieniu grób mu wykuli i tam go pochowali.

Nie wskórawszy nic przez ludzi Domicylli, chwycił się Aurelian innych sposobów. Pewnego razu rzekł do przyjaciół swych Sulpicjusza i Serwiliusza, młodzieńców znakomitego rodu: „Postaram się o przeniesienie Domicylli z wyspy poncjańskiej do Kampanii, do miasta Terracyny, gdzie przebywają wasze oblubienice, panny roztropne, a przyjaciółki Domicylli. Proszę was, niechże ją namówią, aby została moją małżonką. Przyjaciele zgodzili się, wskutek czego niedługo później przeniesiono Domicyllę do Terracyny. Pewnego dnia jedna z przyjaciółek zwróciła się do niej z pytaniem: „Czy my nie możemy służyć twojemu Bogu, choć chcemy iść za mąż?” „Możecie – odrzekła Domicylla – ja jednak chcę złożyć dziewictwo w ofierze Bogu. Wasi oblubieńcy są zacnymi ludźmi. Czyż zgodziłybyście się, zamiast im, oddać rękę ludziom mniej wartym?” „Nigdy!” – odpowiedziały. „I ja tak samo – odpowiedziała Domicylla – bo mam bardzo wielkiego Oblubieńca, Syna Bożego, który z Nieba zstąpiwszy, obiecał być Oblubieńcem wszystkim, które dla Niego dziewictwo chowają, i obiecał im dać żywot wieczny i Niebo po śmierci, a gdy to obiecał, a ludzie Mu nie uwierzyli, natenczas ślepych uzdrawiał, trędowatych oczyszczał i umarłych wskrzeszał, pokazując, że jest prawdziwym Synem Bożym – po czym wielu weń uwierzyło”.

Jedna z nich, Teodora, odparła na to: „Mam brata niewidomego, Heroda, a Eufrozyna ma mamkę, której córka jest niema. Czy możesz ich uleczyć?” Domicylla, gdy oboje przyprowadzono, pomodliła się do Jezusa Chrystusa, i oto niewidomy Herod przejrzał, a niema dzieweczka przemówiła! Widząc to przyjaciółki, zawołały: „Prawdziwy Jest Bóg twój, Domicyllo, i wszystko jest prawdą, co z ust twoich wychodzi!” Następnie padły jej do nóg i prosiły, aby mogły być ochrzczone.

Wiele potem innych chorób uleczyła jeszcze Domicylla i pozyskała Jezusowi wielką liczbę dusz, tak że dom, w którym mieszkała, stał się niejako kościołem. Gdy potem przybył Aurelian z owymi dwoma młodzieńcami, sądząc, iż cel jego dopięty i gody weselne będą się mogły odbyć, dowiedział się ku niemałemu swemu zdziwieniu, że się zawiódł. Towarzysze jego, słysząc od swych narzeczonych o cudach za przyczyną Domicylli zdziałanych, uwierzyli w Boga i zostali chrześcijanami. Sam tylko Aurelian trwał w swej zatwardziałości pogańskiej, kazał Domicyllę gwałtem porwać i zamknąć ją w swym pałacu, chcąc tym sposobem przemocą zmusić ją do małżeństwa. W tym celu urządził gody, ale drugiego dnia nagle padł trupem na ziemię. Wszyscy obecni przerażeni tym wypadkiem, uwierzyli w Jezusa Chrystusa.

Brat Aureliana, Luksuriusz, chcąc się zemścić, uprosił sobie u cesarza Trajana, aby mu wolno było chrześcijan przymuszać do składania ofiary bogom i nasamprzód zabrał się do Sulpicjusza i Serwiliusza, żądając od nich złożenia ofiary bogom. Gdy tego uczynić nie chcieli, oddał ich w moc starosty Amiana, który kazał ich bez miłosierdzia pościnać. Następnie udał się Luksuriusz do Terracyny, gdzie przebywała Domicylla ze świeżo nawróconymi towarzyszkami Teodora i Eufrozyna, i takie same postawił im żądanie, a gdy o tym słyszeć nie chciały, kazał im pozabierać sprzęty i odzież, a wreszcie zamknąć w ciemnej komorze i podpalić dom, aby śmierć poniosły. Nazajutrz święty Cezariusz diakon znalazł je nieżywe, ale ciała ich nie zgorzały.

Nauka moralna

Jakże szczęśliwi bylibyście, gdybyście tyle czasu, ile trawicie na przyozdobienie ciała, użyli na przyozdobienie dusz waszych? Czyż pomiędzy płcią niewieścią nie ma licznych osób, które zasługują na powyższe napomnienie? Na przyozdobienie ciała nie skąpią one najkosztowniejszych wydatków; niczym dla nich czas i praca, byle by tylko przypodobać się mogły; wszelkie wymagania mody znają one lepiej niż potrzeby duszy, a myśli ich skierowane jedynie ku temu celowi światowemu, zaprzątnięte są wyłącznie błyskotkami i wynajdywaniem sposobów, jakby coraz nowymi się obwieszać. O ciemnoto i lekkomyślności ludzka! Z podeszłym wiekiem wszystko przemija, i pozostają ludzie jak drzewa w zimie, wyciągające ku Niebiosom czarne, suche, z liści opadłe konary i gałęzie. Przeto zawczasu kochajmy więcej duszę niż ciało, by nas śmierć nie zaskoczyła nieprzygotowanych na drogę wieczności.

Modlitwa

Boże, wypleń z nas łaską swoją świętą wszelkie uczucia pychy, lekkomyślności i zbytku w staraniu o ciało, abyśmy troskliwi tylko o duszę, czystym sercem służyć Ci mogli. Przez Pana naszego. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


Komentarze są zamknięte.