19 stycznia Żywot świętego Feliksa z Noli

(żył około roku Pańskiego 290)

Urodził się w Noli, miejscowości pod Neapolem we Włoszech. Ojciec jego był zrazu żołnierzem, a potem oddał się rolnictwu i zebrał wielki majątek. Z dwu synów starszy wstąpił do wojska; młodszy Feliks został kapłanem i dzięki swym zdolnościom, szlachetności charakteru i czystości obyczajów wkrótce stał się ulubieńcem swego biskupa św. Maksyma.

Święty Feliks

W roku 250 rozpoczął cesarz Decjusz srogie prześladowanie chrześcijan. Aby tym łatwiej wytępić chrześcijaństwo, prześladował przede wszystkim biskupów, gdyż był przekonany, że jeśli pasterzy pobije, łatwo mu będzie owce wydusić. Feliks, widząc niebezpieczeństwo, począł zaklinać zgrzybiałego Maksyma, aby ocalił życie i schronił się w góry. Maksym pragnął wprawdzie korony męczeńskiej, Feliks jednak póty nalegał, póki biskup nie ukrył się w bezpiecznym miejscu, po czym z jego polecenia sam objął obowiązki pasterskie na czas prześladowania.

Gdy cesarscy oprawcy nie znaleźli biskupa, ujęli Feliksa i przed sąd go zawlekli. Feliks śmiało i radośnie wyznał Jezusa, za co sieczone go rózgami, zakuto w ciężkie kajdany i wrzucono do więzienia, którego podłoga była zasypana potłuczonym szkłem i skorupami. Lecz o pierwszej godzinie w nocy ukazał się promienisty anioł i uwolnił go z kajdan, otworzył rygle i mimo straży wyprowadził z więzienia, rozkazując iść w góry z pomocą umierającemu biskupowi. Bez tchu przybiegł Feliks na miejsce ukrycia i zastał starca leżącego na ziemi, wycieńczonego głodem i pragnieniem i wielce stroskanego o swe owieczki.

Z troskliwością kochającego dziecka zajął się Feliks trzeźwieniem omdlałego; całując jego ręce, własnym tchem go ogrzewał, tarł pierś i skronie, dopóki lekkiego drgania pulsu nie uczuł, po czym wziął go na barki i jeszcze przed świtem zaniósł do miasta, gdzie oddał go w opiekę pewnej pobożnej niewieście.

Gdy minął okres najzacieklejszego prześladowania, opuścił Feliks miejsce ukrycia, aby swej gminie nieść pomoc i pociechę; było te jednakże za wcześnie. Poganie, rozgniewani że uszedł z więzienia i teraz z taką śmiałością występuje, chcieli go zabić. Nie zastawszy go w mieszkaniu, zaczęli szukać po ulicach i rzeczywiście natknęli się na niego, ale w swym zaślepieniu nie poznali go, a jeden z prześladowców pytał go nawet osobiście, czy Feliksa nie widział. „Widzieć, nie widziałem!” odrzekł i uszedł w boczną ulicę. Goniący pobiegli dalej i zapytał kogoś innego o to samo. „Co takiego? – odparł zapytany – Feliksa szukacie? a przecież co dopiero z nim rozmawialiście!” Już słyszał Feliks zbliżające się kroki, gdy wtem ujrzał szczelinę w murze. Nie widząc innego ratunku, szybko schronił się do niej, a oto równie szybko dwa pająki zasnuły cały otwór! Goniący przeszukali wszystkie kąty, z wyjątkiem owej szczeliny, gdyż powstrzymał ich od tego widok nienaruszonej pajęczyny. Przez sześć następnych miesięcy ukrywał się w suchej studni, dokąd za wskazówką Bożą przynosiła mu żywność pewna chrześcijańska niewiasta, której oblicza nigdy jednak nie widział. Po zaniechaniu prześladowania powrócił Feliks ku nieopisanej radości swej gminy na dawne stanowisko. Gdy go po śmierci Maksyma jednogłośnie wybrano biskupem, nie przyjął wyboru.

Majątek, jaki mu pozostał po ojcu, przepadł w czasie prześladowania. Mógł go wprawdzie odzyskać, nie chciał jednak, aby tym doskonalej naśladować ubóstwo Chrystusa. Aby zaś nikomu nie być ciężarem, wydzierżawił cokolwiek roli, którą własnoręcznie obrabiał i z tego się utrzymywał, a nawet jeszcze udzielał jałmużny. Umarł w późnym wieku. Grób jego, słynący z wielu cudownych uzdrowień, stał się licznie zwiedzanym miejscem pielgrzymek.

Nauka moralna

W życiu świętego Feliksa Opatrzność Boska nieraz cudownie się okazywała, ratując go z wielu groźnych niebezpieczeństw. Ta opatrzna ręka Boża i dziś nie jest krótsza. Dla tych, którzy Go kochają i ufają Mu, Bóg zawsze jest najlepszym, kochającym Ojcem. Święty Franciszek Salezy mówi, że „Bóg bierze na siebie kłopoty i troski wszystkich wiernych, mających swe myśli ku Niemu skierowane. Im większa jest ufność, tym widoczniej też Bóg przychodzi z pomocą; miłuje On bowiem niewymownie wszystkie dusze, które w Nim ufność pokładają”. Nie należy zatem rozpaczać w przeciwnościach i utrapieniach, lecz tym więcej ufać Bogu. Kto Boga miłuje, kto Go wzywa, może być pewnym Jego pomocy. Chociaż Bóg nie zawsze cuda czyni, ma przecież tysiączne inne sposoby pomocy, a chociażby nieraz długo z nią się ociągał, nie trzeba zaraz tracić odwagi i rozpaczać. Wiemy przecież, że Bóg nas doświadcza, ale nikogo nie opuszcza. Gdy potrzeba największa, wtedy Opatrzność Boska najbliższa. Wtedy też potęga i dobroć Boska pokazuje się w najpiękniejszym blasku. „Sprawiedliwy jako lew śmiały, bez bojaźń i będzie” (Przyp. 28, 1.)

Modlitwa

Boże, Zbawco jedyny w potrzebach naszych, spraw, abyśmy we wszystkich stosunkach życia naszego z niezłomną wiarą w Tobie ufność pokładali. Ponieważ o nas nie zapominasz, przeto też nie zwątpimy, chociażby w największym utrapieniu, mówiąc pokornie z Psalmistą: Panie, w Tobiem nadzieję położył, więc nie będę zawstydzony. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.