• Reszta, prawdziwie posłuszna Słowu Jezusa

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Jakże łatwo jest zwieść tych, których wiara jest słaba. Jakże łatwo będzie zwieść te dusze o silnej wierze, będą one bowiem się bać bronić Prawdy. To jedynie reszta i ci prawdziwie posłuszni wobec Mojego Słowa będą tymi, którzy pozostaną wierni Mojemu Kościołowi. I to dzięki nim stanie się tak, że Mój Kościół nigdy nie umrze.

    Wasz Jezus
    http://ostrzezenie.net/wordpress/2014/10/08/moj-kosciol-moj-prawdziwy-kosciol-bedzie-sie-czolgal-na-wlasnym-brzuchu/

    Rz 9,26-9,27: I stanie się: w miejscu, gdzie im powiedziano: ”Wy nie jesteście ludem moim”, tam nazywać ich będą synami Boga żywego. O Izraelu zaś głosi Izajasz: Choćby liczba synów Izraela była jak piasek morski, tylko Reszta będzie zbawiona.

    Rz 11,04-11,08: Lecz co mu głosi odpowiedź Boża? Pozostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed Baalem. Tak przeto i w obecnym czasie ostała się tylko Reszta wybrana przez łaskę. Jeżeli zaś dzięki łasce, to już nie ze względu na uczynki, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską. Cóż zatem? Izrael nie osiągnął tego, czego skwapliwie szukał; osiągnęli jednak wybrani. Inni zaś pogrążyli się w zatwardziałości, jak jest napisane: Dał im Bóg ducha odurzenia; takie oczy, by nie mogli widzieć, i takie uszy, by nie mogli słyszeć aż po dzień dzisiejszy.

    Mi 4,01-4,07: Stanie się na końcu czasów: będzie ustanowiona góra domu Pańskiego, utwierdzona na wierzchu gór, a wystrzeli ponad pagórki. I popłyną do niej ludy. Pójdą liczne narody i powiedzą: ”Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską, do domu Boga Jakubowego, niech nas nauczy dróg swoich, byśmy chodzili Jego ścieżkami”, bo z Syjonu wyjdzie nauka i słowo Pańskie z Jeruzalem. Będzie On rozjemcą między licznymi ludami i wyda wyroki na narody potężne, odległe; i przekują miecze swe na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciwko narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny, lecz każdy będzie siadywał pod swą winoroślą i pod swym drzewem figowym; i nie będzie tego, kto by niepokoił, bo usta Pana Zastępów przemówiły. Choćby wszystkie ludy występowały, każdy w imię swego boga, my jednak występować będziemy w imię Pana, Boga naszego, zawsze i na wieki. W owym dniu – wyrocznia Pana – zbiorę chromych, zgromadzę wygnańców i tych, których utrapiłem. Chromych uczynię Resztą, a wyrzutków – narodem mocnym. I będzie królował Pan nad nimi na górze Syjon, odtąd i aż na zawsze.

    Za 9,06-9,07: A lud mieszany osiedli się w Aszdodzie. Na proch zetrę pychę Filistyna. I z krwi oczyszczę mu usta, i jego zęby z ofiary plugawej, wówczas i on stanie się Resztą, która należy do Boga naszego, jak jeden z rodów Judy, Ekron zaś będzie jak Jebusyta.

    Ap 12,13-12,18: A kiedy ujrzał Smok, że został strącony na ziemię, począł ścigać Niewiastę, która porodziła Mężczyznę. I dano Niewieście dwa skrzydła orła wielkiego, by na pustynię leciała na swoje miejsce, gdzie jest żywiona przez czas i czasy, i połowę czasu, z dala od Węża. A Wąż za Niewiastą wypuścił z gardzieli wodę jak rzekę, żeby ją rzeka uniosła. Lecz ziemia przyszła z pomocą Niewieście i otworzyła ziemia swą gardziel, i pochłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił. I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa. I stanął na piasku [nad brzegiem] morza.

    Iz 1,04-1,09: Biada ci, narodzie grzeszny, ludu obciążony nieprawością, plemię zbójeckie, dzieci wyrodne! Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela, odwrócili się wstecz. Gdzie was jeszcze uderzyć, skoro mnożycie przestępstwa? Cała głowa chora, całe serce osłabłe; od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej: rany i sińce i opuchnięte pręgi, nie opatrzone ani przewiązane, ni złagodzone oliwą. Kraj wasz spustoszony, wasze miasta ogniem spalone, cudzoziemcy tratują wam niwy na waszych oczach: spustoszenie jak po zagładzie Sodomy. Córa Syjonu ostała się jak chatka w winnicy, jak szałas w ogrodzie warzywnym, jak miasto oblężone. Gdyby nam Pan Zastępów nie zostawił Reszty, stalibyśmy się jak Sodoma, podobni bylibyśmy Gomorze.


  • Celem kary jest dobro człowieka

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Kara odgrywa istotną rolę w formowaniu człowieka w oparciu o zasadę dobra. Ponieważ kara jest dobrem, gdyż dopomaga człowiekowi, który złamał porządek dobra powrócić do dobra jako dobra, czy do prawdy jako prawdy, czy do sprawiedliwości jako sprawiedliwości. Celem kary jest dobro człowieka. Gdyby celem kary było zło, to ukierunkowanie tej wolnej woli jest błędne, ale tak się nam aplikuje. Kara jest czymś obiektywnym, bo sprowadza człowieka z przestrzeni zła do porządku prawa i sprawiedliwości. Czymś innym jest rozgrzeszenie, przebaczenie, odpuszczenie winy, to jest inny akt. Przez złamanie prawa dokonuje się zranienie dobra, które wymaga rozgrzeszenia, odpuszczenia winy, ale wymaga też kary. Zranienie dobra jest wtedy uleczone, kiedy zostaje zastosowana kara – patrząc ze strony Boga jest wyrazem Jego Miłości, analogicznie także w życiu człowieka, państwa – obiektywna, sprawiedliwa kara to sposób na odrestaurowanie zranionego przez złamanie prawa, – dobra. Bez tego środka, który nazywamy karą, który jak wszystko w prawie ma mieć na celu dobro, bez odbycia kary nie ma powrotu do przestrzeni dobra żadnego zagubionego czy grzesznego człowieka.

    Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz – Wykład – 24 kwietnia 2016 r.
    https://www.youtube.com/watch?v=qV5POrBHw80


  • 8 grudnia, Godzina Łaski

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    JAK ODPRAWIĆ GODZINĘ ŁASKI?
    Niepokalane i Najświętsze Serce To szczególna godzina i dobrze będzie, jeśli zdołasz wykorzystać ją całą. Im więcej czasu spędzisz z Maryją, tym więcej łask spłynie na ciebie i tych, których nosisz w sercu. Dlatego postaraj się oddać Niepokalanej całą świętą godzinę. Jeżeli to niemożliwe, przybliż się do Jej Niepokalanego Serca na tyle czasu, na ile cię stać. Każda chwila, którą spędzisz przytulony do obietnicy Matki Bożej, okaże się bezcenna!

    Zacznij od przypomnienia sobie obietnic Matki Najświętszej.

    „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
    Skup się na modlitwie i zapytaj siebie:
    „Co obiecuje mi Matka Najświętsza?”.
    Ona zapewnia, że Godzina Łaski „zaowocuje wieloma nawróceniami”.

    Proś o łaskę nawrócenia dla tych, którzy jej najbardziej potrzebują.
    „Serca zatwardziałe i zimne jak ten marmur zostaną dotknięte Bożą łaską i staną się wiernymi czcicielami naszego Pana, i będą Go szczerze miłować (…)”.

    Proś o tę łaskę dla siebie i najbliższych.
    „Przez to nabożeństwo uzyskacie wiele łask duchowych i cielesnych”.
    Nie bój się prosić o łaski – nawet największe!
    „Nasz Pan, mój Boski Syn, Jezus, ześle swe przeobfite Miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą stale modlić się za swych grzesznych braci (…)”.

    Proś o łaskę nawrócenia dla grzeszników.
    „Każdy, kto będzie modlić się w tej intencji i wylewał łzy pokuty, odnajdzie pewną drabinę niebieską, przez me macierzyńskie Serce będzie też miał zapewnioną opiekę i łaskę”.

    A teraz podziękuj za tę łaskę, którą ci dziś Matka Najświętsza gwarantuje!
    W tym momencie możesz zacząć rozmawiać z Maryją modlitwami, które są najbliższe twemu sercu. Odmów Różaniec, przeplatając go aktami miłości (Boże, choć Cię nie pojmuję…) i żalu za grzechy (Ach, żałuję za me złości…). Wyznaj swą wiarę w Boga (Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego), wychwalaj Jego dobroć (Chwała na wysokości Bogu), oddaj się Maryi pod opiekę (Cały jestem Twój, o Maryjo).
    To słowa szczególnie miłe Maryi. One otworzą dla ciebie Jej Serce, ciebie zaś niech otworzą na Jej dary.

    www.sanctus.pl


  • 8 grudnia Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    (Święto to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1000)

    LEKCJA (z Księgi Przypowieści, rozdz. 8, wiersz 22-35)

    Pan mię posiadł na początku dróg swoich, pierwej niźli co uczynił z początku. Od wieku jestem ustanowiona i ze starodawna, pierwej niźli się ziemia stała. Jeszcze nie było przepaści, a jam już poczęta była; ani jeszcze źródła wód były wytrysnęły, ani jeszcze góry ciężką wielkością były stanęły, przed pagórkami jam się rodziła; jeszcze był ziemi nie uczynił, ani rzek, ani zawias okręgu ziemi. Gdy gotował Niebiosa, tamem ja była; gdy według pewnego prawa kołem otaczał przepaści, gdy Niebiosa utwierdzał w górze i ważył źródła wód, gdy zakładał morzu granice jego, a ustawę dawał wodom, aby nie przestępowały granic swoich: kiedy zawieszał fundamenty ziemi. Z Nim byłam, wszystko urządzając, i rozkoszowałam się na każdy dzień, igrając przed Nim w każdy czas, igrając na okręgu ziemi, a rozkoszą moją być z synami człowieczymi. Teraz tedy, synowie, słuchajcie Mnie: błogosławieni, którzy strzegą dróg Moich! Słuchajcie napomnienia, a bądźcie mądrymi, a nie odrzucajcie go. Błogosławiony człowiek, który Mnie słucha i który czuwa u drzwi Moich na każdy dzień, i pilnuje u podwojów drzwi Moich. Kto Mnie znajdzie, znajdzie żywot i wyczerpnie zbawienie od Pana.

    EWANGELIA (Łuk. rozdz. 1, wiersz 26-28)

    Onego czasu posłany jest anioł Gabriel od Boga do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, do Panny poślubionej, mężowi, któremu imię było Józef, z domu Dawidowego, a imię Panny Maryja. I wszedłszy anioł do Niej, rzekł: Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiony człowiek, który Mnie słucha i który

    * * *

    Kościół katolicki umieścił uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w pierwszych dniach nowego roku kościelnego i Adwentu. Tajemnicą, którą Kościół święty o tej porze tak mocno się zajmuje, jest spodziewane przybycie Mesjasza i ziszczenie proroctwa : „Otóż Dziewica pocznie i narodzi Syna, a imię Jego będzie Emanuel!” Przybycie Jezusa Chrystusa na ziemię jest trojakie i w trojaki też sposób się dzieje, jako też w trzech rozmaitych porach. Mówi o tym święty Bernard następującym sposobem: „W porze pierwszego przybycia przychodzi Pan Jezus cieleśnie i jako istota słaba, w drugiej duchowo i z potęgą, w trzeciej zaś pojawia się w całej chwale i majestacie swoim”. Zapowiedziany i oczekiwany Zbawiciel i wiekuisty Sędzia zostaje w ścisłym połączeniu z dziewiczą swą Matką, a co Bóg złączył, tego Kościół święty nie rozłączy. Z tego też powodu rozpoczyna tenże Kościół pierwszy tydzień Adwentu, stanowiącego przygotowanie do wielkiej uroczystości Narodzenia Chrystusa Pana, świętem Niepokalanego Poczęcia. Święto o którym mowa, jest jakoby jutrzenką i zapowiedzią pojawienia się wspaniałej tarczy słonecznej, która wspaniałym blaskiem oświeci drzemiące w ciemnej pomroce doliny. Szczęśliwa Matka-Dziewica obiecanego Mesjasza, której przyjście na świat musiało wyprzedzić Narodzenie Zbawiciela, sama w dniu dzisiejszym poczęta została. W poczęciu tym otrzymała stęskniona za Zbawicielem ludzkość najpewniejszą rękojmię, że przybycie Chrystusa Pana nie będzie czczym i złudnym marzeniem.

