8 kwietnia Żywot świętego Alberta, patriarchy jerozolimskiego

(Żył około roku Pańskiego 1214)

Rzymianie zburzyli Jerozolimę w roku 71 po narodzeniu Chrystusa Podpaliwszy miasto wrzucili żołnierze rozpalone głownie także do świątyni, wskutek czego spaliła się do szczętu. Miasto zniknęło i spełniło się proroctwo Jezusowe, że ze wspaniałej Jerozolimy nie zostanie kamień na kamieniu. Jest rzeczą historycznie udowodnioną, że wódz rzymski zabronił żołnierzom tykać się świątyni. Czy jednak sprawców pożaru wyszukał i ukarał według wielkości przestępstwa, o tym historia nie pisze. Kiedy Rzymianie ustąpili ze zburzonej Jerozolimy, pozostawiwszy tylko zwaliska i stosy trupów, najpierw wrócili chrześcijanie rozpierzchli po górach i lasach, aby pogrzebać trupy; za nimi dopiero ośmielili się wrócić starozakonni żydzi i pobudowali sobie domy.

Nie trwało jednak długo, a żydzi w Palestynie podnieśli bunt przeciwko Rzymianom. Rozgniewany cesarz Hadrian zabronił przeto żydom pod karą śmierci osiadać w starej Jerozolimie i zbudował miasto nowe, ale już nie na tym samym miejscu, gdzie stało pierwsze. Aby zohydzić chrześcijaństwo kazał Hadrian na górze Kalwarii kłaniać się Wenerze, a na miejscu, gdzie był grób Chrystusa, zbudował świątynię Jowisza, chcąc tym sposobem święte miejsca chrześcijan uczynić niedostępnymi dla nich.

Trwało to przez sto pięćdziesiąt lat, aż wreszcie na tronie rzymskim zasiadł cesarz Konstantyn Wielki, który zapewnił chrześcijanom wolność wyznawania swej religii. Matka cesarza, święta Helena, udała się sama do Jerozolimy, aby odszukać krzyż Chrystusowy. Gdy go znalazła, wybudowała na Kalwarii wspaniałą świątynię, tak zwany kościół świętokrzyski; niemniej wspaniały przybytek Boży stanął nad grobem Zbawiciela, z fundacji Konstantyna. Odtąd chrześcijanie mogli swobodnie czcić święte miejsca, na których Chrystus cierpiał i umarł. Pobożni biskupi mieli od tego czasu Jerozolimę za stolicę, a w roku 451 zostało biskupstwo jerozolimskie wyniesione do godności patriarchatu. Godność ta była i jest najwyższą w hierarchii kościelnej po papieskiej.

Setki tysięcy pielgrzymów szło rok rocznie ze wszystkich krajów i okolic do Grobu świętego, a w Jerozolimie pobudowano dla nich mnóstwo schronisk i szpitali. Trwało to aż do roku 638, kiedy Arabowie, zawzięci nieprzyjaciele chrześcijaństwa, pod wodzą Omara zdobyli Jerozolimę. I wtenczas jeszcze wolno było chrześcijanom za opłatą pieniężną zwiedzać święte miejsca, a dopiero gdy Turcy w roku 1073 zdobyli święte miasto, drogie chrześcijanom miejsca zostały zbezczeszczone, a oni sami wpadli w straszliwy ucisk i poniewierkę. Tylko za wielką opłatą byli pielgrzymi wpuszczani do miasta świętego, aby się mogli pomodlić i zapłakać u Grobu Chrystusa.

Wonczas wzbudził Bóg męża, nazwiskiem Piotr z Amienu. Ten długi czas przebywał w Ziemi świętej, a poznawszy okropny ucisk chrześcijan zaczął wędrować po całej zachodniej Europie i wzywał wiernych do walki o Grób Chrystusowy. „Bóg tak chce!” – wolały setki i tysiące ludzi, i ruszały do Ziemi świętej, aby odebrać Grób Pański z rąk niewiernych. Szło nie tylko rycerstwo, ale i prosty lud, a ktokolwiek z poddanych przyjął czerwony krzyż, który był znakiem tych żołnierzy Chrystusowych, zostawał wolnym. Zebrała się w ten sposób olbrzymia armia, licząca czterysta tysięcy ludzi, której wodzem został znakomity rycerz imieniem Gotfryd z Bouillonu.

