Styczeń poświęcony Imieniowi Jezus

„A wszystkim, którzy go przyjęli, dał moc,
aby się stali synami Bożymi” (Jan 1,12)

Intencja na miesiąc styczeń

Oddanie się Najsłodszemu Sercu Pana Jezusa

Wiele wśród ludzi krąży domysłów, co nam przyniesie niedaleka przyszłość? Jedni zawsze i na wszystko lubią się czarno zapatrywać, wróżą gorsze od teraźniejszych czasy i zapowiadają zupełny przewrót i rozprzężenie wszystkich ludzkich stosunków, zaciekłą wojnę wszystkich przeciw wszystkim i bliski koniec świata; inni znów, którzy zwykli przedstawiać sobie przyszłość w różowych kolorach, spodziewają się wszystkiego, co najlepsze, – a więc zapanowania prawdy i sprawiedliwości, powszechnego pokoju, zgody, wzajemnej miłości wszystkich ku wszystkim i tym podobnych pięknych i bardzo pożądanych rzeczy. Co do nas, nie chcąc się bawić w żadne przewidywania i przepowiednie, nie chcąc ludzi ani darmo straszyć, ani darmo łudzić, wolimy przypomnieć wszystkim kilka prawd niezawodnych, które więcej znaczą i każdemu człowiekowi bez porównania więcej przyniosą pożytku niż wszelkie, choćby nawet najwnikliwsze dociekania przyszłości.

Pierwszą z tych prawd wypowiedział z woli samego Pana Jezusa i z natchnienia Ducha św. święty Paweł apostoł: „Jeśli tylko w tym niniejszym żywocie w Chrystusie nadzieję mamy, jesteśmy nędzniejsi, niźli wszyscy ludzie”. Mówi to św. Paweł o chrześcijanach, ale dlaczego? Bo poganin, mający mętne pojęcie o bóstwie i o żywocie wiecznym, dla tego samego niewiele się rachuje z sumieniem, owszem wszelkimi sposobami zagłusza jego głos; więc też bez znaczniejszych zgryzot sumienia używa świata, póki służą lata. Nadto, Pan Bóg takim poganom częstokroć tę trochę dobrych uczynków (bez jakich i najgorszy człowiek nie bywa), wynagradza już w tym życiu powodzeniem doczesnym, bo wielu minie wieczna nagroda. Chrześcijanin zaś, który mało, albo tyle co nic dba o wieczne zbawienie, nie może się przecież pozbyć wiary w Boga sprawiedliwego, który za dobre nagradza, a za złe karze w tym, albo gorzej jeszcze w przyszłym życiu. Więc choć używa i nadużywa świata, czyni to jednak z ustawicznym niepokojem sumienia, który mu zatruwa jeśli nie każdą, to przynajmniej niejedną uciechę. A co ważniejsza, Pan Bóg dawszy nam przez chrzest nieoceniony dar wiary i prawo do Nieba, chce nam te dary zachować – i dlatego nawiedza nas różnymi krzyżami i krzyżykami, abyśmy nie zapomnieli, żeśmy uczniami i wyznawcami ukrzyżowanego Chrystusa. Dobrze też mówi nasze na wskroś chrześcijańskie i święte przysłowie, że kogo Bóg miłuje, tego chłoszcze. Zwykł zaś Pan Bóg karać nas na tym, w czym się kto najwięcej kocha. A nie czyni tak, aby kara była tym dotkliwsza, – nie, bo i wtenczas kiedy karze, nie przestaje być Ojcem miłościwym i miłosiernym, – ale dlatego, żebyśmy dla zbyt wielkiej miłości dóbr doczesnych nie lekceważyli i następnie nie utracili wiecznych. Może z tych kilku uwag już poznajesz, jak niemądrze jest dziwić się temu, że nieraz ludziom złym dobrze, a najpoczciwszym i prawdziwie pobożnym źle się wiedzie. Ty, jeśli chcesz być mądry po Bożemu, nie tęsknij za powodzeniem ziemskim i nie ciesz się nim, abyś na sądzie Bożym nie usłyszał strasznych słów: „Wspomnij, żeś odebrał dobra za żywota twego, a teraz męki cierpisz”. Gdy zaś przyjdą na ciebie boleści, smutki i różne krzywdy, trzymaj się mocno słów św. Jakuba apostoła: „Za wszelką radość poczytajcie, gdy w rozmaite doświadczenia wpadnięcie”.