    Dwoje uczciwych i prawych Izraelitów Joachim i Anna, potomków królewskiego rodu Dawida, smuciło się, że Pan Bóg nie obdarzył ich potomstwem. Wszakże Najwyższy ulitował się nad ich nędzą, wysłuchał ich gorących modłów i obdarzył dziecięciem, owym białym, łagodnym gołąbkiem, zesłanym na ziemię jako zwiastun pokoju. Niepokalane Poczęcie Maryi jest zapowiedzią przyjścia na świat Chrystusa. Święta Anna nie tylko poczęła Najświętszą Maryję Pannę, ale poczęła Ją bez zmazy grzechu pierworodnego. Wiara ta była już dość wcześnie rozpowszechniona pomiędzy czcicielami Maryi, którym nie mogło się pomieścić w głowie, iżby istota wybrana przez Boga w celu zmiażdżenia głowy węża miała kiedykolwiek choćby na chwilę pozostawać w mocy szatana. Przekonanie to podzielali najuczeńsi i najpobożniejsi mężowie pierwszych wieków chrześcijaństwa. Doktorowie i Ojcowie Kościoła nazywają Ją „Niepokalaną, bez zmazy poczętą, nietkniętą, niewinną, czystą, przybytkiem niewinności, podstawą świętości wyższą nad wszelką pochwałę i nad wszelki podziw”. Mówią o Niej, że jest świętszą od Świętych, od patriarchów, proroków, apostołów, świetniejszą od aniołów, czystszą od cherubinów i serafinów i chwalebniejszą od wszystkiego stworzenia. Nazywają Ją uosobieniem czystości, świętości i piękności; twierdzą nawet, iż niewinności Jej nie podobna rozumem pojąć, ani słowami odpowiednio określić.

    Nie dziw przeto, że ogromna większość wiernych nigdy o tym nie powątpiewała, iż Matka Boska istotnie bez grzechu poczęta została; nie dziw także, iż ludzkość pamiątkę tego poczęcia od dawna wielce uroczyście obchodziła. Ale z czasem pojawili się tacy, którzy ten artykuł wiary odrzucali, twierdząc, jakoby Maryja dopiero po poczęciu w żywocie matki pobłogosławiona została, tak jak święty Jan Chrzciciel. Zaledwie się te wątpliwości pojawiły, powstali wszędzie pobożni mężowie, którzy usilnie bronili prawdziwości Niepokalanego Poczęcia. Profesorowie na wszechnicach składali przed wprowadzeniem na urząd przysięgę, że w swych wykładach będą uważać ten artykuł wiary za niewzruszoną prawdę, a zakony Franciszkanów, Jezuitów i Redemptorystów w swych kazaniach zawsze i wszędzie dowodziły, iż Maryja zawsze wolna była nie tylko od pierworodnego, ale i wszelkiego innego grzechu i że bez zmazy poczęta została. Wiara w ten święty przywilej Najświętszej Panny coraz większe ogarniała koła i stała się z biegiem czasu powszechną, chociaż najwyższa powaga Kościoła, papież i sobory uroczyście jej nie ogłosiły i do wierzenia nie podały.

    Niepokalanie Poczęta

    Kościół wschodni, który był pierwszym spadkobiercą świątobliwych i pobożnych tradycji, obchodził już w wieku szóstym święto Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W Kościele zachodnim najpierw zaliczyła je do świąt Hiszpania w wieku ósmym, w dziewiątym państwo neapolitańskie, a w jedenastym Anglia. Nadto św. Anzelm bardzo gorliwie się starał o rozpowszechnienie tego święta, a sobór powszechny zaprowadził je w Niemczech w roku 1049.

    Wreszcie począł się cały świat katolicko-chrześcijański domagać od Stolicy świętej, ażeby powszechne mniemanie o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny podniosła do godności artykułu wiary, obowiązującego wszystkich wiernych pod karą utraty zbawienia. W roku 1849 ogłosił przeto papież Pius IX pod datą 2 lutego encyklikę, w której wyraźnie wypowiada co następuje: „Dziwiono się powszechnie, czemu Kościół święty i Stolica Apostolska nie przyznała dotychczas Najświętszej Dziewicy tego zaszczytu przez uroczyste ogłoszenie dogmatu, którego się wszyscy. pobożni wierni tak usilnie i tęsknie domagają”.

    Następnie zapytał Ojciec św. wszystkich biskupów całego katolickiego świata o ich zdanie w tej mierze. Gdy zaś biskupi ze wszystkich pięciu części świata stwierdzili zgodnie swą wiarę w Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny i wyrazili życzenie, aby papież jako najwyższy Ojciec i Nauczyciel chrześcijaństwa tę wiarę jako naukę i dogmat kościelny uroczyście ogłosił, wtedy dnia 8 grudnia roku 1854 powstał czcigodny następca Piotra świętego, otoczony pięćdziesięciu trzema kardynałami, czterdziestu trzema arcybiskupami, stu biskupami i niezliczoną ilością wiernych i wśród głośnych okrzyków radości obwieścił katolickiemu światu dogmat: „Że nauka twierdząca, iż Najświętsza Dziewica Maryja w pierwszej chwili poczęcia swego wskutek szczególnego daru i łaski wszechmocnego Boga i ze względu na zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, była zachowana i wolna od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest objawiona przez Boga i winna stanowić dla wszystkich wiernych silny i niewzruszony artykuł wiary”.

    Powtarzamy tu raz jeszcze, że papież tym uroczystym obwieszczeniem nie ustanowił nowego artykułu wiary, lecz prastarą i odwieczną naukę jako objawienie pochodzące od Boga uroczyście ogłosił.

    Przy tej sposobności oddał jak najpiękniejszy hołd Przeczystej Dziewicy zakon św. Franciszka z Asyżu, który przez lat czterysta podejmował tak wielkie zachody, aby wyjednać dla Królowej Niebios ten wspaniały triumf. Oto kiedy Ojciec święty Pius IX świetnym diademem ukoronował obraz Niepokalanej w bazylice św. Piotra, zbliżyli się dwaj reprezentanci serafickiego patriarchy. Jeden z nich, generał Bernardynów, podał mu gałązkę lilii ze srebra; drugi, generał franciszkański, takąż gałązkę róż rozkwitłych. Lilie i róże są bowiem kwiatami Matki-Dziewicy, obrazem Jej czystości i miłości; srebro przypomina łagodny połysk księżyca, który bierze swe światło od słońca.