Wyprawa trwała trzy lata. Do Jerozolimy dotarło wojsko chrześcijańskie w połowie 1099 roku i natychmiast rozpoczęło przygotowania do szturmu na miasto. Gdy je ukończono, całe wojsko liczące 40.000 ludzi ruszyło w uroczystej procesji, boso, na górę Oliwną, aby prosić Boga o pomoc. Obrońcy miasta, których było również około 40.000, wyszydzali z murów miasta ten pobożny pochód. Szturm na miasto rozpoczęto w dniu 14 lipca; trwał on przez cały dzień, od rana do późnego wieczora. Na drugi dzień podjęto szturm na nowo, ale wojsko chrześcijańskie po kilku godzinach bezowocnej walki tak opadło z sił, że zaczęło się cofać spod murów. W tej samej chwili zauważył naczelny wódz armii chrześcijańskiej, książę Gotfryd z Bouillonu, na górze Oliwnej rycerza w białej zbroi, trzymającego w ręku świetlistą tarczę, dającego znaki, aby nie odstępowano od szturmu. Gdy go ukazał rycerstwu, znużonych i zniechęconych wojowników ogarnęło uniesienie. Wołając: „Bóg posyła nam archanioła Michała na pomoc!” uszykowali się na nowo i uderzyli na mury miasta, pełni głębokiego przekonania, że odniosą zwycięstwo. Po godzinie zdobyli zewnętrzny pas murów i stanęli przed murem wewnętrznym. U stóp tego muru leżało w pewnym miejscu mnóstwo starych skrzyń, worków, szmat, słomy i wszelakiego śmiecia. Krzyżowcy podpalili je, a wiatr poniósł gęsty, gryzący dym w stronę muru. Obrońcy, nie mając czym oddychać, zaczęli się chwiać, a gdy w chwilę potem rzucili się do ucieczki, kilku chrześcijańskich rycerzy w oka mgnieniu przebyło mur i otworzyli bramy. Wdarło się przez nie do miasta całe wojsko chrześcijańskie i z okrzykiem: „Bóg tak chce!” rzuciło się na niewiernych. Było to 15 lipca 1099 roku w piątek o godzinie 3 po południu, a więc o tej samej porze, w której umarł Chrystus Pan.

Stolicy patriarchatu przywrócono dawną świetność i znowu wszyscy chrześcijanie mogli bezpiecznie zwiedzać święte miejsca i odprawiać swoje nabożeństwa. Trwało to do roku 1185, kiedy Turcy znowu zdobyli Jerozolimę. Patriarcha musiał się ratować ucieczką, wskutek czego chrześcijanie tak w Palestynie jak i w nadgranicznych krajach zostali bez pasterza. Nastały czasy nowego ucisku, tak że odwiedzanie Grobu Pańskiego stało się wprost niemożliwym.

Utrapieni chrześcijanie, szukając ratunku, i obrali patriarchą Alberta, biskupa w Vercelli we Włoszech.

Urodził się ten Święty w mieście Parmie ze szlachetnych i bogobojnych rodziców. Starannie wychowany, wstąpił w młodzieńczym wieku do klasztoru, gdzie pokorą i posłuszeństwem zjednał sobie powszechną miłość między braćmi, a nawet wybrany został na przeora. Sława jego cnót sprawiła, że obrano go biskupem w Vercelli. Albert wzbraniał się przyjąć tę godność i zgodził się na to dopiero na wyraźny rozkaz papieża. Sprawował ten urząd dwadzieścia lat, gdy chrześcijanie palestyńscy obrali go patriarchą. Posłuszny woli Stolicy Apostolskiej przyjął tę godność, tym chętniej, że słyszał, iż będzie musiał znosić wielkie prześladowania, a nawet może śmierć męczeńską za Chrystusa poniesie. Zaledwie przybył na miejsce, wypytał się dokładnie o stan chrześcijan w Ziemi świętej, a choć usłyszał tylko skargi i narzekania, nie stracił jednak otuchy. Ufny w pomoc Jezusa Chrystusa objeżdżał Ziemię świętą, pocieszał strapionych, pokrzepiał wiernych i wielu odstępców nawrócił na łono Kościoła. Turcy znienawidzili go za to i prześladowali tak zaciekle, że jego życie było ustawicznym męczeństwem, mimo to jednak nigdy nie tracił odwagi. Chrześcijanie kochali go jak ojca, a w końcu nawet sami Turcy musieli w nim uszanować wielką świątobliwość. Przez osiem lat sprawował Albert swój święty urząd, krocząc po cierniach i głogach, – aż wreszcie w samo Podniesienie św. Krzyża został przebity włócznią przy ołtarzu. Stało się to roku Pańskiego 1214. Morderca wykonał swój krwawy czyn z zemsty, był to bowiem bezbożny, niepoprawny człowiek i bluźnierca, którego patriarcha po wielu bezskutecznych upomnieniach musiał wykląć ze społeczeństwa Kościoła świętego. Chrześcijanie a zwłaszcza karmelici, którym przepisał nowe reguły, gorzko opłakiwali jego śmierć.

