28 kwietnia Żywot świętego Wita, Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 305)

Za panowania cesarza Dioklecjana żyli w Sycylii nabożni małżonkowie chrześcijańscy, Modest i Krescencja. Bogaty senator Hylas, który nie wiedział, że są chrześcijanami, przyjął Krescencję za mamkę i wychowawczynię synka swego Wita. Krescencja przyjęła ten obowiązek i za przyzwoleniem męża Modesta dała dziecię ochrzcić, przy czym oboje ślubowali potajemnie, że wychowają chłopca w prawdziwej wierze. Krescencja klęczała z prawdziwą miłością matki przy jego kołysce, dziękując Bogu w jego imieniu za chrzest święty, i błagała Boga o utrzymanie chłopca w cnotach, jakie w niego wpajała. Gdy mały Wit umiał juz składać ręce, nauczyła go modlitwy i opowiadała mu z całą serdecznością o Jezusie Chrystusie, o dobroci Stwórcy, o piękności Nieba, o brzydocie grzechu i o straszliwych mękach, jakie niepoprawnych grzeszników czekają w piekle.

Nauki te, oraz dobry przykład bojaźni Bożej, jakiej dowody dawali Modest i Krescencja, zakorzeniły się głęboko w niewinnym sercu dziecka. Kiedy Wit dostał się znów pod opiekę ojca, sprawił mu wielką radość, był bowiem uczciwy, posłuszny i skromny, okazując przy tym piękne przymioty umysłu. Nie wiedział tylko, że syn jest chrześcijaninem. Dopiero kiedy Wit skończył dwunasty rok życia i znakiem krzyża świętego uzdrawiał ociemniałych, głuchoniemych, chorych i opętanych przez czarta, odgadł tajemnicę. Wit wyznał teraz otwarcie że jest chrześcijaninem, nie powiedział tylko, kiedy i jakim sposobem poznał i nauczył się kochać jedynego Boga.

Hylas pełen boleści i gniewu nie szczędził pieszczot, przyrzeczeń, łez, a nawet gróźb, ażeby syna nakłonić do udania się do świątyni pogańskiej i do złożenia bogom ofiary, ale Wit stanowczo się temu oparł, mówiąc: „Ojcze, gdybyś wiedział, jak wielkim i dobrym jest Bóg chrześcijan, sam natychmiast uwierzyłbyś, a porzuciłbyś bogów pogańskich”. Rozgniewany ojciec wysmagał go za to do krwi, ale młodzieniaszek cierpliwie zniósł chłostę, a nawet podziękował za nią.

Hylas, nie widząc rady, zwierzył się przyjacielowi, namiestnikowi Walerianowi, i prosił go, aby wezwał Wita przed siebie, sądził bowiem, że powaga sądu zastraszy chłopca, ale Wit stanął przed tym wysokim urzędnikiem z taką odwagą i tak dzielnie bronił swej chrześcijańskiej wiary, że Walerian uznał, iż tylko surowością zdoła jeszcze coś zdziałać i skłonić chłopca do ofiary bogom pogańskim. Kazał go tedy ubiczować i odesłał go ojcu na pół żywego, z zapewnieniem, że ta chłosta na zawsze wypędzi mu złą krew chrześcijańską i wpoi w głębokie rany od biczowania cześć dla bogów pogańskich.

Wit cudownie szybko wyleczył się z ran i z radością dziękował Bogu za łaskę, że mógł cierpieć dla miłości Chrystusa. Co więcej, nie tylko nie powziął urazy do ojca, ale okazywał mu jeszcze więcej synowskiego przywiązania i posłuszeństwa niż przedtem.