    Za czasów panowania Ojca świętego Leona XIII wyniesiona została uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny do godności święta uroczystego z wigilią.

    Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu
    Najświętszej Maryi Panny w roku 1854 przez Ojca świętego Piusa IX

    W dniu 8 grudnia roku Pańskiego 1904 minęło pięćdziesiąt lat od chwili, w której papież Pius IX ogłosił jako artykuł wiary katolickiej tę prawdę, iż Przeczysta Matka Boża została poczęta w łasce uświęcającej, czyli że nigdy nie podlegała zmazie grzechu pierworodnego. Cały świat katolicki obchodził uroczyście w tym czasie nadzwyczajny jubileusz, który Ojciec święty Pius X licznymi nadał odpustami.

    Nauka moralna

    Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny streszcza w sobie dwa dogmaty zasadnicze nauki katolickiej, a to: o Bóstwie Pana Jezusa i o skłonności człowieka do złego wskutek grzechu odziedziczonego po pierwszych rodzicach. Stąd bowiem, że Maryja Panna miała być Matką Boga, potrzeba było koniecznie, aby była wolna od skazy grzechu pierworodnego, i Ona też tylko sama jedna pomiędzy ludźmi stanowi w tym wyjątek. Słaba wiara w Bóstwo Zbawiciela i zapoznanie następstw grzechu pierworodnego są głównym źródłem wszystkich istniejących za naszych czasów błędów religijnych. Podziwiajmy więc miłosierdzie i mądrość Pana Boga, który właśnie w tym czasie chciał mieć ogłoszonym dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, aby w ten sposób w umysłach wiernych ożywić pamięć tych właśnie prawd, które jawnie lub skrycie często były zaprzeczane.

    Cieszmy się więc tym przywilejem Najświętszej Panny, a obrawszy Ją sobie za szczególniejszą patronkę w całym naszym życiu, naśladujmy Ją, strzegąc się grzechu każdego; skoro zaś szatan z pokusami prześladować nas zechce, uciekajmy się do Maryi, jako dzieci do Matki, a ta błogosławiona Dziewica weźmie nas w swą opiekę i doda nam łaski do zwyciężenia pokus.

    Młodzieniec pewien przyszedł do o. Zucchi w Rzymie, aby go prosić o radę – był bowiem w rozpaczy o zbawienie swoje, a to dlatego, że nie czuł dość siły, aby się pozbyć grzesznego nałogu, z którym mu pewne potępienie groziło. Kapłan, zlitowawszy się nad nim, polecił mu odmawiać codziennie krótką modlitewkę do Najświętszej Panny, tudzież wzywać Jej pomocy w każdej pokusie. Ucieszył się młodzieniec z tej rady i postanowił najsumienniej ją wypełnić. Wkrótce też doznał jej cudownego skutku. Na wezwanie Maryi uciekał szatan, a błogi spokój ze szczerym obrzydzeniem grzechu wstępował do serca młodzieńca. W cztery lata później przybył on znowu do Rzymu, prosząc o. Zucchi o spowiedź świętą, a gdy ten, dziwując się jego zupełnej odmianie, zapytał, co za przyczyna tego, odpowiedział młodzieniec: „Ojcze, to ta krótka modlitewka do Najświętszej Panny tak cudowną we mnie odmianę sprawiła”. Brzmi ona jak następuje:

    Modlitwa

    O Pani moja, o Matko moja! Tobie się cały ofiaruję, i abym udowodnił i okazał moje ku Tobie nabożeństwo, poświęcam Ci dzisiaj oczy moje, usta moje, uszy moje i serce moje i całego siebie zupełnie. Ponieważ zatem jestem Twoim (Twoją), o dobra Matko – przeto strzeż mnie i broń mnie, jako rzeczy i własności swojej. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

    Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


  • Nie rozumiemy w edukacji kwestii kary.

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Czy człowiek wszystkiego czego chce czyni dla celu ostatecznego? Jeżeli mamy właściwie ustawioną wolną wolę, tak jak niestety niewiele w systemie Polskiej edukacji jest, co nas uczy poznania myślenia zgodnego z prawdą, tak też zauważamy, że bardzo mało w systemie Polskiej edukacji kształcenia naszej wolnej woli. To kształcenie powinno być bardzo misternie przemyślane, najpierw żeby wyjaśnić człowiekowi co w nim jest, a później dopomóc mu ze zrozumieniem, że kwestia wychowania, jest drogą edukacji naszej wolnej woli. A o tym niestety mówi się tylko w szczątkowym sensie, a tego efektem jest między innymi kwestia, teraz chyba najbardziej aktualna jak kwestia karalności i rozumienia kary. Nie rozumiemy w edukacji kwestii kary.

    Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz – Wykład – 24 kwietnia 2016 r.
    https://www.youtube.com/watch?v=qV5POrBHw80


  • 7 grudnia Żywot świętego Ambrożego, arcybiskupa i Doktora Kościoła

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    (żył około roku Pańskiego 397)

    Święty Ambroży urodził się w Trewirze w roku 340. Ojciec jego był namiestnikiem, zawiadującym wielką częścią Włoch, Hiszpanią, Francją i Niemcami. Gdy umarł przedwcześnie, matka udała się do Rzymu, skąd była rodem, i poświęciła się całkowicie wychowaniu trojga dzieci. Ambroży był z nich najmłodszym i odznaczał się nadzwyczajnymi zdolnościami i niewymowną słodyczą charakteru. Już jako młody uczeń zasłynął z głębokiej nauki, porywającej wymowy i wielkiego talentu poetyckiego. Jako adwokat miał w trybunałach rzymskich tak wielkie powodzenie, że po kilku latach mianowano go namiestnikiem Górnych Włoch i przeznaczono mu na rezydencję Mediolan.