Nauka moralna

Do Kościoła Grobu Pańskiego należą te miejsca, gdzie był sam Grób święty Zbawiciela, gdzie Chrystus był ukrzyżowany, gdzie stał Jego krzyż, gdzie było nabalsamowane Jego Ciało i jeszcze wiele innych. Wszystko to nazywa się Kościołem Grobu Pańskiego. W roku 1808 spalił się Kościół święty do szczętu, jednakże inne miejsca święte cudownie ocalały; pogorzelisko na nowo wspaniale odbudowano. Sam Grób święty, w którym spoczywało Ciało Zbawiciela, posiadają katolicy.

Grób Pański jest 6 stóp długi, 3 stopy szeroki i 2 1/2 stopy wysoki; jest wykuty w skale i wyłożony pięknym, białym marmurem; stanowi on ołtarz, na którym czcigodni franciszkanie co dzień odprawiają Mszę św. Wnętrze kościoła oświetlone jest pięćdziesięciu wiecznymi lampami, które palą się we dnie i w nocy. Na prawo od wejścia do kościoła znajduje się szczyt Kalwarii; w miejscu tym znajduje się ołtarz. Niedaleko widać skałę, która się rozpękła przy śmierci Zbawiciela. Dalej jest znowu miejsce, gdzie Chrystus był ukrzyżowany, i kamień, na którym Jego Ciało było nabalsamowane. W kościele Grobu Pańskiego znajduje się także miejsce, gdzie święta Helena odszukała krzyż Pański, gdzie Jezus ukazał się Najświętszej Maryi Pannie, aniołom i świętym niewiastom, jako też cząstka słupa kamiennego, przy którym był biczowany.

Święte miejsca są podzielone pomiędzy katolików, Ormian i Greków. Grobu Pańskiego strzegą dniem i nocą franciszkanie i dlatego nazywają ich „stróżami Grobu”. Przyjmują oni do swego ubogiego klasztoru wszystkich pielgrzymów, myją im nogi i dają im pożywienie.

We wszystkich krajach katolickich zbierają składki na Grób Pański i utrzymanie jego stróżów. Chrześcijaninie! i ty nie bądź ostatnim w złożeniu kwoty odpowiadającej twoim środkom! Chodzi tutaj przecież o chwałę Bożą! Ponieważ może ci się nie nadarzyć sposobność zwiedzenia Ziemi świętej, przeto odprawiaj pilnie Drogę krzyżową, wyobrażając sobie, jakobyś był na miejscu, gdzie Chrystus cierpiał. Rozmyślanie Męki Pańskiej jest najlepszym lekarstwem na zbolałą duszę, jest ogniem, przy którym serce swoje miłością ku Jezusowi rozpalić możesz. „Miłość bliźniego złego nie czyni. Wypełnienie tedy zakonu jest miłość” (Rzym. 13,10).

Modlitwa

Wszechmogący wieczny Boże, któryś z miłości ku rodzajowi ludzkiemu własnego jednorodzonego Syna zesłał na ziemię! Jego życie, począwszy od Wcielenia aż do chwalebnego Zmartwychwstania, – było pasmem boleści, ostatnie jednakże cierpienia, aż do skonania były najsroższe, i te też chcę rozpamiętywać i płakać nad nimi. Daj mi, Boże, ducha zdolnego do rozważania męki Syna Twego Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.