Drugą prawdę wypowiada Psalmista: „Lata nasze jako pajęczyna Będą poczytane; dni żywota naszego 70 lat, a jeśli u mocnych, 80 lat, a co nadto więcej, to trud i boleść”. Te lata, któreśmy przeżyli, każdemu z nas jakoś minęły i wraz z nimi minęło wszystko, cośmy dobrego lub złego przeżyli. Minie i ta reszta lat, – a może tylko dni, które ci Pan Bóg jeszcze żyć przeznaczył. Umrzesz i ty! I jak o tych, co pomarli lat temu sto, i o tym wszystkim, co ich trapiło albo cieszyło, dziś już i pamięć zaginęła, – tak też zapomną o tobie i tym wszystkim, co mija i minąć musi; ale pamiętaj na słowa Boskiego naszego Zbawiciela: „Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszystek świat zyskał, a na duszy swej szkodę podjął?”

Trzecia wreszcie prawda: „Boga się bój, a strzeż przykazania Jego; bo to jest wszelki człowiek”. Nieraz słychać między ludźmi o tym lub owym, że się „wykierował na człowieka”; a jeśli zapytać, co to znaczy, odpowiadają, że dorobił się majątku, albo dobił się stanowiska, znaczenia i rozgłosu itp. Tym czasem niejeden z tych szczęśliwców, jak ich ludzie nazywają, wcale nie jest podobny do człowieka. Bo jak np. rozpustnik według Pisma św. podobniejszy jest do rozhukanego zwierza, niż do człowieka rozumnego, tak też niejeden z tych, co zbogacili się nie pracą i oszczędnością, ale jakimś złym sposobem, wygląda więcej na wilka drapieżnego, niż na człowieka uczciwego; i niejeden, co się dochrapał znaczenia i rozgłosu, chodzi po świecie jak paw nadęty. Inny znów zamiast być człowiekiem, bądź co bądź na obraz i podobieństwo Boże stworzonym, woli być fałszywym jak kot, jadowitym jak wąż, przebiegłym jak lis, łasić się w oczy, a milczkiem kąsać jak pies, gdakać i przechwalać się jak kura, a na wiecach ryczeć jak lew albo osioł. Takich i innych im podobnych upomina Psalmista: „Nie bądźcie jako koń i muł, którzy rozumu nie mają”. Ty zaś bądź człowiekiem takim, jak Bóg przykazał. Potrzeba do tego niewiele, bo dwóch tylko rzeczy: najpierw, bój się Boga, – po wtóre, strzeż przykazań Jego, na wzór Świętych Pańskich, których bogobojne żywoty w niniejszym dziele są zawarte.

Powyższe trzy prawdy pragnę aby każdemu służyły za gwiazdy przewodnie w tym nowym roku; bo jeśli szczerze ich trzymać się będziesz, to choć i w przyszłości prawdopodobnie niejedna jeszcze bieda tłuc i niejeden smutek, gryźć cię będzie, nie upadniesz na duchu, ale wiedzieć i rozumieć będziesz, że ostatecznie te biedy i smutki doczesne niewiele znaczą, – kiedyś miną, i co najważniejsza, przemienia się w radość i wesele wielkie – byle tylko za łaską Bożą dostać się do Nieba. Dostać się do Nieba! to grunt, tego jednego potrzeba; – a zdrowie i pomyślność, powodzenie w majątku i u ludzi, i inne tym podobne sprawy doczesne, to tylko fraszki, a raczej, jak mówi Pismo św., „marność nad marnościami, i utrapienie ducha”.