    Gdy po śmierci biskupa Auksencjusza duchowieństwo wraz z ludem przystąpiło do wyboru następcy, powstały między arianami a katolikami zawzięte spory, grożące rozlewem krwi. Usłyszawszy o tym, pobiegł Ambroży do zgromadzonych wyborców i tak dobrotliwie zachęcał ich do porządku i zgody, że wszystkich rozrzewnił. Nagle odezwało się jakieś dziecko: „Ambroży biskupem!” Zgromadzeni spojrzeli po sobie ze zdumieniem, spory przycichły, a po chwili odezwał się jednomyślny okrzyk katolików i arian: „Tak jest, Ambroży będzie naszym biskupem!”, ale namiestnik uciekł z kościoła, wzbraniając się przyjąć ofiarowaną godność. Gdy noc zapadła, uciekł do Pawii. Szedł przez całą noc, ale gdy świtać poczęło, stanął ku swemu wielkiemu zdumieniu przed bramą Mediolanu, gdzie pochwycony został przez lud i zaprowadzony do namiestnikowskiego pałacu. Stamtąd już go nie wypuszczono, dopóki cesarz Walentynian nie zatwierdził jego wyboru na biskupa.

    Ambroży przyjął tedy chrzest święty, otrzymał święcenia duchowne i konsekrowany został na biskupa dnia 7 grudnia roku 374. Natychmiast oddał znaczny swój majątek na ubogich i kościoły, zaprowadził w swym pałacu jak najskromniejsze życie i pościł co dzień aż do wieczora, wyjąwszy soboty i niedziele. Gdy mu ze względu na zdrowie odradzano tak surowe posty, odpowiedział z uśmiechem: „Z obżarstwa już niejeden poszedł w ziemię, z postu nikt jeszcze!” Niestrudzenie pracował dla dobra diecezji i powierzonych sobie owieczek, a noc poświęcał modlitwie, sypiając tylko kilka godzin. Co niedzielę głosił kazania tak wymowne i przekonywujące, że nawet światowo usposobieni ludzie z największą uwagą ich słuchali. Nade wszystko zalecał dziewictwo i czynił to z taką gorliwością, że wiele matek wstrzymywało córki od słuchania jego kazań, obawiając się, aby nie nabrały wstrętu do małżeństwa i nie ślubowały dozgonnego panieństwa. Pokoje jego były dla każdego otwarte; ktokolwiek potrzebował pociechy, rady lub pomocy, śmiało do niego przychodził, niezapowiadany przez służącego. Mimo niesłychanego nawału pracy znalazł tyle czasu, że napisał kilkanaście dzieł naukowych, mających po dziś dzień wielką wartość.

    W roku 377 pustoszyli Goci Trację i Ilirię i sprzedawali ludzi tamtejszych w niewolę. Ambroży zachęcał biskupów i świeckich, aby wykupywali tych biedaków. Sam przyświecał im dobrym przykładem, łożąc na wykup ostatni grosz, topiąc aparaty kościelne i wybijając z nich pieniądze, aby ocalić dusze jeńców. Wskazując na znaczną ilość wykupionych, mawiał z radością: „Oto prawdziwe złoto, mające wartość niezmienną, oto złoto Chrystusowe, które oswobadza od śmierci!”

    Cesarzowa Justyna, matka cesarza Walentyniana II, zawzięta arianka, nienawidziła wielkiego Ambrożego i używała pieniędzy, kłamstwa i intryg, aby go pozbawić znaczenia u wiernych, ale wszelkie jej usiłowania były bezskuteczne. W końcu namówiła syna, aby się stanowczo domagał wydania jednego z kościołów katolickich dla arian. Święty Ambroży odpowiedział: „Świeckie pałace należą do ciebie, cesarzu, i ty jeden nimi rozporządzać możesz. Kościoły jednakże są przybytkami Bożymi, do których nie masz prawa. Jeśli mimo to zapominasz, że jesteś monarchą katolickim, nie zapomnę ja, że jestem biskupem tego wyznania. Nie zdradzę owczarni Chrystusowej i nie wydam kościoła Bożego fałszerzom wiary. Jeśli chcesz mego majątku, zabierz go; jeśli żądasz mego życia, jest w twojej ręce, ale umrę u stóp ołtarza, w obliczu powierzonej mi trzody”. Nadaremnie kazał cesarz otoczyć kościół żołdactwem, gdyż wierny lud pilnował przez kilka dni swego pasterza. W końcu cofnął cesarz straż, obawiając się rewolucji, ale cesarzowa matka nie wstydziła się nająć skrytobójców, którzy mieli pozbawić życia świątobliwego biskupa, jednakże Bóg zniweczył jej występne zamysły.

    Święty Ambroży zabrania cesarzowi Teodozjuszowi wstępu do kościoła

    Walentyniana II zrzucił potem z tronu jego wódz Maksym, ale cesarz wschodni Teodozjusz Wielki pobił Maksyma na głowę, osadził Walentyniana na tronie i pozostał we Włoszech trzy lata. Gdy pewnego razu chciał zasiąść w prezbiterium kościoła mediolańskiego, jak to zwykł był czynić w Konstantynopolu, Ambroży nie dopuścił do tego i kazał mu zająć miejsce między ludem, mówiąc: „Purpura jest oznaką cesarza, nie kapłana”. Odtąd nawet i w Konstantynopolu nie cisnął się Teodozjusz między duchowieństwo, lecz stał między ludem. Gdy go patriarcha Nektariusz prosił, aby zasiadł w prezbiterium, odpowiedział cesarz: „Za późno poznałem, jaka zachodzi różnica między biskupem a cesarzem. Zawsze otoczony pochlebcami, teraz dopiero poznałem męża, który śmiał mi otwarcie powiedzieć prawdę. Jednego tylko znam, co godzien być biskupem, a jest nim Ambroży”.

    W roku 390 zamordowało pospólstwo w Tessalonice namiestnika cesarskiego. Teodozjusz za karę chciał wyciąć w pień wszystkich mieszczan, Ambroży wymógł jednak na nim, że tylko winnych miała spotkać zasłużona kara. Mimo to cesarz nie dotrzymał danego słowa i nakazał ogólną rzeź. Ambroży polecił wówczas Teodozjuszowi czynić jawną pokutę i obłożył go klątwą kościelną. Gdy Teodozjusz mimo to poważył się przyjść do kościoła, Ambroży zagrodził mu drogę pastorałem i rzekł poważnie: „Zdaje się, że i teraz, gdyś z gniewu ochłonął, nie uznajesz ogromu swej winy. Wysokie dostojeństwo, jakie piastujesz, nie daje ci poznać wielkości grzechu, jakiego się dopuściłeś. Spojrzyj na ziemię, z której wyszliśmy i do której powrócimy. Niechaj cię blask purpury nie czyni ślepym na ułomność ciała nią pokrytego. Jeden, jest Panem i Królem nas wszystkich, Bóg, stwórca świata. Czy ośmielisz się dłonie splugawione krwią złożyć do modlitwy? Czy poważysz się przyjąć Ciało Pańskie do ust, z których wyszedł rozkaz okropnej rzezi?” Cesarz chciał się tłumaczyć przykładem Dawida, który także ciężko zgrzeszył, ale Ambroży odparł: „Jeśli naśladowałeś Dawida w grzechu, naśladujże go i w pokucie”.