Tym czasem ogłoszono okrutne ustawy Dioklecjana przeciwko chrześcijanom, grożące śmiercią męczeńską każdemu chrześcijaninowi i temu, który by chrześcijanina brał w opiekę. Hylas, chcąc okazać przywiązanie do rządu i zabezpieczyć się przed oskarżeniem że wspiera chrześcijan, postanowił własnego syna oddać sądowi pogańskiemu, ale Opatrzność Boska ocaliła niewinną ofiarę jego szaleństwa. Modest i Krescencja, na których nie zważano, gdyż byli ludźmi ubogimi i nic nie znaczącymi, postarali się o usunięcie Wita i ocalenie go przed niebezpieczeństwem utraty życia, a mianowicie uprowadzili tajemnie drogiego sobie chłopca z domu rodzicielskiego, do którego i tak już skutkiem owego okrutnego postanowienia ojca nie należał, i zabrali go z sobą na małym statku do dolnych Włoch. Wylądowali szczęśliwie na wybrzeżu Lukanii, w dzisiejszej prowincji włoskiej Principato, wszakże niedługo pozostawali w tym ukryciu.

Zdarzyło się, że właśnie podówczas syn cesarza został nawiedzony przez czarta, który oświadczył, że tylko Witowi się podda i ustąpi na jego zaklęcia, przy czym zdradził miejsce jego pobytu. Cesarz Dioklecjan natychmiast powołał Wita z opiekunami do Rzymu i prosił młodzieńca o uwolnienie syna od mocy czartowskiej. Posłuszny wezwaniu przybył Wit, położył księciu rękę na głowie, zrobił znak krzyża świętego i w Imię Jezusa Chrystusa rozkazał czartowi ustąpić. Miotając na Wita okropne przekleństwa szatan ustąpił, wskutek czego książę natychmiast ozdrowiał. Cesarz pełen radości oświadczył: „Tobie i opiekunom twoim udzielę łask najwyższych, będziecie opływali we wszystko, czego tylko pożądacie, lecz pójdźcie, abyśmy złożyli bogom ofiary dziękczynne”. Wit odrzekł: „Twoich skarbów, cesarzu, nie potrzebujemy, gdyż dość jesteśmy bogaci, będąc w łasce u Boga naszego, który w nagrodę da nam żywot w Królestwie Niebieskim; twoim bogom zaś nigdy ofiary nie złożymy”. To otwarte oświadczenie obraziło dumnego cesarza. Zaniepokojony, że wybawca księcia jest znienawidzonym chrześcijaninem, a zapomniawszy, co Wit przed chwilą dlań uczynił, rzekł urągliwie: „Zobaczymy, czy wasz Bóg będzie dość potężnym, aby was ocalić przed kłami moich lwów?” Bez zwłoki wywiedziono Wita z Modestem i Krescencją na środek areny i wypuszczono 3 lwy, które rzuciły się na nich z okropnym rykiem, ale gdy Wit zrobił znak krzyża świętego, natychmiast złagodniały i pokładły się u ich nóg. Rozsrożony Dioklecjan, sądząc, że to czary, kazał troje ofiar wrzucić w roztopiony ołów, ale i z tej katuszy wyszli cało, chwaląc Boga. Zgrzytając ze złości zębami rozkazał cesarz, aby ich wzięto na tortury i męczono w najokrutniejszy sposób. Wśród mąk powstała straszliwa burza z piorunami i powstało trzęsienie ziemi, wskutek czego sędziów i widzów opanował taki strach, że szukali ocalenia w ucieczce. Tym czasem Męczennicy zakończyli życie, a niewiasta chrześcijańska Florencja, korzystając z popłochu, uniosła ich ciała, po czym pochowano je z wielką czcią.

Święty Wit

Święty Wit

W roku 836 relikwie świętego Wita przewieziono do klasztoru Korvey nad Wezerą, skąd ich cześć rozeszła się po całych Niemczech. Dużo osad w Bawarii i Austrii nazwano od jego imienia „Sanct Veit” („Święty Wit”).

Święty Wit należy do grona czternastu świętych Przyczyńców i jest patronem tych nieszczęśliwych chorych, którzy cierpią na kurcze i tak zwaną wielką chorobę.

