(17) Módl się za nami grzesznymi… na przebłaganie za grzechy nasze

By miłość Miłością była
ks. Paweł Leks, SCJ
„Wierność spowiednika wierze Apostolskiej: ‘pod’ Piotrem i ‘z’ Piotrem”
http://lp33.de/strona-lp33/ind1.htm#cfss

„… Nie zamierzamy wchodzić tu w problematykę kwestii, które zostały omówione wystarczająco obszernie na naszej stronie internetowej (zob. wyżej wskazane linki wewnętrzne). Pragniemy natomiast zwrócić uwagę na związaną z dopiero co przytoczonymi słowami Jana Pawła konieczność poznania „wnętrza grzesznika”, jak i jego gotowości do podjęcia nawrócenia, ewentualnie ponadto naprawienia wyrządzonego zła.

Można by przytoczyć jeszcze dalsze słowa Jana Pawła II. Uzasadniają one z punktu widzenia psychologicznego
(jeśli pominąć wyraźną wolę Chrystusa, sformułowaną następnie w odnośnych kanonach Soboru Trydenckiego i aktualnego Kodeksu Prawa Kanonicznego; zob. z naszej strony: (zob. wyż.: Kodeks Prawa Kanonicznego o Spowiedzi świętej)
zobowiązanie do indywidualnego, nie zbiorowego, integralnego wyznania grzechów ciężkich wraz z ich ważnymi okolicznościami:

„… Zrozumiałe jest więc, dlaczego wyznanie grzechów winno być zwyczajnie indywidualne, a nie zbiorowe, tak jak grzech jest faktem głęboko osobistym.
– Równocześnie jednak to wyznanie wyrywa niejako grzech z tajników serca, a zatem z czysto prywatnego kręgu jednostki, uwydatniając również jego charakter społeczny, gdyż poprzez szafarza Pokuty sama Wspólnota kościelna, zraniona przez grzech, przyjmuje na nowo skruszonego grzesznika, który otrzymał przebaczenie” (RP 31/III).

Chcielibyśmy jednak dołożyć słówko o problemie stawiania przez spowiednika dodatkowych ‘pytań’, szczególnie tych dotyczących wrażliwej dziedziny czystości: VI-go, IX-go i często z nimi związanego V-go Bożego Przykazania.
– Starsi kapłani dobrze pamiętają wpajane im przestrogi, by pytań w tym zakresie stawiać jak najmniej, albo w ogóle, by w niczym nie urazić wrażliwości penitenta.

Nie ulega jednak wątpliwości, że dzisiejsza kultura, dostęp do internetu i wszelkiego innego rodzaju mediów, telefonów komórkowych z internetem, rozpowszechnionych w pierwszym rzędzie wśród dzieci i młodzieży w młodym, a nawet bardzo młodym pokoleniu, pociągnęła za sobą radykalną zmianę w podejściu i niemal nie znającym zażenowania rozmawianiu na tematy związane z ‘seksem’ – w znaczeniu utylitarystycznego podejścia do działań w zakresie płciowości, które w aspekcie Bożego Prawa i wewnętrznego ładu intymności trzeba określić jednoznacznie jako działania grzeszne.
– Młodzież, a nawet już dzieci przedszkolne, znają na ogół znacznie więcej szczegółów o życiu seksualnym, aniżeli pokolenie starsze. A zabawy seksualne wśród młodzieży gimnazjalnej, tym bardziej zaś często regularne współżycie na etapie młodzieżowym i studenckim – stały się w wielu środowiskach niemal regułą.

Wielu młodych określa współżycie seksualne po właściwym imieniu: ‘Uprawialiśmy seks’ (określenie to przynajmniej jasno odróżnia ‘seks’ od podejmowania aktu osobowego zjednoczenia małżeńskiego).
– Inni wolą wyrażać się eufemistycznie, ratując się w trudnym wyznaniu grzechów powiedzeniem w rodzaju: ‘Kochaliśmy się …. Słowo to oznacza jednak jednocześnie wszystko i nic i nigdy nie wystarcza jako wyznanie grzechów przy spowiedzi świętej. Ta bowiem musi obejmować wyznanie wszystkich grzechów ciężkich, wraz z ich liczbą oraz ich ważnymi okolicznościami. Te zaś dotyczą m.in. sprawy dla młodych zdawać by się mogło samo przez się zrozumiałej: stosowania całego arsenału środków przeciw-rodzicielskich.