    Zamilkł Teodozjusz, pokutował przez osiem miesięcy, ukazał się w szacie żałobnej we drzwiach kościelnych, wyznał publicznie swoją winę, jak tego wymagały przepisy kościelne i ze łzami prosił Boga o przebaczenie. Wszyscy zgromadzeni wybuchnęli głośnym płaczem, widząc szczerość jego żalu, Ambroży zaś udzielił mu rozgrzeszenia pod warunkiem, aby ogłosił prawo, mocą którego wyroki cesarskie miały na przyszłość być wykonywane dopiero po miesiącu, i to po ponownym zatwierdzeniu. Prawem tym chciał zapobiec nadużyciom, pochodzącym ze zbytecznego pośpiechu. Odtąd okazywał mu Teodozjusz jak najgłębszy szacunek, w chwili zgonu przyjął ostatnie sakramenta święte z jego rąk, dał synom stosowne przestrogi i rzekł do Ambrożego: „Prawdy, których mnie nauczyłeś i których się starałem przestrzegać, winieneś wpoić teraz w moją rodzinę i utwierdzić w nich synów moich Honoriusza i Arkadiusza!” To powiedziawszy, skonał na ramionach Ambrożego.

    Gdy na Ambrożego przyszła chwila zgonu, Stylichon, zawiadujący zachodnim cesarstwem, zawołał: „Jeśli ten wielki mąż umrze, Włochy zginą”. Cały lud błagał na klęczkach Boga o życie ukochanego pasterza, a najznamienitsi dostojnicy zaklinali świętego biskupa, aby prosił Pana nad pany o przedłużenie swego żywota. Ambroży odpowiedział: „Żyłem tak między wami, że nie potrzebowałbym się wstydzić żyć jeszcze dłużej w waszym gronie, ale nie obawiam się śmierci, bo mamy dobrego Pana”. Gdy Basjan, biskup diecezji Lodi, modlił się razem z chorym, ujrzał Jezusa przy jego łożu, udzielającego mu pociechy, a święty Honorat, nie odstępujący umierającego, zdrzemnąwszy się cokolwiek, usłyszał nagle głos: „Wstańże i pośpiesz się. gdyż teraz odchodzi”. Ocknąwszy się ze snu, dał Komunię św. Ambrożemu, który przyjął ją ze złożonymi rękoma i wkrótce potem wyzionął ducha, dnia 4 kwietnia roku 397. licząc lat 57. Wschód i zachód długo nie mógł przeboleć straty tego wielkiego księcia Kościoła, który za życia i po śmierci słynął z rozlicznych cudów.

    Ambroży jest drugim pomiędzy czterema wielkimi Doktorami Kościoła zachodniego i najwznioślejszym twórcą hymnów kościelnych. Święte jego pienia odzywają się po dziś dzień w czasie nabożeństwa i należą do modłów odprawianych przez kapłanów.

    Nauka moralna

    Podajemy tu kilka myśli św. Ambrożego, tchnących jak najwyższą mądrością. Powinny one stanowić nieoceniony skarb dla każdego chrześcijanina-katolika:

    Nie dziw, że człowiek grzeszy, ale na naganę zasługuje ten, kto nie uznaje swych grzechów i nie upokarza się przed Bogiem.

    Łatwiej znajdziesz takich, co zachowali niewinność, aniżeli takich, co odpokutowali swe grzechy.

    Nie ma nic wznioślejszego, jak służyć Bogu.

    Jeśli sam się oskarżysz, nie potrzebujesz się lękać oskarżyciela.

    Krzyżujemy swe ciało, gdy stłumiamy i zwalczamy jego pożądliwości.

    Nic nie wyjednywa nam bardziej przychylności ludzkiej, jak miłosierdzie i uprzejma łagodność.

    Niczego nie powinniśmy się więcej uczyć, jak milczenia, a to dlatego, abyśmy się dobrze i należycie uczyli.

    Prawdziwa siła człowieka polega na tym, aby umiał zapanować sam nad sobą, powściągał swój gniew i nie dawał folgi swym żądzom.

    Człowiekiem jesteś, a jako człowiek wystawiony jesteś na pokusy, pokonywaj je przeto.

    Modlitwa

    Boże, któryś lud Twój świętym Ambrożym, wielkim sługą Twoim obdarzył, spraw łaskawie, prosimy, abyśmy tego, który był nam mistrzem życia duchownego na ziemi, zasłużyli sobie mieć przyczyńcą w Niebie. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

    Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


  • Cele zwierzęce

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Ale ja pojmuję siebie jako zwierzątko i mam tylko cele zwierzęce, wegetatywne i dlatego mam wiele pragnień różnych. Z jakim błędem tutaj mamy do czynienia? Z błędem zamiany ograniczenia poznania rozumowego tylko do świata i wtedy rzeczywiście na tym świecie, ponieważ mamy potrzeby cielesne i różne smaki, różne pokarmy, żeby w różny sposób wzmacniały nasze życie biologiczne, różne pokarmy mają różne witaminy, substancje biologiczne i one są po to by podtrzymywać nas w istnieniu, umacniać, dodawać energii. Ich skład chemiczno-biologiczny jest aby wzmocnić nasz organizm ludzki, ale to nie są cele ostateczne, bo celem ostatecznym może być tylko Bóg.

    Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz – Wykład – 24 kwietnia 2016 r.
    https://www.youtube.com/watch?v=qV5POrBHw80


  • 6 grudnia Żywot świętego Mikołaja, biskupa

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    (żył około roku Pańskiego 300)

    Święty Mikołaj urodził się w mieście Patarze w Licji. Rodzice jego należeli do jednego z najznakomitszych rodów i słynęli z bogactw i pobożności, ale ponieważ Bóg nie dał im łaski potomstwa, pościli, czynili obfite jałmużny i modlili się ze łzami, ażeby im zesłał tę pociechę, chociaż już byli w dość podeszłym wieku. Wszechmocny wysłuchał ich modłów i dał im syna, który już w chłopięcym wieku zajaśniał pobożnością, umartwieniem i pokorną skromnością.