Nauka moralna

Czternastoletni, a już koroną męczeńską ozdobiony święty Wit jest wspaniałym świadectwem dodatniego wpływu wychowania prawdziwie chrześcijańskiego, a zarazem że i ubodzy ludzie, jak Modest i Krescencją, mogą dzieci dobrze wychować.

Na czymże polega ta tak wielka sztuka? Dwa są warunki:

Każdy wychowawca chrześcijański (ojciec, matka, ksiądz lub nauczyciel) winien przede wszystkim uważać dziecko za istotne dziecko. Jest ono z natury obrazem i podobieństwem Boga; przez chrzest staje się synem lub córką Ojca niebieskiego, bratem lub siostrą Jezusa Chrystusa, a świątynią Ducha świętego. Za pomocą przyrodzonych zdolności i zarazem łask nadprzyrodzonych, jeżeli wykształcą się one na wzór Jezusa, może to dziecko oglądać majestat Boga, to jest Jego istotę, wielkość, piękność, godność i dostojeństwo. Wychowawca prawdziwie chrześcijański będzie się zawsze strzegł wpoić w dziecko cokolwiek nowego a obcego jego istocie, nie odpowiadającego jego przeznaczeniu, będzie pamiętał, że nie ma wpajać, lecz wychowywać, tj. rozwijać w dziecku siły i zdolności dotąd uśpione, pielęgnować je i wzmacniać.

Modest i Krescencja rozwijali w chłopcu, oddanym im w opiekę, rozum i wolę, siłę wiary, nadziei i miłości ku Bogu, i to tym sposobem, że mu bez ustanku opowiadali o Ojcu Niebieskim, o Jego dobroci i piękności, o Jezusie pełnym potęgi, ubóstwa i pokory. To, co święty Wit pięknego, prawdziwego i dobrego słyszał z ich ust, to widział w ich uczynkach, w ich nabożeństwie, we wdzięczności za dary Boskie, w ich łagodności i życzliwości dla bliźnich.

Modest i jego żona, tak wychowując Wita, codziennie wzrastali w łasce Boga i małego wychowanka pociągali za sobą. Na tym właśnie głównie opiera się wpływ wychowania chrześcijańskiego.

Wychowawca zawczasu winien rozpocząć wychowanie dziecka, jak wskazuje nauka Kościoła katolickiego o grzechu pierworodnym. Nauka ta głosi, że każde dziecko rodzi się już z tym grzechem. Maże go dopiero chrzest święty, pozostawiając jednak jego skutki, tj. słabość rozumu i woli, oraz skłonność do zmysłowości; wynagradza to naturalnymi przymiotami wiary, nadziei i miłości wcielenia się w istotę Jezusa. Chrześcijański wychowawca stara się zatem zawczasu wywołać w dziecku wszelkie siły umysłowe i zwrócić je ku Bogu, zanim przyrodzone skłonności grzeszne i zmysłowe obudzą się w nim i utrwalą; dlatego starannie usuwa sprzed jego oczu i uszu wszystko, co by te złe skłonności podsycało i żywiło. Tym sposobem dziecko wzrasta w znajomości i miłości dobrego, a wyrósłszy na młodzieńca, chociaż wystawione jest potem na rozmaite pokusy, nie tylko im nie ulega, ale nawet stanowczo je pokonywa.

Gdyby Modest i Krescencja nie byli wychowania Wita rozpoczęli tak wcześnie, to Wit nie byłby zapałał tak wielką miłością ku Bogu i nie byłby zdobył korony męczeńskiej.

Modlitwa

Boże wszechmocny! Jeśli nas nawiedzasz nieszczęściami, to wzmacniaj nas łaską swoją, abyśmy je cierpliwie znosili, a utrwalali się w dobrym i zdołali najcięższe ofiary ponieść, jak owi święci Męczennicy dla Twojej czci, a naszego zbawienia. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.