Z tym wszystkim, łatwo było o tych trzech prawdach napisać, a tobie nietrudno też przyznać, że są słuszne i święte; a jednak… Cóż za „jednak?” Oto: a jednak trudniej dzień dobrze przeżyć, niż napisać księgę. Trudniej żyć i postępować według tych prawd, niż rozumem je pojąć i sercem odczuć. Póki człowiek ma jaki taki spokój, jeszcze pół biedy; ale niech mu co dogryzie do żywego, – niech w dodatku różne pokusy na niego uderzą, to jak trzcina wichrami miotana chwieje się na wszystkie strony i prawie od rozumu odchodzi. Czy nie ma na to rady? Owszem, jest, i to pewna i dobrze doświadczona: oddaj się szczerze i zupełnie Najsłodszemu Sercu Jezusowemu. Ma bowiem nabożeństwo do tego Najsłodszego Serca dziwną moc, że choć czasem powoli i stopniowo, przecież wcześniej czy później stanowczo przemienia serca ludzkie i czyni je na kształt Serca Jezusowego cichymi w przeciwnościach, pokornymi w powodzeniu i dzielnymi w cierpieniu.

Najsłodsze Serce Pana Jezusa jest nam bezpieczną ucieczką w życiu i przy śmierci. Jemu tedy oddaj całego siebie wraz z sercem, duszą i ciałem swoim. – Kochasz swoje dzieci: w Imię Boże kochaj je serdecznie i uczciwie, wychowuj je w bo jaźni Pańskiej i zawczasu przyuczaj i zaprawiaj do chrześcijańskiego zaparcia się siebie, – ale jeszcze więcej oddawaj je Najsłodszemu Sercu, które serdeczniej i skuteczniej dba o nie, niż ty dbać potrafisz. Chodzi ci o mienie, – w Imię Boże staraj się o nie, módl się i pracuj, bądź oszczędny i oględny; ale więcej jeszcze oddawaj je Najsłodszemu Sercu. Ono doskonale nim zarządzi: jeśli raczy ci go przyczynić, to sprawi też, byś nie przykładając do niego serca, tym chętniej i hojniej ratował nim drugich; zechce ci majętności uszczuplić, to poda ci też do głowy, serca i ust one słowa Jobowe: „Pan dał, Pan odjął; jako się Panu upodobało, tak się stało; niech będzie Imię Pańskie błogosławione”. Krótko mówiąc, o cokolwiek dbasz: o zdrowie i życie, o przyjaciół i nieprzyjaciół, o dobre imię i wziętość u ludzi, o ojczyznę i ojcowiznę, – szczerze i zupełnie oddaj to i porucz Najsłodszemu Sercu Pana naszego, a nawzajem otrzymasz tu na ziemi pokój serca i sumienia, a w wieczności zbawienie duszy.

Wreszcie staraj się bliższych i najbliższych twoich nakłonić do tego, aby i oni tak szczerze i zupełnie oddali się i poświęcili Najsłodszemu Sercu Jezusowemu. Często też oddawaj i polecaj wszystkich, którzy w jednym czasie z tobą żyć będą i pomrą, Najsłodszemu Sercu; bo im więcej ludzi będzie szczerze i zupełnie Sercu temu oddanych, tym obfitsze na nich, i przez nich na wszystkich spłynie błogosławieństwo Boże.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.

Jezusa słodkie wspomnienie,
Daj sercu pocieszenie,
Lecz nad miód i wszystko słodsza
Jego obecność najdroższa.

Nic śpiewać wdzięczniejszego,
Nic słyszeć może milszego,
Nic w myśl nie wchodzi lepszego,
Jak Jezus, Syn Boga mego.