    Za zgodą rodziców wybrał sobie Mikołaj stan duchowny. Dowody bohaterskiej ofiarności złożył około roku 300, gdy straszna zaraza zabierała całe tysiące ofiar. Serce jego krwawiło się na widok przerażającej klęski, przeto smucił się wraz ze smucącymi, i według możności pomagał, pocieszał i przynosił ulgę nieszczęśliwym. Za wolą Bożą pozbawiła go owa zaraza rodziców. Wielki spadek po nich bez namysłu rozdzielił pomiędzy ubogich, a szczodrobliwość jego zasłynęła zwłaszcza w tym wypadku, gdy szlachecką pewną rodzinę ocalił od wpadnięcia w nędzę cielesną i duchowną. Zubożały ów szlachcic już się był zdecydował kupczyć wdziękami i urodą swoich trzech córek, gdy Mikołaj o tym strasznym zgorszeniu posłyszał. Przybiegłszy niezwłocznie, wręczył każdej z panien wysoką kwotę jako posag, dopomógł im do zamążpójścia i ocalił je od poniżenia.

    Gorąca pobożność i nabożeństwo do Męki Pańskiej skłoniły Mikołaja do przedsięwzięcia pielgrzymki do Jerozolimy. Podczas przeprawy do Palestyny zaskoczyła statek sroga burza, tak że wydawało się, że grozi mu nieuchronna zguba. Marynarze biadali w śmiertelnym przestrachu i błagali Mikołaja, spoglądającego na zachmurzone niebo, aby prosił Boga o ratunek. Nie zawiodło ich położone w nim zaufanie, wzburzone bowiem fale uspokoiły się i okręt ocalał. Odtąd uchodzi Mikołaj za patrona żeglarzy.

    Po odbyciu pielgrzymki zatęskniło serce jego, rozmiłowane w Chrystusie, do samotności i klasztoru, aby tam żyć i umierać w Bogu, ale objawienie Boskie kazało mu wrócić do Miry, gdzie umarł biskup i czyniono przygotowania do wyboru następcy. Duchowieństwo wraz z ludem modliło się o szczęśliwy wybór, a ponieważ wyborcy nie mogli się zgodzić, postanowili zdać sprawę na Opatrzność i tego osadzić na tronie biskupim, kto nazajutrz najrychlej przybędzie do kościoła. Przypadek zdarzył, że wracający podówczas z pielgrzymki Mikołaj, według swego zwyczaju wczas rano pośpieszył do kościoła, aby podziękować Bogu za szczęśliwy powrót. Wszyscy widzieli w tym wydarzeniu palec Boży, i Mikołaj mimo niechęci i oporu musiał osiąść na stolicy biskupiej. „Mikołaju – westchnął w pokorze – godność ta wymaga świątobliwszego żywota niż twój, a słowa twe tylko wtedy głód twej trzody zaspokoją, jeśli jej przyświecać będziesz przykładem wszelkich cnót”.

    Odtąd podwoił posty, czuwania nocne, dzieła pokuty i modły, gdy dochody nie starczyły mu na wspieranie żebraków i ubóstwa, sam zbierał dla nich jałmużny. Kazania jego słynęły z wymowy, a święty Chryzostom sławi go jako najpiękniejszy wzór pokory. We wszystkich sprawach duszpasterstwa zasięgał rady ludzi mądrych, nakazywał częste synody i kazał duchownym donosić sobie o wszystkich ważniejszych wypadkach zachodzących w diecezji, chciał bowiem wiedzieć o wszystkim i wszystko mieć na oku. Liczne były cuda, jakie zdziałał w czasie drożyzny, srogich nawałnic, u chorych i opętanych, nawet w jak największym oddaleniu. Eustachiusz, chciwy namiestnik, skazał był na śmierć kilku kupców, jedynie dlatego, aby się wzbogacić ich majątkiem. Już stali na rusztowaniu, już błyszczał miecz nad ich głowami, gdy wtem ukazał się Mikołaj, wydarł mordercze żelazo z rąk oprawcy, zganił Eustachiusza za niesprawiedliwość i ocalił niewinnych.

    Sława Mikołaja rozeszła się po całym świecie chrześcijańskim, a cześć jego była tak powszechną, że w czasie prześladowań za rządów Dioklecjana sędziowie pogańscy nie śmieli go skazać na śmierć za to, że był gorliwym chrześcijaninem, lecz poprzestali na wygnaniu go z miasta. Gdy na tron wstąpił Konstantyn, wrócił Mikołaj, zjednał wielu pogan dla Chrystusa i zamienił ich pogańskie świątynie na kościoły. Na soborze powszechnym w Nicei w roku 325 odznaczył się nauką i taką stanowczością, że mawiano o nim, iż sam Chrystus przez niego upokorzył dumę i zarozumiałość Ariusza. Zachorowawszy śmiertelnie, ujrzał otwarte Niebo i aniołów przy sobie, gotowych ponieść duszę jego do stóp Przedwiecznego. Umarł dnia 6 grudnia pomiędzy rokiem 345 a 352, licząc lat 65.

    Skoro tylko zgasł, zaczęto mu oddawać cześć należną Świętym Pańskim. Papież święty Grzegorz Wielki, wyznaczając w Rzymie kościoły stacyjne, zaliczył do nich także kościół św. Mikołaja in carcere (w więzieniu), w którym się jeszcze dzisiaj odbywa nabożeństwo w niedzielę pasyjną.

    Święty Mikołaj

    W roku 1087 przeniesiono zwłoki świętego Mikołaja do Bari we Włoszech dolnych, dokąd i teraz liczne odbywają się pielgrzymki. Jeszcze dzisiaj sączy się ze świętych kości balsamiczny olej i dzieją się tam rozliczne cuda.

    Nauka moralna

    Święty Mikołaj już w wieku chłopięcym wstrzymywał się w środy i piątki aż do zachodu słońca od pokarmu (Kościół wschodni nakazywał posty co środę i co piątek, zachodni co piątek i sobotę). Wnoszono stąd słusznie, że Bóg sobie szczególnie upodobał to dziecię i że je przeznaczył do wielkich rzeczy. Doświadczenie potwierdziło te domysły, Mikołaj był bowiem wielkim wobec Boga i wobec ludzi. Posty maluczkiego Mikołaja były oznaką szczególnego umiłowania Boga. Nie ma się też czemu dziwić, że matka nasza, Kościół święty, posty tak gorąco poleca i nakazuje.