Młodzi też zwykle doskonale sobie zdają sobie sprawę z poronnego działania środków technicznych przeciw-rodzicielskich, chociaż skądinąd świadomość ta niestety nierzadko ich zupełnie nie wzrusza. Albo też młodzi twierdząc, że ‘wiedzą, co to znaczy: środek poronny’, ostatecznie nie wiedzą, co ten przymiotnik: poronny naprawdę znaczy, że mianowicie ci dwoje zdążają wtedy do zapewniania sobie ‘seksu’ za cenę krwi ludzkiej w takich okolicznościach poczętego ich jednego ich za drugim Dziecka. Z tym tylko, że samego poczęcia, ani uśmiercenia tego ich Małego … ani oni, ani nikt inny nie widzą!

Jak łatwo może się zdarzyć, że np. dziewczyna przystępująca do spowiedzi świętej przed przyjęciem Sakramentu Bierzmowania, odpowie na … delikatnie jej postawione pytanie w związku z VI Przykazaniem: „Oczywiście że współżyję! Nie mogę przecież nie współżyć! I jasne, że używam tabletek. Nie możemy sobie pozwolić na dziecko …!”.
– Sam sposób tak sformułowanego wyznania (pomijając już fakt, że grzechy te i zbrodnie zostały przy spowiedzi świętej całkowicie przemilczane, a wyszły na jaw dopiero … po delikatnym naprowadzeniu na to wyznanie)
budzi poważną wątpliwości, czy kapłan może w tym wypadku udzielić rozgrzeszenia? Bo te butnie wypowiedziane słowa młodzieńca czy panny zdają się w niczym nie wskazywać na jakąkolwiek decyzję zerwania z grzechem i rzeczywistej prośby o Łaskę Bożego przebaczenia.

A co powiedzieć o praktykach … np. dziewczynek, które regularnie uprawiają ‘sexting’, by od obdarowanych fotkami z wybranych części swojego dziewczęco-kobiecego ciała uraczyć kolegów, a zarazem uzbierać tym sposobem drobny grosz na doładowanie komórki, by nadal móc rozsyłać swoje intrygujące ‘MMS-y’ (zob. wyż.: Sexting: fotko-zarobek komórkowy)? Z tym, że dziewczynki z takiej swojej procedury absolutnie się … nie spowiadają.
– Tym łatwiej o przemilczanie uprawianych seksualno-koleżeńskich praktyk u chłopców, którym odnośne działania seksualne, przypieczętowane odpowiednimi zaleceniami na lekcjach ‘seks-edukacji’, wydają się postępowaniem za wszech miar zalecanym i najnormalniejszym w świecie. A przynajmniej wmawiają sobie, że działania te w dzisiejszych czasach stały się powszechnym ‘prawem’ i samo przez się zrozumiałą normą w układaniu wzajemnych koleżańsko-seksualnych odniesień …

U kapłana-spowiednika może wtedy pojawić się nierzadko uzasadniona wątpliwość, czy wyznanie penitenta – młodzieżowego, czy też żyjącego już w stanie małżeńskim, jest w pełni szczere, a ponadto … integralne, itd.

Pojawia się pytanie: czy spowiednikowi ma zależeć na ‘ilości’ wyspowiadanych osób, byle ‘spowiedź’ przebiegała prędzej – bez stawiania jakiegokolwiek pytania nawet wtedy, gdy wyznanie grzechów wydaje się z góry niepełne i zbyt ogólnikowe, jeśli już pominąć wyraźne zobowiązanie z Prawa Bożego: wyznawania m.in. ilości popełnionych grzechów (np. odnośnie do opuszczanego uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej; upijania się; a z kolei stosowania środków przeciw-rodzicielskich: od jak dawna itd.),
a co dopiero wyznania ważnych okoliczności, które modyfikują w sposób istotny popełniony grzech podstawowy?

Czy też spowiednikowi ma zależeć na tym, żeby udzielane rozgrzeszenia nie były rozgrzeszeniem jedynie ‘fikcyjnym’, lecz rzeczywistym? ‘Fikcyne’ byłoby rozgrzeszenie w przypadku wyznania niepełnego, wybiórczego, nie-integralnego.
– Rozgrzeszenia w takiej sytuacji z góry nie ma, chociażby kapłan wypowiedział słowa sakramentalnej absolucji. Gdyby wtedy udzielił rozgrzeszenia, mając poważną wątpliwość co do integralności wyznania itd., sam by dopuścił się świętokradztwa, wyrzucając ‘Krew Odpuszczenia’ … w błoto.
– W zasygnalizowanej sytuacji nie obejdzie się oczywiście bez zwrócenia się z być może bardzo pożądanymi istotnymi pytaniami uzupełniającymi, które by pozwoliły spowiednikowi urobić sobie bardziej uzasadniony obraz odnośnie do wnętrza penitenta i tak dopiero zadecydować o udzieleniu porady-pomocy penitentowi, czy też – nie daj Boże, spowiednik musiałby dojść do wniosku, że głębsze poznanie stanowiska penitenta uniemożliwia udzielenie mu łaski rozgrzeszenia….”