Nadziejo pokutujących!
Jezu, ucieczko proszących!
Jakżeś dobry szukającym,
A cóż Ciebie znajdującym?

Jezu, serdeczna słodkości!
Źródło żywe, dusz jasności!
Przewyższasz wszystkie radości,
Wszelkie żądze i słabości.

Ani język to wymówić,
Ni pismo może wysłowić,
Ten powie, co mógł spróbować,
Co jest Jezusa miłować.

Jezu! Królu dziwnej chwaty
I Zwycięzco okazały,
Słodkości niewymówiona,
Miłości nienasycona.

Zostań, Jezu, mieszkaj z nami,
Świeć nam serca promieniami,
Oddaliwszy dusz ciemności,
Nie oddalaj swej słodkości.

Jezusowa miłość słodka,
Wdzięczna, trwała a nie krótka,
Jest wdzięczniejszą tysiąc razy,
Niżli język czyj wyrazi.

Męka jego pokazuje,
Toż wylana krew wskazuje,
Przez co nam Bóg odkupienie
Swe podaje i zbawienie.

Jezusa wszyscy poznajmy,
Miłości jego żądajmy;
Jezusa chciwie szukajmy,
Szukając nie ustawajmy.

Miłującego miłujmy,
Miłość miłością wetujmy,
Z tą miłością przestawajmy,
Miłość z chęcią oddawajmy.

Jezu! sprawco łaskawości,
Nadziejo wszelkiej radości,
Źródło łaski i pociechy,
Przedziwnej serca uciechy.

Jezu dobry, niech uczuję,
Jak Twa miłość obfituje,
Daj mi kiedyś w obfitości,
Zażyć chwały Twej w radości.

Zostań, Jezu! mieszkaj z nami,
Świeć nam serca promieniami,
Oddaliwszy dusz ciemności
Nie oddalaj Swej słodkości.

Jezu, nad słońce jaśniejszy,
I nad balsam przyjemniejszy,
Słodszy nad wszystkie słodkości,
Milszy nad wszystkie miłości.

Tyś mej duszy jest kochanie,
Tyś miłości wykonanie,
Tyś ma chwała, Tyś me mienie,
O Jezu, światło, zbawienie.

Z Tobą chcę być, gdzie Ty będziesz,
Nigdy, Jezu! mnie nie zbędziesz,
Kiedyś już wziął serce moje,
Weź i mnie, ostatki moje.

Jezu, Królu dziwnej chwały,
Królu, zwycięstwem wspaniały,
Jezu! wszech odpustów sprawco,
I niebieskiej chwały dawco.

Tyś źródło wszelkiej litości,
Tyś jasność wiecznej światłości,
Odpędź obłoki ciemności,
Daj chwały duszy jasności.

Jezus w pokoju króluje,
Który nad wszystko celuje,
Tego dusza moja żąda,
Jego pokoju wygląda.

Jezus do Ojców wrócony,
Niebieskiej Panem korony,
Mnie też serce odbieżało,
Za Jezusem się udało.

Idźmy za Nim wszyscy z chwałą,
I z modlitwą doskonałą,
Prosząc, by nas wziął do siebie,
I dal nam żyć ze sobą w niebie.

(Hymn ze szkoły św. Bernarda.)

Na cześć Najświętszego Imienia Jezus obchodzi Kościół osobne święto. Najpierw zaprowadził je zakon franciszkański i święcił je w dniu 14 stycznia. Niebawem potworzyły się pod tym wezwaniem bractwa kościelne. Papież Inocenty XIII rozpowszechnił to święto na prośby cesarza Karola VI i przełożył na drugą niedzielę po Trzech Królach. W najnowszym czasie przesunięto tę uroczystość na niedzielę pomiędzy Nowym Rokiem a Trzema Królami. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa obchodzono to święto razem z pamiątką obrzezania Pana Jezusa, bo ewangelia tego dnia wymienia Imię Jezus. W litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa wskazuje Kościół przedewszystkim na miłość i litość Zbawiciela, we czci Imienia Jezusowego zaś uwielbia Jego potęgę i chwałę. I w nabożeństwie ludowym objawia się głęboka ufność w Najświętsze Imię Jezus. Wystarczy wskazać na piękne pozdrowienie chrześcijańskie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

Podczas gdy inne święta Pańskie wspominają poszczególne zdarzenia z ziemskiego życia Chrystusa Pana, to w uroczystości Imienia Jezusa czcimy samego Zbawiciela i Jego dzieło odkupienia.