    1) Posty są Bogu miłe. Wszakże ukochany Syn Jego, Pan Jezus, pościł przez 40 dni i nocy i dał nam tym samym przykład, jak mamy wielbić Boga i starać się Mu przypodobać. U Tobiasza św. czytamy słowa: „Modlić się, pościć, dawać jałmużny, jest lepiej, niż gromadzić złoto i srebro”. U świętego Mateusza czytamy, że posty nadają nam moc nad najgorszymi szatanami. „Tego rodzaju diabłów nie można się inaczej pozbyć, jak postem i modłami”. Pobożna wdowa Judyta pościła trzy dni, a Pan Bóg dał jej świetne zwycięstwo nad Holofernesem i nieśmiertelną sławę u ludu izraelskiego. Historia Estery uczy nas, że Bogu podoba się post dlatego, że uświęca ciało. Bóg nałożył pewien rodzaj postu już na pierwszych naszych rodziców w raju, zakazując im kosztować owocu z pewnego drzewa, a uczynił to dlatego, aby uświęcili swoją wolę posłuszeństwem, a ciało powstrzymywaniem się od skosztowania zakazanego jabłka. Przez post upokarzamy się wobec Boga, naśladujemy Chrystusa i oddajemy cześć Jego Męce.

    2) Posty są zbawienne. Prawdę tę głosi sam Kościół Boży w Prefacji Mszy świętej w czasie czterdziestodniowego postu i to w następujących słowach: „Słuszna i sprawiedliwa jest abyśmy Ci zawsze i wszędzie, wszechmocny i wiekuisty Boże, dzięki czynili, ponieważ postem ciała gładzisz grzechy, podnosisz ducha, rozdzielasz cnoty i nagrody w Imię Chrystusa Pana naszego”. Jest to powszechnym prawem, mającym wartość na ziemi i w Niebie. Płać, coś komu winien; dopuściłeś się krzywdy, wynagrodź ją; jeśli zgrzeszyłeś, odpokutuj grzech. Jeśli obrazę wyrządzoną Bogu sam na sobie karzesz, jeśli postem i umartwieniem odpokutujesz ją na własnym ciele, w takim razie przyrzekł ci Pan Bóg, że nie wzgardzi twym skruszonym i upokorzonym sercem i że ci dla twego żalu i pokuty wybaczy winę. Jeśli tę pokutę dobrowolnie podejmiesz, jeżeli wyprzedzisz sprawiedliwość Bożą dobrowolnym nałożeniem na siebie kary, Ojciec niebieski ulituje się nad tobą i zadowoli się daleko mniejszym zadośćuczynieniem, aniżeli go wymaga wielkość twego grzechu. Mieszkańcy grzesznej Niniwy pokutowali czterdzieści dni, a Bóg ocalił ich i zwolnił od zagrożonej zagłady. Wszakże i Pan Jezus pościł przez czterdzieści dni, aby swemu powołaniu należycie odpowiedzieć, aby przeciw szatanowi skutecznie walczyć, aby mężnie znosić cierpienia i męki krzyżowe. Wszyscy Święci naśladowali ten przykład dany przez Zbawiciela z jak najzbawienniejszym dla siebie skutkiem; potępieńcy tylko nie poszli za tym przykładem z wielką szkodą duszy swojej.

    Krzepmy się przeto wszyscy postem już to nakazanym, już też dobrowolnym do walki przeciw odwiecznemu wrogowi duszy naszej.

    Modlitwa

    Boże, któryś świętego Mikołaja, biskupa, niezliczonymi cudami uświetnił, spraw łaskawie, prosimy, abyśmy za jego zasługami i wstawieniem się od płomieni piekielnych uwolnieni byli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

    Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1910r.


  • Sam rozum stwierdził, że istnieje tylko jeden Bóg

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz

    Czy jeden człowiek może mieć wiele celów ostatecznych? Skoro prawdą jest bytową, że u podstaw wielości świata stoi jeden byt Boski, to rozumiemy, z tej prawdy, że teraz pytając o cel, że jeden człowiek, może dążyć do wielu celów ostatecznych? Czy człowiek religijny może dążyć do różnych Bogów, bo każda wiara, jak słyszymy ma swojego Boga. Czy prawdą jest, że jest wielu Bogów? Tylko z pozycji rozumu wiemy, że skoro u podstaw wielości bytów kosmosu stoi jeden byt, Absolut, to wiadomo, że na płaszczyźnie religijnej, człowiek nie może wyprowadzać z tej prawdy istnienia wielu bóstw, bo taki wniosek jest fałszywy z prostej racji, że sam rozum stwierdził, że istnieje tylko jeden Bóg. Na płaszczyźnie wiary nie mogę wyprowadzać wniosku o istnieniu wielu Bogów. Stąd istnienie wiele wiar jest fałszywością, tylko że w sferze wiary czy religii. Dlatego też prawdziwą jest jedna wiara. Jak w Credo wyznajemy, to dotyczy Kościoła, ale także i wiary, że Kościół jest jeden. Dla płaszczyzny wiary, wiara jest tylko jedna prawdziwa, ponieważ tylko jedna prawda o Bogu jest prawdziwa, a wiara jest prawdą. Jeżeli ktoś by powiedział, że ja sobie z racji religijnych, czy wiary, czy politycznej, intelektualnych, czy nastrojów emocjonalnych stawiam tezę o istnieniu wielu celów ostatecznych. Błąd. Nie ma wielu celów ostatecznych człowiek z prostej prawdy, że u podstaw świata istnieje tylko jeden Bóg i jeden Pan. Istnieje tylko jeden Chrzest w Imię Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego.

    Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz – Wykład – 24 kwietnia 2016 r.
    https://www.youtube.com/watch?v=qV5POrBHw80


  • Proroctwa w Najświętszej Biblii są aktualne?

    Wysłany dnia: przez D.S.M. Komentarz
  • Jak wiele osób na świecie w tym czasie jest nieświadomych proroctw dotyczących Wielkiego Dnia Pańskiego, które są zawarte w Najświętszej Biblii?
  • Ef 4.15 Żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi.

    Tomasz a Kempis
    Ucz się wszystko od siebie odsuwać, abyś już wolny mógł podążać do Chrystusa.

    Św. Augustyn
    Cierpienie więc czasem można pochwalać, nigdy jednak nie można go kochać.