Imię Odkupiciela od dawnych czasów było w Kościele przedmiotem najgorętszej czci, a świątynie nowe od dawna już wznoszono pod wezwaniem Najświętszego Imienia Boskiego Zbawiciela.

Modlitwy mszy św. na ten dzień są wyjęte z trzech formularzy, a mianowicie z oktawy Bożego Narodzenia, dnia obrzezania i mszy św. Wotywnej na cześć Matki Boskiej. Ta różnorodność modlitw tłumaczy się dawnym zwyczajem, kiedy tego dnia odprawiano trzy msze św. według wspomnianych formularzy.

Szczególnymi czcicielami Najświętszego Imienia Jezusowego byli śś. Bernardyn ze Sieny i Kapistran. W natchnionych kazaniach ukazują najchwalebniejsze Imię wśród korony promieni słonecznych. Ów blask przypomina słowa Dziejów Apostolskich, że tylko w Imię Jezusa możemy być zbawieni.

Według uzasadnionego mniemania litanię do Najsłodszego Imienia Jezusowego ułożyli śś. Bernardyn ze Sieny i Jan Kapistran. Wymieniano też jako autora tej litanii św. Bernarda z Clairvaux, który swymi pismami i swym przykładem przyczynił się bardzo do rozszerzenia czci Najświętszego Imienia Jezusa. „Do mnie nie przemawia żadne pismo, żadna książka”, mówi ten święty doktor Kościoła, „w której na każdej stronie nie widnieje Imię Jezusa. To Imię jest oliwą, która świeci, podnosi i leczy”. – Gdyby św. Bernard był ułożył tę litanię, byłby w swych pismach na pewno o tym wspomniał. Wymienia tylko kilka wezwań, które znajdujemy także w litanii za zmarłych.

Pierwsza część litanii o Najsłodszym Imieniu Jezus jest ułożona na wzór litanii do Najświętszej Marji Panny; zawiera uwielbienie Zbawiciela. Po wstępie, który brzmi tak samo jak w litanii do Wszystkich Świętych, wzywamy Jezusa jako Syna Bożego od wieków, następnie jako Syna Marji Panny; jako taki jest więc Bogiem i człowiekiem zarazem i w każdym z tych przymiotów należy Mu się osobne uwielbienie. Wezwaniem „Jezu, miłośniku nasz”, rozpoczyna się wyjaśnienie tego, co Zbawiciel uczynił i jeszcze czyni dla naszego odkupienia. Przepiękne są inwokacje, które mówią o stosunku Chrystusa Pana do swych aniołów i świętych: wysławiają Pana Jezusa jako „Wesele aniołów”, „Króla patriarchów”, „Mistrza apostołów”, „Nauczyciela ewangelistów”, „Męstwo męczenników”, „Światłość wyznawców”, „Czystość dziewic”, „Koronę wszystkich świętych”.

Część druga i trzecia litanii wymienia nieszczęścia, których pragniemy przez wezwanie Imienia Jezus uniknąć i przytacza powody, dla których spodziewamy się wysłuchania. Zdaje się, że dla wyboru tych próśb była wzorem litania do Wszystkich Świętych.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego – Katowice 1931


Jedna odpowiedź na Styczeń poświęcony Imieniowi Jezus

  1. Pingback:Styczeń poświęcony Imieniowi Jezus | Biały, bardzo biały